„Malwina, czyli domyślność serca” to powieść, której autorką jest księżna Maria Wirtemberska. Uznaje się ją za pierwsze dzieło w historii literatury polskiej, które ukazuje wewnętrzne przeżycia głównej bohaterki.
Spis treści
Po burzy Wanda i Malwina dowiadują się o pożarze stodoły Somorkowej. Malwina rusza ratować małą Alisię, uwięzioną w płonącym budynku. Sama znajduje się w niebezpieczeństwie, lecz z ognia wyciąga ją nieznajomy młodzieniec, Ludomir, który następnie ocala także dziecko. Ranny zostaje przyjęty do dworu w Krzewinie. Między nim a Malwiną szybko rodzi się uczucie. Ludomir w listach do Telimeny zachwyca się Malwiną i wyznaje, że pobyt w jej domu przywrócił mu spokój. Podczas imienin Malwiny wspólnie spacerują pośród przyrody, a Ludomir wyznaje jej miłość. Dziewczyna zaczyna rozumieć własne uczucia, lecz młodzieniec nagle wyjeżdża, twierdząc, że nie jest jej godny.
Malwina udaje się do Warszawy. Dzięki księżnej W*** poznaje życie salonowe. Spotyka tam Ludomira, który okazuje się wnukiem księcia Zdzisława Melsztyńskiego. Oboje zachowują się jednak tak, jakby nigdy wcześniej się nie znali. Wokół Malwiny pojawiają się adoratorzy, między innymi major Lissowski, a Doryda próbuje nastawić dziewczynę przeciwko Ludomirowi.
Księżna opowiada Malwinie historię matki Ludomira, Taidy. Kobieta poślubiła ubogiego wojskowego wbrew woli ojca i po jego śmierci sama wkrótce zmarła. Malwina zaczyna podejrzewać, że z przeszłością Ludomira wiąże się jakaś tajemnica. Tymczasem młodzieniec organizuje rycerski turniej. Podczas walk pojawia się tajemniczy rycerz w czarnej zbroi, który pokonuje Ludomira i znika.
Wkrótce Ludomir wyjeżdża na wojnę. Malwina wraca do Krzewina i pomaga mieszkańcom majątku. Z frontu przychodzą wiadomości o odwadze młodzieńca i o tym, że został ranny. Dziewczyna poznaje także zakonnika Ezechiela oraz historię rycerza, który uratował Ludomira podczas walk.
Tajemnica wyjaśnia się, gdy Malwina spotyka drugiego Ludomira, identycznego z księciem Melsztyńskim. Okazuje się, że Taida urodziła bliźnięta. Jeden z chłopców wychował się u dziadka, drugi zaginął i dorastał wśród Cyganów. To właśnie ten drugi Ludomir uratował Malwinę podczas pożaru i naprawdę ją pokochał. Obaj bracia darzyli uczuciem dziewczynę, lecz Ludomir wychowany z dala od rodziny chciał poświęcić własne szczęście dla brata.
Ostatecznie Malwina wyznaje, że kocha właśnie jego. Dochodzi do dwóch ślubów, gdyż Malwina poślubia Ludomira wychowanego w Krzewinie, a Wanda drugiego z braci. Doryda natomiast pozostaje samotna i bezskutecznie szuka ukojenia podczas podróży.
Minęła burza, a dwie siostry siedzą razem w pokoju jeszcze dusznym po niej. Wanda boi się komarów, a Malwina obiecuje uspokoić ją mazurkiem na fortepianie. Od strony balkonu dochodzi szmer, jednak nic nie widać. Nadchodzi jeszcze potężniejsza burza, a dziewczęta się jej boją. Wanda mdleje, ale odzyskuje przytomność. Marynia puszcza żelazko, a ono spada na łapkę Kory. Kamerdyner Marcin mówi, że piorun spalił stodołę Somorkowej. Groziło to pożarem całej wsi. Malwinę przejmuje sytuacja Somorkowej, która w dzieciństwie się nią opiekowała. Idzie zatem do wsi, gdzie przeraża ją to, co widzi. Somorkowa rozpacza nad wnuczką, Alisią, która spała przed pożarem w komorze i musiała umrzeć. Malwina natychmiast wchodzi w ogień, by ratować dziecko. Niestety przed nią spada paląca się belka, nie może więc przejść. Belkę przeskakuje jednak jakiś mężczyzna, który najpierw wyciąga Malwinę, a potem biegnie na ratunek Alisi. Malwina odzyskuje świadomość po kilku chwilach i widzi nieznajomego Ludomira wraz z ocaloną przez niego Ludwisią. To on też słuchał przez okno śpiewu Malwiny. Wanda dziękuje Ludomirowi i Bogu za to, że wszyscy są cali i zdrowi. Zwraca siostrze uwagę, że powinna uszanować rycerski zwyczaj, zgodnie z którym mężczyźnie, który ocalił damę w potrzebie, należy się w ramach wdzięczności gościna. Malwina początkowo niechętnie patrzy na wpuszczenie obcego mężczyzny do dworu. Obawiała się reakcji mieszkającej obok ciotki, ale ta tego dnia była nieobecna. Ujrzała jednak krew i ranę na ramieniu Ludomira, więc uznała, że należy go u siebie przyjąć. Wzięła Alisię pod opiekę, a mężczyźnie obiecała, że go odpowiednio wynagrodzi.
Od momentu wyjazdu Ludomir przesłał już swojej matce dwa listy. Ona uznała, że wyjazd pomoże mu ukoić melancholię serca i burzliwe emocje targające jego duszą. Młodzieniec listownie zwierza się jej z czynu, jakim było ocalenie Malwiny i Alisi. Widzi w niej prawdziwego anioła i uznaje, że nigdy nie spotkał piękniejszej kobiety. Napisał, że zraniona ręka wymaga spędzenia kilku dni u sióstr. Odkąd znalazł się w ich domu, czuje się lepiej, lżej oddycha, wydaje się sobie zdrowszy, a życie wydaje się mu szczęśliwsze. Bardzo chwali sobie śniadania serwowane mu przez gospodarzy i nowych znajomych. Żegna matkę i życzy jej zdrowia, gdyż nie chce dłużej męczyć jej swoimi smutnymi refleksjami i czarnymi myślami.
Malwina pochodzić miała z jednej z najlepszych rodzin w Polsce. Kiedy miała czternaście lat, jej rodzice uznali, że czas wydać ją za mąż. Malwina prędko jednak uświadomiła wybrankowi, że łączy ją z nim jedynie wola jej rodziców. On jednak był zdania, że dziewczyna przyzwyczai się do małżeństwa, a codzienne obowiązki przyniosą jej szczęście. Malwina wyszła zatem za pana S., a jej rodzice umarli już kilka miesięcy po ślubie córki. Mąż nie był w stanie zrozumieć cierpienia młodziutkiej żony. Zawiózł ją do rodziny mieszkającej w zamku na prowincji i kolejne dwa lata spędził na zatruwaniu jej życia.
Mąż Malwiny lubił polowania, z sąsiadami tropił zwierzęta w lesie, a nocami dużo z nimi pił. Malwina czuła się wówczas niezwykle osamotniona. Dużo czasu spędzała zatem na czytaniu, odkrywała romanse, uczyła się muzyki. Śpiewała o dawnym rycerstwie, zajmowała się robotami kobiecymi. Po czterech jesieniach w Głazowie Malwina dowiedziała się jednak, że jej mąż nie żyje. Umarł podczas polowania, kiedy to zbyt daleko wypuścił się w las. Malwina opłakiwała go, chociaż nigdy nie czuła się przy nim szczęśliwa.
Malwina opuściła zamek męża i wyjechała w świat, udała się do Krzewina i zaprosiła też tam ciotkę. Kobieta zabrała też ze sobą Wandę, która mieszkała u niej od śmierci rodziców. Do momentu poznania Ludomira mieszkały już tak razem od ośmiu miesięcy.
Ciotka wyjechała i wbrew obietnicom nie wysłała do dziewcząt żadnego listu. Wanda przypomina jej także, że ciotka już od pięciu dni powinna być w domu. Dziewczyna opowiada też ciotce o tym, co się wydarzyło ostatnio i jak poznały Ludomira. Zastanawia się też nad tym, jak mężczyzna patrzy na Malwinę.
W tym rozdziale narrator ukazuje bliżej ciotkę, czyli kobietę serdeczną i prawą. Darzy uczuciem zarówno Wandę, jak i Malwinę, choć tę drugą stawia nieco wyżej, widząc w niej niemal ideał. Narracja obfituje w pochwały pod adresem Malwiny, która miała dobre serce, ogromną wyobraźnię, może chwilami nazbyt rozwiniętą, lecz nie przynosiło jej to szkody, była również inteligentna. Brakowało jej jednak rozwagi i zbyt często zależało jej na uznaniu innych.
Ciotka po otrzymaniu listu jak najszybciej wraca do majątku i od razu zachwyca się Ludomirem. Malwinie wydaje się natomiast, że odkąd młodzieniec pojawił się w Krzewinie, wszystko wokół stało się piękniejsze i bardziej ożywione. Narrator zwraca się bezpośrednio do odbiorcy, pytając go, czy Ludomir kocha Malwinę, a ona jego. Nie potrafi znaleźć odpowiedzi na to pytanie.
Wanda i Ludomir przygotowują dla Malwiny niespodziankę z okazji imienin. Następują spacery pośród gęstych leszczyn, Ludomir i Malwina oglądają zachwycające krzewy róż, soczyście zieloną łąkę oraz wieńce splecione z bluszczu. Zachwycona miejscem Malwina postanawia nazwać tę urokliwą łąkę imieniem Ludomira.
Malwina boi się, że Ludomir odejdzie, i zaczyna rozumieć, iż nie potrafiłaby bez niego żyć. Śpiewa na tarasie. Wkrótce pojawia się Ludomir. Dziewczyna raduje się jego obecnością, lecz jednocześnie obawia się, by nie postąpić nierozważnie.
Ludomir wyznaje jej miłość i mówi, jak bardzo boli go myśl, że nigdy nie zostanie przez nią pokochany. Malwina zarzuca mu niewdzięczność, po czym ze łzami ucieka, zostawiając za sobą welon. Ludomir zatrzymuje go i ściska w dłoniach.
Ludomir pragnie wrócić do matki i ukryć się przed światem oraz Malwiną gdzieś pośród lasów. Żałuje nawet, że nie umarł zaraz po narodzinach, bo oszczędziłoby mu to wszystkich późniejszych zawodów. W liście przyznaje, że zakochał się w Malwinie od pierwszego spotkania, a uczucie to wzmacniało się z każdą wspólną chwilą. Wszystko zmieniło się jednak wtedy, gdy dostrzegł, że i ona darzy go uczuciem. Dopóki pozostawał jej obojętny, mógł trwać przy niej, lecz teraz uważa, że nie ma prawa zostać w Krzewinie. Według niego Malwina nie powinna łączyć swojego losu z losem człowieka opuszczonego, bez nazwiska i pozycji.
Tuż po przebudzeniu Malwina otrzymuje list od Ludomira. Chłopak ponownie wyznaje jej miłość i podkreśla, że nie zasługuje na nią. Wspomina również o tajemnicy, której nie może zdradzić. Dziewczyna jest głęboko poruszona tym listem, ale obiecuje sobie, że nigdy nie będzie próbowała odkryć wspomnianego sekretu. Przyrzeka także wieczną miłość Ludomirowi.
Bohaterowie rozmawiają o nagłym wyjeździe Ludomira. Malwina odpowiada, że jeśli Ludomir rzeczywiście okazał się awanturnikiem, jedynie ona powinna ponieść konsekwencje swojej lekkomyślności i wpuszczenia obcego pod dach. Prosi również, by nie oceniano go tak pochopnie. Dziewczyna chciała, aby rozmowy o jego wyjeździe wreszcie ucichły, lecz gdy tak się stało, tęsknota za nim jeszcze bardziej się nasiliła. Ostatecznie wyjeżdża do Warszawy, licząc na poprawę zdrowia i samopoczucia.
W listach do Wandy Malwina opisuje życie w stolicy. Początkowo czuje się zagubiona wśród miejskiego zgiełku i tłumów, jednak księżna W*** wprowadza ją do towarzystwa salonowego. Podczas jednego z bali uwagę dziewczyny przyciąga książę Zdzisław Melsztyński. Wszyscy wspominają również jego wnuka, który po długiej nieobecności ma pojawić się na kolejnym balu.
Okazuje się nim Ludomir, lecz w tamtym czasie bardziej interesuje się Dorydą, najmodniejszą kobietą Warszawy, niż Malwiną. Kiedy zostają sobie oficjalnie przedstawieni, oboje zachowują się tak, jakby nigdy wcześniej się nie spotkali.
Major, który często tańczył z Malwiną podczas balu, opisuje przyjacielowi jej urodę i wdzięki. Porównuje ją do świetlistej zorzy i wyznaje, że jest w niej bez pamięci zakochany. Przyznaje jednak, że obawia się rywalizacji ze strony Ludomira, ponieważ zauważył zainteresowanie młodzieńca Malwiną.
Życie Malwiny w Warszawie upływa naprzemiennie pomiędzy zabawą a smutkiem. W stolicy nikt już nie ma wątpliwości, że Ludomir darzy ją szczególnym uczuciem, a jego dziadek bardzo pochwala taki wybór. Sama Malwina obawia się jednak niestałości chłopaka. Skoro wcześniej potrafił zapomnieć o niej dla Dorydy, a później porzucił Dorydę, by ponownie zwrócić się ku niej, równie dobrze może kiedyś zainteresować się kolejną kobietą.
Dziewczyna wyrzuca sobie, że mimo wszelkich powodów do szczęścia odczuwa przede wszystkim smutek, a jej uczucia wobec Ludomira nie są już tak silne jak dawniej. Tymczasem urażona Doryda próbuje znaleźć sposób, by przedstawić młodzieńca w złym świetle i zniechęcić do niego Malwinę.
Księżna wydaje bal. Gdy tylko rozbrzmiewa muzyka, Ludomir spieszy w stronę Malwiny, lecz przypadkowo zahacza o suknię Dorydy i rozdziera materiał. Zmuszony jest udać się po igłę i nici do służby, a podczas jego nieobecności Malwina tańczy z majorem Lissowskim.
Tuż przed opuszczeniem balu Ludomir podchodzi do dziewczyny. Pił wcześniej wino i proponuje, że następnego dnia będzie jej towarzyszył podczas kwesty.
Po balu Malwina pisze do Wandy list, w którym stwierdza, że Ludomir bardzo się zmienił, gdyż stał się chłodny i szyderczy.
Malwina stara się zagłuszyć smutek pracą i rozpoczyna kwestę. W pierwszym domu zostaje serdecznie przyjęta, a gospodarze tłumaczą dzieciom na jej przykładzie, czym jest zbieranie pieniędzy dla ubogich, sierot i starszych ludzi.
Pod koniec odwiedza dom Cygana Dżęgi. Mężczyzna opowiada jej, że kiedyś żył w wielkiej biedzie, ponieważ przez swój wygląd i pochodzenie nikt nie chciał przyjąć go do pracy. Dopiero książę Melsztyński ulitował się nad nim i podarował mu ziemię, kazał wybudować dom i pomógł rozpocząć pracę rybaka. Dzięki temu Dżęga wzbogacił się i teraz sam może wspierać innych. Po tej rozmowie Malwina spotyka Ludomira w kościele i wyznaje mu, że pobyt w Warszawie nie zmienił jej uczuć. Ich rozmowę przerywa jednak wybuch pożaru.
Księżna W*** opowiada Malwinie historię rodziców Ludomira. Jego matka, Taida, była piękną i delikatną kobietą. Zakochała się w odważnym wojskowym imieniem Ludomir, lecz ojciec dziewczyny sprzeciwiał się temu związkowi. Oznajmił córce, że przeznaczył ją już księciu Sanguszce i za tydzień zostanie jego żoną, a jeśli odmówi, resztę życia spędzi w klasztorze.
Taida zdecydowała się porzucić bogactwo i wysoką pozycję. Potajemnie poślubiła ukochanego i razem opuścili Warszawę. Ich życie nie było jednak szczęśliwe. Ludomir, widząc cierpienie żony, sam podupadł na zdrowiu i niedługo potem zmarł. Taida pragnęła już tylko urodzić dziecko, a następnie umrzeć i połączyć się z ukochanym.
Napisała do ojca list z prośbą o przebaczenie oraz przyjęcie wnuka pod opiekę, ponieważ przeczuwała własną śmierć. Po odejściu Taidy jej syn stał się oczkiem w głowie księcia Zdzisława Melsztyńskiego.
Malwina znajduje fragment listu Ludomira skierowanego do matki i zaczyna zastanawiać się, kim jest ta kobieta, skoro Taida zmarła przy porodzie. Dochodzi do wniosku, że matka jej ukochanego prawdopodobnie żyje, lecz ukrywa się przed światem, a jedynie Ludomir zna prawdę.
Alfred opisuje majorowi dawne miłosne przygody Ludomira. Pewnego razu młodzieniec pojawił się na wsi i zaczął adorować Florynkę, która była już zaręczona. Dziewczyna zakochała się w księciu, lecz dla niego było to jedynie rozrywką. Ludomir pojedynkował się nawet z jej przyszłym mężem i zwyciężył, a później bez skrępowania pojawił się na ich weselu, zachowując przyjazne relacje z panem młodym.
Alfred uważa, że major powinien opowiedzieć tę historię Malwinie, ponieważ mogłoby to pomóc mu zdobyć jej serce. Lissowski natychmiast przekazuje treść listu Dorydzie, a oboje specjalnie rozmawiają o wszystkim głośno przy Malwinie, chcąc ją zaniepokoić.
Dziewczyna rzeczywiście się martwi, ale tłumaczy sobie, że Ludomir zapewne znalazł się w tamtych stronach przypadkiem, jadąc odwiedzić matkę. Doryda i major są rozczarowani, że wiadomość nie zrobiła na niej większego wrażenia.
Ludomir wraca do Warszawy, a Malwina nadal nie potrafi rozstrzygnąć, czy naprawdę go kocha. Tymczasem ciotka, którą coraz częściej odwiedza dziadek młodzieńca, zaczyna nalegać, by dziewczyna w końcu podjęła wobec niego jakąś decyzję.
Sam Ludomir robi wszystko, aby przekonać Malwinę o szczerości swoich uczuć i gotów jest spełnić każde jej życzenie. Dziewczyna żartuje, że życzyłaby sobie, aby rycerze o nią walczyli. Ludomir natychmiast podchwytuje ten pomysł i postanawia urządzić właśnie taki turniej.
Turnieje odbyły się trzeciego maja na wilanowskich błoniach. Zawody miały być nie tylko dowodem uczucia Ludomira wobec Malwiny, lecz także formą przygotowania młodych mężczyzn do możliwej wojny, o której coraz częściej krążyły pogłoski.
Malwina prezentowała się niezwykle pięknie i przyciągała spojrzenia wszystkich obecnych. Ludomir zwycięża kolejnych przeciwników, aż w końcu staje naprzeciw rycerza odzianego w czarną zbroję. Tajemniczy przeciwnik pokonuje go w walce. Następnie odbiera nagrodę z rąk Malwiny, lecz nie odsłania twarzy. Na jego tarczy widnieje napis: „Niewdzięczny”. Chwilę później znika w tłumie.
Malwina popada w melancholijny nastrój, ponieważ właśnie mija rok od chwili, gdy poznała Ludomira w Krzewinie. Rozmyślania przerywa pojawienie się młodzieńca, który oznajmia jej, że nazajutrz wyrusza na wojnę. Nagle dziewczyna dostrzega wśród krzewów drugiego Ludomira, jego sobowtóra, i mdleje ze strachu.
Malwina pisze list do siostry, tłumacząc tak długie milczenie. Opisuje wszystkie ostatnie wydarzenia i wyznaje, że oddałaby własne szczęście, aby Ludomir mógł być szczęśliwy. Zawsze bowiem bardziej troszczy się o innych niż o siebie. Nie potrafi jednak pojąć, jak doszło do pojawienia się drugiego Ludomira. Uznaje to za złą wróżbę i karę za gotowość poświęcenia własnego szczęścia dla ukochanego.
Podczas podróży powrotnej do Krzewina Malwina rozmyśla nad okrucieństwem wojny oraz losem rodzin, których bliscy walczą na froncie. Po kilku dniach drogi dociera do majątku. Dużo czasu poświęca mieszkańcom Krzewina, gdyż odwiedza każdą chatę, rozmawia z ludźmi i cierpliwie wysłuchuje skarg kobiet martwiących się o mężów, synów, ojców i braci walczących na wojnie.
Wkrótce do majątku przybywa Zdzisław, dziadek Ludomira, a niedługo po nim młynarka, w której domu zmarła Taida. Malwina proponuje starszej kobiecie opiekę, kierując się jednak także własnym interesem, ponieważ chce dowiedzieć się, czy matka Ludomira rzeczywiście umarła.
W Krzewinie panuje względny spokój, a z frontu regularnie nadchodzą listy donoszące o sukcesach polskich wojsk. Ludomir odnosi wiele zwycięstw wraz ze swoim pułkiem.
Pewnego dnia pojawia się posłaniec z wiadomością, że młodzieniec, kierowany odwagą, rzucił się do walki przeciw zbyt licznej grupie Kozaków i został ciężko ranny. Towarzysze natychmiast ruszyli mu na pomoc, a jeden z rycerzy osłonił go własnym ciałem i sam poniósł śmierć. Mimo odniesionych obrażeń Ludomir przeżył. Po otrzymaniu tej wiadomości Zdzisław prosi Malwinę, by zgodziła się przyjąć jego wnuka do Krzewina. Dziewczyna bez wahania wyraża zgodę.
Ludomir z ogromną radością przyjmuje wiadomość o możliwości wyjazdu do Krzewina i szybko wyrusza w drogę. Tymczasem Malwina zaczyna żałować, że tak pochopnie zgodziła się na jego przyjazd. Obawia się, że odzyskany spokój ponownie zostanie zakłócony. Tymczasem Wanda i Ludomir coraz bardziej się do siebie zbliżają. Dla Malwiny okazuje się to korzystne, ponieważ nie czuje się już wobec niego dłużna.
Z okazji imienin kasztelanowej ma odbyć się bal, jednak Malwina nie ma ochoty uczestniczyć w zabawie. Potrzebuje ciszy i samotności, dlatego postanawia wybrać się wieczorem na spacer i oddać rozmyślaniom. Udaje się na łąkę Ludomira, wspominając poprzednie imieniny. Spotyka tam Ezechiela, czyli zakonnika poznanego podczas kwesty. Mnich opowiada jej historię rycerza, który uratował życie Ludomirowi.
Rannego wojownika zabrał do swojej celi i początkowo był przekonany, że chłopak nie przeżyje. Dopiero po opatrzeniu ran odzyskał przytomność i opowiedział swoją historię. Mówił, że jako małe dziecko został opuszczony przez rodziców i nigdy ich nie poznał. Trafił jednak pod opiekę kobiety, która zastąpiła mu matkę. Dzięki jej trosce przeżył dzieciństwo. Razem mieszkali w odludnej wsi u podnóża Karpat, gdzie wychowywał się pośród lasów i skał. Miłość opiekunki była jego największym szczęściem, czytanie stanowiło zajęcie, a samotne wędrówki po okolicy jedyną rozrywkę. Z czasem jednak ogarnęła go głęboka melancholia i opuścił ukochaną matkę. Malwina oznajmia zakonnikowi, że chętnie spotka się następnego dnia zarówno z nim, jak i z owym rycerzem.
Malwinie śni się, że nagle znajduje się na błoniach Wilanowa pośród tłumów. Słychać dźwięk trąb, wokół gromadzą się damy i rycerze, wszystko wydaje się niezwykle realne. Po chwili jednak pojawia się rycerz w czarnej zbroi, który leży zakrwawiony i nieruchomy. Odgłos trąb zmienia się w dźwięk organów, a miejsce turniejów ustępuje ciemnej katedrze.
Pragnąc uratować rycerza, Malwina spotyka Dżęgę, który prowadzi ją przez długie korytarze. W końcu odnajduje wojownika opartego o grób. Gdy odsłania przyłbicę, dziewczyna rozpoznaje księcia Melsztyńskiego, a właściwie jego przerażające widmo, które wcześniej ujrzała w wilanowskim ogrodzie.
Choć ogarnia ją lęk, chce się do niego zbliżyć, lecz nagle ogromny pożar rozświetla kościół, a zewsząd rozbrzmiewają okrzyki „wojna, wojna”. Potem wszystko spowija ciemność. Chwilę później Malwina znajduje się znowu na łące Ludomira. Niebo jest jasne, powietrze spokojne. Przy kamieniu z napisem „Malwina” widzi kobietę w przejrzystych szatach, trzymającą dwa identyczne wieńce. Nieznajoma wręcza je dziewczynie, po czym znika. W jej miejscu pojawia się Wanda z pełnym wdzięku uśmiechem młodości i szczęścia.
Następnego dnia Malwina opowiada wszystkim o wydarzeniach poprzedniego wieczoru. Ludomir bardzo pragnie poznać człowieka, który ocalił mu życie. Wszyscy razem udają się do zakonnika. Kiedy Malwina wchodzi do izby, dostrzega drugiego Ludomira i mdleje z przerażenia. Ranny młodzieniec ma na ręce znamię przypominające płomień, co wywołuje ogromne poruszenie wśród obecnych. Wtedy Dżęga zaczyna swoją opowieść.
Przed wieloma laty wraz z pewnym kapitanem przechodził przez las i znalazł w zaroślach małe dziecko. Postanowili zabrać je ze sobą i wychować. Nadali chłopcu imię Ludomir i dorastał on pośród Cyganów. Po pewnym czasie w obozie wybuchła choroba, którą zaraził się także chłopiec. Dżęga ulitował się nad nim i postanowił podrzucić go do pobliskiego domu.
Wtedy stara młynarka, opiekująca się niegdyś Taidą, wyznaje, że chłopiec jest synem zmarłej kobiety, a więc także wnukiem Zdzisława Melsztyńskiego. Okazuje się, że Taida urodziła bliźnięta i przed śmiercią poleciła, aby obaj synowie otrzymali imię Ludomir. Młynarka wraz z mężem wychowywała dzieci do czasu, gdy jedno z nich uciekło do lasu i zaginęło. Właśnie to dziecko później odnaleźli Cyganie.
Niedługo później Zdzisław przyjechał po wnuka, lecz młynarka ze strachu przemilczała istnienie drugiego chłopca. Gdy prawda wychodzi na jaw, Ludomir i jego dziadek natychmiast podchodzą do odnalezionego brata.
To właśnie drugi Ludomir, ten wychowany w Krzewinie, uratował przed rokiem Malwinę z płonącego domu. Z księciem Melsztyńskim dziewczyna poznała się dopiero później w Warszawie. Obaj bracia kochali Malwinę, jednak jeden z nich ustępuje miejsca swojemu bliźniakowi.
Ludomir Krzewiński nieustannie rozmyśla nad swoimi uczuciami do Malwiny i własnymi decyzjami. W końcu dochodzi do przekonania, że po odzyskaniu zdrowia ponownie wstąpi do wojska, mając nadzieję, iż zginie na wojnie. Planuje jak najszybciej opuścić Krzewin, ponieważ martwi się, że jeśli jeszcze raz spojrzy na Malwinę, nie będzie potrafił się z nią rozstać.
Dzień przed planowanym wyjazdem wybiera się na łąkę, by po raz ostatni oddać się wspomnieniom o ukochanej. Tam spotyka Malwinę. Nie umie już odejść i wyznaje jej swoje uczucia. Przyznaje również, że to właśnie on był rycerzem w czarnej zbroi, który pokonał warszawskiego Ludomira podczas turnieju odbywającego się na cześć Malwiny.
Młodzieniec opowiada o swoim zamiarze opuszczenia Krzewina i oddania ukochanej bratu. Malwina odpowiada jednak, że choć książę Melsztyński jest do niego podobny z wyglądu, nigdy nie dorówna mu stałością uczuć. Dodaje również, że jego brat prawdopodobnie nie będzie rozpaczał po jej utracie, ponieważ zakochał się już w Wandzie.
Do majątku przybywa Telimena, czyli opiekunka Ludomira Krzewińskiego. Wkrótce odbywają się dwa śluby. Malwina poślubia Ludomira wychowanego w Krzewinie, natomiast Wanda wychodzi za drugiego z braci.
Obaj wnukowie Zdzisława wraz z żonami spędzają jeszcze kilka miesięcy na wsi, po czym wyjeżdżają do Warszawy na zimę. Kupują wspólnie duży dom i od tej pory chłodniejsze miesiące spędzają w mieście, a piękniejsze pory roku w Krzewinie.
Wanda sprawia, że jej mąż całkowicie przywiązuje się do niej i przestaje interesować się innymi kobietami. Obydwie pary mają dzieci i żyją długo oraz szczęśliwie.
Doryda z czasem traci urodę i młodość. Nikt już nie zabiega o jej względy, a ona sama pozostaje samotna, ponieważ wcześniej również nikogo nie darzyła prawdziwą sympatią. Podróżuje, mając nadzieję, że w nowych miejscach odnajdzie ukojenie swojej samotności, lecz nigdzie nie udaje jej się go znaleźć.
Aktualizacja: 2026-05-20 18:24:22.
Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.