Franz Kafka to dziś autor znany przede wszystkim z takiej powieści jak „Proces”, w której ukazał losy Józefa K., człowieka oskarżonego o coś, czego nie jest on świadomy. Józef nie wie, czemu został uznany za winnego w procesie, nie przypomina sobie żadnej rzeczy, jaką mógł zrobić. Tytułowy proces to także główny wątek całej powieści Kafki.
Proces Józefa K. to zatem główny i najważniejszy wątek całej powieści, wokół którego kręcą się wszystkie inne jej elementy. Rozpoczyna się on w dniu trzydziestych urodzin Józefa, kiedy to w jego pokoju pojawia się dwóch obcych mężczyzn i oznajmiają mu, że jest aresztowany, chociaż nie mają przy sobie nakazu czy aktu oskarżenia.
Na początku Józef K. nie przykłada zbyt wielkiej wagi do procesu. W pierwszej chwili uznaje nawet, że to zwykły dowcip, który zrobili mu znajomi z okazji urodzin. Uważa też, że skoro nie zrobił nic złego i żyje w państwie prawa, to nic mu nie grozi ze strony aparatu władzy. Nie poinformowano go o jego winie, ale mimo to dochodzenie wciąż się toczy. K. idzie na pierwsze przesłuchanie i po raz pierwszy też ściera się z absurdem tego postępowania. Próbuje się tam bronić, ale okazuje się to niemożliwe, nic nie odbywa się zgodnie z prawem czy tak, jak Józef wyobrażał sobie sąd. Sądy są też wszędzie, kryją się nawet na podnajmowanych strychach w mieszkaniach zwykłych ludzi, wiele osób ma też z nimi zaskakujące powiązania. K. zaczyna szukać osób, które mogą go wesprzeć w procesie, ale nikt tak naprawdę nie jest mu w stanie wyjaśnić, co się dzieje w jego sprawie. Widzi też innych oskarżonych, przykładowo kupca Blocka, którego reprezentuje ten sam adwokat, a którego proces toczy się już od pięciu lat. K. zaczyna też analizować całe swoje życie, szukając powodu, dla którego znalazł się w tej sytuacji. Wszystko to sprawia, że nie może skupić się na obowiązkach zawodowych i traci w banku swoją ciężko wypracowaną pozycję. Wuj próbuje mu pomóc, ale nie ze względu na dobro K., tylko pozostałych członków rodziny, na których proces może się negatywnie odbić. Józef ostatecznie pozbywa się obrońcy i postanawia, że sam zajmie się swoją sprawą. K. trafia też na kapelana więziennego, który przy pomocy przypowieści uświadamia Józefowi, że jego pozycja w sądzie nie jest korzystna. Sugeruje mu też, że tylko on sam może walczyć z opresyjnym aparatem władzy.
Proces trwa przez cały rok, niszcząc Józefa pod względem psychicznym i fizycznym, zajmuje wszystkie jego myśli i siły, przez co nie zostaje już w nim siła na cokolwiek innego. Ostatecznie też osłabiony K. po prostu godzi się z faktem oskarżenia, pośrednio przyznając się do zarzucanych mu przestępstw, których charakteru Józef nigdy nie poznał. Biernie oczekuje zatem na wyrok. Klamra procesu zamyka się, gdy w przeddzień swoich trzydziestych pierwszych urodzin K. zostaje znów zabrany przez dwóch nieznajomych mu mężczyzn. Wyprowadzają go oni poza miasto i dokonują egzekucji w opuszczonym kamieniołomie. K. w ostatniej chwili czuje wstyd, co może sugerować, iż ostatecznie zrozumiał swoją winę.
Aktualizacja: 2026-05-15 17:43:33.
Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.