„Chuligania” to powieść dla młodszych czytelników, której autorką jest Katarzyna Ryrych. Opowiada ona o Ani, dziewczynce, która straciła w wypadku samochodowym całą rodzinę i po latach zostaje zabrana z ośrodka przez rodzinę zastępczą. Nowe życie okazuje się jednak bardziej skomplikowane, niż wszyscy przewidywali.
Spis treści
Ania jest sierotą mieszkającą w domu dziecka. Uważa, że nie nadaje się do adopcji, ponieważ nie jest miła ani wesoła i często wpada w kłopoty. Jej rodzice zginęli w wypadku samochodowym, gdy wracali znad jeziora. Dziewczynka przebywała wtedy w szpitalu po operacji wyrostka robaczkowego i obwiniała się o tragedię, ponieważ namówiła rodzinę, by wróciła do domu. Z rodziny pozostał jej jedynie dziadek, lecz Lubisia, wychowawczyni z ośrodka, unikała pytań o jego los. Ania odsuwała się od ludzi i zniechęcała rodziny zainteresowane adopcją. Podczas wyjazdu do zoo zobaczyła łosia, który zbliżył się do niej, i uderzyła go pięścią. W szkole Ania czuła się lepiej, dopóki zastępująca nauczycielkę kobieta nie ujawniła klasie, że dziewczynka mieszka w domu dziecka. Lubisia nadal szukała dla niej rodziców. Zainteresowali się nią Gaba i Maro Dziwadłowie, których Ania nazywała Dziwadłami. Przysyłali jej prezenty, lecz dziewczynka nie chciała z nimi zamieszkać. Robak, jej kolega z ośrodka, nastraszył ją opowieścią, że Dziwadłowie mogą sprzedać ją na narządy.
Gdy w szkole miały się odbyć warsztaty ceramiczne prowadzone przez Gabę, Ania zwymiotowała, aby uniknąć spotkania. Nie uczestniczyła też w kolejnych zajęciach, ponieważ się przeziębiła. Wtedy zaczęła zastanawiać się nad własną sytuacją i zamiarami Dziwadeł. Wychowankowie ośrodka rozpoczęli wolontariat w schronisku. Ania zainteresowała się Kiką, dużą, zaburzoną suką uznawaną za niebezpieczną. Rozmawiała z nią przy boksie, a pies z czasem zaczął cieszyć się na jej widok. Kiedy Lubisia zabroniła dziewczynce odwiedzać Kikę, Ania wymknęła się przez okno w toalecie i poszła do schroniska. Wychowawczyni odnalazła ją i zabrała z powrotem, a psycholożka powiedziała Ani, że przywiązała do siebie psa, choć nie mogła dać mu domu. Dziewczynka poprosiła Robaka o wysłanie do Dziwadeł kartki z prośbą o ratunek. Po rozmowie z dyrektorką szkoły Ania uznała, że ona i Kika powinny zostać adoptowane razem. Gaba i Maro przyjechali do ośrodka, a Ania zgodziła się na adopcję pod warunkiem, że przygarną również Kikę.
Wkrótce okazało się, że Dziwadłowie już zabrali psa ze schroniska. Kika radośnie powitała Anię. Dziewczynka spacerowała z nią, Gabą i Marem, a potem odwiedziła pracownię Gaby. Dowiedziała się, że zainteresowali się nią, ponieważ przedstawiono ją jako małą buntowniczkę. Przed powrotem ukradła papierosy i przekazała je Robakowi. Myślała o koledze, którego ojciec przebywał w więzieniu, a matka w szpitalu psychiatrycznym. Tęskniła także za dziadkiem, nie wiedząc, co się z nim stało. Gdy zbliżały się ferie, Dziwadłowie zapytali, kiedy Ania chce się przeprowadzić. Dziewczynka pokłóciła się z Lubisią, zarzucając jej unikanie ważnych rozmów, i zażądała zwrotu rodzinnych zdjęć. Przed wyjazdem udała, że jest winna Robakowi dwieście złotych, dzięki czemu Maro przekazał jej pieniądze dla kolegi. W domu Dziwadeł czekała Kika oraz pusty pokój, który mogła urządzić samodzielnie. Następnego dnia wszyscy pojechali po używane meble. Uczniowie Mara, prowadzącego szkołę capoeiry, pomogli je wnieść. Ania miała trudności z organizowaniem sobie czasu bez zasad obowiązujących w ośrodku. Zgubiła się w parku, lecz Kika zaprowadziła ją do domu. Gaba zapisała dziewczynkę do biblioteki, a podczas rozmów z Marem i Gabą Ania zaczęła zastanawiać się nad swoimi zainteresowaniami. Pewnego dnia bez pozwolenia pojechała do ośrodka, ponieważ tęskniła za Robakiem. Po powrocie skłamała, że była w parku. Podczas kłótni powiedziała Gabie, że nie jest jej matką. Maro wyjaśnił, że Gaba po chorobie nowotworowej nie mogła mieć dzieci, i podkreślił, że wszyscy muszą się siebie nauczyć. Ania przyznała się wtedy, gdzie naprawdę była.
Pod koniec ferii Maro ustalił z nią zasady dotyczące kieszonkowego i zaproponował Robakowi bezpłatne zajęcia capoeiry. Po powrocie do szkoły Ania spotkała kolegę, który zgodził się ćwiczyć. Dziewczynka obawiała się jednak, że Gaba nie poradzi sobie z opieką nad nią i odeśle ją do ośrodka. Maro uzyskał zgodę na prowadzenie zajęć w szkole, a Ania postanowiła w nich uczestniczyć. Wkrótce otrzymała list od dawnej współlokatorki Jadzi, która trafiła do szpitala z powodu anemii. Gaba zawiozła Anię do koleżanki. Dziewczynki szczerze porozmawiały o swoim pobycie w ośrodku, a Jadzia zapewniła, że niedługo wróci do domu i szkoły. Na zajęcia prowadzone przez Mara przyszło wielu uczniów, w tym Robak. Po treningu chłopak próbował kupić papierosy za pośrednictwem mężczyzny, który zabrał mu pieniądze i go oszukał. Doszło do bójki, a Ania wzięła winę na siebie, aby Robak nie stracił możliwości uczestniczenia w ćwiczeniach. Na klatce schodowej Ania znalazła portfel nieprzyjemnej sąsiadki i oddała go właścicielce. W środku zobaczyła zdjęcie Robaka. Okazało się, że chłopak, naprawdę mający na imię Paweł, jest wnukiem kobiety, która nie mogła przejąć nad nim opieki po odebraniu go rodzicom. Ania obiecała porozmawiać z przyjacielem.
Tego samego dnia Maro wyjawił jej, że to dziadek opowiedział Dziwadłom o niej po spotkaniu z babcią Gaby w ośrodku rehabilitacyjnym. Dziewczynka dowiedziała się również, że dziadek później zmarł. Miała żal, że w domu dziecka nikt jej o tym nie powiedział. Ania musiała wyjaśnić Lubisi wydarzenia sprzed sklepu, a Gaba zwróciła wychowawczyni uwagę na sposób traktowania podopiecznych. Później dziewczynka poprosiła, by pojechały na wybieg łosi. Zwabiła zwierzę marchewką i przeprosiła je za wcześniejsze uderzenie. Gaba dotrzymała obietnicy i ponownie zawiozła Anię do Jadzi. Zapytała Anię, czy jest Chuliganią, czy Kochanią, a dziewczynka odpowiedziała, że jest po prostu Anią.
Ania to dziewczynka, której daleko do Ani Shirley z „Ani z Zielonego Wzgórza”, ale również jest sierotą. Miała już kiedyś dom, a Lubisia, wychowawczyni, przekonuje Anię, że kolejny też będzie wspaniały. Ania ma rude włosy i niebieskie oczy, ale uważa, że jest ładna tylko z zewnątrz i że nie nadaje się do adopcji. Nie jest miła ani wesoła, za to przyciąga do siebie kłopoty. Na przykład namówiła inne dzieci, by weszły na dach budynku i obejrzały zaćmienie Księżyca. Zdenerwowało to Lubisię.
Z rodziny Ani pozostał już tylko dziadek. Jako jedyny przeżył wypadek, który wydarzył się, kiedy rodzina pojechała na wakacje do domku nad jeziorem. Tam Anię zaczął bardzo boleć brzuch, zatem dziewczynkę zawieziono do szpitala na operację wyrostka robaczkowego. W tym czasie rodzina Ani postanowiła wrócić do domu trasą widokową i samochód wjechał w drzewo, gdyż na drogę wybiegł łoś. Ania miała wyrzuty sumienia, ponieważ to ona namówiła rodziców, by wrócili do domu, zamiast siedzieć w szpitalu przy jej łóżku.
Ania leżała w szpitalu i źle znosiła to, że do innych dzieci ktoś ciągle przychodził, a ona została zupełnie sama. Personel chciał przenieść ją do izolatki. Wszyscy byli dla niej mili, ale ona odsuwała się od ludzi i wrzeszczała, kiedy ktoś za bardzo się zbliżał. Przez to ludzie, którzy chcieli dać jej dom, zniechęcali się i rezygnowali z pomysłu adopcji. Lubisia wymyśliła, by Ania miała rodziców, którzy zabieraliby ją gdzieś na weekendy, ale nikt tak naprawdę nie interesował się tym, co dziewczynka chciała robić. Jedna rodzina zabrała Anię do zoo, gdzie już przy wejściu zobaczyła łosia. Łoś przysunął się do Ani, a ta uderzyła go pięścią.
Anię zabrano do domu dziecka, gdzie nieustannie tęskniła za rodziną. Ania próbowała uzyskać od Lubisi informacje na temat tego, co stało się z mieszkaniem rodziców, oraz tego, co działo się z dziadkiem, ale wychowawczyni unikała odpowiedzi na najważniejsze pytania. Lubisia nie potrafiła polubić problematycznej, cierpiącej dziewczynki. Próbowała sprawić jej radość, ale nic nie działało.
Ania najlepiej czuła się w szkole, gdzie wychowawczyni nie zdradziła, że uczennica mieszka w domu dziecka. Wyszło to jednak na jaw podczas urlopu nauczycielki, kiedy jej zastępczyni wszystko wyjawiła. Lubisia wciąż szukała dla Ani zastępczych rodziców. Ania jednak zniechęcała ich na różne sposoby. Rodzina, którą Ania nazywała Dziwadłami, interesowała się nią, a w grudniu Dziwadłowie zrobili jej niespodziankę i przysłali prezenty. Ania nie miała własnego telefonu, ale i tak nie miała do kogo dzwonić. W święta znów dostała kosmetyki od Dziwadeł. Robak, jeden z wychowanków, uznał, że tacy ludzie nie dostaliby nawet psa do adopcji.
Ania nie chciała zamieszkać z Dziwadłami. Wyglądali zbyt dziwnie, dlatego nie traktowała ich poważnie. Robak uznał, że chcą sprzedać Anię na narządy do Chin albo do Niemiec. Po tej rozmowie Ani zaczęły się śnić koszmary. Zwierzyła się z tego pani pracującej na portierni, która dorabiała sobie jako wróżka. Kobieta wywróżyła jej, że ktoś na nią poluje. Ania zobaczyła w szkole plakat informujący o warsztatach ceramicznych, które miała prowadzić Gaba Dziwadło. Nauczycielka plastyki zapowiedziała tę wizytę na lekcji. Dlatego w środę rano Ania zwymiotowała i w ten sposób zagwarantowała sobie, że nie będzie musiała iść do szkoły na spotkanie z Gabą. W czwartek wróciła na lekcje, a cała klasa była zachwycona warsztatami ceramicznymi. Arti ulepił podczas nich popielniczkę w kształcie kupy. Następne zajęcia miały się odbyć za dwa tygodnie.
Po szkole Ania wracała z Robakiem, ponieważ zadarł on z pewnym zakapiorem, a ona umiała się bić. Wdali się z nim w bójkę. Ania nie dotarła na kolejne zajęcia z Gabą, gdyż się przeziębiła, ponieważ źle wysuszyła włosy po basenie. Została w domu, a Lubisia dała jej do czytania książki o szczęśliwych rodzinach. Robak przyniósł jej jednak „My, dzieci z dworca Zoo”. Ania popłakała się z powodu tej lektury. Zaczęła się też zastanawiać nad sobą i swoją sytuacją, a także nad tym, czego właściwie chciały Dziwadła. Inne dzieci wróciły do domu i mówiły o wyjściu do teatru. Lubisia wpadła na pomysł, by dzieci odwiedziły lokalne schronisko jako wolontariusze, gdyż dostała na to grant.
Ania uznała, że schronisko to smutne miejsce. Zobaczyła tam Kikę, dużą sukę, która na początku wydała się jej brzydka. Opiekun powiedział, że jest to niebezpieczna i zaburzona suka, a Ania uparła się, że właśnie nią się zajmie. Zaczęła zatrzymywać się przy jej boksie i z nią rozmawiać. Z czasem pies zaczął cieszyć się na jej widok. Zdenerwowało to Lubisię. Ania wyszła jednak z domu przez okno w ubikacji i poszła do schroniska. Lubisia ruszyła za nią i zabrała ją ze schroniska, a Kika szczekała. Pani psycholog powiedziała Ani, że dziewczynka skrzywdziła Kikę, gdyż przywiązała ją do siebie, a przecież nie mogła zabrać Kiki do domu. Lubisia przeniosła współlokatorkę Ani z ich wspólnego pokoju.
Ania wysłała do Dziwadeł kartkę z prośbą o ratunek, prosząc Robaka o pomoc. Ania sprzeciwiła się też dyrektorce szkoły, a ta zadzwoniła do ośrodka. Dyrektorka zatrzymała jednak dziewczynkę, by spokojnie z nią porozmawiać. Rozmawiały o tym, że Ania uważa się za nieadopcyjne dziecko. Ania opowiedziała o tym, jak zaprzyjaźniła się z Kiką, której także nie chciano adoptować. Dyrektorka uznała, że Ania i Kika muszą zostać adoptowane w pakiecie.
Robak wypełnił misję, którą powierzyła mu Ania. Dziwadłowie pojawili się w ośrodku już po południu. Wyszli razem do parku, by porozmawiać. Ania powiedziała, że zgadza się na adopcję, jeśli zostanie przygarnięta razem z Kiką. Dziwadłowie szybko zrozumieli, że Ania szuka sposobu na uratowanie siebie i Kiki. Ania chciała wiedzieć, dlaczego dorośli tak uparli się, by ją adoptować. Gaba wyjaśniła, że z czasem sama to zrozumie.
Dziwadłowie zostali i rozmawiali z Lubisią na temat Ani. Ania sądziła, że wychowawczyni opowie o wszystkich występkach, jakich się dopuściła podczas pobytu w ośrodku. Lubisia wpadła do pokoju, chcąc wiedzieć, dlaczego Ania napisała do Dziwadeł list ze zgodą na adopcję. Ania znowu musiała porozmawiać z panią psycholog. Okazało się, że Kika została już adoptowana przez Dziwadłów. Robak poprosił o załatwienie mu papierosów za pieniądze, które, jego zdaniem, Ania miała dostać od Dziwadeł. Ania poszła na spotkanie z Dziwadłami i Kiką, która ucieszyła się na jej widok. Ania poszła do parku z psem, Marem oraz Gabą. Dziwadłowie zamówili dla Ani pizzę. Gaba opowiedziała Ani, jak adoptowali Kikę. Ania ukradła paczkę papierosów należącą do innego gościa restauracji. Potem Gaba zabrała ją do swojej pracowni ceramicznej. Ania próbowała dowiedzieć się, dlaczego Gaba i Maro uparli się właśnie na nią. Okazało się, że zainteresowali się nią dlatego, że została im przedstawiona jako mała buntowniczka. Ania wróciła do ośrodka i dała papierosy Robakowi. Współlokatorka zdradziła Ani, że została pozostawiona w oknie życia.
Ania pomyślała o Robaku, który miał ojca w więzieniu, a matkę w szpitalu psychiatrycznym. Niedziela bardzo dłużyła się dziewczynce. Ania przypomniała sobie o dziadku, o którym Robak mówił, że po wypadku może znajdować się w stanie wegetatywnym. Nocą współlokatorka pochwaliła się Ani, że zastępczy rodzice przygotowali już dla niej pokój w nowym domu. Dała też Ani swoją spódnicę, która bardzo jej się podobała. Ania założyła ją następnego dnia do szkoły. Poszła z Robakiem, a ten nagle się ukrył, gdyż na chodniku zobaczył swoją matkę. Chłopak podejrzewał, że jego matka była pod wpływem alkoholu. Do przeprowadzki Ania miała mieszkać sama w pokoju. Ania zdobyła też notes z zapiskami swojej byłej współlokatorki, Jadzi.
Dziwadłowie zapytali, kiedy Ania chciałaby się do nich przeprowadzić. Zbliżały się ferie. Ania dopytywała, czy Dziwadłowie oddaliby Kikę do schroniska, gdyby ona się do nich nie przeprowadziła, ale Maro wyjaśnił, że pies to nie zabawka. Ania dała Robakowi grę, którą zostawiła w domu Jadzia. Lubisia powiedziała Ani, że współczuje jej nowym rodzicom. Ania wykrzyczała wtedy wszystkie swoje zarzuty wobec Lubisi. Zażądała oddania swoich zdjęć rodzinnych. Następnego dnia Gaba chciała wiedzieć, co się stało. Maro zapakował rzeczy Ani do samochodu, a dziewczynka udała, że jest winna koledze dwieście złotych. W ten sposób zdobyła pieniądze dla Robaka. Chłopak się rozpłakał.
Ania pojechała z Dziwadłami do ich domu, gdzie czekała już Kika. Zobaczyła swój pokój, który był pusty. Gaba wytłumaczyła, że pokój pozostał pusty po to, by dziewczynka mogła sama go urządzić. Ania zwiedziła mieszkanie Dziwadeł. Gaba pouczyła dziewczynkę, że odtąd nie powinna reagować na ludzi agresją. Potem razem wyszły z Kiką na spacer, a później Ania zasnęła w hamaku.
Rano obudziły ją zapach kawy i śniadania, a także rozmowa Gaby i Mara. Maro zapowiedział, że tego dnia umeblują pokój dziewczynki. Okazało się, że Maro prowadził szkołę, w której uczył capoeiry – brazylijskiej sztuki walki. Wszyscy razem pojechali do składu gratów, gdzie Ania znalazła meble, które jej się spodobały. Uczniowie Mara pomogli wnieść je do mieszkania. Ania nie radziła sobie z zagospodarowaniem czasu, którego nie regulowały już zasady panujące w ośrodku. Poszła zatem do parku, w którym się zgubiła, ale Kika zaprowadziła ją do domu. Gaba zapisała ją do biblioteki, gdzie Ania wypożyczyła trzy książki. W rozmowie telefonicznej Gaba narzekała, że Ania nie ma żadnych zainteresowań. Maro poruszył ten temat przy kolacji, a Ania zaczęła myśleć o książkach i filmach. Następnego dnia Ania szczerze rozmawiała z Gabą o tym, że żadna z nich nie wiedziała, jak zorganizować czas dziewczynki. Ania zaczęła też korzystać z komputera i internetu.
Pewnego dnia Ania postanowiła samodzielnie pojechać do ośrodka. Zastanawiała się, gdzie jest Robak, za którym tęskniła. Po powrocie Gaba próbowała się dowiedzieć, dokąd poszła. Ania skłamała, że była sama w parku, ale Gaba jej nie uwierzyła. Przy kolacji zaczęła się rozmowa na ten temat, a Gaba poprosiła, by Ania informowała ją, kiedy wychodzi i dokąd się udaje. Ania wypomniała jej, że nie jest jej matką, a Maro stanął w obronie Gaby. Opowiedział, że Gaba nie mogła mieć własnych dzieci z powodu choroby nowotworowej. Maro powiedział też, że ludzie muszą się wzajemnie poznać. Ania wyznała, że tak naprawdę poszła zobaczyć się z Robakiem.
Ferie się kończyły, a Ania marzyła o powrocie do szkoły. Gaba przyszła do jej pokoju, by porozmawiać. Dziewczyna doszła do wniosku, że życie w ośrodku było na swój sposób łatwiejsze. Maro porozmawiał z Anią o jej kieszonkowym. Poprosił też Anię, by opowiedziała mu coś więcej o Robaku. Zaproponował, by chłopak wziął bezpłatnie udział w jego zajęciach. Potem wszyscy poszli do restauracji z okazji ostatniego dnia ferii. Następnego dnia Ani wszystko wypadało z rąk. Gaba poszła z nią do szkoły, gdzie wszyscy byli zaskoczeni tym, że Ania zna prowadzącą warsztaty ceramiczne. W szkole Ania spotkała też wreszcie Robaka. Wszyscy chcieli wiedzieć, jak Ania radzi sobie w swoim nowym domu. Po szkole Ania spotkała się z Robakiem i narzekała na to, że Gaba nie wie, jak zajmować się dzieckiem. Robak odmówił przyjmowania od Ani pieniędzy na papierosy, a ona opowiedziała mu o pomyśle Mara. Robak natychmiast się na to zgodził. Gaba pouczyła potem Anię, jak powinna reagować na wścibską i nieprzyjemną sąsiadkę z parteru. Ania zaczęła zastanawiać się, co będzie, jeśli Gaba sobie nie poradzi, a ona będzie musiała wrócić do ośrodka. Potem Gaba rozmawiała z Marem i mówiła mu, że to właśnie on potrafi porozumieć się z Anią. W szkole Maro uzyskał zgodę na prowadzenie zajęć dla uczniów, w tym Robaka. Potem Ania porozmawiała z panią pedagog o tym, jak czuła się w nowym domu. Okazało się, że dyrektorka uzyskała od Lubisi zgodę na to, by uczniowie ćwiczyli z Marem. W domu Maro pokazał Ani, na czym polegają jego zajęcia. Ania postanowiła wziąć w nich udział. Potem Gaba dała jej list, który przyszedł do Ani. Napisała go Jadzia, jej była współlokatorka. Okazało się, że dziewczynka przebywa w szpitalu, gdyż jej anemia wymagała specjalnego leczenia.
Gaba powiedziała Ani, że rzeczywiście powinna pojechać do koleżanki. W drodze do samochodu Ania wyzwała natrętną sąsiadkę. Potem Gaba zawiozła Anię do szpitala. Tam Ania zrozumiała, że z Jadzią było naprawdę źle. Dziewczynki szczerze porozmawiały o tym, co działo się między nimi w ośrodku. Jadzia upierała się, że niedługo wróci do domu i szkoły. Po wizycie Gaba zabrała Anię do galerii na lody. W domu Maro czekał na nie z kolacją, a potem Gaba grała na berimbau. Następnego dnia w szkole Robak był podekscytowany nadchodzącymi zajęciami. Przyszło na nie wiele osób. Po zajęciach Maro zaoferował, że znajdzie strój do ćwiczeń dla Robaka. Ania poszła z Robakiem do sklepu, a on dał pewnemu mężczyźnie pieniądze, by ten kupił mu papierosy, ale mężczyzna go oszukał. Doszło do bójki, którą zobaczył ochroniarz, a Ania wzięła winę na siebie, by Robak nie został ukarany zakazem udziału w zajęciach. Ania znalazła na klatce schodowej portfel niemiłej sąsiadki i odniosła go właścicielce. Kobieta w nagrodę wręczyła jej dwadzieścia złotych. Ania odmówiła, a w zamian kobieta dała jej tabliczkę czekolady. Ania poprosiła jednak, by zamiast tego kobieta przestała się jej czepiać. Przyszła Gaba, a sąsiadka wyjaśniła sytuację z portfelem. Ania zobaczyła w portfelu zdjęcie Robaka. Okazało się, że był on wnukiem niemiłej sąsiadki.
Ania opowiedziała kobietom o swojej znajomości z Robakiem. Sąsiadka opowiedziała, jak Pawła odebrano rodzicom, a babcia nie mogła wziąć go do siebie. Ania zaoferowała, że porozmawia z przyjacielem. Maro wrócił do domu i poprosił o wyjaśnienie sytuacji sprzed sklepu. Okazało się, że to dziadek Ani opowiedział Dziwadłom o dziewczynce. Spotkał bowiem babcię Gaby w ośrodku rehabilitacyjnym. W ten sposób Ania dowiedziała się też, że później jej dziadek zmarł. Ania miała pretensje, że nikt w ośrodku jej o tym nie powiedział.
Następnego dnia Ania musiała opowiedzieć Lubisi o tym, co stało się przed sklepem. Gaba zwróciła wychowawczyni uwagę na sposób traktowania podopiecznych w ośrodku. Maro dalej prowadził zajęcia dla dzieci. Ania poprosiła Gabę, by ta zabrała ją na wybieg dla łosi. Próbowała przywołać zwierzę marchewką. Łoś przyszedł, a Ania przeprosiła go za tamto uderzenie. Gaba obiecała jej kolejną wizytę u Jadzi i dotrzymała słowa. Zapytała, czy dziewczynka jest Chuliganią, czy Kochanią, a ona odrzekła, że jest po prostu Anią.
Aktualizacja: 2026-07-23 23:14:36.
Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.