„Koniec świata nr 13” to powieść dla młodszych czytelników, której autorką jest Katarzyna Ryrych. Przedstawia ona przygody dwunastoletniej Sabiny Muzyk, córki artystów, którzy w trakcie pewnych wakacji wyjeżdżają na miesiąc na plener artystyczny do Francji. W związku z tym dziewczynka zyskuje nieco więcej swobody niż ma na co dzień, a to z kolei skutkuje niecodziennymi przygodami, które przeżywa wraz z Bobkiem, kolegą z klasy.
Jednym z ciekawszych wydarzeń, jakie opisano w książce, jest to dotyczące odkrycia, jak niewiele pieniędzy mama Sabiny dostaje za swoje gliniane ptaki, które galeria w jej imieniu sprzedawała turystom. Oburzona Sabina postanowiła wykorzystać ten fakt. Wiedziała bowiem, że w pracowni matki czeka wiele glinianych ptaszków, które należało jeszcze pomalować i wypalić w specjalnym piecu. O ile malowanie nie sprawiało jej trudności, to wypalanie było nieco trudniejsze. Sabina jednak z werwą zasiadła do pracy. Gdy malowała na ptaszkach magiczne wzory, przeliczała w głowie pieniądze, jakie mogła zarobić na sprzedaży pamiątek. Po pewnym czasie ptaki były gotowe, zatem nadszedł czas na wsadzenie ich do pieca. Wcześniej Sabina w internecie sporo czytała na temat tego, jak należy taki piec do ceramiki obsługiwać, zatem czuła się specjalistką. Wsadziła ptaszki do urządzenia wieczorem, kiedy już wszyscy spali i była pewna sukcesu.
Noc jednak przyniosła nie gotowe ptaszki, a awarię całego pieca, zatem w niedzielę rano pojawiła się konieczność wezwania elektryka. Odpowiedział tylko jeden fachowiec, był elegancko ubrany. Doszedł do wniosku, że miało miejsce silne spięcie, ale usunął awarię. Wtedy Sabina na osobności wyznała mu, że to ona doprowadziła do spięcia, i zażądała od niego pomocy w obsłudze pieca. Elektryk spełnił jej prośbę i wytłumaczył dziewczynce, jak posługiwać się takim urządzeniem.
Dzięki pomocy elektryka ptaki udało się wypalić, zatem Sabina zabrała je na stare miasto, gdzie wraz z Bobkiem zaczęli je sprzedawać. Odnieśli ogromny sukces i zarobili sporo pieniędzy, co spodobało się Sabinie. Ptaszki szybko się rozpłynęły, a ona zaczęła zastanawiać się, skąd wziąć kolejne. To właśnie z tego powodu wraz z Bobkiem usiedli do lepienia w glinie i malowania własnych figurek. Okazało się, że ptaki Sabiny bardziej przypominają z wyglądu chińskie smoki. Mimo to dziewczynka wypaliła je i także poszła pod galerię, by tam sprzedawać je japońskim turystom.
Aktualizacja: 2026-06-03 09:10:40.
Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.