Dziadobójca

Była to akcja, akcja nie lada,
Trza było kropnąć starego dziada,
A że to akcja nie byle jaka,
Na wykonawcę dano Bliźniaka.
Wziął Bliźniak za pas dwa rewolwery
I filipinek zdaje się cztery,
Wywołał na twarz waleczną minę,
Pożegnał ojca, matkę, rodzinę
I list napisał lubej dziewczynie,
Że idzie walczyć i może zginie.
Poszedł, żegnany rzewnymi łzami
Całej familii wraz z kuzynkami,
Poszedł niepomny na krew i blizny,
Ku chwale swojej... no, i Ojczyzny!
Napotkał dziada w ciemnej uliczce,
Dziad grzebał kijem w jakiejś śmietniczce,
Podszedł do niego, przerwał mu pracę
I krzyknął: - Dziadu, ja ci zapłacę!
Tyś gestapowców wiernym jest sługą,
Żałuj za grzechy, umrzesz niedługo!
Dziad tak się strasznie przejął wyrokiem,
Że podniósł głowę i mrugnął okiem,
I w strasznej ducha będąc rozterce,
W tej samej chwili umarł na serce.
Bliźniak zza pasa wyjął maszyny
I wkropił w dziada trzy magazyny,
A gdy już strzałów przebrzmiała kupa,
To zrewidował kieszenie trupa.
Znalazł miedziaków starych pół trzosa,
Dwie zasmarkane chustki do nosa,
Trzy do golenia tępe nożyki
I połamane cztery guziki.
Wieść o Bliźniaka czynie doniosłym
Lotem się strzały wkoło rozniosła
I w sercach dziewcząt czyn ten zuchwały
Olśnił go złotym promieniem chwały.
Pan plutonowy złożył podanie
I wkrótce Bliźniak KW dostanie.
Łatwo go teraz rozpoznać w tłumie,
Głowę ma w górę wzniesioną dumnie,
Pierś ma wyniosłą, w oczach lśni męstwo,
To jego pierwsze w życiu zwycięstwo.
Akcja udana, wyczyn nie lada,
Doszedł do sławy po trupie dziada.

kwiecień 1944

Czytaj dalej: W Parasolu - Józef Andrzej Szczepański