Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

A jednak przyszło słońce
Zrodziwszy się z niebytu
By, głodne i pragnące,
Pochłonąć mrok przedświtu

A widzisz - jednak ustał
Deszcz, co druzgotał miasto
Ulica zawsze pusta
Zakwitła ludźmi ciasno

A jednak wsiąkła burza
W spragnione trzewia nieba
W błękicie znów się nurza
Spękana bólem gleba

A widzisz - jednak warto
Mieć wiarę i nadzieję
A jednak drzwi otwarto
A jednak Bóg istnieje

A jednak, jednak znowu
Uderzył dzwon o świcie
Powstali śpący z grobu
A jednak przyszło życie

* (na tę samą melodię co "Żałość", aby pośpiewać sobie mogła;)

Opublikowano

Droga Pani!
Dwie ostatnie zwrotki jakoś mi nie pasują do poprzednich. Wierzę, że jednak tak musi być, bo wiara czyni cuda. Co do wiary połączonej z nadzieją, to mam pewne obiekcje, ale to moje prywatne zmartwienie. Prawdopodobnie wiara bez czynów jest martwa... i wtedy tylko nadzieja pozostaje.
Pozdrawiam
Marek Wieczorny

Opublikowano

Bardzo dziękuję obu Panom za komentarze;))) I miłego śpiewania życzę - zarówno do "Żałości", jak i do niniejszego wiersza można sobie z powodzeniem samemu wymyślić melodię, i to za jednym zamachem - bo ta sama melodia na pewno będzie pasować do obu "utworów" ,co zresztą nietrudno zauważyć;)))
Raz jeszcze dzięki. Każde slowo komentarza jest dla mnie bardzo cenne!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...