Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

zdesperowana jestem.
dlatego pytam wszędzie i tu też to zrobię.
jak to się robi? to znaczy: jak się wybiera sposób życia, skąd mam wiedzieć, czego chcę, co jest wartościowe, dla czego warto się poświęcić, jak pracować?
sądzę, że jest tu wielu ludzi starszych ode mnie, więc może napiszecie coś mądrego...?

kiedyś myślałam, że fajnie by było pracować tak typowo dla innych, jakaś praca z dziećmi może czy coś takiego. ostatnio natomiast staję się bardziej egoistką, co może wcale nie jest takie złe, i myślę, że warto najpierw rozwinąć samego siebie, by móc cokolwiek z siebie dać.

skąd wiedzieć, jaki wybrać kierunek, czy wyjechać na studia, czy zostać?

przeraża mnie to wszystko. i, jak w piosence takiej, 'szukam kogoś, kto powie mi: wiem, co czujesz - to nic'. albo nawet więcej. jako że bywają tu ciekawe osobistości, może patrzące na świat inaczej, artystyczniej ( a może właśnie nie?) - pytam - jak sobie z tym wszystkim poradzić?

spodziewam się również głupich komentarzy, a jakże ;], ale może akurat jakieś ważne słowa wpadną we mnie. bo czuję, że wszystkie drogi są na oścież otwarte, ale nie ma żadnego powodu, by ruszyć.

Opublikowano

osz kurde, nie spodziewałam się takiego tematu :)

na pewno nie jestem starsza wiele od Ciebie, nie jestem też ciekawa osobistością, ale się wypowiem! ;P

oczywiście nie dostaniesz gotowej recepty na życiowe wybory, jedyne, co w tej kwestii mogę napisać, to decydowanie na bieżąco, ale niezupełnie :D - planuj starannie przyszłość, ale kiedy okaże się, że trzeba ów plan nieco zmodyfikować, zrób to i idź dalej z tą zmianą (w razie potrzeby czynność powtórzyć;)
trzeba przejść przez złe momenty, skoro inni mogli, to TY też możesz!

wiesz, nie jest powiedziane, że wybierając studia z pasji będziesz na nich megaszczęśliwa
ja na swoich wymarzonych póki co przeżywam gehennę
tak więc to, że nie wiesz, co wybrać wcale tak dużym problemem nie jest, po prostu gruntownie się zastanów

warto najpierw rozwinąć samego siebie, by móc cokolwiek z siebie dać
to prawda, też ją wyznaję, ale pamiętaj, żeby się w tym nie pogrążyć - może Ci się wydawać, że ciągle masz za mało do ofiarowania i ten proces "ulepszania" stanie się udręką a w efekcie nic z niego nie wyjdzie

dobranoc

zmarznięta Tova

:-]

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


To źle postawione pytanie; nie istnieje coś takiego jak "wybór sposobu życia", chyba że z jakichś przyczyn dochodzi do sytuacji ekstremalnej, w której faktycznie musimy dokonać brzemiennego w skutki wyboru.



Z doświadczenia. Nawet jeśli ktoś ci coś podpowie, to żadna gwarancja, że podpowiedź sprawdzi się co do twojej osoby. Na twoje pytania nie ma uniwersalnych odpowiedzi, bo to sprawy bardzo indywidualne. Ty sama musisz określić, jakie są podstawy twojej tożsamości. Nikt nie powie ci, kim jesteś, w czym się sprawdzisz, co da ci satysfakcję.


Z biologicznego punktu widzenia człowiek musi myśleć przede wszystkim o własnym przetrwaniu i przekazaniu własnych genów. Kiedy już je przekażesz, celem nadrzędnym stanie się przetrwanie tychże genów, czyli ochrona potomstwa. Dokonywanie samooceny w kategoriach egoizmu jest bez sensu. Punktem wyjścia jest powiedzenie sobie "jestem jaki jestem", dopiero potem można dokonywać ocen zachowania w danej sytuacji i wyciągania wniosków. W pewnym wieku często pojawiają się myśli dość radykalnie wartościujące własną osobę częstokroć na podstawie dziwnych przesłanek;) Po pierwsze spokój - nie ma co wpadać w panikę, nie ma co się miotać. Nie jesteś saperem, możesz się pomylić wielokrotnie i świat się nie zawali;)
Myślenie "dać coś z siebie" - dlaczego takie? Dlaczego wychodzisz z założenia, że istniejesz po to, by świadczyć coś na rzecz innych? Tak nie powinno być, twoje życie powinno składać się z układów polegających na wymianie, nie na płaceniu trybutu, długu za to, że przyszłaś na ten świat. Co do zasady - powinno być tak, że im będziesz w czymś lepsza, tym lepszą "cenę" za swoje wytwory uzyskasz. Nie zawsze to się sprawdza, ale statystycznie raczej tak.


Ha! To jest stosunkowo proste - wybrać to miejsce, ten kierunek, który daje więcej perspektyw. To jest proste, o ile w grę nie wchodzą emocje, np strach. Strach trzeba wyeliminować. Moja małżonka na ten przykład decyzję o wyborze studiów podjęła pod wpływem faktu, że poznała mnie - wyjechała do mojego miasta; i chyba wybrała dobrze, pomijając moją skromną osobę.;)



Właśnie - strach. Problem nie tkwi w tobie, ale w tym, że nie jesteś przygotowana. Nikt nie nauczył cię podejmowania wyzwań. To nie tylko twój problem. Świat jest pełen ludzi przelęknionych, czyli takich, którzy ci powiedzą "wiem, co czujesz". Albo nie powiedzą, bo wstyd się do tego przyznać.

W gruncie rzeczy dylemat nie tkwi w tym, jaką podjąć decyzję, lecz w tym, czy odważyć się na wybór, czy przed nim uciec. Wybór może się okazać lepszy lub gorszy, ale na pewno nie będzie porażką.

A artystyczne podejście bywa podejściem ucieczkowym;) więc nie wiem, czy to dobre wzorce.:D
Opublikowano

spokojnie:) nie ma co się przerażać, nie przejmuj się ze nie znasz odpowiedzi na te uniwersalne pytania, bo fakt ze w ogole je zadajesz, już jest sam w sobie super.. i to, jak widze, w całkiem dobrym czasie, bo ważne decyzje jeszcze przed tobą. Myślę że w takiej sytuacji odpowiedz przyjdzie sama, tylko po prostu potrzeba czasu na różne doświadczenia ( naprawde warto je ciagle zdobywac, nawet jesli niektóre wydaja ci sie nieodpowiednie dla ciebie, to moze okazac sie zupełnie inaczej!! ), przemyslenia, rozmowy z osobami które ten okres poszukiwan mają już za sobą albo przeciwnie, z kimś kto tez jest w takiej sytuacji...Bedzie ci wtedy raźniej:)

Nie musisz od razu porywać się na ktorąś z "otwartych dróg", skoro na razie nie jestes na to gotowa. Poza tym najlepiej "wydeptać" swoją własna droge, ktorej może na razie nie widzisz, nie masz pojecia jak ona moze wyglądać ale ona bedzie sie coraz bardziej klarowac. Po prostu przypatrz się sobie, zastanów co sprawia ci przyjemność, w jakich sytuacjach czujesz sie dobrze, co ci wychodzi lepiej a co gorzej; do czego masz dużo motywacji, a co najchetniej odłozyłabyś na później. To nie jest egoizm, ze chcesz sie rozwijac, a w twoim wieku ( przypuszczam ze koło 20?? ) to chyba nawet bardzo odpowiednie zajęcie;) i niczego to nie wyklucza, choc nie jest łatwe i zabiera troche czasu. Z własnego doświadczenia powiem ci, ze wbrew pozorom, praca jak to nazwałaś "typowo dla innych" jest mega-rozwijająca, bo drugi człowiek to olbrzymia skarbnica wiedzy ( również, a może przede wszystkim o sobie = to takie zwierciadło w którym się przeglądamy ), a relacje międzyludzkie, nawet te niezbyt głębokie, bardzo nas kształtują. Ale na wszystko jest odpowiedni czas: czas dla innych i czas tylko dla siebie.
A jak juz ci przyjdzie na myśl, że coś jest fajne i warto byłoby sprobowac sprawdzic czy tak jest w rzeczywistosci, to przede wszystkim, nie bój się podejmowania kroków, bo jest naprawde dużo mozliwości odwrócenia naszych decyzji. Przecież pierwsze zaczęte studia nie muszą być tymi ostatecznymi; sporo osób zmienia kierunek po 1-2 roku, a nawet duzo poźniej. To samo jest z miejscem. Czasami trzeba cos zrobic zeby sie przekonac ze tego własnie się nie chce lub nie lubi. Nie chodzi oczywiscie o to, żeby 10 razy zmieniac wybór i zwiedzic przy tym pół Polski, tylko zeby zawsze zostawiac sobie furtkę, "tak na wszelki wypadek". Mysle ze wtedy nie bedzie cie to tak przerażało... bo naprawde nie powinno...

życze powodzenia:)
aga

p.s. od 2 do 4 roku non stop chciałam rzucać studia medyczne, na które poszłam daleko od domu i głównie ze względu na rodziców. A teraz nie zamieniłabym ich na żadne inne, bo gdzieś, nie wiadomo skąd, przyszło poczucie ze to jest jednak "moje miejsce" w życiu. I nawet polubiłam Wawę, a to chyba dla "obcomiastowca" nie lada wyczyn;))) tak więc "uszy do góry";)

Opublikowano

"jak to się robi? to znaczy: jak się wybiera sposób życia"

moja rada: szukać, szukać, poszukiwać, wędrować,
a w tym szukaniu mieć dużo satysfakcji i przyjemności!
Wybiera się (wybiera?) tylko jedną z możliwych dróg (jak w labiryncie),
a czy właściwą, tego nikt wczesniej nie wie.
Tak myślę, czy słusznie - też nie wiem.

Opublikowano

Tyle postawiłaś pytań, ile problemów może mieć młoda osoba stojąca na progu.
Ilu nas tu na orgu, tyle otrzymasz odpowiedzi i każda odpowiedź prawdopodobnie będzie cząstką doświadczenia każdego z nas. A problem stary jak świat.
Dlatego odpowiem Ci maksymą - mi osobiście bardzo przydatną i sprawdzoną w życiu - mianowicie pewnego, takiego co nazywał się Pitagoras. Ten właśnie gościu powiedział: - "Staraj się żyć skromnie i uczciwie".
To tak ogólnie, a w szczególe mogę Ci poradzić:- Idź studiować filozofię,
to ona tę problematykę ma w małym paluszku;)
Pozdrawiam

PS. bym zapomniał:
- Chcesz rozśmieszyć Pana Boga, zaplanuj sobie życie;)

Opublikowano

a dlaczego innych pytasz, co chcesz robić a nie siebie?
przecież to tylko Ty wiesz, co cię fascynuje, pociąga, w czym jesteś dobra, co cię bawi;
a wybór drogi?
drogi nie ma - drogę znajduje się idąc...

już w 3 klasie szkoły podstawowej wiedziałem, że interesuje mnie literatura - tak, chciałem być poetą;
był moment, że pociągało mnie aktorstwo - ale szybko stwierdziłem, że gadanie cudzymi słowami mnie nie bawi - aktor to dość bezwolne narzędzie w rękach innych, m.in. reżyserów...
ale zanim zacząłem studia polonistyczne - pojechałem w Bieszczady, na ponad dwuletni wypas owiec...był czas na przemyślenia, ale i na dojrzałość...
właściwie - zawsze zmierzałem tylko do realizacji tego, co pociągało mnie już w tej 3 klasie - ale szedłem "zakosami", "serpentynami" - aby mieć czas przemyśleć następny krok...
wiem, może to ewenement - zwłaszcza przy powyższym poście...
chyba trzeba odkryć swój wewnętrzny imperatyw - i dać mu się pociągnąć...I NIE POZWOLIĆ aby się zgubił...
pozdrawiam - życzę powodzenia!
:) J.S

Opublikowano

Wyjść dobrze za mąż, mieć rodzinę, to są podstawowe wartości dla człowieka. Potem można zająć się sztuką, odwiedzać galerie, pisać piękne wiersze. I pracować, z poświęceniem i wytrwałością (i oglądać cv naszych rodzimych krytyków, jak żebrają o chleb :)))

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



idąc tropem własnych doświadczeń
w ramach uzupełnienia poprzedniego komentu dodam,
że nasz jedyny syn już w drugiej albo trzeciej klasie ogólniaka
zaczął nadawać, że on chce być chirurgiem.
Nie lekarzem - tylko chirurgiem.
Po ponad 20. latach słowo stało się faktem:)

żeby nie być gołosłownym, vide

www.mazurkiewicz.com.pl/medycyna.html
Opublikowano

Mnie, pomimo bycia katolikiem generalnie, podobają się także maksymy z innych religii. Na przykład Budda powiedział "jeśli napniesz strunę za mocno - pęknie, jeśli za słabo - nie wyda dźwięku". Podchodzę jednak z dystansem do yin-yang - nie wszystko wolno i nie wszystko, co złe, ma swoje dobre konsekwencje. Mój wniosek: równowaga, ale do góry ;)

Chrystus, apostołowie i prorocy również mówili: "Wszystko wolno, ale nie wszystko buduje". No i czasem mam coś takiego, że intuicja mi podpowie i sprawdza się.

Może mówię trochę od rzeczy, ale to temat jak rzeka ;0

Pozdr.

Opublikowano

oo. tyle myśli. po kolei więc.

Tova Brink
[quote]wiesz, nie jest powiedziane, że wybierając studia z pasji będziesz na nich megaszczęśliwa
ja na swoich wymarzonych póki co przeżywam gehennę




można wiedzieć, jakie to studia? tak z ciekawości.
planować starannie przyszłość... szczerze mówiąc, ciągle najbardziej kręci mnie życie dniem dzisiejszym, tylko - właśnie teraz odkrywam, że ciągle się tak (chyba) nie da. wiem, że wybór studiów to nie koniec świata, że można jeszcze wszystko zmienić... ale i tak uważam, że jednak jest to dość poważna decyzja.

dzięki za odzew ;)

no i właśnie:

Tova Brink:
[quote]warto najpierw rozwinąć samego siebie, by móc cokolwiek z siebie dać
to prawda, też ją wyznaję, ale pamiętaj, żeby się w tym nie pogrążyć - może Ci się wydawać, że ciągle masz za mało do ofiarowania i ten proces "ulepszania" stanie się udręką a w efekcie nic z niego nie wyjdzie

ja bolek:
[quote]Tova, zaskoczyłaś mnie!
OOoooooooooczywiście
... im więcej dasz z siebie, tym więcej otrzymasz ...

vacker flickan:
[quote]Myślenie "dać coś z siebie" - dlaczego takie? Dlaczego wychodzisz z założenia, że istniejesz po to, by świadczyć coś na rzecz innych? Tak nie powinno być, twoje życie powinno składać się z układów polegających na wymianie, nie na płaceniu trybutu, długu za to, że przyszłaś na ten świat. Co do zasady - powinno być tak, że im będziesz w czymś lepsza, tym lepszą "cenę" za swoje wytwory uzyskasz. Nie zawsze to się sprawdza, ale statystycznie raczej tak.

i trudno mi znaleźć złoty środek między tymi wypowiedziami. o ile w ogóle właśnie go mam szukać.

a poza tym,
vacker flickan:
[quote]Ha! To jest stosunkowo proste - wybrać to miejsce, ten kierunek, który daje więcej perspektyw. To jest proste, o ile w grę nie wchodzą emocje, np strach. Strach trzeba wyeliminować. Moja małżonka na ten przykład decyzję o wyborze studiów podjęła pod wpływem faktu, że poznała mnie - wyjechała do mojego miasta; i chyba wybrała dobrze, pomijając moją skromną osobę.;)
no widzisz, poznała Ciebie, a więc coś przeważyło, coś pomogło podjąć decyzję. tymczasem ja mam wrażenie, że jestem w jakimś punkcie, w którym nie działają absolutnie żadne siły. albo działające się równoważą. nie mam żadnego ... jakby to napisać... punktu zaczepienia. wydaje mi się, że jest po tyle samo plusów i minusów po każdej ze stron. tyle samo korzyści i niepewności. i tym samym - trudno jest.

[quote]W gruncie rzeczy dylemat nie tkwi w tym, jaką podjąć decyzję, lecz w tym, czy odważyć się na wybór, czy przed nim uciec. Wybór może się okazać lepszy lub gorszy, ale na pewno nie będzie porażką.
o, to jest ciekawe. a nawet uspokająjące.

Eliasz:
[quote]jedź na rekolekcje do oo.benedyktynów
a dzięki. bywam na różnych tego typu spotkaniach.

Emu Rouge,
duużo napisałaś, nie będę tego wszystkiego cytować i komentować - ale na pewno przemyślę, kolejny zresztą raz. dzięki Ci, bo to, co piszesz, wydaje mi się takie sensowne i mądre.
może tylko:
[quote]rozmowy z osobami które ten okres poszukiwan mają już za sobą albo przeciwnie, z kimś kto tez jest w takiej sytuacji...
staram się rozmawiać, pewnie.. tylko właśnie coraz bardziej wydaje mi się, że trudno jest znaleźć kogoś, z kim można porozmawiać. bo jeśli ktoś jest w tym samym wieku, co ja (18), to najczęściej też stoi na rozdrożu i myśli głównie o sobie, co jest zrozumiałe oczywiście - sama to robię ;] natomiast starsi raczej bagatelizują, mówią, że jakoś to będzie... i - może mają rację właśnie? tylko że to za bardzo nie pomaga.
studia medyczneeee? o łał, podziwiam studentów chyba najbardziej ze wszystkich ;)

Baba Izba
[quote]moja rada: szukać, szukać, poszukiwać, wędrować,
a w tym szukaniu mieć dużo satysfakcji i przyjemności!
pięknie napisane :) szukanie jest zdecydowanie fascynujące, zawsze mnie to właśnie cieszyło, taka niewiedza, co dalej, takie manowce i wędrówki. tyle że chyba właśnie zaczynam schodzić na ziemię. mam nadzieję, że nie do końca.
dzięki!

marianna ja
myślę, że podróże jak najbardziej pomagają. dzięki.


egzegeta
maksyma 'Staraj się żyć skromnie i uczciwie' ... uczciwie - jasne. skromnie - no właśnie czuję, ze skromność w pewien sposób zamyka.. chciałabym coraz więcej, nie myślę tu o rzeczach materialnych, ale, jak to napisał Stachura: "można dalej śmiało żyć. I nawet coraz śmiało. Co też będę czynił."
oczywiście pewnie nie chodziło Ci o jakąś przesadną pokorę, rozumiem. tylko nie wiem do końca, jak rozumieć to 'skromnie'. może tak, by cieszyć się również z drobnych rzeczy? jeśli tak, to się zgadzam.

[quote]To tak ogólnie, a w szczególe mogę Ci poradzić:- Idź studiować filozofię,
to ona tę problematykę ma w małym paluszku;)
mam nadzieję, że to kpina, bo myślę o tym ;) ale znowu byłam wczoraj na wykładzie z filozofii, i profesor powiedział: "najpierw trzeba żyć, potem filozofować". ;]
myślę, że to właśnie jest mój duży problem, że nie potrafię patrzeć na daną sprawę jednostronnie, tylko zwykle dostrzegam więcej stron. i to chyba nie jest zła cecha. tylko że przez to trudno podjąć jakiekolwiek kroki. gdyby ktoś napisał "żyj nieuczciwie i nieskromnie" - pewnie też by się jakieś plusy znalazły. choć, to oczywiście bardzo głupi przykład. ale jest wiele spraw takich ... dyskusyjnych. może po prostu nie ma odpowiedzi na niektóre pytania, albo odpowiedzią jest właśnie szukanie odpowiedzi? nie wiem.

pozdrawiam również :)

JacekSojan
[quote]a dlaczego innych pytasz, co chcesz robić a nie siebie?
przecież to tylko Ty wiesz, co cię fascynuje, pociąga, w czym jesteś dobra, co cię bawi;
a wybór drogi?
drogi nie ma - drogę znajduje się idąc..
tylko że ja nie wiem do konca, co mnie fascynuje. jest wiele spraw pociągających, ciekawych, ale wybrać jedną? tu dostrzegam problem.

[quote]ale zanim zacząłem studia polonistyczne - pojechałem w Bieszczady, na ponad dwuletni wypas owiec...był czas na przemyślenia, ale i na dojrzałość...
ooojeej :) super sprawa. trochę też myślę o tym, by zrobić przerwę i wyjechać gdzieś... to by mogło być ciekawe. ktoś napisał kiedyś gdzieś: "Dlaczego nie dac sobie wiecej czasu - np. rok lub dwa - tyle ile jest potrzebne. Zastanowić się. Doświadczyć życia takim jakie jest. Podrożować. Wyjechać na wolontariat i w nowej, nienaruszonej rzeczywistosci odnaleźć samego siebie."
tylko - czy wtedy będę wiedzieć więcej?
dziękuję za odpowiedź i życzenia powodzenia - przyda się :)


Hania K.
[quote]Wyjść dobrze za mąż, mieć rodzinę, to są podstawowe wartości dla człowieka. Potem można zająć się sztuką, odwiedzać galerie, pisać piękne wiersze. I pracować, z poświęceniem i wytrwałością (i oglądać cv naszych rodzimych krytyków, jak żebrają o chleb :)))
może i tak. dzięki.

Ruffle Puffle,
czyli coś jak złoty środek? równowaga? pomyślę nad tym, dzięki za odpowiedź, witam na forum ;)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @lena2_, I dlatego świat wyobraźni jest większy od rzeczywistego, dziękuję za komentarz i za to, że jesteś, pozdrawiam :)   @Waldemar_Talar_Talar Dziękuję :)
    • @Jacek_Suchowicz ... mimo że słońce nad wszystkimi każdy ma  swoje winy  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • Rusałka   I przeczytała wiersz. O sukience szytej z wody. Kiedy ją oglądano, była już widmem. Kiedy o niej czytano, była widmem widma. Dlaczego widmo cieszy?   I przeczytała wiersz. O sukience szytej z ognia. Kiedy ją oglądano, właścicielka  krzyczała przez wiek. Kiedy o niej czytano, sama była już widmem. Dlaczego widmo nie cieszy?   I przeczytała wiersz. O sukience szytej  z powietrza. Kiedy oglądano, wszyscy ją nosili. Kiedy o niej czytano, była już widmem. Dlaczego to nie cieszy kolejnych widm?   I przeczytała wiersz. O sukience uszytej z wojny. Kiedy ją oglądano, była cała w ranach. Kiedy o niej czytano, była już widmem. Dlaczego widmo ciągle ma rany i krzyczy?
    • jesteśmy a jakby  nas w pełni nie było    każda  bliskość uśmiecha się  obiecuje  czuć jej oddech    jest jak ulubiony deser  chcielibyśmy ...   nie zawsze daje  to o czym ...  oboje myślimy    ciepło rąk  jest takie miłe    6.2026 andrew   
    • JAK ŚPIEWAĆ WAŚĆ MAĆ: 1. Część pierwsza: Klasyczny,punk / cold wave psychodeliczny Zwrotki o „Przygodzie” i „Przybłędzie” (aż Do słów „...a dla Uszatka, w tramwaju tłok”) Mają idealny, parzysty rytm. Jak śpiewASZ: Wokal powinien być monotonny, chłodny (jak mrok) 1. Część druga:   Nagłe tąpnięcie i destrukcja (Glitch / Noise) Moment, w którym wklejasz interfejs (sino voice) Cyfrowy („Strona główna Szukaj więcej...”), to muzyczny punkt zwro... 1. Część trzecia:   Melorecytacja / Teatr Dramatyczny. Końcówka od słów „W Zagłębieniach ulic...” traci piosenkowy (geriatr -Yczny) rytm i staje się wierszem w [SYSTEM ERROR: 0x0000001F] Proces "DOROSŁOŚĆ. EXE" napotkał nieoczekiwany błąd Pamięci. Bufor tożsamośc I został przepełniony (Stack Overflow). Lokalizacja błędu: między Naszym ratuszem a naszym kościołem, w zagłębieni A wszystkie, bez ciemnia ląku. Stan urządzenia: [X] Pysk sprany (Klamka_v2 [X] Gardło obmyłje (Denaturat_Premi Um) [X] Kształty zbadane (Prze Dszkolanka_Dżin) Próba odzy   Skania danych... Niepowod zenie.Resztę znam: Przemija, p RzemiNęŁoliśmyŁA! Naciśnij dowol Ny klawisz, aby odwrócić się i od Wrócić się znów. Naciśnij [RE SET], aby nałożyć ręce w go   Dzinie złej.......... [Dźwięk: Trza Sk bezpiecznika. Głośny, kró tki pisk cyfrowego sprzęż Enia.][Wizua Lizacja: Ekran miga na nie Biesko, po czym gaśnie ca łkowicie.][CISZ A.] ─── Teraz twoja kolej, daj się porwać Przygodzie Jacques'a Brela Bo całe jego życie było cudowną  Burzliwą przygodą. Przybłęda: Jego przygoda (zaczyna się...) MAM NA TO ŚWIT... Przygoda, przygoda Przygoda zaczyna się o poranku Przygoda wstaje skoro świt Ona zaczyna się w rannym słonku Przychodzi, by nam rączki myć Przybłęda, przybłęda, Przybłęda warczy na poranki Przybłęda w nocy idzie w karty grać Woli kolegów niż koleżanki, Przychodzi, z klamką , by nam pysk sprać " Pankracy to przybłęda, sam się przypętał Zaczyna pić już o poranku..." Przygoda zaczyna się o świcie A świt prowadzi nas przez drogę na szlak Przygoda naszym skarbem życia Który odkrywamy w ranka błask Przybłęda zaczyna chlać o świcie Bo w świt Przybłędę trafia szlag Przybłędzie wóda wchodzi znakomicie Bynajmniej ranka błask mu nie w smak (Właściwie: "łapką / klamkę tknąć", W zależności od wersji zwrotki obficie Najpopularniejsza to: "A Pankracy to równy gość.") Dla Martina to żelazo na kowadle Dla Cezara, wino, co go wprawia w śpiew Dla Yvona - morze, kto jego dal odgadnie? To ten, co właśnie wschodzi, dzień... Dla Pankracego to świeże mięso w imadle Dla Reksia, kość, co go pije w krok Dla Kolargola, biała Śmierć w spirali, na dnie A dla Uszatka, w tramwaju tłok... To pszenica, którą wspólnie młócimy Robota zaczyna wcześnie się O świcie każdym wciąż walczymy Wcześnie zaczyna się karat ten... Bo, kasa co ją młóci Pankracy Sama nie zarobi się W tym świecie o który walczymy Dniem Pracy Czy jak tam nazywa się bardak ten.. Niech światło obmyje nasze ręce Wszystko, czego szukamy, aby odkryć ją i dać Kwitnie każdego dnia w tydzień, czy odświętnie Wielka przygoda musi zostać, trwać Niech tylko denaturatęm obmyłję gardło spragnione Wszystko, czego nam trzeba, to kwestia Być czy Mać? Szybciej nalewaj bo ledwię widzę swój kóniec Wielka Bezbłędna wiecznie musi ma, mieć, trwać Między naszym ratuszem a naszym kościołem Między bramą dziadka Dey Strona główna Szukaj więcej Twoja biblioteka Premium Kopiuj Wklej Koperta dla mera, dwie dla wikariera Kwiatki dla babki, że Hey! Sterta główna Szukaj więc! Twoja biblioteka czeka Premium wóda gotuj klej Szukaj Zaznacz wszystko O świcie każdego poranka Wtedy zaczyna dorosłość się Niech nasze kształty zbada przedszkolanka... Nie szukej znasz wszystko O świcie! Giń! Wtedy zaczynia się taki Dżin.,. Niech kształt O! Tej Flaszy nie doczeka poranka Ci co nas naprawdę kochają nałożą na nas ręce w godzinie złej Ci kochają dać se w dłoń szable doń! W zagłębieniach ulic, w cieniach łąk Na końcu drogi, pośrodku pól Stojąc na wietrze, siejąc swąd Pochylając się ku ziemi, nie wychodząc z ról W zagłębienia wszystkie, bez ciemnia ląku Lej, w końcu drogi, choć pól Trwa... Jąc w wierze, czuję swąd dźwięków Ujchylam się ku ziem, wchodze w to, z góry na dół! Siedząc obok starców, tkając wiklinę Leżąc w słońcu, chłonąc światło-cień Resztę znam: Nie przeminie! Leżem se wtem korcu, żułjąc strychninę Leżąc w słońcu, chołnąc światło- w sień... Resztę znam: Przemija, przeminęłoliśmyŁA! Który świetło zgaś ... ─── KRAM SZRAM DLA DAM DAM WAM

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      W mieście Amsterdam jest taki port Jest czarci zaułek ten Są żeglarze, co idą w tan jak w sport I sny, co na zawsze kradną sen U wrót, gdzie Amsterdamu port. W porcie Amsterdam pociąg kończy bieg Jak żeglarze, którzy tu sen swój śnią O sztandarach, co wciąż jeszcze lśnią A za rogiem czeka już świtu brzeg. Tam, gdzie czai się portu Amsterdam cień Są żeglarze, pijani w sztok od absyntu i złych snów, Co stoją wciąż, lecz umierają dzień w dzień O świcie, tam u portu Amsterdam wrót. Lecz w porcie Amsterdam jest nie tylko mord: Są też żeglarze, co dzień w dzień rodzą się W ciężkim upale i nie lżejszej mgle Co pianą płoną, gdzie Amsterdam ma port. ─── W porcie Amsterdam zawsze jesteś sam, Jak żeglarze ci, co wciąż. chcą jeść Na obrusach białych jak ich życia treść Co ociekają od ryb – ten port nie dla dam! I pokazują ci zęby, zgniłe tak, Że życia ci odbierają chęć Chęć by wgryźć się w jablka Fortuny smak Aby księżyc żałował, że całuny chcą żreć, I pachnie dorszem ich żołądka treść... Po samo jądro frytki, którą chcą brać Jak kurwę w swą wielką dłoń, Potem, wstają, gotowi do bitki ... idą srać I wracają, z rozporkiem rozpiętym, niosąc moczu woń. W porcie Amsterdam zawsze tak już jest: Tańczą marynarze nim pójdą w rejs Pocierają brzuchy, jak w rui pies, O brzuchy kobiet co nawiną się Ich tępy ryk jestjak do księżyca wycie psa Wzrok jak przeżuty słońca blask Rozdarty akordeon ich życie wyplute gra Jak krew z żyły przekłutej wypływa czas. Grubych uszu nadstawiają, by słyszeć swój ciężki śmiech, Aż akordeon gaśnie, bo przyszedł świt Wtedy poważnie, dumnie, jak gdyby to był grzech Wyciągają swych bękartów znów w świata wir I piszą testament w synaptycznego atramentu szept. W mieście Amsterdam szyki plącze nam Ten port Amsterdam wiecznie ten sam I żeglarze, co w drogę weszli wam, I na zawsze skradli sen tysiącu dam U wybrzeży portu Amsterdam. W mieście Amsterdam Jest port wieczny tak, Jak żeglarze, co pół miastu pół-dam Całkiem obrzydzili pozycję na wznak Zastrzeżoną dla złych pań z portu Amsterdam. W mieście Amsterdam Jest port odwieczny tak, Jak ten zawód, co z półświatka dram Miastu Amsterdam tyle dam szram, Co o brzeg świtu rozbiły się tam. Uczyń Krzyża znak... ─── ŁÓDŹ K... ŚLISKA Jest ich chyba ze stu lecz Widzę tylko dwoje: ich Przykuł ich do siebie deszcz I jedno tylko w drugim jest Chyba więcej niż tysiąc was jest Lecz ja widzę tylko ich Wiem są tacy, co powierdzą, że Musi "Kocham cię" powiedzieć jej A ona odpowiedzieć: "Ja też" Myślę, że w chwili tej Nie obiecują sobie nic Są wychudzeni zbyt By z ich ust kłamstwo mogło wyjść Jest ich chyba z tysiące dwa Lecz ja widzę tylko ich I nagle on wpada w płacz Toczy jak złota grudki łzy A wokół widzowie, jak ja Pracujący po siódmy pot I pełni nadziei zjadający chleb Wskazuje na nich wasz nos Ale te połówki rozdarte na dwie Przepiękne, całe w żal Rzucone psom Weź osądź jego i ją [Powstrzymaj się] A teraz oboje w łzach To znaczy i ona i on Bo wcześniej to on łkal Tak powiedziałem, czy co? Wszyscy są w pułapce, że są Nie słyszą już nic Tylko drugiego szloch A potem to A potem to nieskończenie to Jak dwa ciała modlące się Nieskończenie powolny marsz To rozdzielenie dwóch ciał A poprzez oddzielenie to Te dwa rozrywają się na ciał strzęp I przysięgam, że krzyczą jak... A potem ogarniają się Zgarniają się w jedność ciał Przygarniają ognia żar A potem znów rozgarniają się w strzęp Za oczy trzymają się A potem cofają się wstecz Jak morza fal pływ On rozstanie połyka jak małż Wyślinia kilka słów W mdłym falowaniu rąk I wycofuje się jak zbieg Zacofuje się na pozycje bez... I znika w dali, choć Schody nim krztuszą się [Proszę powstrzymaj się] Życie to nie darmowy lunch Na Boga, to smutne tak: Wielki Piątek, na stacji Łódź Nawet, gdy gra Żak I znika w dali, choć Schody nim dławią się A ona, ona zostaje, gdzie był Serce na krzyż, głód ust Bez krzyku, bez słów Zna swoją śmierć Jest na skrzyżowaniu jej dróg Patrzcie, odwraca się I odwraca się znów Ramiona do ziemi ma To już, ma tysiąc lat Jej los zderzył się z drzwiami nos w nos To już, światła brak Zwraca się ku swemu ja I teraz już wie, że Zawsze będzie obracać się Odchodzili od niej przedtem już Lecz teraz odchodzi miłość, a Miłość powiedziała jej „Znowu jestes po nic” Będzie żyła z planów na Co będą czekać wciąż To już, jest "Ostrożnie, szkło!" Zanim będzie "Dobrą cenę dam" Jestem tu, jestem tu-i-tam Nic jej nie mogę dać Niech częstuje się tłum Jej brzoskwinią klasy B. Niech częstują się, jeśli chcą Jej dziewictwem en solde. Jej cnotą z wyprzedaży w budzie tej ZDESPEROWANE TEKSTY Za rękę trzymają się Lecz mają ciche dni W wymarłych miastach tych, Gdzie jak w kieleckim... dżdży Dzwonią tylko kroki ich, gdy Krok po kroczku nucą, lecz Ciszy trzymają się Zrozpaczeni po.... Ten deszcz... Skrzydła ogień strawił im Gałęzie wyrwał wiatr Tyle razy im statek rozbił się, Że śmierć ma odcień brudna biel Każdy z miłości bilet w jedną stronę ma Obudzili się tu, i tak.. Mają cichy rok Zrozpaczeni po.... Ten pusty krok... A ja ich drogę znam Bo też szedłem nią Już razy więcej niż sto Sto to więcej niż pół Tego, jak starzy, półmartwi są Przejdą ją, jak Pawłowa pies Mają cichości sto lat Zrozpaczeni po.... Miłości kres Powoli płynie spod tych przęsł Woda miękka i głęboka tak, Jak hostessa Aerofłot "Jaka piękna katastrofa znów"... Wypłakują imiona swe Jak nowo nowożeńcy, i Topnieją w ciszy tysiąca lat Zrozpaczeni po.... Psa cienia ślad Niech podniesie dłoń, Kto rzuca w nich głaz Niech wie o miłości to, Że na moście tym "kochać się" Waży mniej jeszcze niż nic Nawet ta kielecka mgła... Przechodzimy w ciszy nad losem tych Co nadzieję śmieli mieć. ŁACINA  (WERSJA KINDER KIRCHE KUCHE) To najstarsze świata tango, to ton, Który śpiewa główka w kolorze blond. Wciąż i w krąg, łaciny ucząc się. To tango naszych szkół, Co marzenia łapie w pół. Z tanga kwadratów i kół Wręcz wstyd bez szwanku wyjść. To tango ojców wprawia w szok, Gdy ich surowy wzrok Śledzi Stasia i Nel, którzy już za rok Kraju przejmą ster. Rosa rosa rosam rosae Rosae rosae rosarum rosis roSIS! Tango jest tego, co wszystkie rozumy zjadł, Co miał dokładnie zero pał. Który trądzik zżarł, lico przeorał jego ślad, Który otula swe zimne serce w gruby szal. To tango tego, co żaden mistrz, Który odmienia wciąż nic, I będzie jak życia widz, Bo życie Papa, to też nie był szał ciał... To czas, gdy byłem ostatni leń, W tym tangu podmieniałem smak Rosé I w cioci Rózi bujałem się... Rosa rosa rosam, Rosae Rosae Rosarum rosAE... To tango spacerów przez noc, W parku dwoje: zer razy sto, Pod okiem wron i mera, co Zabraniał pytać o „przed” i „po”. To tango to na boisku ciągle deszcz, Ta smętna kałuża, w której odbicie me Pewnego pięknego dnia mi wyznało, że Na Einsteina to raczej nie mam kart. Lecz to tango to też jutrzenki blask, Czas, gdy w czwartek zatrzymał się czas, Gdy na nieśmiały głask, Na polanie, gdzie kołysał nas las, Cioci Róży rumieńcem spłonął kark. Rosa rosa rosam Rosae rosae rosa Rosae rosae rosas Rosarum rosis rosAS... To tango czasów zer. Miałem ich tyle, co dziur ser, A nogi miały niespokojne, jak kler, Przed oczyma tańczyły jak Fred Astaire, Jak tiara ta, co ją na głowie Franciszek ma... To tango na awans szans dla tych, co wejdą w ten trans, Tych, co za małego nauczyli się nie robić ans, Tylko zasuwać jak w Le Mans, Choć przecież nie pójdą w lans, ten makabryczny danse... Ale to tango, którego mi żal, Gdy już mam z jedwabiu szal, Lecz czuję, że wszystko uleciało w dal, Że babcia Róża kolce ma, Że się już skończył bal... Ale to tango, którego wsio-taki żał, Gdy już nas stać na to, by kupić ostatni szał, Lecz nagle widzimy, że nieważne, ile zgromadziliśmy ciał, Że Różewicz rację miał... Rosa rosa rosam Rosae rosae rosa Rosae rosae rosas Rosarum rosis, Styks ciał...     ŁÓDŹ K... ŚLISKA Jest was chyba ze stu lecz Widzę tylko dwoje: ich Przykuł ich do siebie deszcz I jedno tylko w drugim jest Chyba więcej niż tysiąc was jest Lecz ja widzę tylko ich Wiem są tacy, co powierdzą, że Musi "Kocham cię" powiedzieć jej A ona odpowiedzieć: "Ja też" Myślę, że w chwili tej Nie obiecują sobie nic Są wychudzeni zbyt By z ich ust kłamstwo mogło wyjść Jest was chyba z tysiące dwa Lecz ja widzę tylko ich I nagle on wpada w płacz Toczy jak złota grudki łzy A wokół widzowie, jak ja Pracujący po siódmy pot I pełni nadziei zjadający chleb Wskazuje na nich wasz nos Ale te połówki rozdarte na dwie Przepiękne, całe w żal Rzucone psom Weź osądź jego i ją [Powstrzymaj się] A teraz oboje w łzach To znaczy i ona i on Bo wcześniej to on łkal Tak powiedziałem, czy co? Wszyscy są w pułapce, że są Nie słyszą już nic Tylko drugiego szloch A potem to A potem to nieskończenie to Jak dwa ciała modlące się Nieskończenie powolny marsz To rozdzielenie dwóch ciał A poprzez oddzielenie to Te dwa rozrywają się na ciał strzęp I przysięgam, że krzyczą jak... A potem ogarniają się Zgarniają się w jedność ciał Przygarniają ognia żar A potem znów rozgarniają się w strzęp Za oczy trzymają się A potem cofają się wstecz Jak morza fal pływ On rozstanie połyka jak małż Wyślinia kilka słów W mdłym falowaniu rąk I wycofuje się jak zbieg Zacofuje się na pozycje bez... I znika w dali, choć Schody nim krztuszą się [Proszę powstrzymaj się] Życie to nie darmowy lunch Na Boga, to smutne tak: Wielki Piątek, na stacji Łódź Nawet, gdy gra Żak I znika w dali, choć Schody nim dławią się A ona, ona zostaje, gdzie on był Serce na krzyż, głód ust Bez krzyku, bez słów Zna swoją śmierć Jest na skrzyżowaniu jej dróg Patrzcie, odwraca się I odwraca się znów Ramiona do ziemi ma To już, ma tysiąc lat Jej los zderzył się z drzwiami nos w nos To już, światła brak Zwraca się ku swemu ja I teraz już wie, że Zawsze będzie obracać się... Odchodzili od niej przedtem już Lecz teraz odchodzi miłość, a Miłość powiedziała jej „Znowu jestes po nic” Będzie żyła z planów na Co będą czekać wciąż.. To już, jest "Ostrożnie, szkło!" Zanim będzie "Dobrą cenę dam"... Jestem tu, jestem tu-i-tam Nic jej nie mogę dać Niech częstuje się tłum Jej brzoskwinią klasy B. Niech częstują się, jeśli chcą Jej dziewictwem en solde. Jej cnotą z wyprzedaży w budzie tej ZDESPEROWANE TEKSTY Za rękę trzymają się Lecz mają ciche dni W wymarłych miastach tych, Gdzie jak w kieleckim... dżdży Dzwonią tylko kroki ich, gdy Krok po kroczku nucą, lecz Ciszy trzymają się Zrozpaczeni po.... Ten deszcz Skrzydła ogień strawił im Gałęzie wyrwał wiatr Tyle razy im statek rozbił się, Że śmierć ma odcień brudna biel Każdy z miłości bilet w jedną stronę ma Obudzili się tu, i tak.. Mają cichy rok Zrozpaczeni po.... Ten pusty krok A ja ich drogę znam Bo też szedłem nią Już razy więcej niż sto Sto to więcej niż pół Tego, jak starzy, półmartwi są Przejdą ją, jak Pawłowa pies Mają cichości sto lat Zrozpaczeni po.... Miłości kres Powoli płynie spod tych przęsł Woda miękka i głęboka tak, Jak hostessa Aerofłot "Jaka piękna katastrofa znów" Wypłakują imiona swe Jak nowo nowożeńcy , i Topnieją w ciszy tysiąca lat Zrozpaczeni po.... Psa cienia ślad Niech podniesie dłoń, Kto rzuca w nich głaz Niech wie o miłości to, Że na moście tym "kochać się" Waży mniej jeszcze niż nic Nawet ta kielecka mgła.. Przechodzimy w ciszy nad losem tych Co nadzieję śmieli mieć ─── W BRUGGES JUŻ, GANDAW SŁAWĘ SŁAW... Ay Marieke Marieke Je t'aimais tant Entre les tours De Bruges et Gand Ay Marieke Marieke Il y a longtemps Entre les tours De Bruges et Gand Aj Marieke, Marieke, Kochałem cię tak Wśród wież, gdzie Gandawy szlak. [3, 4] Aj Marieke, dawno już, Złudnie tak wciąż, Wśród wież, co nikną co rusz W Brugii i Gandaw gąszcz. [2] Bez miłości cudnej twej, Wiatr Brugii niesie żal. Bez pełnej miłości tej, Łka morza dal... [4, 5] Gdy ciebie brak, smutek wrze Światło zmienia w cień, A piasek ziemię trze, Mą ziemię, mój flamandzki sen. Aj Marieke, Marieke, Farba flandryjskich nieb, Barw wież, co jak nikt Schodzą w Gandawy żleb. [3, 4] Aj Marieke, Marieke, Niebo powierzam ci. Wsłysz się w mój krzyk, Który z Gandawy przyniosłaś mi. [3] Bez cudnej miłości tej, Wciąż od morza wiatr. Bez miłości pięknej twej, Morze łka, kończy się świat. [4, 6] Ach, gdzie cudna miłość twa? Światło cierpieniem weszło w cień, A niebo rani ziemia ta... Co skryła mój o Flandrii sen. [4] Aj Marieke, tyś mój mit, Flamandzkie niebo nieb. Czy był twardy zbyt Gandawy chleb? Aj Marieke, Marieke, Czar twych dwudziestu lat Jak cień gdzieś znikł, Do Brugii wciąż drogi szmat. [3, 4] Gdy twej miłości cudnej brak, Czarny czort nam śmieje się w twarz. Bez tej miłości ginie życia smak I płonie serca związek nasz. Daj mi znów cudną miłość swą, Lato umiera, płacze czas. Piasek pożera ziemię mą, Płaską ziemię mą, Flandrię w nas. [1, 4, 6] Ach, daj mi znów tę miłość, co Wróci lata dni, zawróci czas I wiatr, co głaszcze ziemię mą, Flandrię mą, ten Brugii głaz. [1, 4] Aj Marieke, już w nas Wracać czas, Odwrócić czas, Gandawy czas wciąż żyje w nas. Aj Marieke, Marieke, Niech wróci czas, Gdy w czasu wierzyłaś szyk, Z Brugią wraz. [3] . Aj, Marieke, smutków chór W ten wieczór sam, Entre les tours De Bruges à Gand. [1, 7] Aj, Marieke, teraz nam Każda myśl, każda chęć Otwiera wrota nieba bram. Aj, Marieke, przeminął żal W poranek ten, Ijn het Dal Jouw Kloof tussen Brugge en Gent Aj, Marieke, teraz nam Każda myśl, każdy wtręt Otwiera wrota piekła bram. Van Brugge naar Gent Van Brugge naar Gent Zonder liefde warme liefde Waait de wind de stomme wind Zonder liefde warme liefde Weent de zee de grijze zee Want in de liefde, harde liefde, Waait de wind een woeste storm, Maar zonder liefde, tedere liefde, Huilt de zee haar grijze traan. Bo w miłości, twardej miłości Wiatru wieje szalony sztorm Lecz bez czułości, czułej miłości Morze wypłakuje swą szarą toń [SINGIEL NO.1] A. Śnić sen niewyobrażony B. Nosić żal po tym, który znikł  C. Płonąć wciąż żarem gorączkowym D. Odejść tam, gdzie nie odchodzi nikt 1. Kochać tak, by się stargać niepokojem  2. Kochać, nawet za bardzo, choćby źle  3. Starać się, choć sił brak i  zbroi 4. Sięgnąć niedosięgłej Gwiazdy tej ... Takie zadanie mam:  • Iść za Gwiazdą. • Nie liczyć ile szans mi dano.  • Nie mierzyć czasu ani rozpaczy. • Tylko bić się wciąż, i ciągle walczyć.  • Nie stawać, by wejść w pytań tłum. • Duszę postradać, by zobaczyć, • Usłyszeć choć ułomek z Twych słów... Czy będzien mi dane być herosem? Jeśli tak, me serce jest spokojne  A miasto te zrosi błękitu deszcz Bo nowy nieszczęśnik płonie Snem Choć wszystko już mój ogień strawił Choć nazbyt znów, nawet nie tak  Idę sięgnąć szczeliny w otchłani Dotrzeć do najbardziej niedostępnej z gwiazd 3. Kocham  tak, że się przeistoczę 2. Kocham nawet za bardzo, może źle 1. Staram się, choć sił brak mi, krwią broczę 0. Sięgnąć niedosiegłej gwiazdy Twej...        
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...