Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

płyciutko mnie panie mierzysz jak w Kraj Przylądkowy
zarządzany przez gubernatora co proklamował politykę apartheidu
w alkoholicznym zwidzie separując myszki na białe jest białe

jeżeli myślisz że także ten wiersz bazuję na innych
mylisz się nie wszystko jest czerpaniem i polecam koparkę
przemysłową LIEBHERR Model A 922 na 4(ech!) podporach
z łyżką obrotową do rosołu w niedzielę lub ATLAS COPCO
z chwytakiem do złomu na wiersze pisane w dni powszednie

nie będziesz decydować co jest mi tu dozwolone
z inspiracji grzebania maszynami budowlanymi w rzeczy
nie zaistniałej jako wiersz lub wytnę ci ucho
i przykleję pod dachem Afryki tam gdzie droga z Shira
skręca na wschód wijąc się w słońcu nigdzie nie dociera

Cogito ergo sum to kwestia konceptu który jest szamanem
co czeka w obozie Barranco żeby wyrwać serce
na ślepą kiszkę założyć podbite oko antylopa
i mrugać i mrugać wnętrznościami do stu żon kacyka

Opublikowano

świetne, po prostu genialne!swojego czasu na studiach pisałam rozległą pracę na temat polityki apartheidu między innymi...cudnie wkomponowany temat, bardzo dobry koncept, wszystko pięknie tutaj płynie, nic nie zgrzyta i nadzwyczaj oryginalnie się przedstawia, pozostaję pod wielkim wrażeniem, dodam do ulubionych, by móc powracać...

dziękuję

pozdrawiam serdecznie
Marta

Opublikowano

ach Boski co to za nowa moda w nadawnaiu tytułow, był cykl Krebsa, teraz paralaksa to mi jeszcze brakuje ozonolizy lub odczynnika Gilmana ;P

a co do wiersza ;) wolę jak rymujesz :)) i piszesz neoklasycznie ;P ale i to przebolę najlepsza napewno ostatnia strofa
i to zdanie:

"Cogito ergo sum to kwestia konceptu"

który jest szamanem
co czeka w obozie Barranco żeby wyrwać serce
na ślepą kiszkę założyć podbite oko antylopa i mrugać i mrugać wnętrznościami do stu żon kacyka

ogólnie fajny, pomysłowe wstawki: "na białe jest białe "

jedyne co niezbyt podcohdzi to ten skaczacy, podvhrypł ton budowany przez przerzutnie, niezbyt taki lubię, ale niech ci bedzie :)

Bądzcie pozdrowione O Wielkie Kalosze

pozdr.

ale i tak Hania psize lepsze! ;)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


O tak, Hania jest poza konkurencją i samo wymienienie Jej imienia
przy moim wierszu cieszy. Byle osobiście nie napisała, że... genialne ;)
A wiersz jest naprawdę genialny, toteż na pewno nie spodoba się tak jak inne,
choćby dlatego, że jak nie kłamią statystyki, nie każdym zaraz jest geniuszem :)))
Oczywiście, przewidziałem to jeszcze przed jego napisaniem, po napisaniu
byłem tego niemall pewien, a po umieszczeniu go tutaj niemall zamieniło się w all.
Ale białe jest białe podoba Ci się i to mnie cieszy. Z tym zakładaniem oka antylopa
to prawda, więc nie masz co wydziwiać na temat tego, bądź co badź już samego w sobie
dziwactwa dla europejczyka :)
Dziękuję i pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


O tak, intuicja Cię nie zawiodła: kopareczka jest bardzo zmysłowa.
Zwłaszcza model Liebherr A 922 Li (jak Lila?)

www.europe-machinery.pl/uzywany-sprzet/koparka-przemyslowa/640951/liebherr-922-li.html

Jeśli dokładnie przeczytać link, który podałem, można doszukać się dwuznaczności,
a nawet domyśleć jakiejś tragedii miłosnej: używany sprzęt.

Dziękuję i pozdrawiam :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


O tak, intuicja Cię nie zawiodła: kopareczka jest bardzo zmysłowa.
Zwłaszcza model Liebherr A 922 Li (jak Lila?)

www.europe-machinery.pl/uzywany-sprzet/koparka-przemyslowa/640951/liebherr-922-li.html

Jeśli dokładnie przeczytać link, który podałem, można doszukać się dwuznaczności,
a nawet domyśleć jakiejś tragedii miłosnej: używany sprzęt.

Dziękuję i pozdrawiam :)

a europe-machinery to nie zmysłowe? prawie jak
wichrowe wzgórza

;o)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


O tak, intuicja Cię nie zawiodła: kopareczka jest bardzo zmysłowa.
Zwłaszcza model Liebherr A 922 Li (jak Lila?)

www.europe-machinery.pl/uzywany-sprzet/koparka-przemyslowa/640951/liebherr-922-li.html

Jeśli dokładnie przeczytać link, który podałem, można doszukać się dwuznaczności,
a nawet domyśleć jakiejś tragedii miłosnej: używany sprzęt.

Dziękuję i pozdrawiam :)

a europe-machinery to nie zmysłowe? prawie jak
wichrowe wzgórza

;o)
Moherowe nizinki... ach, to dopiero brzmi powalająco!
Na kolana :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Padło jedno słowo ale kilka za dużo. Świadczy to o niesamowitej
inteligencji i kunszcie literackim krytyka. Oj, chciałoby się
więcej takich komentarzy, brakuje tu równie rzeczowych interpretacji
i fachowego podejścia do omawianych utworów.
Dziękuję po stokroć, jakby po stokrotce tupała stonoga jedna :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Tutaj można przynajmniej doszukać się analogii z tym, co nazywamy uzewnętrznianiem się,
tudzież mówiąc ładnie: pisaniem wierszy ;) (skoro o nich mowa wcześniej)
Gorzej, że jest to praktykowane dosłownie, bo przecież głowa antylopy jest... magiczna.
O tym, pomijając krew i dosłowność, na przykład tutaj:

Żył sobie myśliwy o imieniu Osugyani. Na ścianie w swoim domu powiesił upolowaną przez siebie głowę magicznej antylopy, o co antylopa ubłagała myśliwego przed śmiercią, obiecując, że w zamian za to ona uczyni kiedyś coś dla niego. I rzeczywiście, pewnego dnia, kiedy myśliwy jest w lesie, głowa spada na podłogę i zamienia się w piękną dziewczynę, która szykuje dla niego obiad, szyje i ceruje, a potem z powrotem zamienia się w głowę antylopy. Historia powtarza się codziennie przez 400 lat, aż pewnego dnia myśliwy chowa się pod łóżkiem i odkrywa przyczynę swojego dobrobytu. Zaskoczona dziewczyna przyrzeka myśliwemu zostać jego żoną, pod warunkiem, że nigdy nie ujawni jej prawdziwej postaci. Potem wyjaśnia, że jest księżniczką Kidu, która odmówiła poślubienia boga rzeki Pra i została za karę zamieniona w antylopę. Prosi myśliwego, by przyrzekł, że nigdy nie zagra na bębnie wiszącym na ścianie oraz nigdy nie zakocha się w innej kobiecie w królestwie. Uzyskawszy te obietnice, księżniczka zamienia myśliwego w wielkiego, bogatego króla.


www.anansi.mag.com.pl/przypowiesci.html

Jakby nie patrzeć, wszystkie drogi rozchodzą się jak słoneczne promienie
z głębin afrykańskiego kontynentu.
Kocham Latawce :) wspomniała nawet o erotyku i... miała rację
- można powiedzieć, że wiersz jest kontynuacją wcześniejszego:


cadeau

Zamach stanu na wybrzeżu kości udowej,
twoja ręka dopomina się o cadeau czyli prezent.
Dostałeś go w dniu ślubu, pokazuję na szyję
owiniętą kolczatką niewolnika.

Milczysz czekając na autobus do yamoussoukro,
stolicy mojego ciała. Milczysz, kiedy do niej docierasz.
Pod nogami wypalone słońcem czaszki antropologów,
zwierząt, skamieliny drzew, wreszcie to
od czego życie wzięło początek.


Może nie tyle kontynuacją, co jego vis a vis patrząc poprzez płeć.
Myślę, że teraz już wszystko jasne?

Dziękuję za zajrzenie do mojego Yamoussoukro, skąd pozdrawiam
póki co całymi kośćmi ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Wpadłem w zasadzkę! Jak podejrzewałem, Ukochane Latawce są Bernardetką,
pod której pozorem mnie uwodziły a ja głupi uległem, bo wydała mi się podobna do
Cudownych Latawców. Podobna? Taka sama! Ale skoro zdradziłem, bo doskonale
imitowała siebie, sama rzekomo będąc gdzieś daleko, skoro mnie
odtrąca, bo po raz drugi serce mi Ją podpowiedziało, trudno - mogę
odejść do Bernardetki, którą w końcu jest. Może będzie szczęśliwsza,
że i to zrobiłem dla niej?... Ale jak tu żyć z poczuciem winy, było nie było
zdradziłem ją, zanim się z nią połączyłem, nieważne, że okazała się tą samą
osobą - jestem winien po dwakroć! Próbując się wytłumaczyć, że kochałem
ją jako Bernardetkę, zranię Ukochane Latawce. Mówiąc, że dlatego zdradziłem,
bo wydała mi się taka sama jak Ukochane Latawce, ugodzę dumę Bernardetki.
Najgorsze jest to, że już sam tego nie rozumiem: zdradziłem jedną
czy pokochałem ją dwukrotniej?
Czasu! Więcej czasu, Panie w... Trójcy! Muszę to wszystko teraz 300 lat przemyśleć:


"Kocha, nie kocha... kocha, nie kocha..."
Akacja: "Wynocha!
... albo zaczekaj dzieweczko, nuże -
teraz ja z ciebie sobie powróżę!
Kocha, nie kocha... o, jeszcze nóżka:
kocha mnie, kocha! Kocha mnie gruszka! :-)"

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dziękuję pięknie :) I nie wynoszę się: ani stąd, ani tym bardziej nad innych.
Pozdrawiam.

Boski ty "chwaście" XDDD To jest tak obrzydliwie sztuczna skromność, że aż...
że aż mój wazelinometr w dupie wskauzje dojście do puntku G. :P

Boski nienawidze cie!

:)))))))



Raz się cham jeden panoszył po "pet-ce"
no bo z lepszym to on tam nie chce
gdzie mu Lectery, gdzie mu Sojany -
bo on być woli w pobliżu Hani
I pisał sobie literek wiele -
bo tak się dzieci tworzy poezje -
i z tych literek rzekłbyś ziarenek
które na kartce, zasiał, a z siewek
prosto do nieba... nie bo do neta
wysrosly wiersze, jak chciał poeta
o kwiatach złotych i tak bajecznych
że na ich widok byś się powiesił,
że tak nie piszesz, że srasz - nie sadzisz
i twoja praca - i wszystko na nic -
bo taką misje pewne kalosze
(ażeby nigdy nie miały pary)
że: mówią sobie - tu się rozłoże,
gdzie zieleń pe-tki, jak łąki dary
i będę wszystkich zawstydzał sobą
to jest poezją, no bo wy wiecie
że się poezja z moją osoba
kojrzay silna i piekna wielce,
że pod jej wpływem...
się zabjecie

z zazdrosći



:DDD


pozdr.
Opublikowano
Bóg porusza naszą ręką nawet wtedy, gdy czynimy z niej użytek wbrew Jego nakazom; skarży się bowiem ustami swego proroka (Iz 13; 14), że każemy Mu służyć naszym nieprawościom i zbrodniczym żądzom. Mikołaj Malebranche

tak bym to zestawił jako jedno z wytłumaczeń

Kraj Przylądkowy
zarządzany przez gubernatora co proklamował politykę apartheidu
w alkoholicznym zwidzie separując myszki na białe jest białe


co nie oznacza, że wybrane frazy poniżej nie są ważne, albowiem spór o istotę Boskiej wszechmocy, zestawionej z ze złem naszego świata, będzie zawsze trwał.

płyciutko mnie panie mierzysz


jeżeli myślisz że także ten wiersz bazuję na innych
mylisz się nie wszystko jest czerpaniem


nie będziesz decydować co jest mi tu dozwolone


Cogito ergo sum to kwestia konceptu który jest szamanem



Boskiemu, co boskie( w poezji). Pozdrawiam. :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Wpadłem w zasadzkę! Jak podejrzewałem, Ukochane Latawce są Bernardetką,
pod której pozorem mnie uwodziły a ja głupi uległem, bo wydała mi się podobna do
Cudownych Latawców. Podobna? Taka sama! Ale skoro zdradziłem, bo doskonale
imitowała siebie, sama rzekomo będąc gdzieś daleko, skoro mnie
odtrąca, bo po raz drugi serce mi Ją podpowiedziało, trudno - mogę
odejść do Bernardetki, którą w końcu jest. Może będzie szczęśliwsza,
że i to zrobiłem dla niej?... Ale jak tu żyć z poczuciem winy, było nie było
zdradziłem ją, zanim się z nią połączyłem, nieważne, że okazała się tą samą
osobą - jestem winien po dwakroć! Próbując się wytłumaczyć, że kochałem
ją jako Bernardetkę, zranię Ukochane Latawce. Mówiąc, że dlatego zdradziłem,
bo wydała mi się taka sama jak Ukochane Latawce, ugodzę dumę Bernardetki.
Najgorsze jest to, że już sam tego nie rozumiem: zdradziłem jedną
czy pokochałem ją dwukrotniej?
Czasu! Więcej czasu, Panie w... Trójcy! Muszę to wszystko teraz 300 lat przemyśleć:


"Kocha, nie kocha... kocha, nie kocha..."
Akacja: "Wynocha!
... albo zaczekaj dzieweczko, nuże -
teraz ja z ciebie sobie powróżę!
Kocha, nie kocha... o, jeszcze nóżka:
kocha mnie, kocha! Kocha mnie gruszka! :-)"



hmmm..Kalosze to Ty długowieczny jesteś;);)...podzielimy sie z Latawcami tym erotykiem:)..tak pół na pół:):)...co Ty na to?;)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Dobre. Wydaje mi się, że teraz byłoby jeszcze trudniej

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Pozdrawiam
    • Wybierają chamów wulgarnych prostaków a tych, którzy myślą inaczej bez słowa żegnają               Odchodzę             Z dnia na dzień znikam             Wczoraj w Twych oczach widziałam niebo             zanim poznałam me alter ego               On chodzi w dresach             wieczorami wódę doi do dna             piję z nim do zezwierzęcenia               On mnie rozumie             uzależnień mi nie wmawia               On nie patrzy na słowa             imponuje mi jego prostota               Jego rozumiem             on nie ubiera słów w zbędne metafory             on tworzy rap             zamiast w poezji energię marnować               Z resztą zawsze Ci mówiłam -             bądź twardy             wiersze są oznaką wrażliwości             słabości               Więc na mój rozum             mężczyzna nie jesteś             jesteś tchórzem             miękkim antyfacetem               Wolę się oddać oblechom             zamiast znów słuchać o gwiazdach             moich oczach nosie i ustach               Wolę brać wszystko, co mam pod ręką             pamiętaj – mogę mieć każdego             nudą mieć partnera jednego               Ja pragnę innych próbować!               Jak możesz mi moralności wyparcie zarzucać             mówić o mnie – nienormalna             żyjesz w innym świecie –             przecież każdy młody smakuje życia!               Powinieneś jak ja, życie garściami brać             a Ty wciąż czekasz na tę jedyną             z którą na ślubnym staniesz kobiercu…
    • Patrzył na mnie milcząco i cicho notował wrażenia. Dokładnie przeanalizował wszystkie świadectwa z czerwonym paskiem. Kolejny raz rzucił okiem na wywiad środowiskowy i prześwietlił mnie na wskroś. Starałam się pokazać z jak najlepszej strony, więc siedziałam grzecznie, ze złączonymi kolanami i miłym uśmiechu o lekko anielskim ubarwieniu. Nie pomogło.   Wstał z krzesła, spojrzał na mnie krytycznie i rzekł: – Jak można być tak normalną nastolatką w tym zwariowanym świecie? To nienormalne!   I wystawił skierowanie na trzytygodniowy pobyt w szpitalu psychiatrycznym na oddziale ciężkich przypadków.     To było ponad dwadzieścia dwa lat temu, ale nigdy nie zapomnę jego rumianej twarzy i czapki krasnoludka.    

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • „ jedność”   wtem wieczny marsz kończy się pochwyceniem czasem chodzę pohuśtać się, wieczorem   tyle tylko co mi prawdą, nic nie znaną byle w przód, nawrót, tył niosę się w przestrzeni przecinając powietrze, sięgam po coś więcej   jemu jednemu dedykuję niniejsze banały, temu co nigdy nie zrozumie zachwytu nad tym ruchem; jak jesteś wysoko gotów na działanie, by znów się tam znaleźć posłuchać koncertu w którym poznasz to czego każdy ukrywał   mógłbym być największą muzą tratwą na wzburzonej wodzie także i rozbitkiem, co owej tratwy szuka biznesmenem, pijącym samotnie nastolatkiem, co przerażony siedzi w kącie jeśli mnie humor najdzie, będę i bogiem co w dłoni, przez moment będzie trzymał cały swój świat   z zewnątrz, bliski jestem wypadku gdy z weną, poruszam się na nów widzę jednak wiele tyle co leży, rośnie i maleje a czemu ja nadałem ton   rusza mnie to móc się rozhuśtać, wiedząc, że mam do tego siłę jak astronauci być o kawałek bliżej tych jasnych, pięknych gwiazd   nie powinienem lecz, kto powinien? dlaczego, by nie? zawsze to było, dlaczego by tak wyskoczyć spaść jak meteoryt wszystkiemu się przypatrywać i nareszcie, w pełni pojmować
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...