Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

do nie opisania

Sylvii

jak dobrze? gdy głowa żąda struktur prostych,
poza postępowo zabieganych chaos
teorii wyjść, by ograniczył się kosmos
do minimalnej mnogiej liczby. tak dobrze!

jak dobrze? podwojeniem podeprzeć ciepłą
obcość wobec bylejakości i dzikim
dopasowaniem stanąć czterema twardo
nogami na nadanej ziemi. tak dobrze

jak…

  • Odpowiedzi 307
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

,,Bić albo nie bić''

Hamlet- O rany!! jak ciemno!
co stanie się ze mną?
onegdaj zmarł Papo i stryja mam za to
i Boskie skaranie co cierpię z tym draniem!
Lecz cóż to za zjawa, ponura i krwawa po zamku się pląta?
Duch- Cóż to nie poznajesz tatusia? szantrapo?!
Hamlet- O rany!! to Papo!
Duch- Nie Papo ty gapo, lecz duch jego,mój synu złożony z rozumu głupiego!
Hamlet-A czemuż to duchu zarzywasz dziś ruchu?
Duch- bo muszę ogłosić nim kury zapieją straszliwe cierpienia co w duszy szaleją,
brat mój a stryj twoj-przeklęta ropucha,gdym kimał trucizny mi nalał do ucha!
i tak mnie zakopał ten bamber w grób wąski by zaraz z Królową połączyć się w związki
i tronu zarzywać z podstępną niewiastą!! O bydle przeklęte! plugastwo!!
Kur pieje... dla ducha to rodzaj budzika, pamiętaj o zemście mój synu,
ja muszę już zmykać...
Hamlet-W zemście się będę po dziurki zanurzał!! o stryju szarpany! o twarz twoja kurza!!
A któz to nadchodzi? to w bieli Ofelia co profil ma piękny jak rżnięta kamelia!
Ofelio! stój piękna! wszak kocham ja Ciebie
Ofelia-Hamlecie, kretynie, choć kochasz spotkamy się w niebie...

i cóz o tym myśleć biednemu dziewczęciu, które zaraz zwariuje i utopi w nieszczęsciu...

Hamlet-Cóż widzę ? Ofelia ładuje się w strumień! cóż na to poradzę wszak pływać nie umiem!
mężczyzna jak kryształ, z wariatką utonie a stryjo łachudra, zasiądzie na tronie!!
Lecz któż historyczną przerywa nam ciszę? to piękny Laertes ,Ofelii braciszek...
Laertes- Nieszczęsny! z twej ręki ma siostra sie topi! więc dalej!! do kopii!
już się utopiła ma kochana siostra!! no!! dalej do kopii, Łachmyta!! gronostaj!!

nadchodzi Król..A cóż to? Laertes z Hamletem? zapewne naparzają się o jakąś kobietę...
Laertes-O jezu!! me serce Hamleta przeszyła szpada!
cześć pracy mój Królu ja już wysiadam...
Hamlet do Króla-A teraz odpowiedz ty nędzna ropucho coś lał memu ojcu w ucho?
Król-Ja lałem? broń Boże! uchowaj!! o!! nadchodzi nasza Królowa..
Królowa-A cóż to Laertes tak leży? czy padł?
Hamlet- Nieszczęsna! z mej ręki on padł! a teraz mnie bierze cholerna ochota by Król pokosztował mojego brzeszczota!!
Król- Królowo! skarć dziecie co plecie tak krnąbnie bo on tą szpicrutą naprawdę mnie rąbnie!
Królowa- Hamlecie!! me dziecię, opanuj się przecie!!
Hamlet- Bić albo nie bić!! w to przebrzydłe ryło!!
warto by rąbnąć żeby się zwaliło!
Krół- w samą wątrobę szczeniak mnie wygarnął!!! Krolowo! masz odtąd nosić się na czarno...

Królowa- Przeklęta chałupa!! od trupa do trupa!! w dekolcie ukrytą mam małą flaszeczkę
i ja pokosztuję trucizny troszeczkę...
Hamlet-O!!! ja nieszczęsliwy!! co ja narobiłem!! całą rodzinkę właśnie wykończyłem!!
mama, stryjo, Ofelia z braciszkiem....i ja się zaprawię trucizny kieliszkiem.



smutno samemu na świecie..

Opublikowano

*** (konkursowy)

Serduszko tu

Serduszko tam

Tik, tak, tik, tak

Nasza miłość trwa

Tik, tak, tik, tak

Czas płynie powoli

Jak po policzku łza

Bo jestes Ty

I jestem ja

I niech ta miłość

Miedzy nami trwa

Mów mi ze kochasz

Całuj i tul

Że wierny na zawsze

Będziesz mój

Niewazne czy zima

Lato, jesien czy wiosna

Ty bedziesz ze mną

I blagam pozostan!

Opublikowano

********

Gdy dzien odchodzi

A noc sie zbliza

Czekam na sen

Lecz on nigdy nie nadchodzi

Moja podswiadomosc czeka

Na kogos kto nie przyjdzie

Nie

Nie na sen

Ale na niego

Na... na niewiem kogo

Nie znam imienia

Ani nazwiska

Nie wiem skąd przyjdzie

Ani dokąd odejdzie

Nie wiem czy wogóle sie stawi

Na nasze spotkanie

A moze to noc

Tak dziala na umysl

Ze czuje tesknote

Za kims kogo nie znam

A moze promienie slonca

Zamykaja mi droge do jego oczu

A moze to czas

Leczy stare rany

Z odleglej przeszlosci mej duszy

Na te pytania odpowiem

Kiedy on juz przybedzie

Gdy spojze w jego oczy

I nic innego juz nie zobacze

Gdy zatopie palce w jego wlosy

Kiedy sie splota nasze glosy

Gdy z ruchu jego warg wyczytam

Dwa slowa

Których tak pragnelam

Które tak mnie przerazaly

I dawaly poczucie bezpieczenstwa

Dwa slowa

Krotkie slowa

Mówiące wszystko i nic

Tylko dwa

Slowa

...Kocham cie...

Opublikowano

*****

Nade mną

Tylko niebo

Ale tak piekne

Ze nie da sie tego opisac

Pode mną

Tylko ziemia

Zbruczona krwią

Naszych przodków

Za mna

Tylko przeszlosc

Zapomniane mysli

Zgubione mazenia

Pytania bez odpowiedzi

Przede mną

Tylko jego oczy

I usta których szukam spojrzeniem

I jego serce

Przepelnione miloscią

Do mnie...

Opublikowano

Nie mam inspiracji….
Ty nią już nie jesteś- niestety…
(chyba)
bo przecież się nie znamy od wieków już nieomal.
Czy „cześć” nawiasowo wypowiadane
świadczy o przesiąkniętych sobą umysłach?

Te same kilometry taśmy filmowej przejrzane
natenczas- pamiętasz?- kiedy byliśmy razem.
Cóż…chciałam je znowu nadmienić,
ale czym jest rozpamiętywanie Ciebie
bez Ciebie?
To jakby bez łupinki włoski orzech.

Kochasz?-
pytanie retoryczne.
Kiedyś…-
nie kończ skarbie, wiem.

Opublikowano
jawnokuszenie

chciałbyś mnie widzieć Marią
-jestem Magdaleną
poczciwe bywa imię myśli niepoczciwej
panna-jawnozłośnica
rozkapryszone piekło
biodrami każdym słowem ustami co grzeszliwe

między chciałeś anioły
cóż z tego kochany
z białej się sukieneczki nie pija rozkoszy
gorzkiej zieleni soku
maków rozespanych
byś mi kroku dotrwał skrzydła ci przynoszę

tak się po mojej skórze
błądzisz rozpłoniony
drżysz czy swoim warkoczem sideł nie zastawiam
w błękicie mych oczu
mocnoś uwięziony
więc ty mnie niebem czyli ja cię piekłem zbawiam
Opublikowano

"Wyznania Puszki"( na konkurs)

Rzuć mną! Targnij!
Nim ktoś inny zdepcze,
Ja martwa, blaszana, bezużyteczna........

Wypiłeś ze mnie wszystko to, co najlepsze,
Kropla została........wyparuje, stanie się częścią powietrza,
Na mą etykietkę już nikt nie patrzy,
Chociaż ile znaczyłam
Ja "Coca Cola"!
Dziś na tej twardej ziemi spoczęłam,
Bez życia, nasycić radością już nie potrafię,
I co Ci przyjdzie z tej Puszki Pandory-
Same nieszczęścia........

Może mnie ziemia całkiem pochłonie,
Lub przetworzona na ostry nóż zostane,
I wiedz, że się zemszczę!
I w gardle Ci stanę!

Opublikowano


moja miłość nie ma błękitnych oczu
jest naznaczona krwią i ziemią
moja miłość ma trudny charakter
nie budzi we mnie dnia
rozpycha się łokciami
na wszystkie cztery strony świata
jej usta nie mówią o motylach
ale o tym co jest tu i teraz
moja miłość walczy o byt w codziennie zmienianej zbroi
moja miłość wcale nie jest kolorowa
i nie świeci w pełnym słońcu
ale fosforyzuje w ciemną noc
wskazując drogę zabłąkanym marynarzom
porusza najwyższe góry
i jak echo wciąż powtarza
jak bardzo jestem mu potrzebna

************

"Nie wracaj..."

już tyle razy umierałam
że nie wiem już
czym jest śmierć
a czym miłość

ulotne chwile nazywam
szczęściem
chociaż częściej przynoszą łzy
zamykam je w tej skorupie zwanej sercem

nawet teraz umieram
kilka razy na dzień
mieszkasz
w przestrzeni między słowem
a miłością

nie wiem nawet
jak nazwać ten dziwny taniec
który przede mną wykonujesz:
uśmiech i łzy
wzloty i upadki
miłość i nienawiść

nie wracaj, kochanie...

************



mogę kochać mocno
ręce wyciągać do słońca
ciałem przywierać
do chłodnej ziemi
i ogarnięta obsesją
uczyć się miłości na pamięć

mogę kochać lekko
wznieść sie ponad chmury
palcami dotykać
delikatnych zielonych pączków
czuć w sobie wiatr ciepły
szepczący wciąż jego imię

mogę kochać długo
rozmieniać miłość na drobne
i każdego dnia od nowa
dotykać jego ręki
w nieskończoności zamknąć
jego zdjęcie

mogę kochać zmysłowo
wirować w pozaprzestrzeni
krzyczeć udawać szaloną
zmysły wyczulić
na najmniejszy ruch jego ust...-

nie twoich...

************

"Niepewności"

czasami mam ochotę
zatrzasnąć Ci drzwi przed nosem
żebyś nie myślał
że mi na Tobie zależy
czasami chciałabym
odwrócić się na pięcie od świata
i odgrodzić się od Ciebie
ogrodzeniem pod napięciem 200V
czasami myślę
że jesteś dla mnie nikim
kolejnym człowiekiem
na brukowanej drodze mojego życia
przychodzisz nie wiadomo skąd
mówisz nie wiadomo co
śmiejesz się sam nie wiesz z czego
-ale mimo wszystko
jesteś dla mnie najważniejszy-

************

"Sto lat samotności"

udaję
że wciąż tu jesteś
że trzymasz mnie za rękę
suszone róże
straciły swój blask
zachody słońca
swój urok
przechodzący ludzie
mają nieme twarze

wszędzie słyszę twój głos
odbija się echem
po czterech ścianach
domu jak zakład psychiatryczny

udaję
że cię kocham
choć to nie ma sensu
pustkę po tobie
wypełniłam byle jakimi uczuciami
zdjęcia
rozsypane na podłodze
retrospekcje
nie ma cię tu

jestem masochistką
ranię się tobą jak ostrą żyletką
nie wiem dlaczego
przecież nigdy mnie nie kochałeś
Opublikowano

PORTRET I ŚCIANA(konkursowy)
Portret
który kilkadziesiąt lat
żyje z jedną ścianą
nie obchodził srebrnego wesela
ale ich ciała przylegają do siebie
dzień i noc
i nigdy nie było długich rozstań
głośnych dni
są przykładem wiernej miłości,zgody
portret znalazł swoje miejsce
ściana zachowuje prostokąt koloru
ktoś powiedział,że ich związek
to konieczność i los
lecz tych dwoje zaprzeczyło
są razem ,bo tak chcą
portret mężczyzny
przy którym było wiele kobiet
i ona

Opublikowano

Czemu z niebios błękitu wyrwany (konkursowy)

Czemu z niebios błękitu wyrwany,
Rzucony w otchłań ognia wiecznego,
Potłuczony, opatruje rany,
Czekając na przyjście najgorszego.

Czy żyjąc dotychczas w ukryciu,
Przytłoczony małymi troskami,
Rozmyślał poważnie o życiu,
O starciu z własnymi uczuciami.

Przyszło to nagle, niespodziewanie.
Któż chciałby być na jego miejscu.
To nieszczęśliwe zakochanie
Nie szczędzi cierpień biednemu sercu.

Czasem, gdy ze snu zbudzi się rano,
Myjąc pośpiesznie zaspane oczy,
Spogląda w lustro na twarz niewyspaną.
„Czym mogła Ona mnie tak zauroczyć?”

Może Jej włosy - miękkie, puszyste,
O których dotyk aż proszą się dłonie.
Może Jej oczy – piękne, przejrzyste.
W nich okręt uczuć z pewnością zatonie.

Może figura – taka kobieca.
Albo też uśmiech słodki, ulotny,
Dla niego tym, czym dla ćmy jest świeca -
Zawsze życzliwy, czasem zalotny.

Jej głos – tak ciepły, spokojny, miękki,
Który balsamem kojącym dla ucha,
Może przyczyną jego udręki.
Choć rozum głuchy, serce go słucha.

Roztaczająca błogości fale,
Aura magiczna ponad Jej głową,
Rozprzestrzeniając się w letnim upale,
Sprawia, że jest niezwykłą osobą.

Bardzo mu trudno, lecz prościej czasem,
Kiedy na chwilę zamyka oczy.
Gdy ogłuszony miejskim hałasem,
W myślach ma obraz Jej twarzy uroczy.

Na szczęście ma Jej fotografię,
Którą otrzymał od Niej w prezencie.
Ma ją schowaną głęboko w szafie.
Często spogląda na lubej zdjęcie.

Kiedy Jej brak mu bardzo doskwiera,
Bo cóż ma zrobić gdy nie są razem,
Wtedy wspomnianą szafę otwiera,
By sycić oczy pięknym obrazem.

Trzyma go w małej, białej kopercie,
W której kartonik z trudem się mieści,
Po czym odwraca drogie mu zdjęcie,
Bo tam widnieje list ciepłej treści.

Kiedy na chwilę przy nim przystanie,
Na moment wzrok mu się rozwesela,
Z uśmiechem czyta to piękne zdanie -
„Dla najlepszego przyjaciela”.

Rozpamiętuje minione chwile,
Dziękując Bogu za dzień, gdy Ją poznał,
Szczególnie jedno wspomina mile,
Kiedy raz ciepła Jej ramion doznał.

I gdyby przyszło mu dziś, od teraz,
Chodź rzeczą jest to niewykonalną,
Zapomnieć o Niej, zacząć od zera,
Jego uczucie w nim by nie zmarło.

Tak rozmyślając nad Jej wdziękami,
Które mu sen spędzają z powiek,
W dzień myśląc prozą, w nocy wierszami.
Próbuje zamknąć uczucia w słowie.

Opublikowano

*** (o mnie i o tobie)

Pytają mnie wciąż o względem ciebie uczucia
O serca mojego na widok twój ukłucia
Nie ma logicznego początku, nie ma końca
Jest tylko potrzeba coraz bardziej paląca

Pytacie się teraz pewno, potrzeba czego?
Potrzeba chronienia Ciebie od wszelkiego złego
Wsłuchiwania się w muzykę oddechu twego
I kojenia przy tobie serca starganego

To nieukojona żądza ciebie widzenia
I zaprzestania wreszcie w ciemności błądzenia
To wiara, iż tyś mym samotności pogromcą
Tudzież i przed złym światem najlepszym obrońcą

Wszystkie te słowa, myśli i serca porywy
Wyrażam póki ja żyję, pókiś ty żywy
Kilkoma słowami – tobą nasycać oczy
I podążać za tobą, gdzie ma Miłość kroczy

Opublikowano

Niesłyszalny krzyk warg
Spragnionych brutalności wyssanej
Ze spoconych dłoni.
Naprężone zmysły rozpływające się
W rytm szelestu wilgotnego oddechu.
Aromat silikonu przewijający się
Między piersiami.
Nabrzmiałe punkty kryjące się przed
Dotykiem chłodnego powietrza.
I śwadomość, że kwadransy spędzone
Wśród dogłebnych pocałunków
ociekających rozkoszą-
Przekształcą się w nieprzespane
noce opuchnięte łzami.
Łykam naszą prywatność
przelewaną intensywnym strumieniem
Z ust do ust.
A Ty odchodzisz, bez podziekowania.
Wciskając wianek uniesień
Do brudnej, wczorajszej kieszeni.

Opublikowano

"Czym jest Miłość..??"

Co to jest Kochanie?
Czy to po nocach płakanie?
Czy to ciągłe myśli błąkanie?
Miłość-to słowo wielkie!
Tyle warte i tak piękne
To uczucie, wielka siła, która ludzi od samotności uwolniła
Miłość jest potęgą!
Wielką uczuć księgą!
Tyle jej zalet można przypisać
Tyle pięknych chwil zawdzięczyć
Kochać- to być szczęśliwym, radosnym
Czuć zapach wiosny
Uśmiechać się w dzień deszczowy
Pozostawić największe miliony
Dla miłości można wszystko!
Bo miłość się kocha nad wszystko!

Opublikowano
Siła fatalna

O jej potędze nie marzyło się filozofom
Słodkie tchnienia nie do sprostania Homera słowom
Błahe obietnice, Jazonów setek wyznania
Nie poskromią żaru odwieczne mędrców kazania

Im więcej porażek, wichur i druzgocących burz
Tym bardziej ciągnie do odkrywania kolejnych mórz
I za każdym razem syreni śpiew namiętności
Karze śmiałka poczuciem nieznośnej samotności

Bo kto w marzeniu o ideale dłużej wytrwa
Wie – to skazana z góry Olimpu zwodnicza gra
Na nic zdadzą się modlitwy, skargi i zaklęcia
Mojry nie odmówią sobie ostatniego cięcia

I chociaż Eris wśród ludzi z powodzeniem działa
Eros wciąż w jedno na złudną chwilę dusze spaja
Wiedząc dobrze z jak zdradliwej gliny ulepiona
Nikt nie potrafi się jej czarowi oprzeć
– i jam też zaślepiona
Opublikowano

Bulwar nad Nysą

bulwar nad Nysą
wypełniony gwarem
kolorowe wstążki
ustrojony Staromiejski Most

wiosennie
zwieszają głowy
stare wierzby
młodą zielenią pąków

obudzone huśtawki
szczebioty
spacery łabędzie
spotykania

bulwar nad Nysą
już i twój
słońcem i deszczem
w mojej dłoni

Opublikowano

Miłość nieopierzonych (konkursowy)


Kaczorki malutkie dwa
Zapałały miłością wielką
Do gąski,która piórka gubiła
Choć powabną jeszcze była.


Gąska do miłości skora
Problem miała wielki
Nie wiedziała bidulka,
Który nosi szelki.


Kaczorki gąsce serce łamały
Miłość ciągle wyznawały
Podpisały nawet pakt miłosny,
Który działał do wiosny.


Gąska dni sto czekała
Wreszcie stop powiedziała
Spotkała na swej drodze
Gajora strudzonego srodze.


Pokochała Go szczerze,
Gdyż mówił pewnym głosem
Kocham Cię Gąsko miła
Wymoszcze gniazdo kłosem.


Kaczorki dalej bój toczyły
Skłóciły nieopierzone miasto
Względy u gąski straciły
Została im miłość własna.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • SŁOWA, W KTÓRE CIĘ KOCHAM JUŻ NIE

      reż. Serge Gainsbourg

      MINITEL: 6996
      (Hier Schiphol Port)

      Kocham cię tak
      O, jak w locie ptak!
      Ja ciebie też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W lędźwie twe 

      Bo ja
      Kocham cię Kocham tak
      O tak, kocham cię!
      Ja też nie
      Och, miła ma...
      Ty to fala,  ja ziemi trud 
      By, wpłynąć na  brzeg
      Mych zeschłych ud

      Więc ja
      Na spotkanie biegnę ci
      Kocham Cię Kocham Cię
      Ja też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W Twój lepki mrok 

      Wstrzymuję krok 
      Ty bijesz o mój szczyt
      Czubek miłości mej 
      Idę, by hołd złożyć ci
      Złożyć perły dżdżu 
      W dolinie Twych ust
      A Ty idziesz w mój ślad 
       - Kocham Cię Kocham Cię
      O tak, kocham na wznak!
      Ja też nie

      Miłośi ciał  zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak 
      Gdzie twego  łona port
      Chcę orczyk ściągnąć, poziom zerr
      Lecz to Ty trzymasz ster 
      Nachodzi, ziemi fort...
      Nie! Terra... terr!
      Terrain ahead, pull up!
      Przyziemienia spaz..

      Je t'aime de pluie
      Moi non plus
      Je te kiffe 
      Même diff...

      RICHARD 1004
      (Tu i tu, i tam)

      Kochał  pałac tak
      (Boga palec mniej)
      Że porwał go żelazny ptak, 
      W las antycznych ciał...
      I w ostry historii cień
      Wbił dziób swój, w ziemi krew

      Więc wzbił się w dech małpiej mgły
      W pagonów, tóg werbli rytm 
      Stary wilk wciąż dzierżył ster, 
      Lecz w dziobie niósł Elbrusu cień

      O konia dam na sławy żer!
      My też nie
      Och, ziemio ma...
      To tylko zakłócenia fal, przecie wciąż kochasz mnie

      Chcę wpłynąć znów w Victorii dal
      Więc zlecę tu, gdzie tylko chcesz,
      By Vox Populi skrył mnie deszcz
      Osiodłam znów mit krwistych burz...
      Czy wyjdziesz na spotkanie  mi?
      Wciąż kocham tak Twój blado-krwawy róż,
      Dam kres swym dniom, by być miłym ci..

      Och, miła ma...
      Na fali twej
      Ulecieć chcę nawet tam,
      Gdzie Aerofłot 
      Wstrzymuje lot

      Biję w wąwozu szczyt,
      Lodowej góry Twej 
      Idę, by hołd złożyć Im
      I łożyć perły  ciał 
      Na ołtarz tronu łez

      O miła ma, zetnę tysiąc brzóz
      By wpiąć je w dolinę Twych ust
      Jeśli Ty też nie trafisz w pas
      W mój kurs i szlak

      "Nie zostawiaj mnie
      Nie zostawiaj w tym tu
      Nie zostawiaj, chcę...
      Nie zostawiaj: Mu

      Obiecuję ci
      Wyssać perły krwi 
      Z ciebie l ziemi tej,
      Gdzie pada żelaza deszcz
      I z najkrwawszej z ziem
      Wycisnąć choć metr 
      Stopę... Stop tlen,
      Skryłem ciało swe
      W całun błót,w martwy liść

      Kocham Cię Kocham Cię
      O daj mi znak
      Kocham je
      Leżę tam, gdzie znak...
      My przez chwilę też tak

      Miłości ciał zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak
      Jak te jedwabne drzwi
      Gdzie mój ostatni port
      Orczyk ściągam, poziom sto 
      Lecz ster trzyma On;
      "Pо правильной дороге.
      Na верном пути"
      Sixty , fifty, fort...
      Nie! Ziemia...ziem!
      Kur!!!
      Uniżenia dno (w dur)
      Wniebowzięcia dreszcz...
      Pравильнa дорогa.
      Na верно
       Pути..."

      Wiary dochowałem, ukończyłem lot
      Wzbiłem się w Majestatat Flot
      Wstrzymałem dech
      Wbiłem w wąwozu szczyt
      Zdradzony świt
      Góry Kości tej
      Kur piał (X3)

      Я люблю тебя, туман.
      И я.
      Я сошёл с ума,
      Я сошёл c телa
      Я, туман.

      YFD: 0-911
      (Sullied van)

      Kochał  tak przygody smak
      (I inshallah też)
      Że porwał go żelazny ptak
      W tumult szklanych wież  ...

      "Yes;  the book and orders were onboard,
      Quite quiet men, and riot squads 
      His cutting edge was not stored
      And  came quite handy down the road;
      Tak; księgę i przekaz na pokład wziął,
      Ludy niemyte, i ICE w gorącej krwi,
      I ostry wzrok, co niejeden róg ściął
      I był poręczny w zręcznym locie tym;

      His learning did not go as far
      As safely getting to the quai: 
      He only sought to know how to start;
      The rest, he'll discover on the fly"

      Nauka ma nie zaszła dalej, niż w ten las,
      Nie porywa go, jak znaleźć bezpieczny port
      Chciałem tylko wiedzieć, jak zerwać  czas:
      Nocy nie zrywałem, by wejść w ten lot

      I w szklany sufit  historii się wbić 
      I wyspy podbrzusze spowić w 2x piał Kur
      I Ziemię Zer  zatopić  we krwi 
      I paszczę przymknąć Ul. Mur

      By betonu konkret wspiął się w poezji mgłę 
      Epoletów belki wzniosły w rytm oddechu serc
      Morskiemu wilkowi odebrać ster,
      A rufę mu wszedł  morza Hudson cień

      Wlatuję w dolinę wąwozu wrażych wież
      Tej Sodomy muru, co niesie śmierć.
      Złożę je, jak ściany, gdzie Rzece w paradę wchodzi Brzeg
      Złożę perłę ciała, gdzie króluje Wieprz

      Daj skrzydlatego konia, by los  pożywił się!
      W zero ziemii, jedność z tym co jeden jest

      To tylko wzburzenie fal, jak w majowy dzień
      Uleciałem zburzyć płaczu mur 
      Rozciałem, gdzie On wezwał mnie  
      Żeby Vox Dei deszcz ognia spuścił z chmur

      Czy wyjdzie, by spotkać nas, gdzie seraju próg? Wciąż tak bardzo kocham Twą zieleń i biel,
      Oddam chętnie życie, jeśli tak chce Bóg…

      Panie zielonooki mój spełniłem Twój cel
      Lecz na mych kompanów wciąż czeka Air Virgin 95
      ...


      Na ołtarzu tronu łez. Brzeg
      O, mój drogi, powalę tysiąc wież,
      Aby przywiązać je do doliny twoich ust,
      Na mojej ścieżce i za mną,

      „Nie zostawiaj mnie,
      Nie zostawiaj mnie tutaj,
      Nie zostawiaj mnie, chcę…
      Nie zostawiaj mnie,

      Obiecuję ci,
      Wyssać perły krwi,
      Z ciebie i z tej ziemi,
      Gdzie pada żelazny deszcz,

      I z najkrwawszych krain,
      Utrzymać choćby metr,
      Stopę… Zatrzymać tlen,
      Ukryłem moje ciało,

      W całunie z błota, w martwym liściu.
      Kocham cię, kocham cię
      Och, daj mi znak
      Kocham je


      CHAR 0:  ELEB 1997
      (Paparazzo a Pariggio)

      Tak bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred
      Czy dosiedli Rossiniego niższych sfer
      Czy Rossinanta La Manche
      Czy Rossinskiego plansz 

      Liczy się, że są jak Edam ser
      Ziemia, tu planeta Metal Mars 
      Tu patria Allah en marche
      Tu księstwo  Mówisz i Masz

      Gdziekolwiek, trzy muchomory w barszcz
      Czy podburzone karykatury szkło
      Czy wzburzenie a la Monroe 
      Czy mur zburzony Behemotha czcią

      Non importa, sono senza brio...
      Czy krwawego bata klan 
      Czy czarno-biały ilustracji plan
      Czy arabski z drugiej ręki flan

      Egal, alle sind raus aus dem Lebens Autobahn  
      Ech, życie, kocham cię, kocham cię życie nad
      Och, wskaż mi szlak.
      Kładę się tam, gdzie jest znak…

      Ciała miłości zamknięte są
      Ale i tak ląduję, gdzie jest mój dom
      Jak te  bramy w jedwabny ton
      Gdzie mój ostateczny port?

      Wyciągam kabel pogłębiarki, poziom sto
      Ale to On trzyma ster, poker la pobiera cło
      „Na właściwej drodze. „Wierną Ścieżką swą”
      Sześćdziesiąt, pięćdziesiąt, od i do…

      Nie! Ląd… ląd! Kogut!!! Na dach
      Głębia pokory (durowych shal)
      Dreszcz Wniebowzięcia…i strach
      Ścieżka sprawiedliwości wiedzie w dal 

      Na wiernej ścieżce jak bezpański kot
      Dotrzymałem wiary, ukończyłem lot
      Wzniosłem się w majestacie flot


       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Achilles_Rasti Lubię jedne i drugie.  Jedne karmią duszę.  Drugie - ciało. Pozdrawiam.   
    • @Poezja to życie   czy ląd się zagubił w nocy ma tyle gwiazd do pieszczenia czy może jest łasy na dotyk ciemności która dopełnia :)
    • @Leona pomysłowe   wiem - że ów tekst już mnie zatrzymał więc - strofkę dopiszę tu chyba wiersz - fajny z pomysłem pisany dam - dam serducho dla damy :)
    • @andrew    czy dziś jeszcze  spalać się trzeba  czy jutro    czy odpowiedź  należy do wszystkich  czy tylko nasza własna   Ja się dziś jeszcze spalam, jutro odpoczynek ;) Pozdrawiam. 
    • SŁOWA, W KTÓRE CIĘ KOCHAM JUŻ NIE reż. Serge Gainsbourg MINITEL: 6996 (Hier Schiphol Port) Kocham cię tak O, jak w locie ptak! Ja ciebie też nie Och, miła ma... W fal odwieczny cień Idę i wchodzę wnet W lędźwie twe  Bo ja Kocham cię Kocham tak O tak, kocham cię! Ja też nie Och, miła ma... Ty to fala,  ja ziemi trud  By, wpłynąć na  brzeg Mych zeschłych ud Więc ja Na spotkanie biegnę ci Kocham Cię Kocham Cię Ja też nie Och, miła ma... W fal odwieczny cień Idę i wchodzę wnet W Twój lepki mrok  Wstrzymuję krok  Ty bijesz o mój szczyt Czubek miłości mej  Idę, by hołd złożyć ci Złożyć perły dżdżu  W dolinie Twych ust A Ty idziesz w mój ślad   - Kocham Cię Kocham Cię O tak, kocham na wznak! Ja też nie Miłośi ciał  zamknięty pas Lecz ląduję i tak  Gdzie twego  łona port Chcę orczyk ściągnąć, poziom zerr Lecz to Ty trzymasz ster  Nachodzi, ziemi fort... Nie! Terra... terr! Terrain ahead, pull up! Przyziemienia spaz.. Je t'aime de pluie Moi non plus Je te kiffe  Même diff... RICHARD 1004 (Tu i tu, i tam) Kochał  pałac tak (Boga palec mniej) Że porwał go żelazny ptak,  W las antycznych ciał... I w ostry historii cień Wbił dziób swój, w ziemi krew Więc wzbił się w dech małpiej mgły W pagonów, tóg werbli rytm  Stary wilk wciąż dzierżył ster,  Lecz w dziobie niósł Elbrusu cień O konia dam na sławy żer! My też nie Och, ziemio ma... To tylko zakłócenia fal, przecie wciąż kochasz mnie Chcę wpłynąć znów w Victorii dal Więc zlecę tu, gdzie tylko chcesz, By Vox Populi skrył mnie deszcz Osiodłam znów mit krwistych burz... Czy wyjdziesz na spotkanie  mi? Wciąż kocham tak Twój blado-krwawy róż, Dam kres swym dniom, by być miłym ci.. Och, miła ma... Na fali twej Ulecieć chcę nawet tam, Gdzie Aerofłot  Wstrzymuje lot Biję w wąwozu szczyt, Lodowej góry Twej  Idę, by hołd złożyć Im I łożyć perły  ciał  Na ołtarz tronu łez O miła ma, zetnę tysiąc brzóz By wpiąć je w dolinę Twych ust Jeśli Ty też nie trafisz w pas W mój kurs i szlak "Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj w tym tu Nie zostawiaj, chcę... Nie zostawiaj: Mu Obiecuję ci Wyssać perły krwi  Z ciebie l ziemi tej, Gdzie pada żelaza deszcz I z najkrwawszej z ziem Wycisnąć choć metr  Stopę... Stop tlen, Skryłem ciało swe W całun błót,w martwy liść Kocham Cię Kocham Cię O daj mi znak Kocham je Leżę tam, gdzie znak... My przez chwilę też tak Miłości ciał zamknięty pas Lecz ląduję i tak Jak te jedwabne drzwi Gdzie mój ostatni port Orczyk ściągam, poziom sto  Lecz ster trzyma On; "Pо правильной дороге. Na верном пути" Sixty , fifty, fort... Nie! Ziemia...ziem! Kur!!! Uniżenia dno (w dur) Wniebowzięcia dreszcz... Pравильнa дорогa. Na верно  Pути..." Wiary dochowałem, ukończyłem lot Wzbiłem się w Majestatat Flot Wstrzymałem dech Wbiłem w wąwozu szczyt Zdradzony świt Góry Kości tej Kur piał (X3) Я люблю тебя, туман. И я. Я сошёл с ума, Я сошёл c телa Я, туман. YFD: 0-911 (Sullied van) Kochał  tak przygody smak (I inshallah też) Że porwał go żelazny ptak W tumult szklanych wież  ... "Yes;  the book and orders were onboard, Quite quiet men, and riot squads  His cutting edge was not stored And  came quite handy down the road; Tak; księgę i przekaz na pokład wziął, Ludy niemyte, i ICE w gorącej krwi, I ostry wzrok, co niejeden róg ściął I był poręczny w zręcznym locie tym; His learning did not go as far As safely getting to the quai:  He only sought to know how to start; The rest, he'll discover on the fly" Nauka ma nie zaszła dalej, niż w ten las, Nie porywa go, jak znaleźć bezpieczny port Chciałem tylko wiedzieć, jak zerwać  czas: Nocy nie zrywałem, by wejść w ten lot I w szklany sufit  historii się wbić  I wyspy podbrzusze spowić w 2x piał Kur I Ziemię Zer  zatopić  we krwi  I paszczę przymknąć Ul. Mur By betonu konkret wspiął się w poezji mgłę  Epoletów belki wzniosły w rytm oddechu serc Morskiemu wilkowi odebrać ster, A rufę mu wszedł  morza Hudson cień Wlatuję w dolinę wąwozu wrażych wież Tej Sodomy muru, co niesie śmierć. Złożę je, jak ściany, gdzie Rzece w paradę wchodzi Brzeg Złożę perłę ciała, gdzie króluje Wieprz Daj skrzydlatego konia, by los  pożywił się! W zero ziemii, jedność z tym co jeden jest To tylko wzburzenie fal, jak w majowy dzień Uleciałem zburzyć płaczu mur  Rozciałem, gdzie On wezwał mnie   Żeby Vox Dei deszcz ognia spuścił z chmur Czy wyjdzie, by spotkać nas, gdzie seraju próg? Wciąż tak bardzo kocham Twą zieleń i biel, Oddam chętnie życie, jeśli tak chce Bóg… Panie zielonooki mój spełniłem Twój cel Lecz na mych kompanów wciąż czeka Air Virgin 95 ... Na ołtarzu tronu łez. Brzeg O, mój drogi, powalę tysiąc wież, Aby przywiązać je do doliny twoich ust, Na mojej ścieżce i za mną, „Nie zostawiaj mnie, Nie zostawiaj mnie tutaj, Nie zostawiaj mnie, chcę… Nie zostawiaj mnie, Obiecuję ci, Wyssać perły krwi, Z ciebie i z tej ziemi, Gdzie pada żelazny deszcz, I z najkrwawszych krain, Utrzymać choćby metr, Stopę… Zatrzymać tlen, Ukryłem moje ciało, W całunie z błota, w martwym liściu. Kocham cię, kocham cię Och, daj mi znak Kocham je CHAR 0:  ELEB 1997 (Paparazzo a Pariggio) Tak bardzo kochała blichtr  (I Charlie'go dryg) Że wyniósł ją żelaza cykl  Ciężkiego niby Mig... Tak dobrze kreślili śmiech (Przecież to nie grzech) Że poniosło ich chyba trzech W pieca miech Tak mocno śpiewali śmierć Że śmierć wniosła eich skład Zejść  I w ich metalu śmieć  Doniosła -126 Wynieśli się w rytm diesla mgły, W Staccato AK-33 Solingen  ostateczny sztych Jak kiedyś ja i ty Czy w szykach togi od chez Dior Czy w czerni Crayon d'Or Czy w logo Revenge of Thor Peu importe: ils sont morts; Wpadł im z rąk życia ster, Kierownica w odcień camembert,  Podkład dla wrażliwych cer, Kredka  marki 0.0  Same diff, they have deferred bardzo kochała blichtr  (I Charlie'go dryg) Że wyniósł ją żelaza cykl  Ciężkiego niby Mig... Tak dobrze kreślili śmiech (Przecież to nie grzech) Że poniosło ich chyba trzech W pieca miech Tak mocno śpiewali śmierć Że śmierć wniosła eich skład Zejść  I w ich metalu śmieć  Doniosła -126 Wynieśli się w rytm diesla mgły, W Staccato AK-33 Solingen  ostateczny sztych Jak kiedyś ja i ty Czy w szykach togi od chez Dior Czy w czerni Crayon d'Or Czy w logo Revenge of Thor Peu importe: ils sont morts; Wpadł im z rąk życia ster, Kierownica w odcień camembert,  Podkład dla wrażliwych cer, Kredka  marki 0.0  Same diff, they have deferred Czy dosiedli Rossiniego niższych sfer Czy Rossinanta La Manche Czy Rossinskiego plansz  Liczy się, że są jak Edam ser Ziemia, tu planeta Metal Mars  Tu patria Allah en marche Tu księstwo  Mówisz i Masz Gdziekolwiek, trzy muchomory w barszcz Czy podburzone karykatury szkło Czy wzburzenie a la Monroe  Czy mur zburzony Behemotha czcią Non importa, sono senza brio... Czy krwawego bata klan  Czy czarno-biały ilustracji plan Czy arabski z drugiej ręki flan Egal, alle sind raus aus dem Lebens Autobahn   Ech, życie, kocham cię, kocham cię życie nad Och, wskaż mi szlak. Kładę się tam, gdzie jest znak… Ciała miłości zamknięte są Ale i tak ląduję, gdzie jest mój dom Jak te  bramy w jedwabny ton Gdzie mój ostateczny port? Wyciągam kabel pogłębiarki, poziom sto Ale to On trzyma ster, poker la pobiera cło „Na właściwej drodze. „Wierną Ścieżką swą” Sześćdziesiąt, pięćdziesiąt, od i do… Nie! Ląd… ląd! Kogut!!! Na dach Głębia pokory (durowych shal) Dreszcz Wniebowzięcia…i strach Ścieżka sprawiedliwości wiedzie w dal  Na wiernej ścieżce jak bezpański kot Dotrzymałem wiary, ukończyłem lot Wzniosłem się w majestacie flot    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...