Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Berenika97

...

wrócić do siebie ...

 

pierwszy krok zrobiła 

kota polubiła 

 

on ją wyprowadzi 

do parku na słońce 

i psotami podsunie 

myśli kwitnące 

 

jak on 

była kiedyś śmiała 

 

więcej życia 

już więcej 

nie będzie się bała 

...

Pozdrawiam serdecznie

Miłego dnia 

Opublikowano

@Berenika97 Niektórzy (poeci) pytają kim są. A Ty piszesz: wieloma, bo kim innym wczoraj, innym dziś. A kim jutro?

Mijamy się ze swoimi planami i oczekiwaniami w czasie - aż kiedyś, minie nas czas i może nawet nie obejrzy się za siebie?

Pozdrawiam :-)

Opublikowano

@Berenika97

 

to jest zapis powolnego odklejania się tożsamosći od własnej obecności

 

luiza nie znika nagle tylko rozprasza się w rutynie gestów i grzeczności aż zostaje z siebie tylko funkcja w świecie który nie pyta o imię

 

kapitalnie   uchwycilaś  napięcie między byciem a jego pozorem .

 

z  cichą erozją   podmiotowosci która dzieje się bez dramatów ale  bez powrotu.

 

poezja z wyższej półki

 

tak jest.

 

 

Opublikowano

@EsKalisia

 

Bardzo dziękuję!

 

Dziękuję Ci serdecznie za te słowa - "śmiech na przekór" to chyba najtrafniejszy sposób, by opisać tę chwilę w wierszu. Twoje życzenie poczytnej poezji bardzo mnie motywuje. To trzeci wiersz z Luizą. Pozdrawiam ciepło i dziękuję, że zechciałaś się zatrzymać.

 

@lena2_

 

Bardzo dziękuję! 

Też myślałam o tym, ale pierwszy wiersz "Luiza" też był o samotności, trochę cięższej niż teraz, gdy stara się "wrócić do życia".

 

Serdecznie pozdrawiam. 

@Kwiatuszek

 

Dziękuję Ci serdecznie - masz rację, to portret właśnie takiej kobiety. Cieszę się, że wiersz to oddał. Pozdrawiam serdecznie! 

@andrew

 

Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. 

 

Może i Luiza, krok po kroku,
za kotem pójdzie ku słońcu, ku życiu,
i odnajdzie znów tę dawną śmiałość,
która czeka cierpliwie w oddechu.

@LessLove

 

Bardzo dziękuję! 

To głębokie spostrzeżenie - rzeczywiście, jest w tym wierszu ta wielowarstwowość Luizy, ciągła zmiana, mijanie samej siebie. Dziękuję za tak refleksyjne spojrzenie - pytanie "kim jutro" zostaje ze mną. Pozdrawiam serdecznie!

@Wiechu J. K.

 

Bardzo dziękuję! 

Twój kot rzeczywiście wygląda nadal jak aniołek. A że kot potrafi ukoić tęsknotę, to myślę, że wiele osób się o tym przekonuje. Przekona się również i Luiza. Serdecznie pozdrawiam. 

@Migrena

 

Bardzo dziękuję! 

Dziękuję za to wnikliwe odczytanie - "cicha erozja podmiotowości" to określenie, które chciałabym ukraść na własny użytek. Trafiłeś dokładnie w tę funkcję bez imienia, w którą zamienia się Luiza. Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne.

Serdecznie pozdrawiam.

Opublikowano

Piękny poetycko, dojrzały wiersz. Jest w nim cicha melancholia i ogromna wrażliwość. Szczególnie porusza zakończenie – "Chciałaby po prostu wrócić do siebie"- ten wers zapada w serce...pozdrawiam serdecznie*)

Opublikowano

Wiersz unika melodramatu, choć mówi o stracie – zamiast wielkich gestów wybiera drobiazgi codzienności, w których najłatwiej rozpoznać samotność. Najmocniej zostaje obraz kobiety, która "mija siebie codziennie", bo to metafora równie prosta, co boleśnie celna.

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

.... wycięłabym "gdzieś", ponieważ podajesz, że.. pomiędzy.. itd.

Drugie.. A.. wydaje mi się niepotrzebne.

 

Bereniko... takich kobiet, zakładam, że także mężczyzn, jest wiele - wielu.

Powroty do siebie samej nie są łatwe... Twoje wersy mówią o monotonii mijanych dni,

o braku... To wszystko, plus cisza potrafi "zabijać", ale jeśli w peelce dojrzewa, a w czasie - dorasta, to już bardzo dużo. Ładnie to określiłaś... :)   Niech się poszczęści Luizie..:)

 

Edytowane przez Nata_Kruk (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Waldemar_Talar_Talar

 

Bardzo dziękuję! Cieszę się, że nie nudzi :) Serdecznie pozdrawiam. 

@wiedźma

 

Bardzo dziękuję! 

To dla mnie najcenniejsze - gdy wiersz dotyka czegoś prawdziwego. I ja trzymam za nią kciuki.:)

Serdecznie pozdrawiam. :)

@viola arvensis

 

Bardzo dziękuję! 

Twoje słowa  bardzo mnie wzruszają, bo ten kot jest prawdziwy i to on był poniekąd inspiracją. 

Serdecznie pozdrawiam. 

@karenka

 

Bardzo dziękuję! 

Masz rację, ten wers jest najważniejszy, bo bohaterka znajduje właściwą drogę - od swojej "chęci."

Serdecznie pozdrawiam.  

@Łukasz Jurczyk

 

Bardzo dziękuję!

Dokładnie tak jest!  Serdecznie pozdrawiam. 

@Czarek Płatak

Bardzo dziękuję! 

 

Dziękuję za tak uważne odczytanie - trafiłeś w samo sedno tego, o co mi chodziło. Właśnie w tych drobiazgach codzienności samotność bywa najboleśniejsza, bo nikt jej nie zauważa. Bardzo cieszę się, że ta metafora  przemówiła.

Pozdrawiam serdecznie!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Dzisiejszej nocy miałem sen o rybie. Tak bardzo, że nie mogłem doczekać przebudzenia. Zatem jak tylko owe nastąpiło, wstałem i wybiegłem na ulicę, ale musiałem zawrócić, gdyż po usłyszeniu wrzasku sąsiadki→”Sodoma i Gomora” spostrzegłem, że zapomniałem założyć odzienia wszędzie.    Po jakimś czasie już wyglądając jak cywilizowany człowiek, stoję w sklepie rybnym niecierpliwie drepcząc. Szum niczym w muszli nabrzeżnej lub klozetowej, gdyż ludzi niczym śledzi w ławicy. Na moje szczęście stałem ostatni. Dlatego przyszło mi wybierać w ciszy.    Po chwili niezupełnie jednak, gdyż usłyszałem cienki, przytłumiony głosik. Dobiegał z półki, gdzie stały puszki z sielawkami. Sprzedawca nic nie słyszał, ale podał o którą poprosiłem. Na szczęście trafiłem w dziesiątkę. Czyli szepcącą.    W domu odwinąłem z apetytem blaszane wieczko, gdyż gadających jeszcze nie jadłem i byłem ciekawy smaku. Nagle patrzę, a tu malusie dziewczę, od połowy w dół rybką.    – A ty tu skąd – zapytałem ciekawie. – I czemuś tak czerwona? – Bom w pomidorach, głupolu. Wyciągnij mnie wreszcie, gdyż te oślizgłe trupy sielawek, dotykają moich ślicznych wdzięków. – A tyś kto? – Zaciąłeś się przy goleniu i tak ci zostało, że wciąż o to samo pytasz? – A jak cię wyciągnę, to co? – To wrzucisz do słoika z wodą, żebym urosła, chociaż bez wody, też egzystować potrafię, o czym zapewne nie wiedziałeś, głupolu. – No nie! Chyba?   Wiem. Moje zachowanie nie było zbyt mądre. Widocznie ta dziwna sytuacja, tak na mnie podziałała. Karmiłem ją w słoiku, później w większym, zaś akwarium kupiłem, później nie mogłem się kąpać, bo wannę zajmowała. Niby chciała, że mogę leżeć przy niej, ale łuski na jej udach, mnie drażniły. Aż w końcu się w niej zakochałem.    Lecz po jakimś czasie zaczęło ją ciągnąć do krainy ojców, czyli w kierunku morza. Zapakowałem ją przeto do samochodu, z ciężkim sercem rozstania, lecz jej szczęście było dla mnie ważniejsze. Kocem zakryłem jej łuskowane nogi. A właściwie jedną z ogonem, by w razie kontroli, władza nie dopytywała. Po namiętnym rozstaniu, tylko chlupnęła i tyle ją widziałem, mając zadrapania na całym ciele, po ostrych, rozkosznie czułych łuskach.   * Dzisiejszej nocy też miałem sen o rybie. Po przebudzeniu, coś mnie tchnęło z tej tęsknoty i włączyłem telewizor. Właśnie pokazywano rozbity o brzeg starodawny statek. Podobno kapitan i cała załoga oraz wszyscy na pokładzie, a nawet ich majtki, tak byli zauroczeni jakimś widokiem, siedzącym na kamieniu, wystającym z wody, że walnęli w skałę i wszyscy utonęli lub zostali rozszarpani przez rekiny, albo też z tęsknoty, za tym co widzieli.     Na drugi dzień i następne, obejrzałem podobne wiadomości, tyczące różnych stron świata. Dziwiłem się tylko, dlaczego te statki są takie stare. Jakby nie z mojego czasu. Jednakowoż przyznać muszę, że także współczesnych z zawartością, zaczęło ubywać, a plaże i miasta pustoszały.     W końcu postanowiłem, nie słuchać owych strasznych wiadomości, tylko pójść do sklepu rybnego. Było w owym całkiem pusto, gdyż większość mieszkańców, wypłynęła statkiem na wycieczkę i jeszcze nie wróciła. Został tylko sprzedawca.      Popatrywałem sentymentalnie na puszki z sielawkami, wspominając moją ukochaną.
    • @simsalabimDziękuję Czarodzieju :)   @viola arvensisViolu, tyle mi podpowiedziała wyobraźnia, dziękuję. Dobrej nocy :)
    • @viola arvensis dziękuję :)
    • @Jacek_Suchowicz świetnie piszesz. Czyta się z wielką przyjemnoscią! 
    • @Poet Ka cieszy mnie to połączenie a raczej „ użycie” obrazu zresztą tak znanego w wierszu szpulka babie lato  prawda   i ten „ omdlały” bez  gorycz kawy coś mi przypomina a może to moja wyobrażnia Poetko pozdrowienia
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...