Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Pamięci wspaniałego pisarza

Dana Simmonsa 

za jego "Pieśń bogini Kali"

i inne wybitne pozycję.

 

Jechałem tutaj najpierw 

przepełnionym do

granic absurdu pociągiem.

Sprzed budynku dworca zabrał mnie umówiony wcześniej kierowca.

Jechaliśmy wiele kilometrów na północ.

Zatrzymaliśmy się

pod wskazanym adresem.

Kolejny mężczyzna 

po okazaniu mu pieczęci 

jaką dostałem jeszcze przed tym 

gdy znalazłem się w pociągu,

wyprowadził mały crossowy motor 

z prowizorycznej szopy

i kazał mi wsiąść.

Wyjechaliśmy z miasta 

i pod wieczór stanęliśmy pośrodku 

jednej z pomniejszych wsi.

Mężczyzna zniknął w pobliskim domu

a mi kazał czekać

i nigdzie nie odchodzić.

Czekałem dobrą godzinę

aż nastała noc.

 

 

Wreszcie drzwi otworzyły się 

i stanął w nich mój kompan.

Zaprosił mnie gestem do siebie.

Chwycił za głowę i wyszeptał na ucho.

Pieniądze nic nie dały.

Nie pomogą nam. 

Za bardzo się boją.

Mieli załatwić przewodnika 

i słonia do transportu.

Jednak spanikowali

i nic ich nie przekona 

do zmiany decyzji.

Musimy iść sami pieszo.

 

 

Czy ktoś Cię widział?

Żartujesz?

Chyba cała wioska się zleciała.

Wszyscy mieszkańcy mnie widzieli.

Rozmawiałeś z kimś?

Nie.

Wymieniłem tylko kilka grzeczności.

Widzieli Cię wszyscy,

ale jeśli coś się stanie 

i służby zaczną węszyć 

to każdy zapomni o tym 

by kiedykolwiek widział tu 

białego europejczyka.

A więc nie pokładaj nadziei

w ich uśmiechach.

Nie będzie ratunku ani odwrotu.

Wyruszamy natychmiast.

Oni już wiedzą i oczekują.

 

 

Więc ruszyliśmy w drogę.

Noc nie dawała ukojenia.

Było duszno i gorąco.

Lekki wietrzyk nie dawał ukojenia 

a pył wymieszany z potem 

pokrywał odsłonięte części ciała 

i niemiłosiernie powodował 

uczucie świądu.

Księżycowy rogal 

dopiero wstawał nad horyzontem.

Wzrok zawodził zmęczone oczy.

Wyostrzył mi się za to słuch i węch.

Smród był nieznośnie mdły.

Oleisty i zawieszony 

w każdej cząstce skażonego powietrza.

Sterty śmieci

zastępowały trawniki i skwery.

Dosłowne wieże ery konsumpcjonizmu,

wznosiły się, wsparte o ściany domów.

 

 

Głodne psy i koty.

Walczyły zażarcie 

o każdą reklamówkę resztek,

każdy worek odpadów.

Szczury piszczały wśród tych stert.

Były w amoku podniecenia.

Były królami, którzy rządzili tu 

ostrymi pazurami i zębami. 

Miało się wrażenie, 

że przestrzeń ciągle się porusza.

I w istocie tak było.

Muchy, larwy, szczury,

karaluchy, myszy,

bezdomni starcy a także małpy i bydło.

Wszyscy byli świętym ekosystemem.

Religią i porządkiem starszymi 

niż moja cywilizacja zachodu.

 

 

To było mrowisko dusz.

Slums złożony z pojedynczych trybików systemu kast i zależności.

Każdy był tutaj po coś

i spełniał swą rolę,

choć ja nie widziałem nic 

poza wykraczającą za ludzkie zrozumienie nędzę

i upadek człowieczeństwa.

Miliard istnień żyjących w matni nieskończonego koszmaru.

Ciekawe ilu z nich zagląda do świątyni?

O co proszą boginię?

Czy są na tyle zdesperowani 

by składać jej ofiary?

Czy ona słucha i spełnia prośby?

Teraz wolałbym już nie znać odpowiedzi.

Za późno.

Trzeba ruszać.

 

 

Ominąłem ostrożnie truchło krowy,

odarte ze zgniłych resztek mięsa 

prawie do gołych kości.

Było ucztą dla larw.

Nawet po śmierci 

było namaszczone świętością.

Absolutnie nikt 

nie odważyłby się usunąć go z drogi.

Przewodnik ponaglił mnie 

i skręciliśmy za

szereg ostatnich chałup,

zanurzając się w las.

 

 

Włączyliśmy słabe czołówki

w ich bladym świetle

próbowaliśmy kluczyć 

i wyrzynać dziką ścieżkę maczetami.

Las cały czas rozmawiał 

nie tyle z nami 

co z całą otaczającą materią.

Dźwięki te nie były straszne 

a raczej hipnotyczne.

Duchy nie opuszczały nas na krok.

Ci którzy nas oczekiwali,

potrafili władać 

dowolnymi ciałami ludzi i zwierząt

a nawet wchodzić

w drzewa, krzewy i wiatr.

Ich oczy były wszędzie wokół,

ukryte za wiarą w rozum 

a nie świat magii i rytuałów.

 

 

Szliśmy nie rozmawiając.

Byłem tu przecież

pierwszy raz w życiu 

a moje nogi jakby idealnie 

znały każdy cal drogi.

Znów pomyślałem

o ich obcej ingerencji.

Byli kłębkiem a ja jedynie 

lichym kawałkiem sznurka.

Pozwalałem bezbronnie by nawijano mnie szybciej i szybciej ku prawdzie.

 

 

Po jakiś dwudziestu minutach 

las przerzedził się na tyle 

byśmy nie szli gęsiego 

a stanęli obok siebie ramię w ramię.

Wydawało mi się, że przed nami czerniał zarys jakiegoś budynku

a raczej świątyni.

I nie myliłem się.

 

 

Wyszliśmy centralnie na jej front.

Nie zapomnę jej widoku już nigdy.

Miała wysokość około czterech pięter

a szeroka była

na jakieś osiemdziesiąt metrów.

Kamień do jej budowy 

pamiętał z pewnością

i Buddę i Krysznę.

Była majestatyczna i mitycznie, 

olśniewająco piękna.

Od razu można było poznać,

że była poświęcona kobiecie.

Najstraszniejszej demonicy.

Bóstwu nocy i śmierci.

Szaleństwa i krwi.

Obłędu i zemsty.

Cudownej bogini Kali.

Tej która tańczy

w gniewnym uniesieniu 

na ciele Śiwy.

Tej która jest wielką matką czasu.

Pas jej z czaszek i odciętych dłoni

a dziewięć par rąk

dzierżą ofiarne ram dao.

Błagając o ofiarę z życia.

Tej, której z pola

ustępują Wisznu, Kryszna 

a nawet Ganga.

Jej krzyk oznacza wyrok.

A spojrzenie śmierć.

 

 

I patrzyła na nas

z dziesiątków posągów.

Objął mnie nieludzko silny lęk.

Nie tyle o życie co o duszę.

Byłem tylko marionetką w jej szponach.

Byłem tak mocno przerażony, 

że nawet nie dostrzegłem 

dwóch postaci stojących u podnóża 

schodów na szczyt świątynny.

Żaden z nich nie rzekł nic 

przez cały ten czas 

lecz wreszcie ten niższy 

i ubrany jedynie w przepaskę na biodra 

zbliżył się do mnie 

dzierżąc w dłoni 

małą jutową sakiewkę.

 

 

Nie podał mi ręki, nie pozdrowił mnie.

Był kapłanem Kali.

Gardził ludźmi mojego pokroju.

Tymi, którzy błagają o jej wstawiennictwo.

O jej matczyną opiekę.

Uciekają w kult

by rozwiązać doczesność.

Wyciągnął dłoń i podał mi sakiewkę.

Zaczął mówić

a mój przewodnik tłumaczył.

Oto obiecane prochy wroga, 

wymieszane z jadem kobry 

i trucizną znaną jedynie nam.

O świcie wejdź na dach świątynny.

Tam czeka Wielka Matka Kali.

Zjedz na jej oczach prochy.

Uleć do jej miasta.

Miasta Umarłych.

Tam czeka stos.

Spłoń bez strachu.

Wtedy Kali weźmie Twe prochy 

i wsypie je do Gangi.

Wskrzesi Cię i wrócisz do ciała pozostawionego tutaj.

Obudzisz się z transu.

A dusza Twego wroga 

nie znajdzie nigdy wyjścia 

z Twego wnętrza.

A jego kości i czaszka 

upiększą naszyjnik bogini.

 

 

Wziąłem od niego sakiewkę 

i rozpocząłem żmudną wędrówkę 

na szczyt świątyni.

 

 

 

 

 

Opublikowano

@Simon Tracy

 

Tekst wciąga jak najlepsze kino grozy -  świetnie budujesz  atmosferę grozy. Ten smród, kurz, szczury, truchło krowy - to przygotowywanie czytelnika na coś, czego rozum nie ogarnie. Czy będzie następna część? 

 

Dan  Simmons  zmarł w tym roku - nie znam jego twórczości. 

Opublikowano

@Berenika97 Nie planowałem tego w formie podziału na części, ale możliwe że coś w klimacie indyjskiej mitologii kiedyś napiszę.

 

Polecam "Pieśń bogini Kali" to nie tyle horror co mroczny kryminał grozy.

Debiutancka powieść Simmonsa.

Dla mnie najlepszą jego powieścią jest "Abominacja" horror oparty o historię pierwszego zdobycia Mount Everestu.

Opublikowano

@Simon Tracy

Naprawdę wciągające! Jak zazwyczaj egzotyczne klimaty takich kultów mnie nie przejmują jakoś specjalnie, tak utworzona tutaj atmosfera działała wręcz hipnotyzująco.

Lubię literaturę grozy - utwór wywołał ten specyficzny dreszczyk tzw. morbid curiosity, chorobliwej ciekawości ciągnącej mnie, jak po nitce do kłębka ku nieznanemu fatum :D

Uchwycił mnie też obraz wszelkiego robactwa, szkodników i zarazy, która jednocześnie w swój podły sposób tworzyła jakąś koherentną część tego tajemniczego miejsca, dając znać już na wstępie intuicji czytelnika, że to czego doświadczy może być makabryczne, ale stanowi naturalną część mistycznej całości, wykraczającej poza podstawowe zmysły ludzkie.

 

Mam też pytanie. W jaki sposób decydujesz o podziale zdań na wersy w swoich utworach? Jest to proces bardziej intuicyjny, czy zwracasz uwagę na to, aby niektóre części były wyszczególnione intencjonalnie?

Opublikowano

@Rinimod Ikcyżuk Głównym założeniem mojej literatury grozy jest to szczególne odwrócenie symetrii i ról.

To przestrzeń i głęboko zepsuty, makabryczny realizm świata są głównym bohaterem a sam bohater jest tylko bezwolną marionetką zależną od ruchów tej przestrzeni.

To atmosfera i przestrzeń jest bytem myślącym i przebiegłym a człowiek jest niewolnikiem nie mającym wolnej woli ani możliwości wyjścia innego niż zostało zaplanowane niezależnie od jego woli.

Elementy samej grozy czy nadprzyrodzonej fantastyki są nie zakłóceniem a nierozerwalną częścią tego systemu.

Czytelnik nie myśli w sposób - przecież to niemożliwe.

Myśli raczej - wszystko wokół wskazywało na to, że tak to się skończy.

Nazywam to realizmem ontologicznie odpornym gdzie świat jest skonstruowany tak solidnie, że element fantastyczny nie działa jak „zakłócenie”, tylko jak kolejny fakt tego samego porządku rzeczywistości.

Hipnotycznie powtarzane wersy i frazy.

Oddziaływanie na wszystkie zmysły czytelnika.

Utrzymywanie go w ciągłym poczuciu zagrożenia.

Jak sam zauważyłeś to czytelnik ma być nitką i musi podążać ustaloną z góry ścieżką do makabrycznego często finału.

W moich historiach łącze świat takich pisarzy jak Lovecraft, Grabiński, Schulz z elementami dekadentyzmu, nihilizmu czy nawet greckiego fatum.

U mnie nie straszą potwory 

a psychologia nadszarpniętej natury ludzkiej i pozorne lub nie szaleństwo zmysłów.

A jest to bardziej przerażające niż największy nawet potwór.

 

 Co do wersów to staram się zachowywać wyważone tempo i akcentować wybrane fragmenty.

Tutaj dodaje się to bardzo różnie a mi nigdy nie chcę się tego edytować.

 

Bardzo dziękuję za naprawdę konstruktywny i rzetelny komentarz.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Ja tak sobie drogie Panie Panowie drodzy moi Bracia moje Siostry cud Boży o wolnej woli gdzie zapisał losy w Trójcy jeden zna karty historii jako czas mu nieistotny i jego palec wskazuje gdzie dla nas przypadkowe zdarzenie jest na Jego polecenie tak się usłyszałem tutaj dzieje 

      No więc tak łapię 

      stan niestan dna demokratyczny przypis do niewstania mego niepodpisane rymy się trafiły gdybym wiedział wcześniej się dowiedziałem później sercem bym nietrafiał w ludzkiej masy duszę a tak ruszę tłumem wtedy gdy stan i słowa były ku zabawy zaprawy wypadałe wybadany ja no coz

      cóż 

      szkoda że 

      już 

      wiem kim jestem nie 

      pytam już 

       

      czynem cham z najgorszych 

      nienawiści pelen

      ku mi bądź 

      mi czyny które 

      popelniał tamten nieświadomy swego 

      bytu życia 

      w ktorym

      spał zamknięte powieki miał to napewno na.prawde i brał co chciał 

      a chciał mieć a nie być 

      a byli tam wtedy Ci co krew z krwi bracia

      ten najmłodszy wpatrzony mówiła 

      matka a ja go niszcząc za dzieciaka

      wiem czemu 

      nienawiścią pała czrmu

      czemu chce 

      być jak najdalej. rodzina rozbita bo ja za cud się moalem

      miałem jak bilem

      biłem kradĺem i odpychałem tych co powinien dobry człowiek chronić 

      krew z krwi

      oczy litości na krzyki z ust moich gdzie padały słowy nje wiem czemu głośno nieswiafomie wbrew temu za kogo chciałbym się mieć 

      i mam na to jej odpo wiedź

      jesteś chory wiem 

      i wciąż czuła że musi być blisko mnie 

      drugi policzek i pierwszy po rwz kolejny

      kurwy chuje cham 

      ale ja bym chciał spowiedzi i opłatka 

      jak Wielka Improwizacja 

      potrzebujesz Boga

      masz w sobie diabła 

      opętanie 

      egzorcyzmy nic nie dały a może 

      po tem staje się sobie bliższy 

      długo w czasie nie od razu przynajmniej dziś njewstan przypomina mi co zrobiłem odpowiadam sobie kim jestem

      wbrew Bogu i jego słowom przez Syna przekazanym nie jestem Bogiem a bliżej mi do tego co niesie światło (tłumaczenie imienia Lucyfer jest takie wyczytałem sprawdź mnie sprawdź też chyba że wiesz to nie musisz sprawdzać przesz)

      ja niewstanie jedynie byłbym w stanie wykrzyczeć nawet wyliczę swoje grzechy księdzu przy spowiedzi ale czy to się liczy 

      gdy twardy trunek płynie przez żyły i uruchamia myśli 

      dziś nigdy nie jestem trzeźwy tak naprawdę 

      nie jestem sobą 

      leki wypisane odzez psychiatrę 

      znika objaw co spać nje daje

      rząd ludzi z przeszłości co nazwali omamem ja wypieram (jak to jeden z objawów) nieprawdziwosc tych omamow i biorę za prawdę co mi się wydaje że radioteatr to plan terapii behawioralnej metodą techniki ukrytej schowanej ludzkości znanej z filmów i seriali typu sajens fikszyn 

      ale oni mają dostęp 

      a ja wystawiłem się na cel celnym słowem a potem njeudanym samobojstwem na cudzych petlach sie rzucam gdzie nie wczas i głupia moja tendencja i przekonanie że to co mówię jest dobre i nie muszę sam se posłuchać się co nagadałem 

      niewstanie w trybie strumień nieświadomości 

       wyplute słowa które o nich sam spelnie w przyszłości 

      bo gdy ja mówię oni czy świat jest taki a taki gdy się rwę do opisania cywilizacjii to ja hedtem w tym

      moje odbicie

      gdy wypluwam wers o chmarze co idzie przez życie jakby byĺa androidem lub szerszeniem to o sobie przecież sprawdam co w poezji znaczy szerszeń i to łatwe a ja miałem zagadkę 

      podpisałem się w metaforze że jestem wrogiem 

      (kmwtw nie łamiąc omerty bo wtajemniczenie w grupè miało być ale fakstartem nazwane głupie rymowanie po zwrotce napisanej jeszcze dodadkowe a nkepotrzebne co zrobiłem tam nje wjem chocjuz domyslili mnie co poleciał za hejt za dis a to samotny opuszczony co chciałby mieć coś czego mieć nie ma nissczy w swojej głowie upadając upadlajac sie jedynie)

      że widzę jedynie tragedię jak nie wiem mówię co czuje ten co patrzy na śmierć osoby którą kochał całe życie co czuje gdy odchodzi druga z połówek 

      nie wjem co czuje osoba przeszywająca tragedię a nie wiem tak. naprawdę jaką tragedię przeżywają przeze mnie

      prawda jest taka tu od dzieciaka powinni nienawidzieć tego mnie chama co zło czyniąc i wbrew im i ich potrzebom oczekiwaniom

      zabity anioł 

      jest moją sprawą

      daleko od świata gdzie ludzkość kroki stawia powinnienem umrzeć i nie wracać 

      opuszczona samsara ale nie jako nagroda a jako kara 

      nic nie doświadczać poza granicami wszechświata 

       

      oto wiersz który już gdzieś w podobnych słowach pisalem 

       

      W sklepie pełnym pomarańczy 

      ominę je

      Prosto w stronę gdzie flaszki

      Obejdzie się niesmakiem

      Wróble pod dachem nie dają spać nad ranem po nocy nieprzespanej 

      Gołębie karmię na ekranie wirtualnym ziarnem

       

      i coś tam chyba było jeszcze może ale kończę generalnie

       

       

      ps KOCHAM JAK W KSIĄŻKACH JAK W FILMACH JAK W BIBILIACH 

      CHCIAŁBYM BY TO BYŁA PRAWDA ALE SERCE JAK KAMIEŃ I NIEWYKSZTCONA EMPATIA

      ROBIŁEM WAM ZA CO PRZEPRASZAĆ PRZEPRASZAM WAS TO ZA MAŁE I TYLKO ZNÓW BY POCZULI ODRAZĘ 

      WYŚWIETLĘ SIĘ I NA KONIEC DODAM 

      ŻE DZIŚ TE SŁOWA TO JUTRZEJSZE ALE ZE MNIE IDIOTA

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Ja tak sobie drogie Panie Panowie drodzy moi Bracia moje Siostry cud Boży o wolnej woli gdzie zapisał losy w Trójcy jeden zna karty historii jako czas mu nieistotny i jego palec wskazuje gdzie dla nas przypadkowe zdarzenie jest na Jego polecenie tak się usłyszałem tutaj dzieje  No więc tak łapię  stan niestan dna demokratyczny przypis do niewstania mego niepodpisane rymy się trafiły gdybym wiedział wcześniej się dowiedziałem później sercem bym nietrafiał w ludzkiej masy duszę a tak ruszę tłumem wtedy gdy stan i słowa były ku zabawy zaprawy wypadałe wybadany ja no coz cóż  szkoda że  już  wiem kim jestem nie  pytam już    czynem cham z najgorszych  nienawiści pelen ku mi bądź  mi czyny które  popelniał tamten nieświadomy swego  bytu życia  w ktorym spał zamknięte powieki miał to napewno na.prawde i brał co chciał  a chciał mieć a nie być  a byli tam wtedy Ci co krew z krwi bracia ten najmłodszy wpatrzony mówiła  matka a ja go niszcząc za dzieciaka wiem czemu  nienawiścią pała czrmu czemu chce  być jak najdalej. rodzina rozbita bo ja za cud się moalem miałem jak bilem biłem kradĺem i odpychałem tych co powinien dobry człowiek chronić  krew z krwi oczy litości na krzyki z ust moich gdzie padały słowy nje wiem czemu głośno nieswiafomie wbrew temu za kogo chciałbym się mieć  i mam na to jej odpo wiedź jesteś chory wiem  i wciąż czuła że musi być blisko mnie  drugi policzek i pierwszy po rwz kolejny kurwy chuje cham  ale ja bym chciał spowiedzi i opłatka  jak Wielka Improwizacja  potrzebujesz Boga masz w sobie diabła  opętanie  egzorcyzmy nic nie dały a może  po tem staje się sobie bliższy  długo w czasie nie od razu przynajmniej dziś njewstan przypomina mi co zrobiłem odpowiadam sobie kim jestem wbrew Bogu i jego słowom przez Syna przekazanym nie jestem Bogiem a bliżej mi do tego co niesie światło (tłumaczenie imienia Lucyfer jest takie wyczytałem sprawdź mnie sprawdź też chyba że wiesz to nie musisz sprawdzać przesz) ja niewstanie jedynie byłbym w stanie wykrzyczeć nawet wyliczę swoje grzechy księdzu przy spowiedzi ale czy to się liczy  gdy twardy trunek płynie przez żyły i uruchamia myśli  dziś nigdy nie jestem trzeźwy tak naprawdę  nie jestem sobą  leki wypisane odzez psychiatrę  znika objaw co spać nje daje rząd ludzi z przeszłości co nazwali omamem ja wypieram (jak to jeden z objawów) nieprawdziwosc tych omamow i biorę za prawdę co mi się wydaje że radioteatr to plan terapii behawioralnej metodą techniki ukrytej schowanej ludzkości znanej z filmów i seriali typu sajens fikszyn  ale oni mają dostęp  a ja wystawiłem się na cel celnym słowem a potem njeudanym samobojstwem na cudzych petlach sie rzucam gdzie nie wczas i głupia moja tendencja i przekonanie że to co mówię jest dobre i nie muszę sam se posłuchać się co nagadałem  niewstanie w trybie strumień nieświadomości   wyplute słowa które o nich sam spelnie w przyszłości  bo gdy ja mówię oni czy świat jest taki a taki gdy się rwę do opisania cywilizacjii to ja hedtem w tym moje odbicie gdy wypluwam wers o chmarze co idzie przez życie jakby byĺa androidem lub szerszeniem to o sobie przecież sprawdam co w poezji znaczy szerszeń i to łatwe a ja miałem zagadkę  podpisałem się w metaforze że jestem wrogiem  (kmwtw nie łamiąc omerty bo wtajemniczenie w grupè miało być ale fakstartem nazwane głupie rymowanie po zwrotce napisanej jeszcze dodadkowe a nkepotrzebne co zrobiłem tam nje wjem chocjuz domyslili mnie co poleciał za hejt za dis a to samotny opuszczony co chciałby mieć coś czego mieć nie ma nissczy w swojej głowie upadając upadlajac sie jedynie) że widzę jedynie tragedię jak nie wiem mówię co czuje ten co patrzy na śmierć osoby którą kochał całe życie co czuje gdy odchodzi druga z połówek  nie wjem co czuje osoba przeszywająca tragedię a nie wiem tak. naprawdę jaką tragedię przeżywają przeze mnie prawda jest taka tu od dzieciaka powinni nienawidzieć tego mnie chama co zło czyniąc i wbrew im i ich potrzebom oczekiwaniom zabity anioł  jest moją sprawą daleko od świata gdzie ludzkość kroki stawia powinnienem umrzeć i nie wracać  opuszczona samsara ale nie jako nagroda a jako kara  nic nie doświadczać poza granicami wszechświata    oto wiersz który już gdzieś w podobnych słowach pisalem    W sklepie pełnym pomarańczy  ominę je Prosto w stronę gdzie flaszki Obejdzie się niesmakiem Wróble pod dachem nie dają spać nad ranem po nocy nieprzespanej  Gołębie karmię na ekranie wirtualnym ziarnem   i coś tam chyba było jeszcze może ale kończę generalnie     ps KOCHAM JAK W KSIĄŻKACH JAK W FILMACH JAK W BIBILIACH  CHCIAŁBYM BY TO BYŁA PRAWDA ALE SERCE JAK KAMIEŃ I NIEWYKSZTCONA EMPATIA ROBIŁEM WAM ZA CO PRZEPRASZAĆ PRZEPRASZAM WAS TO ZA MAŁE I TYLKO ZNÓW BY POCZULI ODRAZĘ  WYŚWIETLĘ SIĘ I NA KONIEC DODAM  ŻE DZIŚ TE SŁOWA TO JUTRZEJSZE ALE ZE MNIE IDIOTA    
    • Boże dziś i nigdy nie składam rąk do modlitwy Znaku krzyża do Imion Jakie Nosi Twoja Trójca W Jednej Osobie nie czynię  Czy słowami w myślach wystarczy że to powiem czy to za mało by mnie Twoje Boskie ucho nastawione w moją stronę wysłuchało Boże dwa razy dziennie modlę się słowami modlitw  Tej której nauczył nas Syn Twój Boży gdy milenia temu urodzony ze znamieniem skazania na śmierć tych którym chciał pokazać miłość i szczęście jak żyć by Raju dostąpić  Druga modlitwa do tego który rządzi jak karty historii pisze i czas dla niego jest njestotny bo jest zarządca linii okręgu który wszechświat tworzy Boży zaczęty jednym tajemniczym słowy Trzecia modlitwa do niepokalanej grzechem Matki Syna Papież Polak otoczył ją kultem i ja też się ku jej wyjątkowości przychylam w modlitwach Wieczorne modły mają jeszcze urywek koronki ze słowy gdzie krew Syna poświęcona za grzechy nasze i świata były wybaczony   Ale dziś jest dziś jestem niewstanie  Jestem pod wpływem i chaos używki w płynie twardej i strasznej sprawia że modlitwy nie przychodzą z automatu i mylą i xapomjnaja słowa się  Dziwne nie  Uczone od dziecka wpojone jak twarda stal słowa znikają a ja wpadam w tym niestanie by pomodlić się swoimi słowy  Tylko jak to zrobić gdy Byt jak Boży jest mi niepewny  Ten z Księgi  Starego Nowego słowa  Testamenty Ojca który patrzy i widzi Mi się nie widzi Pytasz więc czemu te modlitwy Bo przyszło mi usłyszeć słowa że gdy będziesz modlił i żył po chrześcijańsku uwierzysz ale nie Wierzę w wyższą świadomość  Coś co jest zawsze i wszędzie i wie  ale tylko patrzy jak po pierwszym tchnieniu w nicość jak pierwsza była liczba jak jedynka  Obserwuje i wie co dzieje się co stanie się ale nie do końca czeka na nas po drugiej stronie gdzje dusza zawedruje gdy ciało opuszcza Jestem Heretykiem saracenem w Boga nie wierzę ale dziś moje ręce ułożone na ekranie klikają w klawiaturę chcą by Bóg usłyszał mnie i zwrócił uwagę choć miał już prawo zwątpienia w moją osobę i mógł przestać czekać na mnie z rajskim życiem po ostatnim oddechu Oj Boże możesz już na mnie nie czekać na szczycie gdzie chmury pod nami płyną po niebie jak owce białym wełnianym spokojem który pasuje do koloru skrzydeł szat i źrenic tego który jest Aniołem Twoje Boże armie anielskie spoglądając na mnie mogły opuścić mnie z nadziejami na szczęście  Gdzje nie słuchałem duszy której połączenia nie czułem  tylko glupi ślepy głuchy  chciałem mieć nie być  Kochać i miłość to słowa które można jedynie z duszy definiować a nie wyvzytanymi słowami w książkach albo podejrzanymi zachowaniami w filmach postaci  Niekumaty na empatii nie zauważyłem innych  Ani ich potrzeb ani ran których zadania jestem ich winny  Boże moje modlitwy to jak zacznę od Amen jak rozmowę telefonem zaczyna się halem (od halo zastosowałem odmianę) Czy masz dla mnie na wadze ostatecznej gdzie grzechem i jego ciężarem wskażesz co się nieśmiertelnej duszy spelni na zawsze Czy kilka słów do paru dusz które dały im chwilę dopaminowego szczęścia te rymy w wierszach wypowiedziane w nieświadomości mają wagę wobec czynów i krzywdy której jestem winny  czy słowa litości wobec moich krzyków  gdzie zauważona choroba to stan umysłu czy zgnilizny tu duszy nie narządów jak bebechy i styków w mózgu jak przyszło mi poznać diagnozę gdy na kozetce wylądowałem  Boże proszę miej na uwadze że nawet diabeł może mieć nadzieję na pojednanie  Synu przyjdziesz po raz wtóry Nie pokonuj już śmierci i piekła  doprowadzić musisz Lucyfera do zrozumienia że wszystko dzieło Boże i wszędzie wszystko Rajem w szczęściu i miłości może płynąć jak spokojna rzeka wlewać się do oceanu krwi w Bożym sercu Przytul diabły i karm je miłością jakiej zechcą dzielić się z ludzkością  Poznanie owocem zakazanym różnicy dobra i zła było potrzebne by docenić czym jest szczęście  Boże czy już nie dość strachu w nas  nie dość zła przyszło nam znać by docenić pamiętając wojny ból ubostwo i bycie nikim wobec tych co z batem i mieczem nad nami losami kierują  Boże już wiemy jak smakuje proch i czym jest ryzyko skończenia cywilizacji atomem  Ostateczna z wojen już się rozegrała  Urodzony by go na śmierć skazać nam i diabłu pokazał że można go pokonać  Ostateczna ofiara tego bez grzechu który dla uwolnienia istot ludzkich od ciężaru ich grzechów skonał A chciał tylko otworzyć serca  Ale nie zauważyli kim jest ci którym chciał odebrać życie w orzywilejach  Kolej pojednać się z pierwszym zbuntowanym z pierwszym wrogiem  skrzydeł odebranych straconym do piekła dać miłość którą odda i przestanie czerpać w ludzkich grzechach jak karmić się upadkiem jak złem i strachem i pychą pożądaniem nie być drogowskazem z fałszywą drogą na szczęście z posiadaniem władzy i pieniędzy  Boże co tacy jak ja mogą  Gdy oni tam są  Gdy Ty tam jesteś  miałem się modlić ale nie wychodzi mi to za dobrze proszę wskaż  drogę  Gdy już to uczyniłem powinienem znać Twoją odpowiedź  Otwórz serce bym umiał szczerze powiedzieć kocham Nie wypada prosić Boga wszak on juz wszystko co mógł nam dał reszta to nasza droga i wybory i nadzieja na kolejną z szans Nie wątp w nas Amen w imię Trójcy która kocha nas. 
    • Kiedy pojawia się taki gniew, kiedy poeta staje się sumieniem narodu, wkrótce naród się budzi.   Wierz mi, wyjdę na ulicę, bo jestem świadomy jak jesteśmy zeszmaceni przez "kwiat głupoty narodu". Tyle hipokryzji w geopolityce jeszcze nie było, to i w kraju wolno "wszystko"? Bez mojej zgody. To rola mężczyzn, zwłaszcza młodych ciałem lub duchem. Pzdr.
    • Są na przykład takie kaloryfery,  które są na przykład pordzewiałe i ciekną.   Są na przykład okna,  które nie na przykład,  lecz naprawdę są nieszczelne.    Są na przykład sufity,  z których cieknie deszcz.   I ściany są na przykład mokre i stopy,  na przykład bose, mokną od podłogi,  która jest na przykład wilgotna.   I ubrania są na przykład mokre,  bo szafa przykładowo cieknie.   I wszystko jest na przykład mokre i na przykład cieknie.   I na przykład jestem ja,  który na przykład usiłuje,  pisać suchy wiersz.
    • @hania kluseczka kto wg Ciebie Haniu?
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...