Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Berenika97

 

Nika.

 

to jest taki wiersz który ja sam bardzo chcialbym napisać.

 

Twoja poezja rozciąga ciszę między obecnoscią a brakiem, jakby sama próżnia chciała się nauczyć od ciebie dotyku .


w kazdej linijce czuć, że niedopowiedzenie jest pełnią, a cień może być ciałem.

 


czytam i czuję, że nieobecnosć też ma swoje kontury i ty je rysujesz światłem .

 

a to mnie urzeka.

 

pieknem i głębią.

 

och Nika :)

 

 

 

 

 

Opublikowano

@andrew

 

Bardzo dziękuję! 

To trafia w sedno - czasem czar pryska, bo nigdy tak naprawdę go nie było. 

Pozdrawiam. :) 

@Migrena

 

Bardzo dziękuję! 

Nie wiesz, jak bardzo dziękuję za te słowa. To, co napisałeś o próżni uczącej się dotyku - to dokładnie to, czego szukałam. Dziękuję, że to zobaczyłeś. 

Inspiracją była pewna historia o osobie, która bardzo cierpiała psychicznie  w kontekście zaniedbania emocjonalnego. To była trauma nie z powodu tego, co się stało, ale z powodu tego, czego nie było. 

Serdecznie pozdrawiam. :)

@A.Between 

 

Serdecznie dziękuję!  Pozdrawiam. :)

Opublikowano

@Berenika97 Nie... Bereniko, przestań...nie byłam na to gotowa dzisiaj. 

 

To zupełnie inny rodzaj bólu, gdy żadnej relacji nie było i jedyne za czym się tęskni to potencjał, ja tak rozumiem twój wiersz. 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Eh... ja nic nie mam do powiedzenia, to mówi dla mnie wszystko. 

Opublikowano (edytowane)

@Berenika97 @Berenika97 Już trochę ochłonęłam, więc powiem coś więcej. Ten wiersz jest bardzo uniwersalny, myślę, że odnajdzie się w nim każdy, kto był w relacji z kimś niedostępnym emocjonalnie. 

Pierwsze dwa wersy dla mnie wskazują na próbę zbliżenia się do kogoś, kto nie jest gotowy na otworzenie się przed drugim człowiekiem. 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Ta osoba zawsze uciekała, chowała się, nie rozmawiała. Fizycznie obecna, emocjonalnie nie.

 

Mi ten wiersz na myśl przypomniał piosenkę "Nikt tak pięknie nie mówił, że się boi miłości", gdzie relacja rozbija się właśnie o ten lęk przed bliskością. 

 

Jednak twój wiersz również sugeruje mi relacje, której po prostu nigdy nawet nie było, nie wydarzyła się. Jednostronne uczucie które nigdy nie miało szans zostać odwzajemnione. 

I ta niepewność, nawet nie, to jest świadomość, że druga osoba nie daje żadnych sygnałów wzajemności. "Prawdopodobieństwo" - nie pewność, nie szansa, nie znak. Jedynie możliwość. - Nawet jej nie ma! Jakby to było skreślone od początku. Zbyt piękne, by mogło się wydarzyć. 

Edytowane przez Myszolak (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Berenika97 Ten wiersz to chłodna, niemal kliniczna analiza relacji, która nigdy nie przekroczyła progu realności. I chyba o zmęczeniu byciem jedynym elementem, któremu w danej relacji/związku naprawdę zależy.

 

Pięknie napisane!!!

 

To nie jest człowiek.

To tylko powidok snu.

Nie marnuj ognia.

 

Zimne ognisko.

Choćbyś dmuchała wieki.

Nie da ci żaru.

 

Pozdrawiam

Opublikowano

@Łukasz Jurczyk

 

Bardzo dziękuję! 

 

Dziękuję - trafiłeś w sedno. To zmęczenie byciem jedyną stroną, która jest. Twoje wiersze są piękne, zabieram ze sobą ten o powidoku snu. 

 

 

Sama byłam ogniem.

Druga strona – to tylko odbicie płomienia.

Twoje wiersze jak chłodna woda. Gaszą, co trzeba.

@hollow man 

 

Serdecznie dziękuję! Pozdrawiam. :) 

Opublikowano

@Berenika97

Ciekawa dojrzała forma, ważny temat, piękny finał.

 

"To horyzont braku.

Punkt, z którego nigdy

nie wraca prawdopodobieństwo,

że mógłbyś być."

 

Istniejemy dla siebie  poprzez uczucia, które wzbudzamy i którymi chcielibyśmy się dzielić. A kiedy się rozstajemy lub zostajemy rozłączeni, zostaje "manko" w rachunkach uczuć, ślad niespełnień, złej woli lub niedopasowania, nieumiejętności bycia razem. Zostaje też pytanie: czy mogło być inaczej?

Pzdr

Opublikowano

@Berenika97 Temat jest szeroki, jak ocean, a większość ludzkich problemów dotyczy właśnie traumy, związanej z brakiem, pieniędzy, jedzenia, bezpieczeństwa, perspektyw, odwzajemnienia uczuć. W twoim wierszu na przykładzie właśnie tego odwzajemnienia i bliskości drugiej strony, która bywa rozczarowująca i bolesna, a niestety zapewne częsta, bo człowiek się odbija o mur obojętności, nazwanej niekiedy przyjaźnią i nic nie może z tym zrobić. Bezradny Mr Cellophane też jest gdzieś w tle i czuję jego obecność:). 

Pozdrawiam serdecznie.

Opublikowano

@Le-sław

 

Bardzo dziękuję! 

Tak, manko w rachunkach uczuć - a czasem pytanie nie "czy mogło być inaczej", ale "czy w ogóle mogło być". Pozdrawiam

@Marek.zak1  Bardzo dziękuję!  

 

Dziękuję za tę szerszą perspektywę. Tak, trauma braku ma wiele twarzy - a ta o niewidzialności, o odbijaniu się o mur obojętności jest szczególnie bolesna, bo trudna do nazwania. Mr Cellophane - idealne odniesienie! Pozdrawiam. 


 

@lena2_

 

Bardzo dziękuję! 

 Tak, chyba coraz więcej ludzi żyje w tej przestrzeni między bliskością a nicością.

Serdeczności!

@huzarc 

 

Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

... cała treść wiersza, jest... jakby zarzutem, "jękiem"... że nie tak było, jak mogłoby być.

Kiedy brak konturów, wzrok nie wie, gdzie osiąść... i do tego.. granica nieobecności.. pięknie określone, ale jakże

traumatyczne doznanie. Brawo.!... jak to u Ciebie... brawo.

 

Gość vioara stelelor
Opublikowano

@Berenika97Kolejny wiersz, który dzisiaj czytam, o unikaniu bliskości.

O niepełnej, ułomnej obecności, która odrzuca.

W relacji samo "bycie obok', choć brzmi bardzo obiecująco i pozornie wydaje się kluczowe - to jedynie rodzaj kolorowanki, złożonej z samych konturów - każdy chyba kiedyś w dzieciństwie miał coś takiego.

Jedna osoba nie może dźwigać ciężaru wypełniania tych konturów barwami, czyli wszystkim, co w związku istotne - ciepłem, czułością, troską, bliskością, intymnością, zaufaniem, szczerością, itd.

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Jeżeli jedna osoba jest światłem i nie może w relacji zalśnić wszystkimi barwami, jak w pryzmacie - czyli w pełni rozkwitnąć emocjonalnie i fizycznie - zawsze powstaje poczucie braku albo straty.

 

 

Odtrącona czułość - bardzo porusza.

 

 

Ewidentnie mamy do czynienia z kimś, kogo tak przeraża możliwość zaangażowania się emocjonalnego, kto jest tak zapętlony w lękach i bezradności relacyjnej, że alienuje się i dystansuje w związku. Coś jest w tym nienauczeniu się na rzeczy - bo chodzi o niewłaściwe wzorce, o pewnego rodzaju niewykształconą kompetencję, która nie mogła się rozwinąć na skutek różnych uwarunkowań w przeszłości (wychowanie, środowisko, przeżyte traumy).

To niekoniecznie musi być więc zwykły chłód i obojętność, raczej zbyt wręcz przeciwnie - głębiej, więcej - znaczy nie do zniesienia, i tak rozumiem to, że ktoś "nie nauczył się być".

Ale możesz opisywać też stan zamrożenia, bo ktoś ma w sobie zapisany patologiczny kod źródłowy.

 

 

Bardzo smutny jest tan brak nadziei na końcu...

 

Opublikowano

@vioara stelelor

 

Bardzo dziękuję! 

 

Dziękuję za tak głęboką, uważną analizę. Masz rację - to nie musi być chłód i obojętność, może być właśnie ten lęk przed "głębiej, więcej". Ktoś, kto zamraża się zamiast być. Dziękuję za tak wnikliwe czytanie. 

 

Serdecznie pozdrawiam. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Alicja_Wysocka tak  :)   Moje opowiadania mają to do siebie, że szybko się kończą. Myślę, że to głównie przez nieufność do zakończeń z puentą i duszę miniaturzysty :^⁠)   Dziękuję za czytanie!  
    • @MIROSŁAW C. Witam na starociach i dziękuję za odwiedziny :)
    • Nasz dom był po prostu ruiną. Ale nie taką, której gruzy porasta roślinność i która niesie jeszcze echo dostojeństwa. Nie, to była ruina nie dająca się zdmuchnąć, ruina, której żadna cegła nawet nie skruszała. Stała w pobliżu bagna, rzeki i łąki — gdzie niebo tak zwalało się człowiekowi na głowę, że musiał je podtrzymywać. A jak się wówczas prężyły muskuły, jak łzy kapały z oczu! Kiedy niebo nareszcie odpoczęło, człowiek kładł się na trawę i raz jeszcze płakał ze śmiechu.    Pewnego dnia zapomniałem, że chcę iść na łąkę. Zupełnie wyleciało mi to z głowy.                                               * * *        — Wyrósł jak na drożdżach.      — Imponujące.     — Kiedy tak wyrósł?    — Musiało to być przedwczoraj?     Obszedłem dom dokoła i raz jeszcze spojrzałem na jegomościa w kraciastej kamizelce i okularach na bulwiastym nosie.    — Nie, nie przedwczoraj — rzekłem. — Przed godziną ten dom był ru... Był, cóż, zwyczajnych rozmiarów.    — Nie może być!    — Kim pan jest, jeśli mogę wiedzieć...?    — Architektem.    — Ach.    — Pańska mamusia jest w domu. — Poklepał mnie po plecach i lekko pchnął ku drzwiom.    Wnętrze domu również było odmienione.  Wszędzie walały się — rzecz jasna — śmieci, ale spomiędzy tych smrodliwych stert wystawał gdzie niegdzie rożek aksamitnej sofy albo odbijała światło srebrna papierośnica.    Matka leżała na szezlongu przy szafie grającej, wyciągnięta jak rzęsa. Na jej wychudłej twarzy majaczył uśmiech.    — A kiedy to mamusia się tak urządziła?    Otworzyła oczy tak nagle, że aż się wystraszyłem.    — O! jesteś. Każ Eulali przynieść mi kawę.    — Zatrudnia mamusia służbę...?    Łypnęła na mnie, podniosła się i zniknęła w progu. Delikatnie wziąłem w palce dwa eklerki z tacy przy szezlongu i wróciłem na zewnątrz.    Architekt nie stał już przed domem, zapatrzony w któreś z okien; teraz mierzył cyrklem okrągłe zielone kamyki w dolnej części fasady. Na mój widok okręcił cyrkiel i schował go do kieszonki kamizelki.     Poczęstowałem go eklerkiem.    — Co powiedziała? — zagaił, puszczając mi oko.    Zacytowałem matkę słowo w słowo.   — No tak — pokiwał głową architekt. — Wyśmienite są te eklerki. Gdzie takie robią? — zastanawiał się z cyrklem w ręku.                
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...