Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

 

„Najtrudniej jest być przyzwoitym człowiekiem sam na sam ze sobą.”

Tadeusz Konwicki, "Mała Apokalipsa. "

 

@viola arvensis

Violu jest mi niesamowicie przyjemnie, że skorzystałaś z zaproszenia na kawę. Nie czuję się poetką, pisanie przynosi mi zwyczajnie frajdę. Naprawdę powaliło mnie na kolana, jestem zaskoczona i wzruszona tym wierszem. Co to ludzkiej szczerości to:

" Język może ukryć prawdę, ale oczy-  nigdy." 

Pozdrawiam klimatycznie...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Bardzo, bardzo trafne! 

 

Rzadko mnie inspiruje jakis wiersz, do Twojego naprawdę z przyjemnoscią wracałam/ wracam. Więc czy czujesz się poetką czy też nie- to nie istotne, bo uważam ze nią jesteś

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

A na kawę ja zawsze chętna, bo ją bardzo lubię, podobnie jak szczere pola

 

Pozdrówki!

Opublikowano

@viola arvensis

 

Bardzo mądre przesłanie ubrane w piękne, rytmiczne strofy. Często szukamy odpowiedzi w skomplikowanych analizach, a tymczasem "pole" - czyli powrót do natury i tu i teraz - mówi nam najprostszą prawdę. Puenta o wyższości polnej szczerości nad ludzkim chłodem zostaje w pamięci na dłużej.

Każdemu z nas przydałoby się takie spotkanie, żeby przestać "szukać dziury w całym" i zacząć po prostu żyć. Piękny i mądry wiersz!

@Nata_Kruk

 

Mam tak samo, trudno jest mi czytać i pisać.  

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Ja też lubię, zawsze chętnie się spotkam. Uprzedzam- jestem okropną gadułą. Tylko "szczere pole " daje mi taki spokój, że nie czuje potrzeby " gadania" haha .

Dziękuję za miłe słowa. 

Edytowane przez wiedźma (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@viola arvensis

 

miałem nie pisać o czym ten wiersz bo każdy sam go sobie przeczyta.

 

ale......

 

Twój wiersz jest o tym, że największe prawdy przychodzą wtedy, gdy przestajemy gadać ze światem i zaczynamy słuchać ciszy nawet jeśli ta cisza mówi do nas dość bezczelnie.

 

warto jej słuchać  nawet wtedy gdy zakłada ona maskę szepczącego wiatrem  zwykłego  pola.

 

Opublikowano (edytowane)

@Berenika97 jest mi miło, naprawdę cieszy mnie, że tak wspaniale odbierasz ten zwyczajny w sumie wiersz, z wrażliwością i spostrzegawczością, ktorej Ci nigdy nie brakuje. 

Dziekuję bardzo! 

 

@wiedźma dobrze sie składa, bo ja znowu z tych jestem, co wolą milczeć, słuchać, obserwowac

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

@Migrena ale ... Dziekuję, że jednak napisaleś.

Każda Twoja opinia jest ważna i cenna. 

 

Prosty wiersz, prosta sprawa, zero zawiłości- jak to u mnie. 

 

 

 

 

Edytowane przez viola arvensis (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@viola arvensis

 

 

"Prosty wiersz, prosta sprawa, zero zawiłości- jak to u mnie".

to Twoje słowa.

 

 

 

a ja je interpretuję tak:

 

poezja to najwyższa forma prostoty.

 

 to nie gromadzenie słów, lecz ich staranna selekcja.

 

wielcy poeci posiadają rzadki dar destylacji rzeczywistości .

 

potrafią zamknąć ocean doświadczeń w jednej kropli atramentu.

 

to jest właśnie ta Twoja prostota.

 

jesteś poetką genialną!!!

 

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

... ano tak, chciałam dać plusik za wiersz, patrzę, nie mam jak... okazało się, że musiałam przesuwać stronę

2 km. w prawo.

Dzisiaj chyba już dobrze, przynajmniej teraz, gdy u Ciebie patrzę. Słońca na tym polu.. życzę.. :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Świetny, refleksyjny wiersz z twórczym polotem napisany...pozdrawiam z podobaniem*)
    • żar leje się z nieba ostre promienie niczym języki wściekłych psów liżą Annę po karku w rozchełstanej koszuli jakby zachęcała głaszcz ino pomału zniszczonymi dłońmi zagarnia naręcz wrotyczu żółte kulki drażnią napęczniałe piersi odurzona zapachem dziurawca i mięty przystaje powoli przeżuwa listeczki bylicy rozgniatając językiem delikatną strukturę gorąc może w cieniu starej ulęgałki znajdzie ukojenie
    • @karenka

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • "Bóg umarł" Friedrich Nietzsche    Tłum na tym placu  nie był niczym szczególnym. W końcu ludzie zbierali się tutaj od setek lat. By dzień święty święcić. By w południe  odpowiedzieć na boże wezwanie. Anioł pański zwiastował im zawsze  i błogosławił wszelką łaską i pomyślnością. Uciszał ich ból,  osuszał łzy. Budził pokłady miłości i miłosierdzia. Namawiał do przekazywania znaku pokoju między zwaśnionymi ludami.  Modlił się z nimi  a ich prośby ulatywały  do uszu samego Stwórcy.     Dziś jednak plac  był pokornie zastygły  w drętwocie dojmującego bólu i żalu. Twarze ludzi zdawały się  umartwionymi maskami, rozświetlonymi słabym światłem świec. Prawie każdy miał je w dłoniach. Niektórzy razem z różańcem czy krzyżem. Byli też tacy, głównie zakonnicy i zakonnice, którzy głucho czytali ustępy biblijne, pieśni i hymny. Licząc na cud, który nie nadchodził.     Czułem się we wnętrzu tłumu tak jakbym kroczył  ciemną doliną dusz potępionych. Każdy bał się tutaj zła i grzechu. Apatyczny lęk wyzierał z zapłakanych oczu. Dając przykład temu,  że wiara jest oznaką słabych. Rok kończył się za trzy dni. Zegar śmierci,  przestawi kolejną cyfrę  w kalendarzu doczesnym. Z czasem wszyscy tu obecni odejdą. Wszystkie ślady i wspomnienia  staną się jedynie zapomnianą rysą na linii niebytu.     Ledwie kilka dni temu  świętowali tu narodziny Boga. Ich nadzieję na zbawienie. Życie wieczne  w bliżej nieokreślonej przestrzeni. Wierzą, że mogą pokonać śmierć. Odrzucić ciała lecz nie dusze. Ale są na to zbyt słabi. Zbyt ograniczeni by porzucić  żądzę swych prymitywnych chuci.     Teraz modlą się by przetrwał, by odrodził się jak niegdyś, By pokonał znów śmierć. By nie umarł na wieki. Lecz co uczyniliście dla niego  gdy był w potrzebie? Wydaliście go za srebrniki. Osądziliście go,  uwalniając w to miejsce mordercę. Zaparliście się go nie po trzykroć a często na stałe. Umęczyliście go biczami swoich występków. Przybyliście do krzyża i patrzyliście na mękę. Wybaczył Wam choć powinien przekląć.     A teraz patrzycie z trwogą maluczkich  czy światło w apartamencie nadal się świeci. Bo wiecie, że gdy zgaśnie, Wy zgaśniecie wraz z nim. I zgasło wreszcie. Lecz koniec świata nie nastał nagle. Nie było błyskawic, burz, trzęsień ziemi czy erupcji wulkanów. Był tylko płacz i zgrzytanie zębów. I śmiech legionów piekła. Smok mógł odrodzić się na nowo. Baranek poległ pod butem swego ludu.     Na balkon wyszli delegaci i kardynałowie. By ogłosić sąd ostateczny. Zdanie nadające sens nowemu. Dziejom współczesnym. Triumfu małego człowieka  w starciu z absolutem. Kamerling objął wzrokiem zatrwożony tłum i jakby wbrew swemu sercu i ustom wyrzekł. Bóg umarł! Zaprawdę umarł! Pieczęć została złamana. Czas na apokalipsę jego ludu. Wiele dni później ten sam tłum na placu patrzył już nie w okno a komin. Czarny dym sączący się gęsto  zwiastował to co nowe. Wybór. Człowieka. Antychrysta.    
    • Świetny wiersz z twórczym polotem jak na poetę przystało, może to i mądre rady, ale kto nie ryzykuje ten nie pije szampana...pozdrawiam z uśmiechem*)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...