Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Berenika97

...

wizje myśli 

lubią fruwać 

bawić się w piasku 

błocie 

tańczyć na balu 

gdzie 

wszystkie oczy wpatrzone...

 

są deszczem 

bez którego ...

 

nie nakarmią jednak życia 

bez spotkania 

pasji pożądań 

i wyjścia im naprzeciw 

nawet jak wydają się 

Mont Everestem 

...

Pozdrawiam serdecznie

Miłego dnia 

 

Opublikowano (edytowane)

@Berenika97 Chodzenie do wróżek nie ma sensu, ponieważ przyszłość jest nieokreślona. Jest nawet szkodliwe, ponieważ może determinować, osobie korzystającej z usługi, dążenie do scenariusza widzianego podczas sesji, co sprawia wrażenie fałszywego spełnienia się przepowiedni.

 

Natomiast, jako element wierszy, albo podań, motyw ten sprawdza się dość dobrze.

 

Wiersz jest w zasadzie optymistyczny, ponieważ nie spełniło się to, co powiedziała wróżka, co zresztą zostało literalnie wspomniane w tekście. Edit: fakt, nie wspomniała jedynie, jak bardzo będzie bolało, niemniej jednak druga część nie wydaje się jakoś straszliwie cierpiętnicza. Po przeczytaniu tego, co napisała @Alicja_Wysockapomyślałem, że chyba tutaj zabłądziłem trochę. Wybacz, mam problem z widzeniem metafor. ;)

 

PS: Jak zwykle, szukam ukrytych treści, pod tekstem wiersza. Odstępy na dole mogą sugerować, że coś tam może być, i że pojawi się, kiedy obszar ten zaznaczę.

 

Edytowane przez Wędrowiec.1984 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Berenika97 to wizyta Luizy u wróżki? czy to już nie Luiza? Kobieta przeżywa rozstanie ale jest jej lepiej niż było , nie meczy jej już dusząca cisza "oficjału" może to lepiej , ale zakończenie bolesne czyli nie lepiej , jakieś niezdecydowanie na końcu wiersza i brak jasnej puenty.

Opublikowano

@Myszolak

 

Bardzo dziękuję! Cieszę się. :) Pozdrawiam. :) 

@andrew

 

Bardzo dziękuję za te słowa! To prawda - wizje to za mało, trzeba jeszcze odwagi, żeby wyjść im naprzeciw. Nawet jeśli wydają się Mont Everestem. Pozdrawiam.:)

@Alicja_Wysocka

Bardzo dziękuję! Komentarze takie jak Twój są dowodem, że warto pisać - że coś, co wydawało się tylko czyimś doświadczeniem, może przemówić tak zrozumiale do innych.

@Wędrowiec.1984

 

Bardzo dziękuję! Masz rację, że to motyw literacki. Wróżka tutaj to raczej personifikacja własnego lęku - tego, co sobie przepowiadamy w najczarniejszych scenariuszach. A druga część to moment, kiedy okazuje się, że przeżycie jest możliwe, choć inaczej niż myśleliśmy. Właściwie można też to połączyć z autoterapią, która jest narzędziem radzenia sobie z trudnymi emocjami i ma takie niecodzienne techniki, jak "traktować siebie". Pozdrawiam serdecznie.

@Alicja_Wysocka

Bardzo dziękuję!

Dziękuję za to odczytanie. To dokładnie o tym - o tej wewnętrznej wiedzy, przed którą uciekamy, dopóki nie staje się niemożliwa do zignorowania. Pozdrawiam. :) 

@Wędrowiec.1984

 

Masz rację! Zwłaszcza te, które dotyczą ludzkiej psychiki. 

Opublikowano (edytowane)

@bazyl_prost

Dziękuję! Nie myślałam o tym jako kontynuacji Luizy, ale widzę połączenie.

Co do puenty: dla mnie jest jasna - kobieta przeżyła, ból minął, ale była droga, którą trzeba było przejść. Przetrwanie ma swoją cenę. Pozdrawiam :)

 

 

@Wędrowiec.1984

Ale tylko na początku, bo tak też można. Jak czytam wiersze poetów, z którymi nie mogę mieć kontaktu, to też mój odbiór i zrozumienie pewnie odbiega od ich zamysłów. To przecież normalne.  A terapia z "alter ego" nie jest tak nazywana, chociaż jest stosowana. Np. technika - "bądź dla siebie rodzicem" - opiekuj się sobą. Pozdrawiam. 

@Migrena @vioara stelelor  Serdecznie dziękuję! Pozdrawiam. :) 

Edytowane przez Berenika97 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Widzę tutaj kilka wątków. Pierwszy to historia, jak jedno przestaje kochać i / bo woli z kimś innym, a drugie najpierw bardzo to przeżywa, potem powoli się przyzwyczaja. Drugi to motyw nieuchronności, bo nawet wiedząc, co się dzieje i ku czemu zmierza, dynamika zdarzeń jest niemożliwa do zatrzymania, odrzucona strona czyni desperackie gesty dla zatrzymania odchodzącej / odchodzącego, rani, szantażuje, czy nawet zleca zabójstwo, a to wszystko jest na nic. Wątek trzeci to wiara w prawdziwość przepowiedni i sens z nich korzystania. Łatwo powiedzieć, że to ściema, a mnie pod Pałacem Kultury, na początku studiów Cyganka zaciągnęła na ławkę i powiedziała, jak będzie wyglądało moje życie i generalnie wszystko się sprawdziło. Pozdrawiam serdecznie, a to twój kolejny wiersz do przemyśleń i dyskusji. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...