Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Lenore Grey  

Bardzo dziękuję! To dla mnie zaszczyt. A dla mnie   podobają mi się Twoje wiersze, są oryginalne i piękne.  :)

@tetu  Bardzo dziękuję! Trochę nie klimaty Simona, ale napisał wiersz, w którym wystąpiła gra w szachy  - i właśnie tym mnie zainspirował. Pozdrawiam. :) 

Opublikowano

Wiem, Simon pisze inaczej, mrocznie, wyjątkowo, co ja akurat lubię, ale Twoja Gra jest piekielnie dobra, dlatego uważam, że się ucieszy;) Miłego dzionka. 

Opublikowano

@Berenika97

...

żywioł 

kapitał często przepada 

bez gwarancji 

 

nie ma wygranych 

bitew bez poświęcenia 

więc i to potrafimy ...

giną fortece 

dają zwycięstwo

 

zwycięstwo jak prawdę

każdy inaczej rozumie

...

Pozdrawiam serdecznie 

Miłego dnia 

Opublikowano

@Berenika97

Wiersz przemawiając językiem emocji od lękliwego grania na remis, przez metaforę buntu i  odwagi, korzeń dążenie do zachowania stanu równowagi. Wszystko zaś opisane przez metaforę szachów jako wielkiej gry.

Opublikowano

@Berenika97 Ciekawy wiersz, no tematyka także. Grałem w szachy w dzieciństwie i czytałem sporo o nich książek, ale potem przestałem, bo zabierały za dużo czasu. No więc pierwsza strategia "safety first", czyli nie przegrać, a w szachach każdy zły ruch, to praktycznie koniec, bo odrobić się nie da. Bywa, że remis dobrym graczem nie jest zły, więc ta taktyka jest stosowana. 

Co do drugiego, wiemy, że nie chodzi o remis, przynajmniej w młodości, bo chce się wdrapać na szczyt, a wtedy łatwo spaść, ale to jest drugorzędne, bo jak piszesz, instynkt, szaleństwo i podobne, co przynosi, czy może przynieść szczęście, którego taktyka, żeby nie przegrać, raczej nie przyniesie. 

Zaskoczeniem dla mnie, że piszesz tak otwarcie w finale, gdzie odebranie kontroli, pełne oddanie i klęska, która przynosi szaleństwo, jest piękna, jest zwycięstwem, a duma, jak ten pionek w szachach, idzie na straty w walce o pełną pulę. 

Kiedyś czytałem na jednym z for, głosy kobiet, że właśnie to pełne oddanie czyni kobietę szczęśliwą, ale teraz to może się kłócić z poprawnością.

Podsumuję, bardzo fajny wiersz. Pozdrawiam  serdecznie.

Opublikowano

@Berenika97 Serdecznie dziękuję i czuje się absolutnie zaszczycony, będąc dla Ciebie Bereniko inspiracją do tworzenia tak wyjątkowej poezji.

Twój dyptyk to prawdziwie uczuciowe tornado na szachownicy.

Czuć pośpiech, rwany rytm, instynkt ponad rozsądek.

I jest to jak zawarłaś w utworze

"piękne szaleństwo".

Inspiracją dla Ciebie był mój wiersz "Chroń króla". 

Mimo inspiracji są to zupełnie inne teksty.

U Ciebie jest prawdziwa gra,

u mnie myśl ciągnąca się przez cały utwór nad jednym skutecznym ruchem zabicia królowej.

U Ciebie jest masa uczuć i tempa.

U mnie zimny i zastygły klimat.

Wręcz zajrzenie w psychopatyczny umysł, który widzi plan zbrodni idealnej na szachownicy.

U mnie nie ma żadnych uczuć

ani wątpliwości.

Jest cel, który uświęca środki.

U Ciebie jest "piękne szaleństwo serca"

U mnie "zimne szaleństwo umysłu".

Opublikowano

@andrew Bardzo dziękuję! Są wyjątkowe zwycięstwa - obopólne. :) Piękny komentarz, pozdrawiam.  

@huzarcBardzo dziękuję! Trafny komentarz. Pozdrawiam. :) 

@piąteprzezdziesiąte  To wiersz p.t "Chroń króla"  Pozdrawiam. :) 

@Marek.zak1

To prawda, że w szachach każdy błąd może kosztować partię, ale chyba właśnie o to mi chodziło - że życie czasem wymaga zaryzykowania pozycji, nawet jeśli grozi to przegraną. Remis to bezpieczeństwo, ale czy to naprawdę wygrana?

W finale klęska rzeczywiście jest zwycięstwem dla obojga.:) Ale to trudno opisac. :)  Bardzo dziękuję za ciekawy komentarz. :))) Pozdrawim. 

@Simon Tracy

Wszystko to prawda, ale oba wiersze mają wspólny mianownik - to metafora szachowa jako osnowa relacji. Pojawiają się też figury szachowe, plansza i ruchy. Gra w szachy tak naprawdę nie dotyczy szachów lecz rozgrywki między partnerami. W obu wierszach jest wyraźny erotyczny podtekst. A poza tym, po przeczytaniu Twojego tekstu, zaczęłam myśleć o swoim - czyli inspiracja kompletna! I za nią dziękuję! :)

@hollow man  Bardzo dziękuję!  Ciekawa informacja, że aż tyle jest remisów. W wierszu jest pat, bo remis byłby użyty dwukrotnie.  Właściwie to jest wiersz o napięciu między dwojgiem ludzi, którzy grają w szachy. :)  Pozdrawiam. 

@Amber  Bardzo dziękuję! Świetny, militarny komentarz. :))) Pozdrawiam. 

Opublikowano

Witaj - lubię grać w szachy - fajnie zagrałaś nimi w wierszu - super - 

                                                                                                 Pzdr.zadowoleniem.

                                                                                                                                             

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Abi wyciągnęła list ze skrzynki pocztowej, a delikatna faktura koperty w dłoniach przywołała uczucie czegoś niemal sakralnego – przesyłka była starannie przygotowana, a pismo tak piękne i precyzyjne, że od razu można było wyczuć w nim emocje nadawcy. List zaadresowano do Noela.

      – Ciekawe, od kogo…? – mruknęła do siebie, obracając kopertę w dłoniach z lekką nutą zazdrości. „Może od koleżanki? A może od kogoś, kogo kocha?” – zastanawiała się.

      Przez głowę przemknęła jej nieoczekiwana myśl: „Do tej pory nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo polubiłam Noela…”

      Łączyła ich niewidzialna więź. Czasem wystarczyło jedno spojrzenie, by wszystko zrozumieć. Takie milczące porozumienie, które nie potrzebowało słów.

      Po powrocie do domu położyła list na stoliku w holu, ale ciekawość nie dawała jej spokoju. Postanowiła jak najszybciej przekazać go adresatowi.

      – Pójdziemy na spacer, co? – zwróciła się do Lisy, a ona natychmiast podniosła głowę, merdając ogonem w odpowiedzi.

      Już od dawna planowała założyć tę piękną błękitną sukienkę kupioną razem z Zoe, ale jakoś nigdy nie nadarzyła się odpowiednia okazja. Spotkanie z Noelem wywoływało lekkie drżenie jej serca i zdawało się doskonałym powodem do założenia kreacji.

      Przyjaciółki niedawno były na zakupach i kiedy Zoe dostrzegła w oknie wystawowym to cudo, wykrzyknęła z zachwytem:

      – Koniecznie musisz ją mieć! Gdy Noel cię w niej zobaczy, oszaleje z zachwytu!

      Abi uśmiechnęła się lekko, przeglądając się w lustrze. Już sama świadomość, że Noel zobaczy ją w zwiewnej sukience, a nie w szpitalnym uniformie, sprawiała, że jej serce podskakiwało z radości. Czuła w sobie coś więcej niż zwykłą radość – subtelny dreszcz sugerujący, że zaczyna jej zależeć na tym, by spodobać się właśnie jemu.

      Postrzegała Noela jako sympatycznego, ciepłego i wesołego chłopaka. Nie mogła dokładnie określić, co najbardziej przyciągało ją do niego – czy była to jego aura, dostrzegała podczas procesu zdrowienia i nabierająca powoli pięknych, delikatnych odcieni, czy może po prostu rodząca się między nimi więź. Każde spojrzenie, każdy drobny gest Noela sprawiały, że serce Abi zaczynało bić szybciej, a w jej głowie rodziły się ciche pragnienia.

      Zoe żartowała z typową dla siebie lekkością: „Właśnie tak jest, kiedy się kogoś kocha”. Abi uśmiechnęła się pod nosem, wiedząc, że jeszcze nie jest gotowa przyznać się do swoich uczuć, nawet przed sobą. Przecież nigdy wcześniej nie kochała w ten sposób – oprócz rodziców, ale to zupełnie coś innego. Klark był dla niej bardziej jak przyjaciel i opiekun, dawał poczucie bezpieczeństwa. Z Noelem czuła delikatną iskrę sympatii, może nawet pierwszy płomyczek miłości, której jeszcze nie odważyła się w sobie odkryć.

      Szła teraz dumnie ulicą, trzymając Lisę na smyczy, a w jej wnętrzu tliło się ciche podekscytowanie. Czy naprawdę zauważał jej drobne gesty? Czy dostrzegał radość, którą emanowała, czy to tylko jej wyobraźnia, podsycana ciepłem emocji? Wszystko wydawało się możliwe, a ona pozwalała sobie na tę subtelną euforię.

      Promieniowała szczęściem i spokojem, każdy krok niósł poczucie harmonii i nadziei. 

      „Tak mogłoby być wiecznie” – pomyślała, pozwalając sobie na krótkie, słodkie marzenie o tym, że świat wokół niej zawsze będzie tak pełen ciepła i drobnych radości.

      Kiedy dotarły do kliniki, Abi poczuła lekkie mrowienie w brzuchu. 

      Pewnym krokiem weszła do pokoju Noela, a jej serce przyspieszyło rytm. Lisa podskoczyła radośnie, witając się z chłopakiem, a potem spokojnie usiadła, obserwując panią z uważnością typową dla swojego wrażliwego charakteru.

      – Cześć, Noel – powiedziała cicho, uśmiechając się, choć nie mogła powstrzymać lekkiego drżenia w głosie. – Mam coś dla ciebie…

      Noel nie mógł powstrzymać zachwytu, kiedy ją zobaczył:

      – Dzień dobry, księżniczko! Co zrobiłaś z moją przyjaciółką?

      – Wariat! Halo, to ja, ta sama Abi – odparła radośnie, siadając przy łóżku.

      – Niby ta sama, a jednak inna… – Uśmiechnął się rozbrajająco.

      Uśmiech Noela był pełen zachwytu, niemal nieziemski. W jego oczach pojawiła się czułość i podziw, jakby zobaczył coś najpiękniejszego na świecie.

      Abi podała mu przesyłkę

      – Zobacz, to może być coś ważnego.

      Patrzyła, jak powoli chwyta kopertę, jak wpatruje się w jej oczy, szukając wyjaśnienia, zanim jeszcze przeczyta słowa adresowane do niego.

      Noel zaczął powoli czytać list, jego wzrok ślizgał się po starannym, pełnym emocji piśmie. Abi stała tuż obok, widziała, jak na jego twarzy pojawia się kalejdoskop uczuć: zaskoczenie, wzruszenie, a gdzieś w tle – delikatna nuta radości i ulgi. Dawno tłumione emocje zaczęły przebijać się na zewnątrz, a każda z nich potwierdzała wagę tego, co trzymał w dłoniach.

      Kiedy przeczytał ostatnie słowa, jego ręka opadła bezwładnie na łóżko, a oczy zaszkliły się. Spod powiek powoli spływały łzy, które łagodnie sunąc po policzkach. Nie był przygotowany na taką wiadomość – wyznanie łączące w sobie skruchę, miłość i nadzieję.

      Widząc jego wzruszenie, Abi pochyliła się nieco, delikatnie obejmując jego dłoń swoimi palcami. 

      Poczuła nie tylko współczucie, lecz także coś głębszego, ciepłego – sympatię, która zaczynała przekształcać się w subtelną bliskość. W tej chwili nie musiała wypowiadać słów, bo wszystko, co czuła, było wyraźnie obecne w jej spojrzeniu, w delikatnym uśmiechu, w sposobie, w jaki delikatnie trzymała jego rękę.

      Noel spojrzał na nią i odnalazł w jej oczach bezpieczeństwo, zrozumienie i ciepło, którego brakowało mu przez całe życie. I choć dopiero odkrywał własne emocje, to Abi poczuła, że ta chwila – ich wspólna, cicha bliskość – staje się początkiem czegoś niezwykłego.

      – Wszystko dobrze? – zapytała łagodnie, a w jej głosie pobrzmiewała troska i subtelna nuta ciepła.

      – Tak… – odpowiedział, ocierając łzy. – Nawet nie wiesz, jak bardzo dobrze… – Zawahał się, a potem spojrzał na nią z delikatnym uśmiechem. – Przeczytaj to, proszę.

      Kochany Syneczku.

      Bardzo długo zbierałam się na odwagę, żeby napisać ten list. 

      Nawet nie wiem, czy będziesz w ogóle chciał go przeczytać. Masz pełne prawo podrzeć go i wyrzucić już teraz. Żywię jednak cichą nadzieję, że zrobisz to dopiero po doczytaniu do końca. 

      Tak trudno mi ubrać w słowa to, co czuję. Pragnę tylko, żebyś wiedział, jak bardzo mi przykro. Nawet nie mogę sobie wyobrazić jak mocno zraniłam Cię swoim nagłym odejściem. Wtedy postrzegałam tę kwestię zupełnie inaczej i najważniejsze było dla mnie moje szczęście. 

      Dzisiaj już wiem, jak bardzo byłam samolubna i obojętna na uczucia innych. Odchodząc od Was popełniłam największy błąd mojego życia, ale czasu już nie cofnę i muszę żyć z tą świadomością do końca moich dni. 

      Nie proszę o przebaczenie, bo na nie nie zasługuję. Chcę tylko, żebyś wiedział, że cały ten czas byłeś zawsze w moim sercu, jako jedyna i prawdziwa miłość mojego życia. Brak kontaktu z mojej strony podyktowany był olbrzymim wstydem za czyn, którego się dopuściłam. Przez te wszystkie lata czułam się niegodna Twojej miłości, ale nosząc Cię w sercu żywiłam nadzieję, że wiedzie Ci się dobrze i że jesteś zdrowy. 

      Już od dawna zbierałam się na odwagę, by nawiązać z Tobą kontakt i pomógł mi w tym sen, który bardzo mnie zaniepokoił. Nie mogłam już dłużej zwlekać. 

      Nie wiem nawet, czy jeszcze mieszkasz z tatą, czy się przeprowadziłeś... 

      Ja nie jestem już z tym mężczyzną. Wynajmuję teraz mieszkanie w kamienicy mojej przyjaciółki Mai, zapewne ją pamiętasz. 

      Jest jeszcze coś bardzo ważnego, co powinnam powiedzieć Ci już dawno temu. Masz przyrodnią siostrę Karin, ona wie o Twoim istnieniu i często pyta o Ciebie. Moim jedynym marzeniem jest, żebyście mogli się kiedyś spotkać, poznać i porozmawiać. Odebrałam Wam tyle pięknych i szczęśliwych lat razem, ale może nie wszystko jeszcze stracone…

      Kocham Cię bardzo

      Mama

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...