Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Berenika97

Nie znajduję przyjemności w czytaniu rymowanek. Widzę kompromisy, na które musiał autor iść by złapać takt i często zdarza się, że wierność wymogom formalnym odbija się na przekazie, czyli w skrócie "wiersz szuka sensu tylko puder mu przeszkadza".

Ale Ty się raczej bronisz. Tam w paru miejscach, gdy przeczytasz to głośno - samo Ci wyjdzie - wskazana byłaby korekta.

@Berenika97

I to "mych" sprawia, że plomba mi się chyba rusza.

Opublikowano

@jeremy

 

Rymować czy nie?

Oto jest pytanie,

Czy sens w ogóle ma to wierszowanie?

Czy lepiej się zgubić w poetyckiej mgle,

Czy wprost opowiedzieć, co w sercu mi wrze?

 

Strofa za strofą, szukam w panice,

Co pasuje do "miłość"?

Może "lice"? "Żałość"?

Za smutne. To może "widelec"?

Nie, to już absurd i bełkotu strzelec!

 

Rymuję "kot" z "płot", a "ser" daję z "wiatrem",

Mój wiersz jest cyrkiem, a nie teatrem!

Logika upadła, akcent się chwieje,

Szekspir w swym grobie ze śmiechu truchleje.

 

Dość tego trudu!

Dość mam tej męki,

Kończę tę farsę, pióro z rąk dzięki!

 

Wracam do prozy – decyzja to szczera,

Przynajmniej tam wiem, co piszę - o cholera!

 

Ps. Dentysta czeka. 

Opublikowano

@Simon Tracy

To brzmi jak coś, co niesie ze sobą spory ciężar. Z jednej strony widzę w tym piękno – oniryzm i pociągi mają w sobie coś magicznego, tę atmosferę przejścia, ruchu między światami, nieostrej granicy między tym co realne a nierzeczywiste.

Ale ta druga część... to, że sny wydają się bardziej realne niż uczucia, brzmi jak doświadczenie pewnej dysocjacji lub oddalenia od własnych emocji. Ale znam już Twoją twórczość i wiem, że jesteś w niej szczery. Gdy emocje są zbyt intensywne lub zbyt bolesne, umysł buduje dystans.

Zastanawiam się, czy oniryzm – ta fascynacja snami i tym co nierealne – jest przestrzenią, gdzie czujesz się bardziej sobą niż w "normalnej" rzeczywistości?


 

Opublikowano

Witaj - ja lubię rymowane wiersze -  ten też mi się podoba - 

                                                                                                       Pzdr.   

 

                                                                                                  

Opublikowano

@Berenika97

...

marzyć o słońcu 

ogrzać nie tylko dłonie 

wyciagasz ręce 

boisz się dotknąć pokrzywy 

oparzyć spojrzeniem

 

myśli kwitną mimo...

trzeba wsiąść 

do podstawionego 

pociągu 

to że kiedyś 

się wykoleił ...

 

od jutra nowy rozkład

nie zawsze jest ...

...

Pozdrawiam serdecznie 

Miłego dnia 

Opublikowano

@Berenika97 Świetne. Historycznie patrząc na tym portalu mega dużo osób mi brakuje. Były, potem znikły, przestały. I był taki Error Erros, bardzo go ceniłem, i właśnie pisał tej formule 3 strof po 4 akapity, rymując i dbając o rytm. Mega mu to wychodziło. To bardzo dobra jest formuła. Bardzo trafia i nie nudzi. Wiesz, nie masz wrażenia wodolejstwa. Jest powiedziane to właśnie, wszystko to, co chcesz tam ująć. Bomba !!!!!

Opublikowano

@Berenika97  każdy ma swój pociąg, swoje przystanki, ktoś wsiada i tylko jest na chwilę,

podczas gdy inny współpasażer zostaje na dłużej.

Wybieramy wagony, przedziały, klasy- i to też tylko na chwilę, bo jesteśmy w życiu wiecznym pielgrzymem.

Opublikowano

@Waldemar_Talar_TalarBardzo dziękuję! Pozdrawiam serdecznie:) 

@infeliaOjej, aż tak! Wielkie dzięki! :)))

@andrew

Bardzo dziękuję! Jak zwykle piękny wiersz. 

 

od jutra może nie być

podstawionego niczego

dziś jestem na peronie

wystarczy jeden krok

@Gosława

Bardzo dziękuję!

Ja też nie umiem rymować, napisałam tylko kilka rymowanych wierszy. Ale to są tylko próby. Dlatego podziwiam Alicję - pięknie to robi i genialnie! 

@Leszczym Wow, dzięki za takie słowa! Na razie po prostu spróbowałam i cieszę się, że forma 3x4 działa. Dzięki, że to doceniasz!

@Annna2

Bardzo dziękuję!

Pięknie to ujęłaś. Ta metafora pociągu to prawda - czasem żegnamy ludzi na kolejnych stacjach, nie wiedząc, czy jeszcze się spotkamy. Ale każdy współpasażer coś zostawia, nawet jeśli był tylko chwilę. I to chyba najważniejsze - nie długość podróży, ale to, co po niej zostaje.

Świetnie, że jesteś! :) Pozdrawiam serdecznie! 

@Amber

Dziękuję serdecznie! Tak, w rozterkach i dramatach często najlepiej widać nasze priorytety. Pozdrawiam. :)


 

@Simon Tracy@huzarc@UtratabezStraty@Czarek Płatak@piąteprzezdziesiąte Z całego serca bardzo Wam dziękuję! :)

Opublikowano

Osobiście lubię rymowanki, bo czytanie takich jak słuchanie melodycznej muzyki, sprawia mi przyjemność. Tematyka spotkań i pociągów jest pociągająca, bo te aforyzmy dobrze oddają przebieg życia, zatrzymań, czekania, spotkań i decyzji, wsiąść, czy poczekać na następny, może lepszy. Jeszcze słowo pociąg, którego znaczenie w relacjach jest fundamentalne, bo bez niego klapa. Ostatnie może w wierszu, to temat losu, snów, czegoś, czego nie było, lub było i się skończyło i pozostało w pamięci, snach i marzeniach. W puencie jest optymizm, ale nie wiemy, czy dotyczy realu, snu, czy podsumowania, że warto jednak czekać. Ciekawy i zatrzymujący wiersz. 

Z wieczornymi pozdrowieniami:). 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Kiedy przyniosłam ojcu wiadomość o przybuyciu gościa, znieruchomiał. Jednakże przyjęto go, i to bardzo godnie.    Nazywał się pan H. Był w wieku mego ojca, nosił się elegancko i nie był znowu aż tak brzydki.    Mieszkał u nas przez dwa miesiące.   Ojciec powiedział tylko, że przyjechał w odwiedziny. A jednak rzadko schodził na dół, kiedy on przesiadywał w kuchni, i wyglądał jakby drążył dziurę w dłoni.    Pewnego ranka wszedł do mojego pokoju. Wiązałam chustkę na głowie. Spytał, czy – w obecności pana H. – mogę odkryć ramię. Po czym wyszedł szybko, nie patrząc na mnie.    Wieczorem stałam przed lustrem w ciemnym salonie. Pan H. wszedł do pokoju, zgarnął papierosy ze stołu i wyszedł; odjęłam od włosów drżącą rękę.     Wkrótce wyjechał, a niedługo po nim – wyjechaliśmy my. Wakacje nad morzem. Jak wielką ulgą była ta wiadomość po tych dziwnych miesiącach!    Zamieszkaliśmy w hoteliku. Biel, kolorowe daszki cukierni, mali chłopcy łapiący mewy. Ojciec odganiał osy znad deserów, czoło miał całkiem gładkie…    Sklepiki, stragany – wszystko to można było znaleźć tuż za plażą, w jednej linii. Codziennie chodziłam tam oglądać te same rzeczy.    W torebce nosiłam niewielką manierkę z wodą. Przystanęłam, żeby się napić, ale była pusta; widać zapomniałam ją napełnić. Wcisnęłam się między białe bryły budynków, ale nigdzie nie widziałam owej srebrnej fontanki z pitną wodą. Były tu jednak drzwi, jak sądziłam, tylne wejście do restauracji. Weszłam po schodkach i otworzyłam je.    Na parapecie stał dzbanek z wodą. Podeszłam doń i już podnosiłam go do ust, kiedy nagle się opamiętałam. Ostrożnie odstawiłam dzbanek; rozejrzałam się wokół. Stałam w pustym pomieszczeniu o białych ścianach. Nigdzie ani śladu dobrotliwej kucharki, ani kuchni w ogóle.    Były tu drugie drzwi. A pokusa – zbyt wielka…  Za drzwiami ujrzałam prosty pokój; znajdowało się tu wielkie łóżko z rozgrzebaną pościelą. Wciąż stałam w progu, kiedy usłyszałam dziewczęcy głos. Wołał, że ktoś spał w „dużym pokoju”.    Wypadłam przez drzwi w pustym pomieszczeniu; jednak zamiast wieczornego powietrza poczułam na twarzy powietrze młócone przez wiatrak.    Rozległ się drugi głos. Musiał należeć do starszej kobiety.    Przebiegłam przez pokój i przyłożyłam rękę i ucho do drzwi.     –...spał? – pytała dziewczynka.    – Ale kto?    Usłyszałam skrzypnięcie zawiasów. Pauza. Nie mogąc znieść bezruchu, wyszłam do pustego pokoju. Pomacałam nawet ścianę od strony z której przyszłam.    Nagle rozległ się okrzyk – tuż przy moim łokciu, z dziurki od klucza!    Znalazłam się w pierwszym pokoju, w drugim, w trzecim… Same pokoje, żadnych korytarzy. I te głosy, wciąż wypowiadające to samo.    Piskliwe:    – Ktoś tam spał, ktoś tam spał!     I te same słowa, lecz z czerwoną kropką zamiast wykrzykników.    Po moich bokach uchylały się drzwi: do pokoju z rozgrzebaną pościelą i tego, gdzie wcześniej nasłuchiwałam.    – Spała tu – biadała starsza pani.   Miałam ochotę krzyknąć, że nie, nie spałam!… lecz pod językiem czułam piasek, a na podłodze w pokoju po prawej — stał dzbanek z wodą.    
    • @Nata_Kruk Niestety ja maluję jedynie słowem. Większość przedszkolaków ma więcej talentu malarskiego ode mnie :)
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      ... :)) a on ucieka, ze swoją tyopwą, dla niego, miną. Dzięki Jacku.
    • @Konrad Koper... Tobie.. pięknych świat życzę... :)
    • Dionizosie - bogu przemieniony w byka tytani twoje mięśnie na strzępy darli ty wśród ich popiołów, wróciłeś do życia delektując się każdym jego aspektem   Dziś - okiełznany blizną na skroni, śpisz w mym wnętrzu na twarz twa zrzucono dorycką kolumnę z nozdrzy wciąż ci namiętnie jucha upływa a Sylen przy twym boku swą mądrość szerzy   Lecz kiedyś, Apollo uśnie wśród rzeźb i ładu Zasłona Mai, padnie pod naporem Tanatos zemrze w objęciach wielkiej jedni Eros i ty Bachusie, wskrzesicie ogień
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...