Ten utwór został doceniony przez użytkowników. Gosława Opublikowano 27 Listopada 2025 Ten utwór został doceniony przez użytkowników. Zgłoś Opublikowano 27 Listopada 2025 Anna gotuje flaki w wielkiej balii namacza jelita rozczłonkowane cielsko woła kruszeje w sieni cienkie gazy nasiąknięte brunatną mazią skutecznie odstraszają muchy metaliczny posmak krwi wabi zgłodniałe zwierzęta wielki łeb dynda na sztachecie dwa cięcia siekierą między oczy robactwo się złazi żołądek czyści nożem wygrzebując resztki nieprzeżutej trawy ogromny płat pokrojony w cienkie plastry niczym czerwia rozsypane na stole cierpnie na oknie lebiodką porusza wiatr zielone listki kołysze spokojnie w prawo w lewo niewymuszony taniec 16
Amber Opublikowano 27 Listopada 2025 Zgłoś Opublikowano 27 Listopada 2025 @Gosława Apetycznie połączony Taniec życia i śmierci w Twoim wierszu. Świetnie się czyta. Swoją drogą flaki podawane w wykwintnych restauracjach zdobyły sobie uznanie.
Krzysztof2022 Opublikowano 27 Listopada 2025 Zgłoś Opublikowano 27 Listopada 2025 @Gosława śliczne Pozdr. Krzysztof
Simon Tracy Opublikowano 27 Listopada 2025 Zgłoś Opublikowano 27 Listopada 2025 @Gosława Ależ mi się podoba ten kontrast ostatniej zwrotki. Wspaniałe połączenie wręcz idylli chwili z brutalnym opisem martwego zwierzęcia.
Marek.zak1 Opublikowano 27 Listopada 2025 Zgłoś Opublikowano 27 Listopada 2025 Mocne i obrazowe. Może masz doświadczenia z móżdżkiem. Kiedyś teściowa mi podała, opieczony i był całkiem dobry. Do dzisiaj nie wiem, czy to nie była forma czarnej polewki:). Pozdrawiam
Waldemar_Talar_Talar Opublikowano 27 Listopada 2025 Zgłoś Opublikowano 27 Listopada 2025 Witam - w twoim stylu - czyli ciekawie - Pzdr.wieczorowo.
hania kluseczka Opublikowano 27 Listopada 2025 Zgłoś Opublikowano 27 Listopada 2025 @Gosława makabryczne detale, a na koniec kojący obrazek poruszającej się lebiodki, hipnotyzuje realizmem, no cóż, w otoczeniu śmierci i obrzydliwości, życie toczy się dalej :) od ciebie, nie można wyjść, obojętnie :P
iwonaroma Opublikowano 27 Listopada 2025 Zgłoś Opublikowano 27 Listopada 2025 Tak się ma czerwień do zieleni ;) Może to głupi żart, choć może niekoniecznie biorąc pod uwagę wzrastanie kolorów Świetny wiersz
Wędrowiec.1984 Opublikowano 28 Listopada 2025 Zgłoś Opublikowano 28 Listopada 2025 @Gosława Czasami naprawdę się Ciebie boję, ale to jest takie dobre...
Wiechu J. K. Opublikowano 28 Listopada 2025 Zgłoś Opublikowano 28 Listopada 2025 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. @Gosława W latach 70's ubiegłego stulecia byłem świadkiem podobnej sceny opisanej przez Ciebie w wierszu. Dla chłopca to było okrutne widowisko. Później nie mogłem przełknąć tego mięsa ugotowanego w zupie. To był jeden z tych momentów podczas wakacji, który na zawsze zapisał mi się w pamięci tym bardziej, że tych cięć było więcej niż dwa zanim zwierzę oddało ducha. Wielokrotnie byłem również świadkiem jak obcinano głowę kurze lub kogutowi na rosół i to także nie były miłe momenty lecz pamięć przechowuje to w zakamarkach umysłowego archiwum. Pozdrawiam. 1
Berenika97 Opublikowano 28 Listopada 2025 Zgłoś Opublikowano 28 Listopada 2025 @Gosława Niesamowite są obrazy w Twoich wierszach, ale ten wywołał u mnie najpierw odruch ucieczki od tej rzezi. Wróciłam i doceniłam, przede wszystkim ten kontrast między tymi okropnościami w kuchni, a zaraz obok, na oknie, spokojny taniec lebiodki kołysanej wiatrem - to zestawienie jest świetne. "Anna gotuje flaki" brzmi jak coś z książki kucharskiej - a tu jest coś znacznie głębszego. Po przeczytaniu Twojego tekstu zastanowię się nad przejściem na wegetarianizm.
Gosława Opublikowano 28 Listopada 2025 Autor Zgłoś Opublikowano 28 Listopada 2025 @Amber to jest jedno z moich ukochanych dań zaraz po czerninie z kluskami ziemniaczanymi uwielbiam Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. @Krzysztof2022 dziękuję pozdrawiam serdecznie @Simon Tracy bo takie to właśnie były sielskie klimaty A ten mrok który mimo wszystko był to dla gospodarzy codzienność @iwonaroma dziękuję Ikonki za miłe słowa pozdrawiam serdecznie @Wędrowiec.1984 bój się bój Łap @Wiechu J. K. w latach 80 też można było takie rzeczy zobaczyć Ja wychowałam się na wsi i dla mnie widok zabijanych zwierząt hodowlanych jakoś specjalnie nie ruszał Teraz zostałyby na moich rodziców nasłane wszelkie możliwe służby Wtedy to była normalność że zwierzęta hoduje się na mięso Co prawda mój tata nigdy osobiście żadnego nie uśmiercił Prosił o to sąsiada Miał jak na "chłopa" za miękkie serce Nawet burzy się panicznie bał i uciekał z domu do sąsiadów To mama była takim filarem twardo stojącym na ziemi i wszystko mocno za "mordę " trzymała Lubiłam jako dziecko pomagać przy porcjowaniu mięsa A smak świeżonki do tej pory pamiętam i czerniny takiej zupy z krwi kaczki @Berenika97 przepraszam nie chciałam nikogo obrzydzić Po prostu lubię pisać takie bardzo realistyczne wiersze żeby było czuć tą autentyczność przeżyć Pozdrawiam serdecznie i bardzo dziękuję za słowo pod wierszem 3
Berenika97 Opublikowano 28 Listopada 2025 Zgłoś Opublikowano 28 Listopada 2025 @GosławaNie o to chodzi, Twój wiersz jest właśnie taki - działa na zmysły, na wyobraźnię. Nigdy nie widziałam jak uśmierca się zwięrzęcia. Może dlatego zrobił na mnie tak ogromne wrażenie.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się