Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Alicja_Wysocka

 

Alu.

 

mały wiersz


a w nim wielka intuicja
bo język nie chce tu budować świata
jak architekt
tylko jak ogrodnik
kilka słów
ławka
czereśnia
i nagle okazuje się
że poezja nie polega na tym
żeby coś wymyślić
tylko żeby zrobić miejsce
dla wiatru
dla czyjegoś imienia
które od dawna już tam mieszka
bardzo czyste
bardzo ludzkie
czasem właśnie tak wygląda
najcichsza odmiana prawdy
w poezji 

 

świetnie !

 

Opublikowano

@Alicja_Wysocka Nie, nie, to też swoje objawia, dostawiali owszem, dostawiali i ławki, ba, nawet specjalne i bardzo drogie ławki patriotyczne, ale potem zrobili bardzo dużo, czemu notabene nieco sobie zaprzeczyli nawiasem mówiąc, żeby na ławkach nikt nie siedział, a już nie daj boże wieczorem :))))) Dla mnie to coś w gruncie rzeczy absolutnie nieprawdopodobnego. 

@Alicja_Wysocka I napiszę to, najwyżej mi się oberwie, już dużo mi się oberwało więc normalka, tak właśnie wygląda jakiś dziwny, pełen strachów i niepokojów, krzywych tabelek i kłamstw zły sen uzurpatora na dyktatora. 

Opublikowano

@LeszczymMichale, kiedyś popełniłam coś takiego

 

Na ławeczce

 

pośród starych zmurszałych drzew
co bledną już w zapomnieniach
w głębokim cieniu ławeczka
na niej siadają wspomnienia

ludzie nie mogą ich widzieć
to jedno mniejsze jest jego
a drugie smutniejsze to jej
tak siedząc czekają czegoś

czasem przechodzi nadzieja
aż z żalu musi zakwilić
nad tym że śliczne wspomnienia
bez siebie tu zostawili

Opublikowano

@Alicja_Wysocka

 

To jeden z tych wierszy, które czyta się i czuje, że podglądamy coś bardzo prywatnego - ale autor pozwala. "Mysza dziura", ławka, czereśnia - świat zredukowany do rozmiaru dwojga ludzi. To wiersz-rozmowa, wiersz-wyznanie.

"Ze mną się nie pogubisz :)"  - wers w  środku tekstu - rozbrajający, ludzki.

 

A zakończenie o imieniu, które "już dawno mieszkało" -to przecież cała historia miłości w jednym zdaniu. Nie trzeba więcej.

"Resztę dopisze wiatr" -  doskonała fraza. Cała filozofia niedopowiedzenia. 

Piękny! 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Charismafilos ciekawy obraz zatem namalowany został w Twojej wyobraźni. Mnie się taki podoba.  
    • @marekg @marekg i to co urzeka w Twoim wierszu Marku to chile zatrzymane nie tylko słowem ale i nastrój w wierszu czuć i obrazy się nakładają  jakby chciało się rzec 

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        zostańmy tu na wieczność -:) choć życia szkoda-:) piękna pogoda i nastrojowy wiersz pora na spacer iść jak u Galczyñskiego z wierszem” pod pachą”   pozdrowienia serdeczne
    • Pozwól mi zagrać w twoim filmie jako aktor pierwszoplanowy  gdzie wybuchną uczucia namiętne łącząc serca na planie filmowym   zagramy przed kamerami dusz licząc na miłości nagrodę bez wstydu razem autentyczni z ekranowym pocałunkiem   improwizując bez scenariusza niech miłość będzie reżyserem a nasze ciała jak dwa ubrania stworzone dla siebie na miarę   pozwól mi zagrać w twoim filmie
    • @Poet Ka ... malarstwo poezja  rzeźba ... sztuka  dziś ... bardzo wstydliwa    nie tylko rzeczywistość  sobą zakrywa    im mniej pokaże  tym ją szybciej  stawiają na ołtarze  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • „Gortatów – dom wakacji” – 5   Do tej obory garaż był dobudowany. Stał tam motocykl „Jawa”, rzadko używany. Często, jak nikt nie widział, to na nim siadałem i po całym świecie sobie podróżowałem.   Pędziłem drogami, czasem nawet latałem. Kulę ziemską chyba sto razy objechałem. Przez świat mnie prowadziły stare okulary, które upiększały mego świata rozmiary.   Zakurzony, stary kask na głowę wkładałem, odgłos silnika wargami wytwarzałem. I ruszałem z piskiem opon, na jednym kole, w trasę po tym naszym, ziemskim całym padole.   Zwiedziłem świata kawał tymi podróżami. Wakacje w marzeniach, z zamkniętymi oczami. Motocykl stał zepsuty z jakiejś tam przyczyny, ale ze mną objeżdżał świat w ciągu godziny.   Świat, który zwiedzałem, był inny od naszego. Nie wiedzieć dlaczego, widziałem go lepszego. Był słodko-kolorowy, ludzie lepiej się mieli, byli uprzejmi, uśmiechnięci i weseli.   Kiedy padał deszcz, na motorze się bawiłem, albo też na strych dużego domu wchodziłem. Do gołębi się wspinałem, aż na piętro trzecie, bo wszędzie mnie nosiło tam, z tych nudów przecież.   Dom był wysoki, a schodów już tam nie było, więc na ten poziom po drabinie się wchodziło. Tam były gołębie i gołębie pisklęta. Gołębnik bardzo wielki, na całości piętra.    I znów były tam półki i gniazd niezliczenie, i przepięknych gołębi całe zatrzęsienie. Były te bojące się, co na jajkach siedziały, i te, które pisklęta sobą zastawiały.   Wchodziłem tam często, kiedy deszcze padały. Gołębie na zewnątrz wtedy nie uciekały. A było ich tak dużo, jak w mrowisku mrówek, siedziały i dbały o swój cały przychówek.   Niektóre dotknąć piskląt swoich pozwalały,  inne mnie odważnie skrzydłami przeganiały.  Nieraz na ubraniu kupami mnie zbrudziły, nie żeby ze złości – po prostu się załatwiły.   A tych kupich łajenek było wszędzie pełno, na podłodze warstwa – z pół metra na pewno! I ten zapach tak dziwny, nawet nie śmierdzący, w nosie jakby szczypiący, a w oczach kłujący.   Po tym, jak się wyszło na powietrze świeże, to aż tchu brakowało w świeżości plenerze. I nikt nic nie tłumaczył, co i jak, i dlaczego. Przeżycia te pamiętam do dnia dzisiejszego.   – cdn.   Leszek Piotr Laskowski.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...