Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

przepraszam za błąd w tytule, oczywiście ...after poparty
/tekst napisany po lekturze tekstu innego/
Japonia w moich /azjatyckich/ oczach, a FATALNY METABOLIZM

Ktoś, kto mnie nie zna, powiedziałby, że zawsze chciałam mieszkać za granicą, a dla mnie granice wcale nie mają znaczenia, po prostu chciałabym mieszkać gdzie indziej. I wcale nie mam na myśli przeciągających się napraw uszkodzonych instalacji elektrycznych, czy wysokich cen energii, nie chodzi też o sieci kanalizacyjne, tzn. ich brak.
Czasem denerwuje brak kół samochodowych, ale pociesza wtedy stojąca reszta auta. Automatycznie humor wraca do normy. Normalne stało się wieczne łamanie przepisów drogowych przez większość kierowców, pogardliwie trąbiących na mniejszość wolnobieżnych zgodnoprzepisowców. Ale to nic, zima, jak zawsze zaskoczy służby zajmujące się odśnieżaniem i wtedy KAŻDY będzie musiał poruszać się w tempie zbliżonym do przepisowego. Ha.
To -zimą, ale przez okrągły rok roznosi się wokół sielski aromat wylewanych ukradkiem -z szambelańską fantazją i okazją- ułamków, tj. odchodów. Odór powala na kolana, tak samo, jak ciągłe podwyżki opłat za wodę, kanalizację, energię i gaz.
Wielkie transformatory, tj. tygrysy polskiej prywatyzacji podwieszone do pewnych słupów i poli-tyczek spięte ze sobą niezliczoną ilością kabli i sieci. /mamma fia! la piovra, lew rywiński, orła len & śmieci z dworca z O.O. czyli animal splunet & anal B free 4 3mających władzę groups/ Ze względów na sejmimikę, nieustanne wręcz trzęsienia ziemi /poselskie pochłanianie pożytków bez użycia otworu gębowego, a także walki wręcz/ oraz "niecelowe układanie kabli pod ziemią" -czyli podziemne kanałowe drążenie, np.: metrocanal, albo canal+ jego lwia część, dochodzona bez końca i celu.
Może Bóg wytłumaczy. Dlaczego w Japonii kładzie się wodę i kanalizę pod ziemią, a my Polacy pijemy ścieki z brudnej rzeki /?/
Marzę, aby mieszkać w bezpiecznym i spokojnym miejscu. Gdzie nie kradną aut na światłach //ej –Polacy, wiecie o co chodzi/?// gdzie w 40min złodzieje nie dorabiają się, wynosząc wyposażenie mieszkania –dorobek życia innych drobniejszych złodziejaszków.
Gdzie kontrasty dotyczą TYLKO architektury, gdzie emeryci nie muszą zjadać resztek ze śmietników //tu, po prostu brak mi słów//
Gdzie perełki architektoniczne nie popadają w ruinę, gdzie minimalizm nie wynika z braku środków, a natura jest JEDYNYM wrogiem.
Marzę o kraju, gdzie rodzima produkcja się rozwija, lub chociaż posiada prawa i przywileje, takie jak kapitał zagraniczny.
Marzę o ludziach pełnych spokoju, a nie –zestresowanych bogaczy i trzęsących się biedaków.
Gdzie ci mężczyźni, nie oceniający kolegów, a zajmujący się swoimi interesami? //interes japoński z pewnością sprawdza się w rodzimych warunkach//
Na szczęście kobiety mamy piękne, zwłaszcza ichne nogi -od nieba do podłogi, którą umyć musi jakaś z rusi. A jedzenie? Zrób se sam.
Samów w Polsce mamy teraz dosyć, zwą je marketami. Mega- super-, albo hiper. Jedzenie to narodowy sport Polaków. Polki ciągle są na diecie. Ja przepadam za kuchnią japońską -umi no sachi- szczęście z morza, niestety w Polsce z morza samo nieszczęście, a w marketach mało świeżych ryb.
Ryby zresztą głosu nie mają, a Polacy, gdy głos mają, zachwycają prostozębiem i miętowym zefirkiem, oraz łamaną -polszczyzną z angielskim słowo-talkiem sypanym z amerykańska.
W codziennych kontaktach z Polakami rzuca się w oczy ich zapracowanie...nicbnierobieniem. I wydatkami większymi od przychodów. Dochody szaro-streficzne i ciemne interesy. To wszystko jasne, jak słońce, albo jasne pełne ginger z cynamonem, tzn. z korzenną wtyką ancymona albo nutką dekadencji politycznej.
Oil pracownik, tj. zrzeszony w nafcie polskiej ora w miarę normalnie, czyli orze jak morze, to pozostali kradną co się da.
W biurach Excel używany jest wszędzie i przez wszystkich.
to excel o.s. –każdy przechodzi samego siebie, a nawet innych i po innych, tak się składa polskie origami: grupami po trupami oficjalnie z papirkami. Polak potrafi, to nasze hasło przewodnie, przechodząc przez, po i obok.
Obok siebie przechodzimy parami i w parach, gdzie polki nie są uległe, zgodnie z narodową tradycją ciągłej walki o niepodległość, chyba że te podległe w wyżej opisanych biurach i pod biurkami. Chociaż tę /nie/łóżkową drogę do kariery można zaliczyć jako podjazdową walkę o niezależność finansową.
Polacy rzadko goszczą w swych domach, bo albo pracują, albo bawią z kochanką, albo po prostu wcale nie posiadają własnego domu. W mieszkaniach, domach, czy też knajpach zalewając narodowego robaka smucą się lub nawalają. Rzadko coś mówią, czasem tylko zrzędzą i narzekają albo wykrzykują, ale nie w języku polskim, a w łacinie. Piją -wódkę, nie zawsze polską, a zakanszają śledziem -z japońska.
Japonia to piękny kraj. Każdy, kto odwiedza, czy mieszka w Japonii, musi zobaczyć Amanohashidate, czyli niebianski most. To wąska mierzeja niczym most łącząca brzegi zatoki Miyazu. Z niebiańskim mostem wiąże się romantyczna legenda. Most ma łączyć na jedną noc przeciwne brzegi Mlecznej Drogi, dzięki czemu rozdzielone gwiazdy pasterz ALTAIR i tkaczka VEGA mogą się spotkać. Kochankowie cały rok są rozdzieleni, łączą się 7 sierpnia. Święto Tanabata obchodzone jest w całej Japonii. Radośni mieszkańcy kraju kwitnącej wiśni wieszają zielone gałązki z życzeniami, a wieczorem odbywa się pokaz sztucznych ogni. W świetle rozbłyskujących ogni odkrywamy romantyczną i radosną naturę Japończyków. Uwielbiają świętować, mówi się, że w Japonii codziennie gdzieś obchodzone jest jakieś święto, a radośni Japończycy, przyjaźnie zachęcają cudzoziemców do wspólnego świętowania.
Dlaczego wspominając sejsmikę nie dotrzeć do...źródła. Onsen -naturalne gorące źródła to efekt aktywności sejsmicznej. Głęboko w górach w mieście Yamagata, wznosi się Zao, jej szczyt tworzy kalderę – jezioro w kraterze wygasłego wulkanu. Większość onsenów jest zabudowana szklanymi ścianami, dzięki czemu można podziwiać górski krajobraz, wylegując się nago w ciepłej wodzie. Doskonały nastrój, by stworzyć krótkie myśli w stylu haiku. Naga, saki łyczek, plus/k/
MARZĘ O JAPONII, a może to zew krwi, tzn. ta azjatycka domieszka.
Mam tylko nadzieję, że fatalny metabolizm oznacza wynikający z przeznaczenia ruch architektoniczny /opracowany przez Kenzo Tange/ jeśli nie, to zacznę marzyć o Polakach dbających o własne interesy, czyli członkach miejscowej siłowni;)) Jest lato, może upoluję takiego na baseNIKu.

Opublikowano

ktoś kiedyś napisał tekst o Japonii, w którym krytykował jego mieszkańcow, ich zwyczaje, architekturę, a także wspomniał o kompleksie małego...oraz fatalnym metaboliźmie i krzywych zębach i nogach Japonek
Jakoś nie podobało mi się odbicie Japonii w jego oczach, stąd ta moja ni czkawka /polska/
ni Nihon, jak wyśniony sąd



może sobie i tutaj zaszkodzę, ale niech tam

Opublikowano

Tym kims byl Marcholt Czyscizadek, ale tytulu nie pamietam. Masz talent do zabawy. Szkoda, ze sie nie zalapalas na jakis ruch dada albo cos w tym guscie.

Juz wiem!! To byla "Zabawka z atestem"...

Opublikowano

i zabawnie i ciekawie. ale swoja drogą...drugiej japoni sie Pani zachcialo
,co? nie da rady. i cale szczescie. jakos bym sie nie potrafil odnalezc w
takiej "japonskiej " rzeczywistosci przeszczepionej na nasz cudowny ,
slowianski grunt. BO ONI TAM KOCHAJA PRACOWAC!!! i to od switu do nocy.
zgroza. pojechac tam, zobaczyc to i owo -owszem , ale nic wiecej... podoba
mi sie tekst. zmierzasz we wlasciwym kierunku

Opublikowano

Dear Asher!
hmm,
tym kimś był niewątpliwie Ktoś
podoba mi się jego sposób przekazu, jednak odbieranie rzeczywistosci budzi wrrrrrrrrrr
nie powiem, że bestię, ale jakieś zwierzę z rodziny kopytnych, bo aż tupać mi się chce
owe tupanie wywołują też pewne zjawiska, jednak nie mam pewności, czy tupanie nie będzie przykrym dla słuchaczy, wolę więc mruczeć, a sprawy miłosne przecież łagodzą obyczaje
Pozdrawiam /mam do myślenia od Ciebie, dzięki/

Leszku!
sejmimika -a to dobre, czemu sama na to nie wpadłam/?
no tak, Ty tu Jesteś Mistrzem, dziękuję
Pozdrawiam

Opublikowano

k.s.r.
kierunek dawno obrany, kiedyś chlusnęło ze mnie, tuż po nurtowaniu japońszczyzny w oczach Ktosia
więc i jego duża zasługa
wkrótce nowe stare lądy, wykładanie na lady & ladies
dziękuję, pozdrawiam i zapraszam

Opublikowano

polacy śmierdzą, pyski mają jak gipsowe odlewy, wiejskie chamy zabijają
siekierami psy,wybieramy na urzędy debili itd.itp.,
ale japońce też łobuzy nieprzeciętne [czytałem kiedyś raport lorda ruusela],
kurduple i ta ich zabójcza pracowitość;
ja jestem chłop wielki i w małościach nie gustuje,pracy i nadzorców nie cierpie,
więc w naszym kraju nie jest mi źle, chociaż czego by człowiek nie dotknął
jest do d....
-to takie własne, prostackie przemyślenia po Twoim fascynującym tekście;
bardzo ciekawą potrawę nam wysmażyłaś;
pozdrawiam Cię renatko - jacek

Opublikowano

Przesuper, Renato. Co do Żółtkwów...gęgają już w całym świecie. W Paryżu żółto, wszędzie. Nie powiem, że ja anty, ale...taki chodzący przykładzik-bezwadzik (pół żartem, pół serio) Ja też z tych mniej garnących się do ryzów. Pozdrawiam

Opublikowano

myślę, że ten ból coś znaczy.
ten empatyczny ucisk, gdy widzimy resztę szarych ludzi ciskajacych się i ciskanych
i ten refluks, kiedy smrodek wokół gęstnieje, do zwykłego już się przyzwyczailiśmy
i niewypłakane łzy, zalegające solą powodujące spowolnienie reakcji
wielu marzy o lepszym świecie, naszym lepszym polskim światku
a Japonia? no cóż, nie mogłam zapomnieć o obrazku -widzianym między krzywymi nogami uległych Japonek, o ich uśmiechach szczerych, lecz krzywych i powalających fatalnego metabolizmu wyziewem -odbijającym wady tego kraju i to w oczach mego rodaka

Jacku, ja -mała kobietka- lubuję się w rzeczach wielkich, a minimalizm stosuję tylko na plaży;)
uległą Japoneczką się nie stanę, bo natury zmieniać nie będę
jednak nie znoszę powierzchownego traktowania tematu i czepiania się nieistotnych detali, pomimo tkwiącego w nich diablika i, krzywe nogi, czy zęby wydały mi się szukaniem pierwszej lepszej dziurki, stąd moje MARZENIE LATA, czyli krotko i na gorąco.
dzięki! pozdrawiam Cię wielki chłopie

Aniu! dziękuję i zapraszam do Paryża//pozdrowionka

Opublikowano

oj Marri!
sądzę, jak pisałam: //interes japoński z pewnością sprawdza się w rodzimych warunkach//
hmm, jako drobna kobietka stawiam na europejski king size;Dla równowagi
dziwnie się Czujesz? Why? hyhy
/coś mi podpowiada, że wspólny wypad do Japonii byłby niezwykłą wyprawą badawczą/


Jay Jay!
w tym miejscu po prostu się rozpływam


/jeszcze siedzi -uśmiechnięta od ucha do ucha/

MARRI, JAY JAY -POZROWIENIA GORĄCE I BUZIAKI...T E SH

Opublikowano

język urzeka, zwłaszcza niektóre fragmenty tekstu. podobało mi sie, choć bez zachwytu- może dlatego, że to opowiadanko w charakterze bardziej socjologicznym? Duzo krytyki, ale popartej argumentami. Duzy plus za przyprószenie ironią:)

pozdrawiam!

Opublikowano

Chimer/o/-A-nielska!
Skoroś uskrzydloną bestią, to wybaczam, Żeś nie popadła w sidła...zachwytu -to żart, oczywiście
po prostu uwielbiam ping-ponga...i szachy, tak dla sportu czystego, nie dla wprawiania w zachwyty, raczej wy-prawiania salt
/& pepper, czyli w poszukiwaniu owego smaku, takiego: w sam raz/ Smacznego!

Opublikowano

renata
za pierwszym razem gdy czytałam, pomyślałam sobie -co to jest?
za drugim razem już usmiecham się, zmuszasz mnie prawie za każdym razem do intensywnego wysiłku, prawie jak w siłowni intelektualnej!
ładnie napisany felieton z domieszką twego tygrysiego pazura ! masz swój niepowtarzalny styl, powiem to głośno !
pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @.KOBIETA.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      A gdybym, mimo woli, kiedyś Ci dopiekł - pomyśl: "rodziny" się nie wybiera
    • Zamknąłem oczy na chwilę i chyba przysnąłem. Obudził mnie dźwięk tłuczonego szkła więc zerwałem się z fotela w którym uciąłem drzemkę by sprawdzić przyczynę hałasu ale tak szybko jak wstałem pojąłem co się stało. Że to był sen w którym zbiłem lustro, pięścią z całej siły, i byłem kobietą w tym śnie to dziwne i był ten obleśny nieznany mi mężczyzna po którego wyjściu za drzwi uwolniłem swoje emocję rozbijając lustro. A więc moja wyobraźnia zbiła lustro? Zażartowałbym pytaniem czy to się wlicza do lat nieszczęścia ale bardzo ciężkie negatywne emocje które towarzyszyły sennym wizjom, które przeżyłem w śnie jakoś nie opuściły mnie wraz z otwarciem oczu. Czuję się fatalnie, jak czarna nicość, jak coś najgorszego i to z powodu kilku krótkich scen we śnie. Dzwoni telefon który wyciszam bez sprawdzania kto to, nie mam ochoty na ludzi, gaszę światło, zasuwam firany. Siedzę tak w ciszy i ciemności a wgłowie krzyczy mi płacze żali się wypomina. Nie zaznam spokoju wiele godzin aż wstanie dzień i pójdę sobie zrobić kawę. Dziś nie jem śniadania żołądek mam ściśnięty tym zdarzeniem ze snu jakby wydarzyło się naprawdę, nie mam apetytu i choć nieraz zmuszam się zdroworozsądkowo do odżywiania wiedząc że to dobre dla mojego organizmu tym razem dusza wygrywa nad ciałem i tylko wypalam dwa papierosy do mojej kawy. Pójdę do pracy i mi przejdzie- myślę bo wiem że tam myśli zajmą się czymś innym a jednak wbrew sobie poddaje się chyba swojej podświadomości i wybieram numer do firmy informując przez sekretariat że dziś mnie nie będzie. Zasłaniam szczelnie okna stawiam popielniczkę możliwie blisko wyciszam się w ciemnościach. Medytacja nie przynosi skutku. Niepokoi mnie ta wizja ze snu. Nie tylko zbite lustro ale cały klimat tej sceny. NIe umiem nazwać ani emocji, ani uczuć jednak wiem że są złe, niedobre. To bardzo ciężkie i przytłaczające myśli choć niesformułowane niepokoją mnie jak krajobraz oceanu nocą. Szybko kończą mi się papierosy, musiałem wypalać jednego po drugim niezuważenie gdzieś goniąc myślami po zakamarkach tego czego doświadczam by to poznać. Nie poznałem i nie mam papierosów. Kim jestem bez tych szlugów? Chyba sam siebie bym nie rozpoznał mijając się na ulicy gdybym nie trzymał papierosa między palcami w ustach. Jakby tego było mało że w moim wieku nie wiem kim jestem to jedyna moja tożsamość jakiej jestem pewien w tej chwili niknie. Albo będę kłębkiem nerwów tu zamknięty w ciemnym pokoju mojego mieszkania i z każdą chwilą będę obserwował rosnące objawy napięcia i głodu nikotynowego jak drżące ręce i nerwowe oddechy albo będę kłębkiem nerwów w drodze do sklepu, po ulicy, do ludzi i w śród ludzi. Już dawno zrozumiałem że nie nikotyna mnie uzależniła a poczucie zasłony jaką tworzę tym papierosem, dymu którym odgradzam się od innych, skupienia na sobie które zapewnia mi palenie. Nawet nie musiałbym wciągać tego dymu wystarczy sama świadomość że ćmi mi się w dłoniach ten mój przyjaciel jak maska, jak dystans od świata. Minie czas i pójdę jak na skazanie po kolejną paczkę tymczasem uciekam się do wszystkiego by odwlec tą chwilę do jak najdalej od teraz. Do wszystkiego w moim stanie oznacza rozpadnięcie się w fotelu i wbicie wzroku w sufit i coraz wolniejszym miarowym zamykaniem powiek. Medytacja? Nie sądze medytacja oczyszcza myśli i rozjaśnia moje stają się coraz bardziej brudne i zabarwione na czarno, czuję coraz większy niepokój, mam wrażenie że słyszę szum krwi w sercu. Toksycznej nieczystej krwi, zamkniętę oczy podsuwają mi widok jak na tym samym fotelu ktoś taki jak ja siedzi patrząc w sufit a z otworów ciała oczu uszu nosa sączy się krew i kapie po dłoniach, palcach na podłogę w coraz większą kałużę. Przeciągam palcami po spodzie dłoni które są mokre przerażony otwieram oczy i patrzę na uniesione na wysokość twarzy swoje ręce. Są tylko spocone, albo aż spocone bo nigdy nie pociły mi się ręce. Muszę iść po papierosy myślę i wstaję by ruszyć do drzwi w korytarzu mijam lustro iprzyspieszam wiedziony jakimś dziwnym przeczuciem nie chce widzieć ani swojego w nim odbicia ani lustra jako przedmiotu. To nie jest rzecz z dobrą karmą podpowiadają mi myśli jest w nim wiele zła uwięzione. Chciałbym tego nie wiedzieć i nie rozumiem skąd w mojej głowie takie myśli, wyrażane z taką pewnością jak oczywistość. Nie dyskutuje wtedy tylko słucham i mam wrażenie że ktoś kto je tam wkłada czerpie satsfakcję im bardziej przerażony żyję tą wiedzą. Przed drzwiami domu uderza mnie słoneczne światło upał ptaki liście na drzewach chcę się wycofać ale zdołałem już zamknąć drzwi na klucz zresztą potrzeba ucieczki w papierosa jest już nie do zniesienia więc zaciągam kaptur grubej bluzy jak najniżej na oczy a wzrok wbijam w chodnik. Kolejne kroki, byleby nikogo nie minąć byle nie zagadał byle nie spojrzeć w oczy byle uniknąć kontaktu choćby o kilkadziesiąt centymetrów. Sklep jest udręką. Niesamoobsługowy duży obiekt i jedna niskoopłacana kasjerka która z wyraźną niechęcią spełnia kolejne prośby z listy zakupu klienta który mówi by mu podać to i to ona idzie, wlecze się stękając i wzdychając bierze towar z półki przynosi na ladę nabija na kasę a klient że jeszcze to i to. Kolejka na kilka osób za długa dla mnie o wszystkie z kilku osób ale nie mam wyboru czekam i pocę się coraz bardziej płynę przerażony ogromem ludzi i ich bliskością. Niech nikt mnie tu nie zauważa proszę to w co wierzę w swoich myślach niech jestem niewidzialny, niech się nie oprze, nie przesunie obok niech nie trafi torbą z zakupami. Sekundy jak z gumy rozciągają się lepiąc każdy brud tego miejsca do mojego ciała. Zwymiotuje smrodem który nie jest zapachem a odorem myśli i sumień tych ludzi obok. Umiem oddychać ich moralnością. Zazwyczaj to okropny odór nie do wytrzymania smród z brudnych myśli, owrzodzonych czynów. Kto jest bez winy ten pewnie pachnie jak wata cukrowa, albo jak polna łąka. Nigdy mi się nie zdarzyło spotkać osoby przy której poczułem się dobrze i czysto. Zbiera mi się na wymioty ale nauczyłem się nad tym panować. Początek kolejki jest coraz bliżej, spokojnie znoszę niechęć sprzzedawczyni zza lady i nawet trochę jestem jej wdzięczny za tą szczerość z jaką traktuje klientów. Bo nie o to chodzi byśmy kogoś udawali albo coś przed kimś choć ktoś powie że lepiej być fałszywie miło potraktowanym mi jednak taka swoboda na jaką pozwala sobie ekspedientka pozwala na swobodniejsze oddechy, atmosfera choć ciężka i brudna jest jakby bardziej przejrzysta. Biorę kilka paczek i butelek wina i whiskey. Po tym doświadczeniu wiem że nie zbiorę się przez kilka dobrych dni do opuszczenia mieszkania, więcej nie odsłonie zasłon by przypadkiem nie dostrzec jakichś ludzi spacerujących po ulicach. Wracam do domu jak tylko szybko można chodzić z wzrokiem wbitym w chodnik. Kilkadziesiąt kroków i w prawo i już moją ulicą kolejnych kilkadziesiąt kroków, bramka podwórko zakręt kilka schodków nerwowo szarpie się z kluczem w zamku naciskam klamkę w pośpiechu od progu odkladam siatki z zakupami i rygluje czym prędziej drzwi. Odłączam dzwonek. Nie ma mnie dla nikogo. Niestety sam dla siebie tu będę choć wolałbym nie. Dla siebie i dla tego absolutu który pcha mnie przez tą wiedzę o nieczystościach, o brudzie, który wpycha mi w głowe te myśli śmierdzące rozkładającymi się trupami. To umiera ludzkość, gnije od wewnątrz już a zacznie gnić skóra niebawem jak mówi kolejne przeczucie. Uciec? Nie da się uciec wiem to. Mógłbyś powiedzieć że śmierć jest ucieczką jednak ja wiem że nie jest a potem jest jeszcze gorzej bo wrzucą cię w kolejne od nowa życie. Kurwa czemu ja tak sobie wierzę, czemu jestem pewien moich myśli, czemu one pojawiają się jako zdania twierdzące czemu nie jako przypuszczenia czy hipotezy tylko od razu z nastawieniem że tak jest właśnie. Czemu to moja wina a wiem że to moja wina. Myślę o pomocy jaką mógłbym otrzymać i wzdrygam się na samą myśl że obcej osobie miałbym przedstawić moje lęki, obawy, że miałbym jej opowiedzieć to wszystko o sobie. I co ktoś taki zrobiłby z taką wiedza? Napewno nie uwierzył. Akurat nie potrzebuje kolejnego nie dowiarka. Leki z apteki terapie może oddział zamknięty w związku z tym pewnie by zaordynował dla mnie. Więc nie pójdę i się nie przyznam bo i po co bo i tak ktoś uzna to za łgarstwo i zmyślone historię bo uwierzy sobie i wierzy w leczenie. To nie jest uleczalne to też wiem. Siadam w fotelu kieliszek wina dym z papierosa ciemność kilka chwil później usypiam.
    • @_M_arianna_W... Dzięki

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @_M_arianna_W... Super

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Grahamoza dzięki

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...