Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Pojechał tuż po 13, chociaż takie sprawy załatwia się raczej w godzinach porannych. Wziął czarną, skórzaną teczke by się nobilitować w oczach znudzonych mieszkańców tej zapyziałej i pachnącej kresami mieścinie. Mógł wziąć swój tradycyjny, kolorowy plecak, lecz był on nazbyt dziecinny by załatwiać sprawy niemal urzędowe. Zapytał o drogę. Uzyskał odpowiedź i nieśpiesznie, uzbrojony w aktówkę, zawadiacko medrającą u to prawej, innym razem lewej nogi, kierował się w uprzednio obranym celu. Szukał pewnego budynku. Doszedł do niewielkiego skrzyżowania i obserwował budynki ze schodkami, lecz żaden z nich nie przypominał Ośrodka Sanitarno-Epidemiologicznej. Skorygował swoje niewłaściwie zapatrywanie i zasięgnął informacji u dwóch kobiet, ciągnących walizki na kółkach i zawrócił o kilka domów.

To było to. Zdziwił się, że budowle tego typu ma pod opieką firma ochroniarska, lecz w obliczu wizji ataków bakteriologicznych nawet w takiej pipidówie zapanowała terro-histeria. Wszedł przez drzwi pamiętające pewnie Gomułkę. Było niezbyt jasno. Bezzapachowo. Ściany pomalowane emulsją na biało, drewniane posadzki. Po lewej stronie krzesło z mężczyzną w średnim wieku siedzącym na nim, który wypełniał jakies papiery. Na wprost siebie miał schody, z lewej ich strony ciagnął się korytarz z rzędem drzwi. Jedne się otworzyły ukazując kobietę średniego wzrostu w białym fartuchu. Zdziwionym wzrokiem patrzył na nią i niego do momentu gdy człowiek nie spytał:

- Pan może tutaj?
Odpowiedział dziwnym tonem: - Ja..? Na badania, ale nie wiem gdzie się udać.
- To prosze na górę, schodami.
- Dziękuje uprzejmie.

Dosyć szybko pokonał schody, znajdując się na piętrze. Tutaj niska blondynka spojżała na niego przez chwile, wymienili kilka słów i zostawiła go przed gabinetem z napisem "Tylko dla personelu, pukać by wezwać pracownika". Jednak przez szeroko uchylone drzwi nie wysondował niczyjej obecności. Pozostało mu czekanie. Miał więc czas, by dokładnie zapoznać się z wszelkimi instrukcjami jak dokonać pobrania wymazu oraz co do wypełnienia karty badania. Nie czekając zbyt długo zabrał się do wypełniania obustronego druczku. Niemal skończył, gdy podzeszła do niego wysoka brunetka z niebieskimi oczami, wyglądająca na około 35 lat.

- Dzień dobry, ja na badanie, już zacząłem postępować zgodnie z instrukcją, tylko wciąż nie wiem za wiele jak to się odbywa...
- Tak, prosze wypełnić kartę, wziąć probówkę z patyczkiem, zejść do pobieralni wymazów, wrócić... i dać mi to razem z wypełnioną kartą. Zrozumiał Pan?
- Myśle, że tak. A więc zabieram sie do dzieła. Zaraz wracam. A czy mogę zostawić tu teczkę?
- No... Wie pan. Jeśli tam jest kasa to może lepiej nie... teraz to nigdy nie wiadomo.
Pomyslał, że "siostra" przez to usiłuje mu przekazać, że nie ma zbyt silnej woli czy też kleptomanię, dlatego wolał za wczasu ustalić z nią zakres ewentualnej"inwigilacji"
- Tam raczej nie ma skarbów, zresztą... Może pani sprawdzić.
- Oh, gdzież bym śmiała, nie skorzystam - Powiedziała z szarmanckim uśmiechem, wodząc oczami za schodzącym już na parter Chłopakiem.

Otworzył trzecie drzwi od lewej z napisem: "Pobieralnia..." Ukazała mu się... najzwyklejsza w świecie wc, która wyróżniała się może mikroskopijnymi rozmiarami tak, że przy jego słusznym wzroście, niewiele brakowało by dosłownie bił głową o sufit. Poczynił zgodnie w instruktażem wsuwać patyczek tam, gdzie... Zawsze jest ciemno. Powinny być widoczne ślady strawionego pożywienia, konkretnie ekskrementów. Jednak niczego nie zaobserwował.
Tego mógł się spodziewać. Przecież nie jadł od 3 lat. Czasami co prawda wydalał [co świadczy o stopniu zaśmiecenia organizmu, nawet w młodym wieku], lecz przecież żywił się jedynie sokami. Chwila konsternacji. Przecież potrzebował tych badań do podjęcia pracy. a tu co - gówno. A raczej jego brak stanowią nie lada problem. Próbował jeszcze przez kwadrans czeprać patyczkiem jak najglębiej by coś jednak pobrać. A tu klops. Bo niby co powie pani w fartuchu? Że doszedł jakiś czas temu do wniosku, że wyżywi go miłość kosmosu oraz własna? Że codzienna godzina uśmiechania się do siebie przed lustrem zastępuje mu 2500 kalorii? Dla niego powyższy fakt był "chlebem powszednim" [ a raczej brakiem chleba powszedniego], lecz przekonanie kogokolwiek, wg niego było syzyfową pracą. Może i miało to sens - nowy wiek, wielu poszukujących, ale nie chciał się bawić w prorokowanie. Chciał tylko żyć dalej po swojemu. Wg swoich zasad. Porazając innych nowatorstwem. No bo jak można nie jeść?!...

Już dawno wszem i wobec został uznany za wariata, czubka, świrusa, pojeba, wykręta, frika, szajbusa, dziwaka itp. W najlepszym przypadku uważany był za egoistę, narcyza i egocentryka. Czy to siła woli, czy też niespotykany wręcz fakt sprawiały, że nigdy się specjalnie nie wysilał, jednak niemal zawsze miał, czego chciał. Jeśli tylko zechciał.
Przy całym swoim aspołecznym zdziwaczeniu i niekompatybilności potrzebował jednak czasem zaistnieć w trybikach biurokracji, pod egidą systemu gloryfikującego szablon. Zależało mu na pozytywnym wyniku badań.

Wracając do domu uśmiechał się do siebie, jak zwykle "oszczekał" go pies sąsiada. Bydle głupie, acz zadbane, gdyż rasowe. Takie to małe nic a wymodzone jak Cindy Crawford. Popatrzył na niego złowrogo z domieszką pogardy - jak zwykle. Czasami posłał mu jakiś kamyk na grzbiet, ale dziś w jego głowie zakiełkowała niepokojąca myśl. Wymagało kombinacji mięsno-usypiającej oraz szalonej głowy.
* * *

Po 10 dniach od oddania pierwszego wymazu, mężczyzna mógł odebrać książeczkę sanepidu. Była nowiutka, pachnąca. To jego przepustka i szansa na lepszą przyszłość. Co prawda Badające nigdy przedtem nie widziały, aby wymazy charakteryzowały się takimi wynikami, ale cóż. Znak czasów. Gdy pierwsza fala zdziwienia ucichła, po prostu machneły ręką. "A co nas to obchodzi, teraz w końcu żrą byle co"

Opublikowano

Piszesz pod "kasztelańską", że język niekonsekwentny, ale chyba nie zadałeś (aś?) sobie trudu przeczytania tego, co wkleiłaś (eś?) -

"po lewej stronie krzesło z mężczyzną w średnim wieku na nim, który wypełniał jakies papiery" - zdecyduj się o kogo chodzi

"Wracając do domu, jak zwykle oszczekał go pies sąsiada" - pies wracał do domu czy bohater wracał do domu? bo ze zdania wynika to pierwsze.

I tak jeszcze x razy w całym tekście. Wstrzymuję się od innych uwag, ciekaw jestem co powiedzą inni.

Opublikowano

Uzyskał odpowiedź i nieśpiesznie z aktówką zawadiacko medrającą u to prawej, innym razem lewej nogi kierował się w uprzednio obranym celu w stronę budynku, który go interesował. = no coś nie bardzo... i literówka i budowa i wogóle...

Zkorygował = brrr...... skorygował

zawrócił kilka domów = ooo, a jak on to zrobił? to jakiś herkules chyba!

w obliczu wizji = nie gra mi

Było niezbyt jasno, drewniane posadzki, po lewej stronie krzesło z mężczyzną w średnim wieku na nim, który wypełniał jakies papiery = kolega Freney już się wypowiadał...

Jedn = e?
sredniego = ś
nia = ą ......... no brzydkie te literówki, w kilku zdaniach? czytał Pan to choć raz przed wklejeniem?

patrzył na nia i niego = może na nich?

prosze, dziękuje, chwile, myśle, sie ....no wie Pan? ę ę


. tutaj =hm, T

(skutecznie mnie Pan zniechęca do dalszego czytania, ale jeszcze parę linijek zdzierżę)

tutaj niska blondynka spojżała na niego przez chwile, wymienili kilka słów i zostawiła go przed gabinetem z napisem "Tylko dla personelu, pukać by wezwać pracownika" jednak przez szeroko uchylone drzwi nie wysondował niczyjej obecności. = toż to kobyła! no może by chociaż przecinki!?

oraz co do wypełnienia = oraz jak wypełnić...

zakres "inwigilacji" = kropka.

wyketa = ?

pod egidą systemu gloryfikującego unifikacje= to się pan wysłowił...

Gdy pierwsza fala zdziwienia, po prostu = może minęła ta fala?
....................................

nie no błąd na błędzie, ominęłam wiele z braku sił
treść...
a mogę szczerze?
tylko niech się pan nie obraża, ale odnoszę wrażenie, że całe opowiadanko powstało pod wpływem jednego stwierdzenia, nawet zacytuję "a tu co - gówno. A raczej jego brak"
nie widzę tutaj nic głębszego.

Serdecznie pozdrawiam
Natalia

ps, proponuję następnym razem zamieścić coś ciekawszego a przede wszystkim bezbłędnego ortograficznie i stylistycznie.

Opublikowano

Nie dobrnęłam do końca, nie widziałam takiej potrzeby. Tekst jest przeciętny, jak wypracowanie ucznia gimnazjum.
Proszę się nie poddawać i postarać napisać coś innego, żeby się wybronić.

Pozdrawaim,
Marion

Opublikowano

Początek mało ciekawy: jakieś poszukiwania, mętne i kulawe, ale to już zostało drobiazgowo skomentowane i moim zdaniem do naprawienia. Moja ciekawość wzrosła w momencie ( wiem jak to zabrzmi, ale niestety to prawda) kiedy bohater grzebał patyczkiem i nie znalazł.. wiadomo czego. Kim był ten dziwny gość żywiący się miłością kosmosu i własną"?
Mógł to byś niezły pomysł na thiller, atak wyszła psia kupa.
Pozdrawiam serdecznie.

Opublikowano

Napisane toto jest fatalnie (a mnie od niechlujów kiedyś wyzywano na tej stronie, hłe hłe) FATALNIE!!!
Przedewszystkim, żeby doprowadzić tekst do uzytaczności pblicznej, trzeba go skrócić do połowy strony znormalizowanego maszynopisu. Na tyle wystarcza zwrotów akcji i pointy. Jezeli już takbys to okroił, zostawiając patyczek, żywienie się usmiechami i pointę - t potem trza by jeszcze błędy wyciąć - i to co zostaje to jest perłka proszę państwa. Ja lubię takie rzeczy. Naprawdę szkoda, że tak beznadziejnie i dennie to jest napisane.
ps
szanowny autorze, pozwól mi na korekte tegoż tekstu i zamieszczenie go na tej stronie. Twoja wizja + moja wizja. Twoje nazwisko (i moje małym druczkiem) zobaczymy co inni powiedzą? Hę? Eksperymencik?

Opublikowano

No, Panie/Pani Mało Ważny, po co się tak unosić. Kolega Marchołt nieco szorstki, ale dobrze chce. Jednak wątpię, by z Johnem Doe chciał... No, i wciąż się dopraszam pogłębienia płycizn w Kasztelańskiej, to trochę ważne dla mnie.

Opublikowano

Mam (dzięki Marchołtowi) pomysła. Proponuję otóż, by każdy z nas napisał opowiadanie na ten sam- może być jakaś informacja z prasy- temat. Dajmy sobie miesiąc czasu i na przykład na Mikołaja zamieścimy tu swoje utwory. Jeśli akceptujecie pomysł, czekam na propozycję tematu.

Opublikowano

Odzew będzie. Dam znać Marcholtowi jaka jest propozycja, bo nie dalej niż przedwczoraj mówił mi o temacie, jaki ma zamiar zaproponować w nieco innym towarzystwie :) Tymczasem ja toże przemyśliwam nad tematem. Do usłyszenia, pióra w dłoń :)

Opublikowano

Nie wiem czy ktoś to przeczyta, oto temat o którym freney mówił:
1.Wybrać swoje ulubione zwiaeżę. Najukochańsze, najwspanialsze. Serio.
2. Opisać je.
3. Ale w taki sposób, aby czytelnik je znienawidził, pomyślał "ale bydlę", nigdy bym takiego nie chciał, należy je wszystkie wybić, powinien byc zakaz istnienia dla takich zwierząt, etc.

Chodzi o to, zeby opisac coś wbrew sobie. A nawet przy całkowitym sprzeciwie. Mało to wprawdzie mikołajkowe, ale nie miało byc mikołajkowe.
jak są inne pomysły (o mikołaju, tak?) to też się piwszę. Ale ustalmy temat np. do końca tygodnia, ok?

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Postęp

       

      Zaryzykowałbym zdanie, iż wiara w postęp nauki i techniki narodziła się w „epoce renesansu” (choć rozmaite wynalazki ułatwiające życie pojawiały się już w epoce Archimedesa i wcześniej). Wielkie „tuzy”, które ukazały się na firmamencie epoki usiłowały unieść człowieka w powietrze i „przypinały” mu skrzydła. Konstruowały doskonalsze machiny wojenne takie, które zwiększały siłę rażenia i unicestwiania przeciwnika, zabijania drugiego człowieka. W architekturze dokonano przełomowego odkrycia i skonstruowano łukowate sklepienie świątyni (kopułę) we Florencji. Udoskonalano broń palną. Jednocześnie wraz z postępem techniki pojawił się regres dobrych obyczajów ludzi. Wyzwalano się z zbawiennych oków średniowiecznej dyscypliny etyczno-moralnej na rzecz powrotu do pogańskiej swobody obyczajów, co poskutkowało niemal natychmiast wzrostem zachorowań na choroby weneryczne. Następowało „zwyrodnienie” relacji międzyludzkich. Wielkie odkrycia geograficzne jakie miały miejsce w tej epoce, znacznie poszerzyły wiedzę o globie ziemskim i ilości kontynentów. Wraz z odkryciami nowych lądów odnowiły się także takie cechy osobowości ludzkich jak niezmierna chciwość i pazerność na kruszec złota. Kolonizowano nowo odkryte tereny i podporządkowywano sobie miejscową ludność siłą, brutalną przewagą militarną. Gwałcono łatwowiernych tubylców roznosząc jednocześnie nieznane tam wcześniej choroby takie, jak odra czy syfilis. Rola Kościoła została zmarginalizowana i wyparta przez bezpardonowy imperializm świeckiej władzy.

       

      Kolejną epoką, w której dominowała wiara w „ludzki geniusz”, w postęp nauki i techniki było „oświecenie”. Wiara w to, że człowiek samodzielnie, bez Boga i mimo Boga może, a nawet powinien kreować nową rzeczywistość. Zagrabiono i zlikwidowano dobra kościelne w wielu krajach uzyskując ogromny kapitał, który spożytkowano na „nowy” system kształcenia. Powstawały szkoły świeckie, w których kształcono przyszłe „elity” choć metody kształcenia w takich szkołach były, eufemistycznie rzecz ujmując, bardzo surowe. Za złe zachowanie, za nieuctwo karano chłostą. Uczono przeważnie lichwy. Choć nie tylko i wyłącznie. Ubodzy ludzie, którymi do tej pory opiekowało się duchowieństwo w rozmaitych przytułkach i sierocińcach zostali pozbawieni jakiegokolwiek wsparcia. Narastała przestępczość, wzrastał tzw. „margines społeczny”. Sytuację zaostrzał panujący powszechnie głód. Kary za przestępstwa (np. za kradzież chleba) były niewspółmiernie wysokie: ciężkie galery. To rodziło bunt i aprobatę haseł rewolucyjnych. Całą winę za zaistniałą sytuację społeczno-polityczną obarczono króla, arystokrację i duchowieństwo. Wymyślono i skonstruowano gilotynę przez którą „przewinęło” się wiele tysięcy ludzi. „Zgilotynowano” pół Francji. Najbardziej wymownym przykładem były wydarzenia w miejscowości Wandea we Francji. Odkryto siłę powszechnego ciążenia. Wzniesiono się po raz pierwszy w balonie na ogrzane powietrze, w powietrze.

       

      „Wiek pary” umożliwił ludziom szybsze i łatwiejsze przemieszczanie się na znaczne odległości w czasie i przestrzeni. Powstały maszyny, które ułatwiły wiele ciężkich prac wymagających do tej pory siły rąk ludzkich. Wymyślono nawet „filozofię pozytywizmu”, w której wychwalano pod niebiosa wiarę w postęp naukowo-techniczny oparty tylko i wyłącznie o doświadczenie. Zaczęto wierzyć w to, że postęp nauki, sam w sobie, przyczyni się do rozwiązania wszelkich problemów trapiących ludzkość. Wiara w Boga została uznana za relikt minionego czasu. Tymczasem „wojny napoleońskie” znów przyniosły opłakane żniwo w postaci śmierci setek tysięcy istnień ludzkich. Czy można tu mówić o postępie? Czy może raczej o regresie człowieczeństwa? Inny myśliciel naukowy (w tym czasie), postępowy zasugerował światu nauki i społeczeństwu, iż człowieka nie stworzył żaden Bóg lecz człowiek po prostu wyewoluował z małpy. Nie byłoby w tym nic niepokojącego (ot jeszcze jedna, nieszkodliwa teoria naukowa) gdyby nie fakt przeniesienia poglądów tego pana do etyki społecznej, a w końcu do moralności poszczególnych osób („darwinizm społeczny”). Doprowadziło to do zwyrodnienia relacji interpersonalnych. Mówiąc kolokwialnie „do zezwierzęcenia” znacznej części społeczeństwa, zaniku empatii. Pokrewny naukowiec do wyżej wymienionego dołożył swoje „trzy grosze” i powstała nauka zwana „eugeniką” co zaowocowało, w późniejszym okresie „rozwoju” ludzkości, katastrofalną w skutkach teorią „naukową” zwaną „higieną ras”. Rewolucja bolszewicka w Rosji na początku XX wieku, oparta o idee „wielkich myślicieli” i „dobroczyńców ludzkości”, gloryfikująca świecki humanizm, miała obalić istniejący, rzekomo skostniały ustrój społeczny przemocą, brutalną siłą. Na czele tej „rewolty” stanęły niedouczone męty społeczne, zbrodniarze rozmaitej konduity, przestępcy pozbawieni jakichkolwiek skrupułów moralnych. W tym to czasie, postęp techniczny „wynalazł” ciężki karabin maszynowy, który zastosowany na polach walki siał spustoszenie pomiędzy walczącymi: zarówno atakującymi, jak i broniącymi dotychczasowego ustroju społecznego (czyli caratu). Podobnie jak to działo się podczas „wielkiej rewolucji francuskiej” z tą różnicą, iż dokonywano rzezi już nie setek tysięcy obywateli ale ponad setkę milionów. Wprowadzono w Rosji terror jakiego przedtem ta ziemia nie znała. Wszystko pod „patronatem” akademii nauk i w imię nauki, i postępu. Wysłano do „łagrów” zarówno osoby duchowne, jak i wykształcone według tradycyjnych wartości takich jak filozofia grecka, hellenizm i cerkiew prawosławna (cywilizacja bizantyńska). Oponentów likwidowano lub w najlepszym razie zmuszano do emigracji. Na czele państwa stanęli psychopaci tłumiący jakiekolwiek ludzkie odruchy w skali społecznej. Wprowadzono ustrój „bez ludzkiej twarzy”.

       

      Pierwsza wojna światowa wraz z postępem naukowo-technicznym kosztowała istnienie wielu milionów ludzi. Usadawiano się w okopach („atak pozycyjny”) i strzelano do siebie „jak do kaczek” z „udoskonalonych” armat ogromnego kalibru, ciężkich karabinów maszynowych, pojawiły się czołgi. Jakby tego było mało wprowadzono do walki chemiczne środki bojowe. Trup słał się gęsto. Po wojnie było bardzo wielu okaleczonych mężczyzn, wymagających stałej opieki medycznej.

       

      Oczywiście byłbym tendencyjny, mało prawdopodobny i niesprawiedliwy, gdybym nie wspomniał tu o pozytywach „postępu” takich, jak wynalazek fotografii, ruchomego filmu, prądu elektrycznego, fal radiowych, penicyliny, samolotów, etc. itp. Te „dobre” wynalazki przysłużyły się „dobrej” stronie tzw. „postępu”. Dały ludziom ogromne możliwości rozwoju indywidualnego i społecznego w wielu dziedzinach nauki. Posunęły ludzkość niewątpliwie „do przodu”. Ludzie zauroczeni nowymi możliwościami zachłysnęli się się „postępem” i zaniechali tego co stanowi i stanowiło podstawy prawdziwego postępu w etyce i moralności, w sferze ducha, duszy, osobowości.

       

      Nadszedł czas przemysłowego ludobójstwa. Ludzi umieszczano w obozach zagłady i robiono z ich tłuszczu kostki mydła. Czas drugiej wojny światowej stanowił, historycznie rzecz ujmując, najmroczniejszy okres w dziejach świata. Eugenika posłużyła za podstawę teorii o wyższości rasowej określonych grup ludzi, o ściśle określonych cechach takich jak kolor oczu, włosów, kształtu czaszki itp. Doświadczenia [pseudo] medyczne na żywych, zdrowych i chorych ludziach miały posłużyć tak zwanemu „postępowi” wyższych rasowo „nadludzi”, znalezieniu „polepszaczy” bytu ludzkiego. Co zaś przyniosły? Ogrom cierpienia, bólu i śmierci. Wynalazcy, w imię obłąkańczej ideologii, wymyślili pocisk o napędzie odrzutowym, który miał zapewnić szybkie zwycięstwo siłom „wielkiej rzeszy niemieckiej”. Paradoksalnie, to odkrycie, znacznie udoskonalone, przyczyniło się do powstania w niedalekiej przyszłości pierwszej rakiety kosmicznej. Zarysowuje się więc dwoisty charakter tak zwanego postępu naukowo-technicznego. Z jednej strony ludzie żyją szybciej, podróżują dalej, a egzystencja ludzka staje się łatwiejsza. Jednak z drugiej, tej mroczniejszej strony, staje się straszniejsza, „nieludzka”. „Ludzie ludziom zgotowali ten los” - powiedziała dwudziestowieczna myślicielka. I co położyło kres temu dwudziestowiecznemu szaleństwu, jakim była druga wojna światowa? Oczywiście nowy, „postępowy” wynalazek jakim okazała się bomba atomowa, zrzucona na dwa wielkie miasta. Zmusiła siły zideologizowanych bojowników o lepsze jutro do bezwarunkowej kapitulacji. Zaczął się w powojennej rzeczywistości nowy wyścig. Wyścig zbrojeń. Każdy kraj, każde państwo chciało i chce posiadać taką broń masowego rażenia [ABC].

       

      W połowie XX wieku „narodzili” się nowi myśliciele związani z tzw. „szkołą frankfurcką”. W czym upatrzyli sobie postęp ludzkości? M. in. w odrzuceniu cywilizacji łacińskiej i kultury zachodu powiązanej z chrześcijaństwem. Uważali oni, iż współczesnego człowieka trzeba „wyzwolić” z ograniczeń, jakie nakłada na niego ta cywilizacja i kultura. Temu celowi miała posłużyć „rewolucja seksualna”. Dotknęła ona takie dziedziny kultury, jak: modę, film, teatr, muzykę młodzieżową, literaturę, prasę itp. itd. Środkiem prowadzącym do tego celu miał być niczym nieograniczony seks. Ponieważ „bliższa jest koszula ciału”, mówiąc kolokwialnie, ta myśl została bardzo łatwo przyswojona przez młodzież i jej „underground”. Naczelnym hasłem młodzieży „hipisowskiej” stało się powiedzenie „make love, not war”. Z podziemnego nurtu „wolnego rynku” dorzucono do tego ideologicznego kłamstwa narkotyki (LSD). Czym to poskutkowało? Uzależnieniem się ludzi od seksu, pornografii i narkotyków. Ile zgonów miało miejsce pomiędzy „idolami” stworzonymi przez tę ideologię, z powodu przedawkowania narkotyków...? Nie da się ich policzyć na palcach rąk i nóg. Tak wyglądał i wygląda ów „postęp” w odniesieniu do moralności ludzkiej, który sobie założyła „postępowa” część społeczeństwa. Przez cały XX wiek ludzkość borykała się z tą teorią „postępu”.

       

      Jakby tego było mało z w/w pnia myśli człowieczej zrodziła się „nowa” ideologia XXI wieku, popularnie zwana „gender”. Ideologia negująca nie tylko prawa przyrody, logiki, „prawo naturalne” ale także „zdrowy rozsądek”. Każdy normalny człowiek wie, że mamy tylko dwie płcie u ludzi: męską i żeńską. W w/w ideologii („gender”) okazuje się, że mamy setki płci, płci do wyboru, gdyż klasyczny podział płci to ograniczenie narzucone nam przez ową „nieszczęsną” cywilizację i kulturę.

       

      Cóż z tego, że nauka rozwiązała zagadkę kodu genetycznego człowieka (DNA). Że możemy tworzyć genetycznie zmodyfikowaną żywność (GMO), odporną na rozmaite choroby. Dziś nikt nie chce kupować i spożywać takiej żywności, ponieważ nieznane są konsekwencje żywienia się taką żywnością dla organizmu ludzkiego. Znakomitym wynalazkiem okazał się komputer osobisty (laptop, ajfon, smartfon). Tak, jak kiedyś w dziejach postępu znakomitym wynalazkiem okazał się klucz i zamek w drzwiach, tak może on posłużyć zarówno dobrym celom, jak i złym. Tak samo, jak kiedyś ten kto posiadał „wytrych” pośród złodziei, łatwo mógł usunąć przyczynę blokującą go i oddzielającą od skarbu, i otworzyć wszystkie drzwi. Tak samo dziś ten, który przygotował w komputerze fałszywą stronę internetową może wyłudzić fortunę na znaczną skalę. Kto zliczy tych, którzy dali się na to „nabrać” (zaufali oferentowi powodowani domniemaną uczciwością oferenta) i stracili fundusze, zgromadzone oszczędności? Gdzie jest ten właściwy postęp etyczno - moralny dzięki któremu ludzie ludziom mogliby bardziej zaufać? Czy systemy monitoringu wizyjnego rozwiązują problem? Nie! Przestępstwa są coraz bardziej wyrafinowane, a bandyci (hakerzy) coraz lepiej „wyedukowani”. Szkoda tylko, że nie jest to edukacja moralna we właściwym tego słowa znaczeniu. Szkoda tylko, że nie jest to nauka empatii.

       

      Na horyzoncie „postępu naukowo – technicznego” pojawiła się tzw. „sztuczna inteligencja”. Jakie perspektywy zarysowały się dla rozwoju nauki i postępu! Wielu cmoka z zachwytu. A we mnie powstaje niepokój: czy „sztuczna inteligencja” ma serce? To serce, które ma swoje racje, jakich rozum nie zna. Quo vadis homo viator?

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Postęp   Zaryzykowałbym zdanie, iż wiara w postęp nauki i techniki narodziła się w „epoce renesansu” (choć rozmaite wynalazki ułatwiające życie pojawiały się już w epoce Archimedesa i wcześniej). Wielkie „tuzy”, które ukazały się na firmamencie epoki usiłowały unieść człowieka w powietrze i „przypinały” mu skrzydła. Konstruowały doskonalsze machiny wojenne takie, które zwiększały siłę rażenia i unicestwiania przeciwnika, zabijania drugiego człowieka. W architekturze dokonano przełomowego odkrycia i skonstruowano łukowate sklepienie świątyni (kopułę) we Florencji. Udoskonalano broń palną. Jednocześnie wraz z postępem techniki pojawił się regres dobrych obyczajów ludzi. Wyzwalano się z zbawiennych oków średniowiecznej dyscypliny etyczno-moralnej na rzecz powrotu do pogańskiej swobody obyczajów, co poskutkowało niemal natychmiast wzrostem zachorowań na choroby weneryczne. Następowało „zwyrodnienie” relacji międzyludzkich. Wielkie odkrycia geograficzne jakie miały miejsce w tej epoce, znacznie poszerzyły wiedzę o globie ziemskim i ilości kontynentów. Wraz z odkryciami nowych lądów odnowiły się także takie cechy osobowości ludzkich jak niezmierna chciwość i pazerność na kruszec złota. Kolonizowano nowo odkryte tereny i podporządkowywano sobie miejscową ludność siłą, brutalną przewagą militarną. Gwałcono łatwowiernych tubylców roznosząc jednocześnie nieznane tam wcześniej choroby takie, jak odra czy syfilis. Rola Kościoła została zmarginalizowana i wyparta przez bezpardonowy imperializm świeckiej władzy.   Kolejną epoką, w której dominowała wiara w „ludzki geniusz”, w postęp nauki i techniki było „oświecenie”. Wiara w to, że człowiek samodzielnie, bez Boga i mimo Boga może, a nawet powinien kreować nową rzeczywistość. Zagrabiono i zlikwidowano dobra kościelne w wielu krajach uzyskując ogromny kapitał, który spożytkowano na „nowy” system kształcenia. Powstawały szkoły świeckie, w których kształcono przyszłe „elity” choć metody kształcenia w takich szkołach były, eufemistycznie rzecz ujmując, bardzo surowe. Za złe zachowanie, za nieuctwo karano chłostą. Uczono przeważnie lichwy. Choć nie tylko i wyłącznie. Ubodzy ludzie, którymi do tej pory opiekowało się duchowieństwo w rozmaitych przytułkach i sierocińcach zostali pozbawieni jakiegokolwiek wsparcia. Narastała przestępczość, wzrastał tzw. „margines społeczny”. Sytuację zaostrzał panujący powszechnie głód. Kary za przestępstwa (np. za kradzież chleba) były niewspółmiernie wysokie: ciężkie galery. To rodziło bunt i aprobatę haseł rewolucyjnych. Całą winę za zaistniałą sytuację społeczno-polityczną obarczono króla, arystokrację i duchowieństwo. Wymyślono i skonstruowano gilotynę przez którą „przewinęło” się wiele tysięcy ludzi. „Zgilotynowano” pół Francji. Najbardziej wymownym przykładem były wydarzenia w miejscowości Wandea we Francji. Odkryto siłę powszechnego ciążenia. Wzniesiono się po raz pierwszy w balonie na ogrzane powietrze, w powietrze.   „Wiek pary” umożliwił ludziom szybsze i łatwiejsze przemieszczanie się na znaczne odległości w czasie i przestrzeni. Powstały maszyny, które ułatwiły wiele ciężkich prac wymagających do tej pory siły rąk ludzkich. Wymyślono nawet „filozofię pozytywizmu”, w której wychwalano pod niebiosa wiarę w postęp naukowo-techniczny oparty tylko i wyłącznie o doświadczenie. Zaczęto wierzyć w to, że postęp nauki, sam w sobie, przyczyni się do rozwiązania wszelkich problemów trapiących ludzkość. Wiara w Boga została uznana za relikt minionego czasu. Tymczasem „wojny napoleońskie” znów przyniosły opłakane żniwo w postaci śmierci setek tysięcy istnień ludzkich. Czy można tu mówić o postępie? Czy może raczej o regresie człowieczeństwa? Inny myśliciel naukowy (w tym czasie), postępowy zasugerował światu nauki i społeczeństwu, iż człowieka nie stworzył żaden Bóg lecz człowiek po prostu wyewoluował z małpy. Nie byłoby w tym nic niepokojącego (ot jeszcze jedna, nieszkodliwa teoria naukowa) gdyby nie fakt przeniesienia poglądów tego pana do etyki społecznej, a w końcu do moralności poszczególnych osób („darwinizm społeczny”). Doprowadziło to do zwyrodnienia relacji interpersonalnych. Mówiąc kolokwialnie „do zezwierzęcenia” znacznej części społeczeństwa, zaniku empatii. Pokrewny naukowiec do wyżej wymienionego dołożył swoje „trzy grosze” i powstała nauka zwana „eugeniką” co zaowocowało, w późniejszym okresie „rozwoju” ludzkości, katastrofalną w skutkach teorią „naukową” zwaną „higieną ras”. Rewolucja bolszewicka w Rosji na początku XX wieku, oparta o idee „wielkich myślicieli” i „dobroczyńców ludzkości”, gloryfikująca świecki humanizm, miała obalić istniejący, rzekomo skostniały ustrój społeczny przemocą, brutalną siłą. Na czele tej „rewolty” stanęły niedouczone męty społeczne, zbrodniarze rozmaitej konduity, przestępcy pozbawieni jakichkolwiek skrupułów moralnych. W tym to czasie, postęp techniczny „wynalazł” ciężki karabin maszynowy, który zastosowany na polach walki siał spustoszenie pomiędzy walczącymi: zarówno atakującymi, jak i broniącymi dotychczasowego ustroju społecznego (czyli caratu). Podobnie jak to działo się podczas „wielkiej rewolucji francuskiej” z tą różnicą, iż dokonywano rzezi już nie setek tysięcy obywateli ale ponad setkę milionów. Wprowadzono w Rosji terror jakiego przedtem ta ziemia nie znała. Wszystko pod „patronatem” akademii nauk i w imię nauki, i postępu. Wysłano do „łagrów” zarówno osoby duchowne, jak i wykształcone według tradycyjnych wartości takich jak filozofia grecka, hellenizm i cerkiew prawosławna (cywilizacja bizantyńska). Oponentów likwidowano lub w najlepszym razie zmuszano do emigracji. Na czele państwa stanęli psychopaci tłumiący jakiekolwiek ludzkie odruchy w skali społecznej. Wprowadzono ustrój „bez ludzkiej twarzy”.   Pierwsza wojna światowa wraz z postępem naukowo-technicznym kosztowała istnienie wielu milionów ludzi. Usadawiano się w okopach („atak pozycyjny”) i strzelano do siebie „jak do kaczek” z „udoskonalonych” armat ogromnego kalibru, ciężkich karabinów maszynowych, pojawiły się czołgi. Jakby tego było mało wprowadzono do walki chemiczne środki bojowe. Trup słał się gęsto. Po wojnie było bardzo wielu okaleczonych mężczyzn, wymagających stałej opieki medycznej.   Oczywiście byłbym tendencyjny, mało prawdopodobny i niesprawiedliwy, gdybym nie wspomniał tu o pozytywach „postępu” takich, jak wynalazek fotografii, ruchomego filmu, prądu elektrycznego, fal radiowych, penicyliny, samolotów, etc. itp. Te „dobre” wynalazki przysłużyły się „dobrej” stronie tzw. „postępu”. Dały ludziom ogromne możliwości rozwoju indywidualnego i społecznego w wielu dziedzinach nauki. Posunęły ludzkość niewątpliwie „do przodu”. Ludzie zauroczeni nowymi możliwościami zachłysnęli się się „postępem” i zaniechali tego co stanowi i stanowiło podstawy prawdziwego postępu w etyce i moralności, w sferze ducha, duszy, osobowości.   Nadszedł czas przemysłowego ludobójstwa. Ludzi umieszczano w obozach zagłady i robiono z ich tłuszczu kostki mydła. Czas drugiej wojny światowej stanowił, historycznie rzecz ujmując, najmroczniejszy okres w dziejach świata. Eugenika posłużyła za podstawę teorii o wyższości rasowej określonych grup ludzi, o ściśle określonych cechach takich jak kolor oczu, włosów, kształtu czaszki itp. Doświadczenia [pseudo] medyczne na żywych, zdrowych i chorych ludziach miały posłużyć tak zwanemu „postępowi” wyższych rasowo „nadludzi”, znalezieniu „polepszaczy” bytu ludzkiego. Co zaś przyniosły? Ogrom cierpienia, bólu i śmierci. Wynalazcy, w imię obłąkańczej ideologii, wymyślili pocisk o napędzie odrzutowym, który miał zapewnić szybkie zwycięstwo siłom „wielkiej rzeszy niemieckiej”. Paradoksalnie, to odkrycie, znacznie udoskonalone, przyczyniło się do powstania w niedalekiej przyszłości pierwszej rakiety kosmicznej. Zarysowuje się więc dwoisty charakter tak zwanego postępu naukowo-technicznego. Z jednej strony ludzie żyją szybciej, podróżują dalej, a egzystencja ludzka staje się łatwiejsza. Jednak z drugiej, tej mroczniejszej strony, staje się straszniejsza, „nieludzka”. „Ludzie ludziom zgotowali ten los” - powiedziała dwudziestowieczna myślicielka. I co położyło kres temu dwudziestowiecznemu szaleństwu, jakim była druga wojna światowa? Oczywiście nowy, „postępowy” wynalazek jakim okazała się bomba atomowa, zrzucona na dwa wielkie miasta. Zmusiła siły zideologizowanych bojowników o lepsze jutro do bezwarunkowej kapitulacji. Zaczął się w powojennej rzeczywistości nowy wyścig. Wyścig zbrojeń. Każdy kraj, każde państwo chciało i chce posiadać taką broń masowego rażenia [ABC].   W połowie XX wieku „narodzili” się nowi myśliciele związani z tzw. „szkołą frankfurcką”. W czym upatrzyli sobie postęp ludzkości? M. in. w odrzuceniu cywilizacji łacińskiej i kultury zachodu powiązanej z chrześcijaństwem. Uważali oni, iż współczesnego człowieka trzeba „wyzwolić” z ograniczeń, jakie nakłada na niego ta cywilizacja i kultura. Temu celowi miała posłużyć „rewolucja seksualna”. Dotknęła ona takie dziedziny kultury, jak: modę, film, teatr, muzykę młodzieżową, literaturę, prasę itp. itd. Środkiem prowadzącym do tego celu miał być niczym nieograniczony seks. Ponieważ „bliższa jest koszula ciału”, mówiąc kolokwialnie, ta myśl została bardzo łatwo przyswojona przez młodzież i jej „underground”. Naczelnym hasłem młodzieży „hipisowskiej” stało się powiedzenie „make love, not war”. Z podziemnego nurtu „wolnego rynku” dorzucono do tego ideologicznego kłamstwa narkotyki (LSD). Czym to poskutkowało? Uzależnieniem się ludzi od seksu, pornografii i narkotyków. Ile zgonów miało miejsce pomiędzy „idolami” stworzonymi przez tę ideologię, z powodu przedawkowania narkotyków...? Nie da się ich policzyć na palcach rąk i nóg. Tak wyglądał i wygląda ów „postęp” w odniesieniu do moralności ludzkiej, który sobie założyła „postępowa” część społeczeństwa. Przez cały XX wiek ludzkość borykała się z tą teorią „postępu”.   Jakby tego było mało z w/w pnia myśli człowieczej zrodziła się „nowa” ideologia XXI wieku, popularnie zwana „gender”. Ideologia negująca nie tylko prawa przyrody, logiki, „prawo naturalne” ale także „zdrowy rozsądek”. Każdy normalny człowiek wie, że mamy tylko dwie płcie u ludzi: męską i żeńską. W w/w ideologii („gender”) okazuje się, że mamy setki płci, płci do wyboru, gdyż klasyczny podział płci to ograniczenie narzucone nam przez ową „nieszczęsną” cywilizację i kulturę.   Cóż z tego, że nauka rozwiązała zagadkę kodu genetycznego człowieka (DNA). Że możemy tworzyć genetycznie zmodyfikowaną żywność (GMO), odporną na rozmaite choroby. Dziś nikt nie chce kupować i spożywać takiej żywności, ponieważ nieznane są konsekwencje żywienia się taką żywnością dla organizmu ludzkiego. Znakomitym wynalazkiem okazał się komputer osobisty (laptop, ajfon, smartfon). Tak, jak kiedyś w dziejach postępu znakomitym wynalazkiem okazał się klucz i zamek w drzwiach, tak może on posłużyć zarówno dobrym celom, jak i złym. Tak samo, jak kiedyś ten kto posiadał „wytrych” pośród złodziei, łatwo mógł usunąć przyczynę blokującą go i oddzielającą od skarbu, i otworzyć wszystkie drzwi. Tak samo dziś ten, który przygotował w komputerze fałszywą stronę internetową może wyłudzić fortunę na znaczną skalę. Kto zliczy tych, którzy dali się na to „nabrać” (zaufali oferentowi powodowani domniemaną uczciwością oferenta) i stracili fundusze, zgromadzone oszczędności? Gdzie jest ten właściwy postęp etyczno - moralny dzięki któremu ludzie ludziom mogliby bardziej zaufać? Czy systemy monitoringu wizyjnego rozwiązują problem? Nie! Przestępstwa są coraz bardziej wyrafinowane, a bandyci (hakerzy) coraz lepiej „wyedukowani”. Szkoda tylko, że nie jest to edukacja moralna we właściwym tego słowa znaczeniu. Szkoda tylko, że nie jest to nauka empatii.   Na horyzoncie „postępu naukowo – technicznego” pojawiła się tzw. „sztuczna inteligencja”. Jakie perspektywy zarysowały się dla rozwoju nauki i postępu! Wielu cmoka z zachwytu. A we mnie powstaje niepokój: czy „sztuczna inteligencja” ma serce? To serce, które ma swoje racje, jakich rozum nie zna. Quo vadis homo viator?  
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @APMCudowna, ulotna chwila. Lubię takie wiersze. 
    • @Migrena   Zachwyciłeś mnie tym wierszem.Ukazałeś swoją romantyczną naturę. A dziś - znowu się zachwycam. Przepiękny wiersz!
    • Zakładam stłuczonego lustra maskę oprawioną w drewnianą ramę myśli odbijam światło zbyt ciasnych marzeń popękane szczęście do szkła się modli na oczach dziura łzami wykopana patrzę przez otwory podwójnej maski otwórz usta nadziejo lustrzana wyszepcz to co krzyczą senne kawałki smutkiem lustra nie skleję dotykam twarz szklaną odbiciu nadaję własne imię żegnam się z zamaskowaną blizną już nie jestem po drugiej stronie siebie
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...