Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

odsłonięte ramię przeciąga wzrok na krawędź przyzwoitości
nie brakuje tam światła pod sukienki abażurem
ześlizgują się dłonie trochę niechcący by szukać zaczepienia
uczucia w podtekście nazw przemijających ulic
nie zapamiętam

Opublikowano

przeciągam wzrok przez odsłonięte ramię na krawędź przyzwoitości
nie brakuje światła pod abażurem sukienki
niby niechcący ześlizgują się dłonie
szukają zaczepienia w uczuciu
w podtekście nazw przemijających ulic
nie zapamiętam


???

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Łagodniej potraktowałaś temat Agato, muszę się zastanowić co dalej czynić.
Podoba mi się taka interpretacja.
Pozdrawiam Krzysiek

Można zaplusować swoją interpretację ? ;)
Można, no to plus :P
Pozdrawiam.
Opublikowano

notka, nawet nie fotka, a ten abażur brzmi komicznie; miała fiszbiny, czy co? taka Ci wyszła balerina i to z bateryjnym zasilaniem pod sukienką, hihihi. nie gniewaj się, ale jak ująłeś, tak czytam.
;)
zdrówki, Krzyś
kaśka

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Taka właśnie podmiejska balerina, zasilanie miała słoneczne.:)
Nie gniewam się, bo czytasz jak chcesz, i z tego się cieszę.
Cenię sobie Twoje uwagi.
Zdrówko przyda się bo wiosenna zaraza mnie trawi. Źle się widać konserwowałem.
Fisz i biny! Tranu łyknę.;)
Pozdrawiam Krzysiek

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Whisper of loves rain    Wiersz maluje przytulną koegzystencję w mansardzie, wśród dachów lubelskich kamienic pokrytych puszystym śniegiem.   Miało to specyficzny koloryt- przypominający emigrację w Paryżu albo stan wojenny.   Pełne uroku miejsce, poświęcenie sztuce, a przede wszystkim młodość i miłość unieważniały fakt trudnego życia (na stole tylko herbata i chleb). Dla peela były to najlepsze chwile.   Ostatnia część tekstu jest konstatacją, że wszystko można utracić, poza "chwilą" bliskości. Nawet jeśli nie ma już człowieka z którym dzieliło się ten wspólny świat.   Końcowe stwierdzenie, stanowi piękną puentę. Zostało napisane na przekór bezlitosnej rzeczywistości...
    • @Mel666 W tym wszystkim zastanawia jedno. Czemu tak się dzieje? Czemu jeden zginie od ugryzienia mrówki, a drugi żyje sto lat. No i ta bezsensowność, która aż krzyczy w Twoim wierszu. Może to po to, by komuś było łatwiej, albo by zrobić miejsce drugiej mrówce. Nie wiem. Ale to pytanie pewno zostaje na długo w człowieku. Pozdrawiam. 
    • Dzięki. Pozdrawiam. 
    • @Poet Ka Och ...

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @andrew Rwany sposób przechodzenia od myśli do myśli imituje chaos, którego doświadcza człowiek w codziennym życiu.   Wiersz jest próbą, a raczej wezwaniem do stworzenia sobie własnego świata i ostrzeżeniem przed tłumem.   Dwa ostatnie, krótkie wersy, niczym zaklęcia, dookreślają, że „swój mały świat” to „swój kawałek podłogi” i „azyl”.   Myśl oraz wezwanie są kierowane do bliskiej osoby (nie w całym utworze- ponieważ pojawia się forma "z nią", jest to element tej rwanej struktury), ale także do wszystkich ludzi – a właściwie do każdego z osobna.   Moim zdaniem ten urywany sposób pisania oraz powtórzenie myśli stanowią największą siłę utworu, nadając mu indywidualny rys.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...