Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

WIELKA FLAMANDZKA (1968)
(Zagraj w "Flamish")

 

Flamandki idą w tan, nie mówiąc nic
Nie mówi im nic niedzielny dzwon
Flamandki idą w tan, nie idąc w noc
Flamandki to nie mówiący typ

Idą w tan, bo mają dwadzieścia lat
Wiek, gdy musisz zaręczyć się
Zaręczyć, by móc wziąć ślub
Ślub, byś dzieci mieć mógł


Tak uczyli rodzice nas
Mnich, i z eminencja sam,

Co w katedrze ma dom 
Dlatego tak, dlatego tańczą wciąż

Idą w tan, nie idąc w dreszcz
Nie idą w dreszcz w niedzielny dzwon
Idą w tan, nie roniąc łez
Flamandki nie ze łzawych są

Idą, bo minął trzydziesty rok
A to rok, gdy dobrze pokazać, że
Wszystko dobrze, dzieci rodzą się
Jak chmiel i żyto w krąg


Że dumą rodziców są
I Mnicha, i Eminencji, co
Kapłanem w katedrze jest
Dlatego tak, dlatego tańczą tan ten


Flamandki idą w tan, nie brnąc w śmiech
Nie brną w śmiech, w dzwonu broń
Nie brną w śmiech, bo śmiech to grzech
Flamandki nie mają zmysłu doń

Tańczą wciąż, choć już sześć dych -
Dostojny wiek, czas pokazać, że
Dobrze jest, wnuki wyszły ci
Jak chmiel i żyto w szkle


Wszystkie spowite w czerń
Jak Mnich, Eminencja Jej
Co w klasztorze pędzi też
Dziedziczą ją, jak tan ten

Flamandki idą w tan, choć minęło lat sto
A na sto lat musisz wykazać się
Pokazać, że umiesz wychylić szkło
Z chmielu i żyta, co utrzymało cię

Idą w sto pas do przodków, w ten sam dzwon
Co mnich, a nawet Ekscelencja, co
Archiprezbitrem post mortem zrobili go
I dlatego idą jeszcze raz w  ten tan, w to szkło

Idą w tan, choć nie chce zgiąć się krzyż,
Zdjąć się krzyż, ten wielki dzwon
Wziąć ten krzyż, krzyż lżejszy niż
Tan tan, tan ten po zgon


Flamandki
Flamandki
Fla-
Fla-
Pa pa

Pavluflon
 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Whisper of loves rain    Wiersz maluje przytulną koegzystencję w mansardzie, wśród dachów lubelskich kamienic pokrytych puszystym śniegiem.   Miało to specyficzny koloryt- przypominający emigrację w Paryżu albo stan wojenny.   Pełne uroku miejsce, poświęcenie sztuce, a przede wszystkim młodość i miłość unieważniały fakt trudnego życia (na stole tylko herbata i chleb). Dla peela były to najlepsze chwile.   Ostatnia część tekstu jest konstatacją, że wszystko można utracić, poza "chwilą" bliskości. Nawet jeśli nie ma już człowieka z którym dzieliło się ten wspólny świat.   Końcowe stwierdzenie, stanowi piękną puentę. Zostało napisane na przekór bezlitosnej rzeczywistości...
    • @Mel666 W tym wszystkim zastanawia jedno. Czemu tak się dzieje? Czemu jeden zginie od ugryzienia mrówki, a drugi żyje sto lat. No i ta bezsensowność, która aż krzyczy w Twoim wierszu. Może to po to, by komuś było łatwiej, albo by zrobić miejsce drugiej mrówce. Nie wiem. Ale to pytanie pewno zostaje na długo w człowieku. Pozdrawiam. 
    • Dzięki. Pozdrawiam. 
    • @Poet Ka Och ...

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @andrew Rwany sposób przechodzenia od myśli do myśli imituje chaos, którego doświadcza człowiek w codziennym życiu.   Wiersz jest próbą, a raczej wezwaniem do stworzenia sobie własnego świata i ostrzeżeniem przed tłumem.   Dwa ostatnie, krótkie wersy, niczym zaklęcia, dookreślają, że „swój mały świat” to „swój kawałek podłogi” i „azyl”.   Myśl oraz wezwanie są kierowane do bliskiej osoby (nie w całym utworze- ponieważ pojawia się forma "z nią", jest to element tej rwanej struktury), ale także do wszystkich ludzi – a właściwie do każdego z osobna.   Moim zdaniem ten urywany sposób pisania oraz powtórzenie myśli stanowią największą siłę utworu, nadając mu indywidualny rys.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...