„Ferdynand Wspaniały” to powieść dla dzieci, której autorem jest Ludwik Jerzy Kern. Opowiada ona o przygodach pewnego psa, tytułowego Ferdynanda, który zapragnął być człowiekiem. Pewnego razu przyśniło mu się, że jego marzenie się spełniło. W związku z tym uszył sobie strój, zaczął chodzić na dwóch łapach, a także przydarzyło mu się wiele ciekawych przygód, między innymi takich związanych z jego pobytem w hotelu.
W czasie pobytu w hotelu Ferdynand warczał przez sen, zatem obudzono go pytaniem, czy gdzieś tu nie ma psa. Ferdynand zaprzeczył, a wówczas dyrektor hotelu postanowił mu jakoś wynagrodzić to zakłócenie porządku. Ferdynand zdecydował, że ma ochotę na przejażdżkę windą. Dyrektor zgodził się na ten pomysł i wspólnie udali się do kabiny.
Dyrektor uprzedził, że budynek ma zaledwie osiem pięter, zatem podróż windą nie potrwa zbyt długo. Dyrektor i portier przywołali razem windę, wszyscy do niej wsiedli i zjechali na niższe piętro. Tam portier udał się do swoich obowiązków, a dyrektor wyjaśniał Ferdynandowi, jak konkretnie działa takie urządzenie jak winda. Pokazał mu też cały rząd białych guzików. Każdy z nich miał swoją funkcję, co mężczyzna także objaśnił Ferdynandowi. Pies zapytał, czy może nacisnąć któryś z guzików. Dyrektor pozwolił mu nacisnąć dowolny guzik, który się podobał Ferdynandowi.
Goście na parterze w tym czasie zgadywali, na którym piętrze tym razem zatrzyma się winda. Ferdynand i dyrektor nacisnęli jednak guzik, którego nikt wcześniej nie używał. Spowodowało to, że winda nagle wyleciała przez dach i zaczęła unosić się w powietrzu. Lecieli coraz wyżej i nic nie zapowiadało tego, by winda miała się zatrzymać lub wylądować z powrotem na ziemi. Ferdynand zastanowił się, na jakiej wysokości właśnie są, a wtedy jedna z chmurek wyjaśniła mu, że znajdują się na wysokości czterystu osiemdziesięciu pięciu metrów.
Potem wznosili się dalej, aż wreszcie Ferdynand poprosił jednego z ptaków o pomoc. Był to pan Gołębiowski. Zdecydował się on uratować nieszczęsnych podróżników. W tym celu sprowadził swoich ptasich przyjaciół. Ptaki usiadły na szczycie windy i uformowały sobą kształt piramidy. W ten sposób planowały one bowiem obciążyć windę i zmusić ją do wylądowania. Plan na szczęście zadziałał i winda zaczęła zmniejszać swoją wysokość. Ferdynand i dyrektor byli bardzo wdzięczni ptakom za okazaną im pomoc. Zaczęli się jednak obawiać tego, gdzie wylądują. Obudzili pana Gołębiowskiego, a ten zatroszczył się o odpowiednie miejsce lądowania windy. Okazało się, że był to park miejski, w którym akurat miała miejsce wystawa psów, a w niej uczestniczył jamnik Mercedes, pies ważny dla dyrektora.
Aktualizacja: 2026-01-13 13:15:13.
Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.