Kamień na kamieniu – streszczenie

Autorka streszczenia: Adrianna Strużyńska.

Kamień na kamieniu” to powieść obyczajowa Wiesława Myśliwskiego, wydana w 1984 roku przez Państwowy Instytut Wydawniczy, uznawana za jedno z najważniejszych dzieł nurtu wiejskiego polskiej literatury powojennej. Opowiada losy Szymona Pietruszki na tle przemian polskiej wsi w pierwszej połowie XX wieku.

Spis treści

Kamień na kamieniu – streszczenie krótkie

Szymon Pietruszka, główny bohater i narrator powieści, opowiada historię swojego życia przez pryzmat budowy rodzinnego grobu na wiejskim cmentarzu – przedsięwzięcia, które pochłania jego oszczędności, odszkodowanie i pamiątkowy zegarek z partyzantki. Budowę prowadzi murarz Chmiel, który jednak umiera, nie kończąc prac, co zmusza Szymona do zaciągania długów u sąsiadów i sprzedaży dobytku. Wędrując po cmentarzu, Szymon przywołuje losy zmarłych sąsiadów oraz historię własnej rodziny: dziadka Łukasza, który zabił karbowego i uciekł do Ameryki, babkę Rozalię, zmarłą w drodze za mężem, oraz dziadka Kaspra, który zapomniał, gdzie ukrył ważne dokumenty, które do końca życia próbował odnaleźć ojciec Szymona.

Szymon wspomina czasy partyzantki pod pseudonimem „Orzeł” – ukrywanie się w grobowcu, śmierć kolegi „Trzmiela” oraz liczne rany, w tym postrzał w brzuch. Opisuje też dzieciństwo naznaczone niebezpiecznymi przygodami. Osobny wątek stanowi wspomnienie starej wiejskiej drogi, zastąpionej nową szosą, przez którą wycięto przydrożne akacje. Ich sprzedaż wywołuje spory wśród mieszkańców; ocalałą wierzbę, przy której straszył podobno diabeł, kupuje sam Szymon. Nowa droga staje się przekleństwem wsi – zabiera kolejne ofiary wśród ludzi i zwierząt, a w końcu sam Szymon zostaje potrącony.

Szymon opisuje też młodzieńcze zabawy taneczne, podrywanie dziewcząt, bójki oraz nieudany flirt z córką oficera. Wspomina swoich braci, Antka i Staśka, którzy wyjechali w świat wbrew woli ojca, oraz brata Michała, który po osiągnięciu wybitnych wyników w nauce trafił do pracy w fabryce, stopniowo się wyobcował, zerwał kontakt z rodziną i zaprzeczył istnieniu życia pozagrobowego. Kiedy Szymon postanawia zapytać braci listownie o zgodę na wspólny grób, z trudem układa treść listu przy pomocy sąsiadów Kuśmierków. Bracia przyjeżdżają, lecz zamiast rozmawiać o grobie, krytykują stan gospodarstwa Szymona i szybko wyjeżdżają.

Ważny wątek stanowi wieloletni konflikt ojca Szymona z sąsiadem Prażuchem o miedzę, przechodzący w bójki, groźby i wzajemną przemoc między kolejnymi pokoleniami obu rodzin. Synowie starego Prażucha napadają na Szymona, ale później wstępują do jego oddziału partyzanckiego i giną w walce. Podczas okupacji sam Prażuch, mimo dawnej wrogości, ukrywa Szymona przed Niemcami. Po latach stary Prażuch, prowadząc wzorowe gospodarstwo, bezinteresownie opiekuje się majątkiem Szymona podczas jego pobytu w szpitalu po wypadku drogowym. Szymon opowiada o swoim pobycie w szpitalu: o umierającym adwokacie Kazimierzu, gorzkich monologach kalekiego Ambrożego oraz dobrej salowej Jadzi, która dokarmia Szymona i częstuje go pierwszą w życiu pomarańczą.

Po wojnie Szymon zostaje urzędnikiem udzielającym ślubów cywilnych, co wywołuje potępienie ze strony ojca i miejscowego księdza. Opisuje pierwsze śluby, jakich udzielał, romanse ze sklepową Kaśką i urzędniczką Małgorzatą, a także nieudaną próbę zdobycia serca Małgorzaty. Później dowiaduje się, że zaszła z nim w ciążę i dokonała aborcji, co wywołuje u niego wybuch wściekłości. Po tym zdarzeniu upija się i trafia do wiernej mu od lat kochanki Kaśki, która wyznaje mu bezwarunkową miłość, jednocześnie namawiając go, by znalazł sobie żonę.

Szymon wspomina też krótką, tajemniczą wizytę Michała, który po wojnie przyjeżdża bogato ubrany, wypytuje o wszystko, ale nic o sobie nie mówi i znika bez śladu na długie lata. Opowiada o śmierci matki, która zawsze płakała i cierpiała z powodu milczenia synów, oraz o stopniowym podupadaniu zdrowia ojca. Wraca pamięcią do czasów głodu na wsi, do zwyczaju chowania kromki wigilijnego chleba dla ziemi oraz do dziecięcego epizodu, gdy ukradł i zjadł świąteczną kromkę chleba, za co omal nie został ukarany śmiercią przez wściekłego ojca, powstrzymanego przez matkę.

Opowiada również o pielgrzymce z matką do Kawęczyna oraz o tragicznych wydarzeniach wojennych w Maruszewie – okrążeniu oddziału partyzanckiego, masowych wieszaniach na akacjach i zamkniętej na zawsze bramie dworskiej. Ranny, przebrany za księdza, wraca nocą do domu. Szymon szuka rady u starego, schorowanego księdza proboszcza w sprawie nagrobka, wspominając przy tym własne grzechy młodości. Odnajduje też zaniedbanego Michała, wykorzystywanego przez sąsiada, przywozi go do domu, bije z żalu i bezsilności, po czym kąpie, strzyże i karmi brata, przypominając sobie ich wspólne dzieciństwo.

Kamień na kamieniu – streszczenie szczegółowe

Rozdział 1. Cmentarz

Szymon Pietruszka opowiada o budowie grobu rodzinnego, który kosztuje niemal tyle co dom. Na budowę poszły odszkodowanie za nogi, srebrny zegarek pamiątkowy z partyzantki oraz część sprzedanej ziemi. Mury postawił murarz Chmiel, solidny rzemieślnik, który jednak zmarł tydzień po ukończeniu sklepienia, nie zdążywszy dokończyć prac wykończeniowych ani odebrać zapłaty. Brakuje pieniędzy na dalsze prace, a Szymon zadłuża się u sąsiada Kubika, potem u Maciołka, przeżywając upokorzenia z powodu długów. W końcu sprzedaje do skupu jałówkę, którą planował hodować.

Szymon rozmyśla o uprawie lnu i porównuje groby na cmentarzu: pozłacany grób rodziny Kłoniców, krzyż Kowalików przypominający złamane drzewo (na nim Niemcy powiesili partyzanta), monumentalny grób trzyletniej córki Barańskiego, grób Partyki z wielkim Chrystusem dźwigającym krzyż oraz grób lotnika Jasia Królów ze stalowym śmigłem zamiast krzyża, na którego pogrzeb przyjechali wojskowi koledzy.

Opisuje historię dziadków. Dziadek Łukasz (ze strony matki) zabił karbowego kosą za dotknięcie żony Rozalii i uciekł do Ameryki. Rozalia po latach, otrzymawszy list, oddała dzieci (matkę Szymona i jej brata Sylwestra) siostrze Agacie i popłynęła za mężem, lecz zginęła w sztormie, przysięgając wierność Łukaszowi. Dziadek Kasper ze strony ojca wymyślił kabłąk do kosy i założył straż pożarną, ale na starość stracił pamięć i nie mógł przypomnieć sobie, gdzie zakopał dokumenty dotyczące ziemi otrzymanej za ratowanie powstańców. Ojciec Szymona próbował różnych sposobów, aby się tego dowiedzieć. Dziadek obiecywał przypomnieć sobie w godzinie śmierci, lecz zmarł, nie zdradziwszy tajemnicy, a ojciec sprawił mu skromny pogrzeb bez mowy nad grobem. Ojciec sam prowadził poszukiwania, także w czasie wojny, aż do śmierci, prosząc syna, by je kontynuował. Rodzice Szymona są pochowani zwyczajnie w ziemi. Szymon planuje przenieść ich szczątki do nowego grobu razem z resztą rodziny.

Szymon wspomina partyzantkę: trzy dni ukrywania się z kolegą o pseudonimie „Trzmiel” w murowanym grobie podczas obławy, wszy oraz odwiedziny starego gospodarza z bimbrem i chlebem. Trzmiel, upojony alkoholem, wspomina słoneczniki widziane we wsi i mimo ostrzeżeń wychodzi po nie, ginąc z rąk Niemców. Szymon chowa go na tym samym cmentarzu bez trumny, według partyzanckiego zwyczaju chowania poległych bez nazwisk. Sam miał pseudonim „Orzeł” i utrzymywał dyscyplinę w oddziale.

Opowiada też o dzieciństwie: jako trzylatek omal nie zginął, walcząc z indorem sąsiadów. Uznano go za martwego, ale ocalał. Podczas kolędowania zawsze grał rolę Heroda, bo inni bali się śmierci.

W partyzantce był ranny siedmiokrotnie, w tym postrzelony w brzuch, po czym trafił na dwa lata do szpitala, w którym przeżywał ciężkie, monotonne dni wśród rannych. Po powrocie ze szpitala, mimo osłabienia, idzie na cmentarz z metrem, aby mierzyć groby, porównując solidną robotę Chmiela z gorszą pracą Woźniaków. Wspomina historię grobu Basi, córki nauczycielki, zmarłej na gruźlicę, której podarował szczenię nazwane jego imieniem, oraz grób młodego dziedzica zabitego w wypadku samochodowym.

Na koniec opisuje zniszczenia cmentarza podczas działań frontowych (sześć tygodni ostrzału z obu stron), gdy groby zostały rozorane, a szczątki trzeba było chować powtórnie. Kościelny Franciszek, który wcześniej zrzucał ptasie gniazda z drzew, po wojnie rozwieszał karmniki i uczył ministrantów łapać szpaki.

Rozdział 2. Droga

Szymon Pietruszka wspomina dawną wiejską drogę: nierówną, błotnistą lub zakurzoną, ale należącą do wszystkich mieszkańców, którzy dbali o odcinek znajdujący się przed ich domami, zamiatając go, zeskrobując błoto czy wysypując tatarakiem na Zielone Świątki. Przy drodze stały ławki i kamienie, ludzie chodzili środkiem, a mijające się wozy zatrzymywały się obok siebie bez pośpiechu. Po obu stronach rosły akacje, używane dawniej do budowy wozów.

Gdy budowano nową, szeroką asfaltową drogę, akacje wycięto, co wywołało żal mieszkańców. Kiedy okazało się, że drzewa idą na sprzedaż, wszyscy rzucili się je kupować, co prowadziło do kłótni i przekupstwa. Szymon też chciał kupić jedną akację, ale nie zdążył; wszystkie zostały sprzedane. Ocalała jedynie stara, spróchniała wierzba przy mostku, przy której straszył podobno diabeł. Pięta z Zamłynia spotkał diabła przebranego za pannę młodą, a dziadek Szymona rozmawiał z tajemniczym panem w cylindrze, który okazał się mieć rogi i nazwał go po nazwisku. Szymon kupuje tę wierzbę i wykorzystuje drewno do naprawy starego stołu.

Opowiada historię stołu złożonego z części znalezionych po wojnie na polu. Do stołu rości sobie prawo także Mateja zza rzeki, twierdząc, że stół stał na jego polu (dawniej dworskim). Po wybudowaniu nowej drogi Mateja, jako pierwszy mieszkaniec wsi, zostaje potrącony przez samochód podczas przechodzenia na drugą stronę i umiera, mówiąc przed śmiercią, że przy jednym stole wszyscy usiądą. Szymon wygłasza mowę na jego pogrzebie.

Nowa droga dzieli wieś na dwie strony, utrudniając kontakty sąsiedzkie. Kolejnymi ofiarami wypadków drogowych są: Pociejka (idąca na sumę, zabita mimo prób ustąpienia), pies Barańskiego, cielę Waliszyny i kura Szymona. Wibracje sprawiają, że pęka piec u Kacperskiego. 

Szymon wspomina czasy kawalerskie: zabawy taneczne, na których słynął ze swojego noża sprężynowego. Budził postrach, dlatego dostawał darmowy poczęstunek. Opisuje przebieg typowej zabawy: od grzecznych tańców po pijackie bójki nożowe, podczas których sam został pchnięty trzykrotnie i musiał się leczyć w trakcie żniw, zmuszony do koszenia zboża mimo ran. Opowiada o podrywaniu dziewcząt: nad rzeką podczas kąpieli, w polu podczas żniw, w stodole, przy okazji darcia pierza czy odprowadzania do domu zimą.

Wspomina spotkanie z panną w mundurze wojskowym (córką oficera), której pomógł wsiąść na konia, za co porucznik uderzył go szpicrutą. Wszystko skończyło się rozróbą w karczmie. Opisuje odpust na Matkę Boską Zielną, zakup figurki Matki Boskiej (na pamiątkę stłuczonej niegdyś figurki matki) oraz udany popis strzelania na strzelnicy. Opowiada sen o zmarłej matce mieszającej ciasto w wielkiej dzieży oraz o bracie Michale, obecnym w niewyraźnej postaci.

Szymon zwozi pszenicę z pola przez ruchliwą nową drogę, na której trudno przejechać przez sznur samochodów. W kolejce fur czekają m.in. stary Kuś, Marzec Wicek, Heniek Maszczyk z żoną Terenią, Franek Jędrys i Stach Brożyna. Chłopi złorzeczą na samochody i wspominają historie o cierpliwości (przypowieść Kusia o Bogu rozdającym bogactwa i obdarowującym chłopów cierpliwością zamiast dóbr). Stach Brożyna w gniewie bije konia Kusia; Szymon interweniuje, dusząc go. W końcu Szymon postanawia przedostać się na drugą stronę mimo ostrzeżeń innych chłopów i zostaje potrącony. Traci przytomność, ma wizję własnych odciętych nóg leżących na asfalcie we krwi, po czym budzi się otoczony ludźmi, bijąc na oślep batem, a nad nim klęczy zapłakany Kuś, mówiąc, że żyje.

Rozdział 3. Bracia

Szymon postanawia napisać list do braci Antka i Staśka w sprawie budowy grobu. Kupuje papier, obsadkę, stalówkę i atrament, bo nigdy wcześniej do nich nie pisał. Rodzina utrzymywała kontakt rzadko; raz na parę lat ktoś wpadał w odwiedziny. Matka pisała do synów listy z okazji świąt lub przy wysyłaniu paczek z mąką. Po jej śmierci Szymon wysłał braciom tylko telegramy o śmierci matki i ojca. Szymon chce zapytać braci, czy zgadzają się leżeć razem w rodzinnym grobie (planuje osiem kwater), czy wolą zostać tam, gdzie mieszkają. Cały wieczór spędza nad krótkim listem, dojąc krowy i myśląc, co jeszcze napisać. Dopisuje tylko pozdrowienia od Michała, nie pytając go o zgodę, bo Michał i tak nigdy nie odpowiada, gdy się do niego mówi.

Następnego wieczoru Szymon idzie z listem do sąsiadów Kuśmierków, prosząc syna Ryśka, uczącego się w zawodówce w mieście, o sprawdzenie listu. Kuśmierek, chory na astmę, nazywa syna pijakiem, bo Rysiek wrócił poprzedniego dnia pijany z młócenia. Rysiek czyta list niedbale i wytyka rzekomy błąd w słowie „grób”, co wywołuje złość ojca z powodu kiepskich wyników syna w nauce. Podczas kłótni Kuśmierek dostaje ataku silnego kaszlu, aż na chwilę traci przytomność. Szymon zabiera list, rezygnując z dalszego czytania i żałując, że w ogóle przyszedł. Kuśmierek krytykuje sposób napisania listu (to, że nie zaczyna się od słów „W imię Ojca i Syna”); Rysiek kłóci się z ojcem.

Szymon przepisuje list, dopisując prośbę o przywiezienie woreczków na mąkę, bo ma świeżo zmieloną. Po miesiącu bracia odpisują, że przyjadą w niedzielę. Szymon przygotowuje dom: sprząta, zmienia pościel i słomę w sienniku, kąpie i goli Michała, ubiera go w świeżą koszulę i krawat, zabija koguta na rosół, kupuje makaron zamiast klusek oraz pół litra wódki, a także chowa do komory obrazek przedstawiający Pana Jezusa wśród apostołów (bo Stasiek nie jest religijny). Bracia przyjeżdżają, ale od razu zaczynają się kłócić o stan gospodarstwa (stary stół, brak podłogi, brak żony u Szymona), nie pytając o powód wizyty ani o samopoczucie brata. Szymon nie przyznaje się do przygotowanej wódki i nie częstuje ich. Wspomina, że tak samo bywało zawsze, gdy rodzice żyli – bracia przyjeżdżali i szybko wyjeżdżali bez głębszych rozmów.

Następnie Szymon wspomina historię wyjazdów braci w świat. Antek, starszy od Staśka, wyjeżdża pierwszy po otrzymaniu listu od kolegi Wojtka, mimo sprzeciwu rodziców, chcąc żyć jak w kinie (osiem godzin pracy, dużo wolnego czasu). We wsi pojawia się objazdowe kino, które robi wielkie wrażenie na mieszkańcach. Ojciec obwinia kino za wyjazd Antka.

Opisuje pracę w milicji po wojnie: rewizje u chłopów w poszukiwaniu pozostawionej broni (znajdują ogromne ilości karabinów, granatów i amunicji ukrytych w domach, stodołach, a nawet pod świętymi obrazami). Broń staje się przyczyną licznych wypadków – dochodzi do postrzeleń na zabawach, dzieci bawią się bronią, a z błahych powodów wybuchają strzelaniny.

Opowiada historię swojej klaczy z partyzantki (podarowanej przez dziedzica wraz z siodłem i szablą), która zginęła od serii z broni maszynowej, oraz próbę przekształcenia zwykłego konia gospodarskiego (gniadego) w rumaka bojowego za pomocą własnoręcznie zrobionych ostróg, co kończy się upokarzającym upadkiem na oczach całej wsi.

Po powrocie z partyzantki Szymon zajmuje się strzyżeniem i goleniem chłopów we wsi, zyskując popularność. Wspomina zdradę, której żona Siudaka, Gabryśka, dopuściła się podczas okupacji z niemieckim żołnierzem u miejscowego fryzjera Jana Basiaka.

Ojciec namawia Szymona do pozostania na gospodarce zamiast zajmowania się fryzjerstwem, przypominając o zbliżających się żniwach. Szymon wspomina rozmowę z ojcem sprzed wyjazdu na wojnę, kiedy ten próbował go zniechęcić do walki, a potem rozpacz ojca, gdy również Stasiek (uważany za najlepszego przyszłego gospodarza) postanawia wyjechać w świat, by budować Polskę, zamiast zostać rolnikiem. Matka przygotowuje Staśkowi rzeczy na drogę (koszule, jedzenie, zioła, książeczkę do nabożeństwa). Stasiek długo nie pisze, przyjeżdża dopiero na pogrzeb matki wraz z Antkiem, po czym obaj od razu wyjeżdżają.

Na koniec Szymon idzie do Chmiela (murarza), aby powiedzieć, że bracia zgodzili się na wspólny grób, mimo że w rzeczywistości nie uzyskał od nich wyraźnej zgody – jedynie oddał im woreczki z mąką bez dalszej rozmowy o grobie.

Rozdział 4. Ziemia

Szymon rozmyśla o ziemi i wieloletnim sporze ojca z sąsiadem Prażuchem o miedzę. Ojciec wielokrotnie procesuje się z Prażuchem, lecz sądy niczego nie rozstrzygają. W końcu dochodzi do bójki na polu, w której Prażuch pchnięciem widłami rani ojca, grożąc mu przy tym szyderczo. Ojciec, leżąc zakrwawiony, przysięga, że pomści go syn Szymek. Gdy Szymon dorasta, dochodzi do kolejnych starć: uderza pięścią starego Prażucha za straszenie wron na jego polu, powodując, że ten całą zimę leży w łóżku. Później stary Prażuch bije batem Antka i dwie krowy za wejście na jego pole. Szymon w furii chce zabić dziada siekierą, ale ten ucieka i barykaduje się w domu. Spotykają się później w karczmie, gdzie Szymon poniża starego, każąc mu wypić wódkę, a ten w odpowiedzi pluje mu w twarz, po czym Szymon obala go na ziemię. Stary Prażuch odgraża się zemstą synów.

Po latach synowie Prażucha (Wojtek, Jędrek, Bolek) napadają na Szymona nocą, gdy odprowadza pannę z zabawy, bijąc go kołkami niemal na śmierć. Szymon leży w łóżku dwa tygodnie. Do zemsty dochodzi na odpuście w Lisicach, na który Szymon idzie z Zośką Pasieńkówną (licząc na przemielenie żyta u jej ojca, młynarza), i wdaje się w bójkę z trzema braćmi Prażuchami, których dotkliwie pokonuje. Stara kramarka, trzykrotna wdowa, radzi mu, aby nie używał noża w bójkach.

Podczas wojny, wracając nocą przez wieś, Szymon zostaje osaczony przez niemiecki patrol. Ucieka przez zabudowania sąsiadów, zabijając po drodze napotkanego psa, i ostatecznie chroni się w domu Prażuchów, którzy przyjmują go niechętnie, ale mimo wzajemnej wrogości nie wydają Niemcom. Wszyscy trzej synowie Prażucha wstępują potem do oddziału partyzanckiego Szymona i giną: Jędrek ginie podczas napadu na pociąg, Wojtek zostaje powieszony po okrążeniu w Maruszewie, a Bolek, osłaniając odwrót, po wyczerpaniu amunicji popełnia samobójstwo. Matka Prażuchów umiera wkrótce po wojnie z żalu, wiedząc, że synowie nie żyją. Stary Prażuch natomiast żyje długo, prowadzi wzorowe gospodarstwo, uczy się czytać i pisać, a podczas pobytu Szymona w szpitalu (po wypadku drogowym) opiekuje się jego gospodarstwem bez żadnej zapłaty. Umiera przygotowany na śmierć, zapowiadając dokładnie jej dzień i godzinę oraz pozostawiając testament.

Szymon po dwóch latach wraca ze szpitala i zastaje zdewastowane gospodarstwo: rozkradzione narzędzia, spleśniałe resztki jedzenia, wychudzone zwierzęta, brak prądu i zniszczony dom. W furii uderza batem i cepami w stado dzikich wróbli w stodole. Znajduje jednak swojego dawnego kota, który przetrwał i utył, żywiąc się myszami.

Opisuje życie w szpitalu: sąsiednie łóżko zajmował adwokat Kazimierz, cierpiący na chorobę kręgosłupa i uwielbiający słuchać opowieści o zwierzętach gospodarskich. Szymon trzymał go za rękę, gdy ten umierał. Po jego śmierci stary, pozbawiony nogi Ambroży wygłasza żałobny monolog o ziemskiej niesprawiedliwości, przywołując wspomnienie zmarłego adwokata oraz historię ojca zabitego przez wrogów. Opisuje też salową Jadzię, dobrą i wesołą kobietę, z którą żartobliwie „żenili się” wszyscy pacjenci i która z czułością opiekowała się chorymi. Szymon opowiada jej o swoim postrzeleniu w ramię podczas ucieczki przed Niemcami w Jemielnicy, kiedy, prowadzony boso przez śnieg, wyobrażał sobie, że idzie po polu, po czym rzucił się w jar i mimo postrzału uratował życie. W podziękowaniu za tę opowieść Jadzia zaczyna dokarmiać go dodatkowymi porcjami jedzenia i częstuje pierwszą w jego życiu pomarańczą.

Rozdział 5. Matka

Po wojnie gmina poszukuje urzędnika do udzielania ślubów cywilnych, gdyż mało kto chce się żenić w gminie zamiast w kościele, mimo związanych z tym korzyści (np. łatwiejszego przydziału konia i ziarna) oraz zorganizowania pokazowego wesela pierwszej pary – Florka Denderysa i Bronki Makulanki – którzy musieli wyjechać na Zachód z powodu obmowy ze strony mieszkańców wsi. Ksiądz z ambony gromi śluby cywilne jako bezbożne. Wójt Rożek proponuje Szymonowi posadę urzędnika udzielającego ślubów. Szymon zgadza się, bo ubranie mu się zdarło, a w milicji nie chciał już zostać po tym, jak nowy, niedoświadczony komendant zaczął szykanować bimbrownika Franka Gwiżdża zamiast pilnować ważniejszych spraw. Szymon rozważał też fryzjerstwo lub pracę konduktora autobusowego.

Opisuje niespodziewaną, krótką wizytę Michała, który przyjeżdża czarną limuzyną, przywozi prezenty dla całej rodziny, wypytuje o wszystko ze szczegółami, ale nie odpowiada na pytania, po czym nagle wyjeżdża, obiecując powrót z żoną. Nigdy więcej nie daje znaku życia mimo listów matki wysyłanych po kryjomu (bo ojciec był przeciwny dalszemu pisaniu).

Ojciec krytykuje Szymona za objęcie posady urzędnika udzielającego ślubów, nazywając go „zakałą” bez Boga. Szymon odpowiada cierpko. Wspomina wójta Rożka, byłego furmana dworskiego, który nie potrafił porządnie pisać i został zastrzelony; przy jego ciele znaleziono zagadkową kartkę z napisem „Śmierć czerwonym pachołkom”. Opisuje pierwszy ślub, jakiego udzielił (Stacha Magdziarza z Irką Bednarkówną), oraz swój styl wygłaszania przemówień ślubnych, w których przytacza słowa o miłości. Wspomina wesele Józka Kowalika z Zośką Siekierzanką, zaaranżowane przez ojca Józka (bogatego gospodarza określanego jako „kułak”) w celu podziału majątku na dwie działki i uniknięcia wysokich podatków. Chociaż Józek zamierza się rozwieść, zostaje z Zośką. Teść przez wiele lat znęca się nad nią i dopiero przed śmiercią prosi o przebaczenie.

Szymon opisuje swoje życie w gminie: flirty z urzędniczkami, romans ze sklepową Kaśką oraz sprzedaż nylonowych pończoch (kupowanych od wędrownej handlarki) różnym dziewczynom. Przywołuje wspomnienie z partyzantki, gdy ukrywał się jako rzekomo chory na suchoty „kuzyn dziedziców” w dworskiej rezydencji, uwodząc tam pokojówkę. Szymon przeżywa zauroczenie urzędniczką Małgorzatą z Łanowa. Kobieta ma małą maturę i podobno jest kochanką przewodniczącego Maślanki. Szymon usiłuje ją zdobyć, zaprasza ją na ślub, którego udziela, opowiadając przy tym przypowieść o królu, któremu nic się nie śniło. Zaprasza Małgorzatę na zabawę w lesie i upija się, chociaż ona nie pije alkoholu. Podczas odprowadzania Małgorzaty staje się natarczywy i obejmuje ją, za co zostaje uderzony w twarz i ucieka z płaczem. Następnie sam wraca na zabawę i urządza pijacką awanturę: tańczy samotnie i przejmuje rolę wodzireja. W rezultacie zostaje ukarany przeniesieniem na inne stanowisko. Strażacy mają do niego pretensje, że zmarnował zabawę.

Rozchodzi się plotka, że Szymon się żeni, która dociera do rodziców. Matka cieszy się i prosi o poznanie narzeczonej. Ojciec pyta wyłącznie o wielkość posagu, a Szymon w złości kłamie, że narzeczona ma czterdzieści morgów, co wywołuje entuzjazm ojca. Ojciec zaczyna tracić pamięć i pyta Szymona o wnuki, chociaż ten nie ma dzieci.

Rozdział 6. Płacz

Szymon opowiada o kolejnych przeszkodach w budowie grobu. Pada mu świnia przeznaczona na sprzedaż, którą wcześniej uratował przed sprzedażą sąsiadowi Midurze (opisuje historię prosiaka „Kwiczka”, do którego się przywiązał). Weterynarz każe dobić i zakopać świnię, a chlew trzeba zdezynfekować.
Opisuje trudności z materiałami: poszukiwanie szyny kolejowej na sklepienie grobu (naczelnik stacji Władysław odradza kupno państwowego mienia i sugeruje przekupienie zwrotniczego). Najmuje pijaka zwanego Pocztowcem do wykopania dołu pod grób, ale ten wielokrotnie go oszukuje, wymyśla wymówki, wyłudza alkohol i nigdy nie kończy pracy. Szymon ostatecznie sam, mimo kalectwa nóg, wykopuje dół.

Wspomina, jak podczas wojny Niemcy zabrali go wraz z dwudziestoma czterema innymi chłopami na rozstrzelanie do lasu, ponieważ we wsi odbyło się zebranie, a Szymon miał na głowie rogatywkę. Szczegółowo opisuje drogę ciężarówką, rozmowy przerażonych chłopów, niepewnych, czy jadą na śmierć, czy do pracy, zastrzelenie starego Strąka przy wysiadaniu z auta oraz kopanie wspólnego grobu na polanie. Szymon poświęca życie sąsiada Antoniego Kurasia (modląc się za jego duszę), popychając go na strażnika, dzięki czemu sam ucieka w las pod gradem kul i zostaje postrzelony w bok. Ukrywa się i leczy u nieznajomego gospodarza, jedząc dużo marchwi, która ma dobrze wpływać na krew, przez co jego skóra żółknie. Po kilku miesiącach wraca nocą do domu, zaskakując rodziców swoim wyglądem.

Opisuje wizytę urzędników z gminy Borowice, którzy chcą postawić pomnik ofiarom rozstrzelania w lesie i proszą Szymona, aby zgodził się figurować na nim jako zabity (dla „czystości” monumentu, bez wzmianki o ucieczce), częstując go alkoholem i jedzeniem. Matka stanowczo się temu sprzeciwia, natomiast ojciec się waha; ostatecznie sprawa pozostaje nierozstrzygnięta. Szymon szczegółowo opisuje przebieg samego zebrania przed gminą, przemówienie niemieckiego oficera, wybieranie chłopów do rozstrzelania, w tym siebie (za rogatywkę i przyznanie się do walki na wojnie), a także przewóz do lasu i egzekucję.

Szymon wspomina, że jego matka często płakała. Ojciec z kolei nie mógł znieść jej płaczu, dlatego starał się ją rozweselać. Szymon opisuje własną niezdolność do płaczu w dorosłym życiu, poza jednym wyjątkiem z dzieciństwa: gdy jako dziecko pasł krowy i był świadkiem trudnego porodu krowy sąsiadów. Kiedy inni chłopcy uciekli w strachu, on sam pomógł przy porodzie cielęcia, płacząc przy tym. Od tego czasu nazywano go „Chrzestnym”, mimo że w rzeczywistości nigdy nie został niczyim ojcem chrzestnym.

Opisuje partyzancki epizod: zabójstwo kolaboranta na targu w Płocicach wraz z towarzyszami Brzozą i Jarząbem. Podczas oczekiwania w karczmie na sygnał od Brzozy przypadkowo spotyka swojego pijanego, prawdziwego ojca chrzestnego, który głośno oznajmia, że jest jego chrzestnym, grożąc ujawnieniem partyzanckiego pseudonimu „Orzeł”. Szymon jest zmuszony uderzyć go, by zamilkł, po czym otrzymuje od Brzozy sygnał do akcji. W tle opisana jest historia partyzanta Jarząba (który lubił uczestniczyć w egzekucjach i został zabity podczas napadu na więzienie w Oleszycach) oraz tragiczna historia partyzanta Smutnego, który zastaje żonę zdradzającą go z drużbą Felkiem, po czym zabija oboje, a także kota, kurczęta i samego siebie.

Rozdział 7. Alleluja

Szymon rozważa, że święcone jajka smakują inaczej niż zwykłe, i wspomina słynne babki wielkanocne matki oraz zwyczaj wymieniania się z braćmi jajkiem za kawałek babki. Woli Boże Narodzenie od Wielkanocy, ponieważ ma ono stałą datę; lubi śpiewać kolędy, szczególnie „Bóg się rodzi”, i próbuje nauczyć śpiewać Michała. Wspomina młodość w straży pożarnej, pilnowanie grobu Chrystusa w Wielki Piątek w wypucowanych mundurach i pożyczonych oficerkach oraz zwyczaj lanego poniedziałku, podczas którego wraz z kolegami oblewał wodą dziewczęta. Przywołuje także brutalny epizod z Zośką Niezgódkówną, którą rozebrali do naga i mimo jej błagań wrzucili do rzeki. Opisuje doroczne święcenie kopy jajek. Po powrocie ze szpitala Szymonowi trudno jest dotrzeć do kościoła. Upuszcza laskę, przez co nie spóźnia się z poświęceniem jajek.

Wspomina pracę w gminie na stanowisku urzędnika do spraw planowych odstaw: trudne kontakty z ludźmi, konieczność picia z wdzięcznymi petentami i wieczorne pijaństwo w zamkniętej gospodzie prowadzonej przez kierownika Jasińskiego. Opisuje swoje powroty do domu w stanie nietrzeźwości, w tym epizod, gdy ojciec nie chce otworzyć drzwi, nazywając go diabłem, oraz rozmowę z duchem dziadka Łukasza na kamieniu przed domem. Opisuje traumatyczną scenę powrotu do domu, gdzie zastaje milczącego, wystraszonego Michała, przywiezionego przez nieznaną kobietę (rzekomo jego żonę), podczas gdy rodzice płaczą, nie wiedząc, czy to naprawdę Michał. Wkrótce potem umiera matka ze zgryzoty, a ojciec podupada na zdrowiu. Szymon zostaje zwolniony z pracy w gminie oficjalnie z powodu pijaństwa, ale faktycznie po incydencie z jedzeniem święconych jajek przy biurku podczas kontroli z powiatu, co oburzyło przewodniczącego Maślankę.

Po latach, budując grób, Szymon potrzebuje przydziału cementu i idzie do tego samego Maślanki, wciąż pełniącego funkcję przewodniczącego. Maślanka długo rozwodzi się nad planami rozwoju gminy, ale w końcu przyznaje Szymonowi dziewięć metrów cementu. Wspomina z żalem, że niesłusznie go zwolnił.

Szymon wspomina urzędniczkę Małgorzatę, którą poznał w gminie: ich stopniowe zbliżanie się podczas wspólnych powrotów do domu, poznanie jej rodziców i wspólne spędzanie czasu w jej domu podczas nieobecności rodziców, w tym pierwsze fizyczne zbliżenie. Po żniwach Małgorzata informuje Szymona, że wyjeżdża do chorej kuzynki. W rzeczywistości jest z nim w ciąży i decyduje się na aborcję, co wywołuje u Szymona wybuch wściekłości: bije ją i odchodzi mimo jej błagań o przebaczenie. Po tym zdarzeniu zrozpaczony Szymon upija się, odwiedza sąsiada Skowrona, potem Marcinka (u którego kupuje bimber), a następnie siedzi pijany pod kapliczką, rozmawiając z figurą Chrystusa. Ostatecznie trafia do sklepowej Kaśki, z którą ma romans od lat. Kaśka, w długim, emocjonalnym monologu, opowiada o swoich uczuciach do Szymona, samotności i cierpieniu z powodu jego związków z innymi kobietami oraz deklaruje bezwarunkową miłość i oddanie. Jednocześnie namawia go, aby znalazł sobie żonę, a ją traktował po prostu jako kochankę.

Rozdział 8. Chleb

Szymon wspomina zwyczaj wkładania kromki chleba z Wigilii w pierwszą wiosenną skibę podczas orki. Chleb przechowywano w stodole, matka kroiła go według starszeństwa domowników, a specjalną kromkę dla ziemi ojciec chował na strychu za krokwią, gdzie leżała aż do wiosny. Dzieci od najmłodszych lat uczono orać. Ojciec tłumaczył dzieciom, że niedanie ziemi chleba sprowadziłoby nieszczęście, a także opowiadał legendę o powstaniu skowronka.

Opisuje częste kłótnie ojca z dziadkiem, który cierpliwie znosił jego złość, wynikającą podobno z tego, że zapomniał, gdzie zakopał ważne papiery. Wspomina głód panujący w domu, gdy brakowało chleba, tęsknotę za jego zapachem i smakiem, unikanie mówienia o nim przez całą rodzinę oraz udawanie przez ojca i dziadka, że nie czują zapachu pieczonego chleba u sąsiadów. Wspomina też, jak ojciec przepytywał go z religii. Mały Szymon zmyślał odpowiedzi, przez co ojciec rzucił kiedyś w niego szczapą drewna. Opisuje, jak jako dziecko chciał zostać księdzem, aby słuchać spowiedzi grzesznych kobiet. Wspomina również próby podglądania rówieśniczki Staśki Makulanki w zamian za pieniądze.

Szymon opisuje wielki głód spowodowany suszą wiosną oraz powodzią latem, kiedy plony niemal całkowicie przepadły. Opisuje nieudaną procesję błagalną prowadzoną przez księdza, podczas której uczestnicy grzęzną w błocie. Rodzina przechodzi na dietę kartoflaną, a matka chowa resztki chleba w zamkniętym na kłódkę kufrze. Ojciec podczas wieczornego jedzenia pieczonych w popiele kartofli filozofuje o ich wartości. Mały Szymon kradnie ukrytą na strychu świąteczną kromkę chleba. Symuluje ból brzucha, aby nie iść do szkoły, po czym wspina się na strych. Początkowo chce tylko obejrzeć kromkę, ale nie wytrzymuje i ją zjada. Zostaje przyłapany przez wściekłego ojca, który w furii zakłada mu na szyję psi łańcuch, grożąc powieszeniem, ale w ostatniej chwili powstrzymuje go matka, mówiąc, że to wciąż jego dziecko.

Opisuje udział w wielotygodniowej pielgrzymce z matką. Wspomina także tę samą drogę do Kawęczyna podczas wojny, okrążenie oddziału partyzanckiego w Maruszewie przez Niemców oraz szczegółowo przedstawioną historię niedoszłego „Prokuratora” (przezwanego potem „Skowronkiem”), który zamiast skutecznie działać, pisał absurdalnie długie wyroki na partyzantów, a nie na wrogów, co doprowadziło do jego zniknięcia z oddziału. Opisuje przebieg ataku Niemców na Maruszew, ucieczkę przez rzekę, postrzelenie Szymona w brzuch oraz masowe wieszanie partyzantów i przypadkowych osób (w tym muzykantów, lekarza i dziedzica) na akacjach wzdłuż drogi i w bramie dworskiej, która od tamtej pory pozostaje zardzewiała i na zawsze zamknięta. Opisuje też zabawną scenę ze współczesną wycieczką zagraniczną, która pyta miejscowego rolnika o bramę stojącą samotnie wśród pól.

Kończy rozdział opisem powrotu rannego Szymona do rodzinnego domu, przebranego (za namową gospodyni plebańskiej) w księżowską sutannę dla zmylenia napotkanych osób. Po dotarciu nocą do domu unika konfrontacji z ojcem, czeka na matkę przy oborze podczas dojenia krów, wychodzi do niej, pije mleko prosto z naczynia, po czym matka przekazuje mu wiadomość od Michała oraz przeprasza za wcześniejsze słowa ojca.

Rozdział 9. Brama

Szymon zastanawia się, co postawić na budowanym grobie. Przypomina sobie bramę stojącą samotnie w polu i rozważa podobną, mniejszą formę, ale zauważa, że nie ma już kowala zdolnego wykuć takie odrzwia (zmarły Siudak był ostatnim). Wspomina sen, w którym tłum ludzi cisnął się do tej bramy, a Wojtek Kubików wołał z jej szczytu. Szymon idzie do księdza proboszcza, aby zapytać o radę i kupić miejsce na grób. Ksiądz, stary i schorowany, pisze akurat egzortę na pogrzeb. Prowadzą długą rozmowę: ksiądz pyta Szymona o spowiedź, przykazania i wiarę, a Szymon odpowiada wymijająco, filozofując o życiu, strachu, sile i słabości człowieka. Ksiądz częstuje go winem z porzeczek, poleca murarza Chmiela, a za miejsce na grób nie każe nic płacić. Ksiądz wspomina też dzieciństwo Szymona, w tym epizod, gdy jako chłopiec kradł z Kasińskim jabłka z sadu plebańskiego, został przyłapany przez psa Łopota i kościelnego Franciszka, a ksiądz czekał na niego następnego dnia w konfesjonale, lecz Szymon nigdy nie przyszedł się wyspowiadać. Ksiądz wygłasza długą refleksję o swoim powołaniu, zwątpieniu i roli pocieszyciela.

Szymon opisuje poszukiwania swojego brata Michała po powrocie ze szpitala. Chodzi od chałupy do chałupy, pytając sąsiadów, aż w końcu dowiaduje się od Guli, że Michał jest u Skobla. Szymon znajduje Michała pracującego u Skobla niczym parobek przy gnoju, bosego, brudnego, z zarośniętą brodą i ubranego w zniszczone ubranie kupione przez Szymona przed pójściem do szpitala. Złości się na Skobla za to, że wykorzystuje jego brata w zamian za miskę jedzenia, po czym zabiera Michała do domu. W domu Szymon bije Michała skręconym powrozem do wiązania krowy za to, że pozwolił się tak traktować, choć Michał nie reaguje, nie broni się ani nie wydaje żadnego dźwięku, tylko pochyla się, nadstawiając plecy. Po chwili Szymon, wyczerpany fizycznie, przestaje bić i mówi Michałowi, że nie będzie on już więcej wyrzucał gnoju u Skobla. Następnie Szymon organizuje bratu kąpiel: pożycza od sąsiada Pająka balię, grzeje wodę, myje Michała krok po kroku, wspominając przy tym ich wspólne dzieciństwo (naukę pływania, wspólne kąpiele oraz epizod ze skradzionym i zniszczonym przez innych chłopaków kapeluszem Michała). Strzyże go, goli i karmi jedzeniem przyniesionym ze szpitala.

Szymon wspomina dalej historię Michała: jego wybitne wyniki w nauce osiągane w dzieciństwie, dzięki którym rodzice mieli zamiar kształcić go na księdza, ale z braku środków wysłali go do dalekiego kuzyna w mieście na naukę krawiectwa. Michał porzucił naukę krawiectwa, zaczął pracować w fabryce, stawał się coraz bardziej małomówny i wycofany, przestał regularnie odwiedzać rodzinę, a podczas jednej z wizyt wybuchnął, zaprzeczając istnieniu życia pozagrobowego, po czym wyjechał w gniewie. Odtąd rzadko przyjeżdżał, unikał rozmów o swoim życiu i niemal całkowicie odciął się od rodziny.

Szymon opowiada milczącemu Michałowi o wadze mowy i słów w życiu człowieka, wspomina naukę orki z ojcem oraz przedstawia plany budowy rodzinnego grobu na osiem kwater, w którym mieliby spocząć wszyscy członkowie rodziny.


Przeczytaj także: Widnokrąg – plan wydarzeń

Aktualizacja: 2026-08-05 00:58:48.

Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.