Sonet 154

Autor:
Tłumaczenie: Jan Kasprowicz

Pewnego razu zasnął bożek mały
Z swoją płomienną pochodnią u boku:
Nadbiegły nimfy, które ślubowały
Czystość, i oto najpiękniejsza z tłoku
Tych pięknych dziewic, wyciągnie mu z dłoni
Żagiew, od której świat się wokrąg pali —
Wódz żądz gorących pozostał bez broni!
A nimfa, ogień zanurzywszy w fali,
Wraz ją rozgrzewa i w kąpiele zmienia,
Uzdrawiające zimny zdrój: Przez wieki
Zdążają k’niemu chore pokolenia,
Lecz ja tam darmo poszedłem po leki,
Bo miłość wodę do waru pobudzi,
Ale miłości woda nie ostudzi.

Sonnet CLIV

The little Love-god lying once asleep,
Laid by his side his heart-inflaming brand,
Whilst many nymphs that vowed chaste life to keep
Came tripping by; but in her maiden hand
The fairest votary took up that fire
Which many legions of true hearts had warmed;
And so the General of hot desire
Was, sleeping, by a virgin hand disarmed.
This brand she quenched in a cool well by,
Which from Love's fire took heat perpetual,
Growing a bath and healthful remedy,
For men diseased; but I, my mistress' thrall,
Came there for cure and this by that I prove,
Love's fire heats water, water cools not love.

Czytaj dalej: Sonet 116 - William Szekspir