Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Dzisiaj wisi coś złego w powietrzu:
elektryczność, napięcie wśród deszczu,
falą z mózgu do mózgu gna gniew,
chmurna para dziś drga niespokojnie,
ludzie myślą zaczepno-obronnie,
prąd rozbuchał szpik kostny i krew.

Niebo ciska ku ziemi błyskami
znak wściekłości, jak my - spojrzeniami,
dalej wiatr przekazuje go pniom,
i już wrzeszczą na wietrze gałęzie,
że dla piskląt litości nie będzie,
gdy nienawiść na las rzuci grom.

Granatowo pulsują pomruki
echem w góry, wieżowce i bruki,
nurtem rzek i oddechów do serc.
Warczą psy na znak burzy we wnętrzu,
grzmoty dają powszechność przekleństwu,
iskrzy nim cały świat, każdy nerw.

------------------------------------------

Instytut Meteorologii przewiduje na dziś:
zachmurzenie miejscami dość duże,
wichury, grady, ulewy i burze,
niekorzystne warunki dla meteopatów,
alergie na pylone wiatrem pyłki kwiatów,
brak odporności na stres i ból zębów,
podenerwowanie w pobliżu urzędów,
niekomunikatywność, kłótliwość przyrody,
awanturę powietrza, ziemi, ognia, wody.

Opublikowano

Witam.
Źle to Pani rozegrała. Jedynie ciekawie się rozpoczyna ("Dzisiaj wisi coś złego w powietrzu"), potem zaś, jeśli już o tym złu pisać, nie powinno być tak dużo słów takich, jak: gniew, nienawiść, wściekłość, przekleństwo etc. Często są to wyrazy bliskoznaczne, zastosowane w tekście po to, by pokazać czytelnikom, że nasz język jest bogaty i żeby nie robić czegoś w stylu średniowiecza, gdzie mniej dbano o piękno języka, bardziej o przekaz. I jeśli chodzi o te wspomniane przeze mnie słowa, to nie buduje się nimi nastroju. Trzeba zrobić tak, żeby to czytelnik sam wyczytał tę nienawiść, tę wściekłość etc. Tu zaś wszystko podane jest jak na tacy.
W wersie 1. pojawia się "elektryczność", czyli jakby zapowiedź prawdziwej burzy, co zgodne jest jeszcze z samym tytułem wiersza ("Prognoza pogody"). Ale nagle w wersie 2. mamy już tę burzę, czyli już nie mogę być mowy o zapowiadaniu czegokolwiek. Wprawdzie burza dopiero się zbliża ("że dla piskląt litości nie będzie), ale jest to zbyt czytelne, szczególnie tu: "Niebo ciska ku ziemi błyskami". "Elektryczność" jakoś jeszcze się ratowała, można by później pójść w kierunku spięć, zwarć, przeciążeń, trochę to wszystko zamaskować. Wprawdzie wciąż dałoby się to odczytać, ale przynajmniej tak by nie wiało łopatologią. Da się ją szczególnie wyczuć w 5. wersie ("ludzie myślą zaczepno-obronnie"), gdzie dowiadujemy się, o jaką burzę tak naprawdę chodzi. Z jednej strony wahania natury, z drugiej awantury między ludźmi. Należy jeszcze dodać, że zapis wersu jest fatalny. Dziwnie to brzmi, że "ludzie myślą zaczepno-obronnie", jeśli już chce Pani ukazać taki sens, to chociaż proszę przerobić jakoś ten wers. Zbyt czytelne.

2. strofa - "Niebo ciska ku ziemi błyskami/ znak wściekłości, jak my – spojrzeniami" - to już porażka na całej linii. W tym momencie wszystko już jest tak jasne, że dalej czytałem tylko po to, by móc sprawiedliwie ocenić. No i się zawiodłem, bo potem zamiast jakoś to ciekawie napisać, bazuje Pani głównie na wyrazach o dużej ekspresji, tak że aż mdli czytelnika. Mamy potem "wrzeszczą", "litość", "nienawiść", "granatowe pulsujące pomruki", "warczą", "przekleństwu". Za dużo tego. Takie pisanie o burzy, o stosunkach między ludźmi jest szablonowe. Nie wiem, czy się jasno wyrażam, chodzi o to, że tu nic odkrywczego nie ma.

Ostatnia strofa - oddzielona od reszty i chyba słusznie, bo wygląda jakby wzięta żywcem z obcego tekstu. Nawet mamy dowcip ("podenerwowanie w pobliżu urzędów") i chyba dzięki temu jest to najlepsza strofa z całego tekstu. Ja na jej fundamencie zbudowałbym zupełnie nowy tekst.

Kończąc, bo czas mnie goni i muszę niebawem wychodzić, nuda, nuda, nuda. Napisane sztampowo i na dodatek w niektórych miejscach brzmi tragikomicznie (patrz: ostatni wers 2. strofy). Ta "nienawiść" rzucająca "gromy", nieciekawe, nieodkrywcze i jeszcze czuje się przesyt. Kilka ciekawych metafor wyłuskałem, choćby z wersu o pisklętach. Brzmi jak alegoria, te pisklęta można ciekawie zinterpretować. Radzę napisać tekst od nowa. Proszę wybaczyć, że tak pobieżnie, ale jak już wspomniałem czas mi iucieka, a więc uciekam.

I jeszcze jedno - proszę wklejać do działu niżej, bo ten tekst nie jest tekkstem "wprawnego poety".

Pozdrawiam.

Opublikowano

no... zdecydowanie... źle źle źle...

Chociaż wierszyk nadawał by się do jakiejś przedszkolnej pioseneczki do programu "Kulfon i żaba Monika".
:/

Radze wystartować gdzie indziej, bo rzecyziwście tu może być troche uciążliwe umieszczanie takich wierszy. Szczególnie w tym dziale.

Pozdrawiam!
R.

Opublikowano

takie wash and go, czyli dwa w jednym. pierwszy wiersz śmiertelnie poważny, drugi żartobliwy. może nie jestem tak wyrobionym czytelnikiem jak wcześniej komentujący, bo mi właśnie ten drugi wierszyk bardzo się spodobał. jest zabawny (wywołał u mnie uśmiech, a to już coś) i sprawnie napisany. co do pierwszego, to choć wydaje mi się, że doskonale rozumiem Twoje intencje, to przemawia do mnie jedynie kilka jego wersów, które choć bardzo dobre, giną pośród pozostałych, które z kolei wyszły nijako. pozdrawiam serdecznie.

Opublikowano

Amerrozzo, bardzo dziękuję za tak wnikliwą analizę i długi komentarz. No cóż, nie każdy lubi taki kwiecisty styl, wiem o tym. Teraz jest moda na oszczędność słowa, na lakoniczność, co z kolei mnie się nie zawsze podoba. Rzecz gustu lub mody właśnie.
Sztampa? Być może, chociaż jeszcze nie czytałam polskiego wiersza, który byłby próbą pokazania, że w całej przyrodzie ożywają te same uczucia i nastroje, co w ludziach i że często nasze uczucia przejmujemy bezpośrednio od przyrody, której jesteśmy cząstką.
Każdy ma prawo do własnego zdania - i Ty, i ja. Ale w związku z tym uważam, ża jedno Twoje zdanie jest niestosowne: "I jeszcze jedno - proszę wklejać do działu niżej, bo ten tekst nie jest tekkstem "wprawnego poety"." To Twoja ocena. Ale dlaczego próbujesz mi rozkazywać i rozstawiać po kątach? Uważasz się za "wprawnego krytyka"? ;-)

Stehr, tak jak pisałam poprzednikowi: masz prawo do własnego zdania i gustu, ale nie mów mi, co mam robić i co gdzie umieszczać, bo znacznie przekraczasz swoje kompetencje oraz granice grzeczności.

Michale, wiem nie od dziś, że nie lubisz tego typu wierszy. No cóż, nie wymagam tego od nikogo. Dzięki, że jednak przeczytałeś i zaznaczyłeś, że byłeś u mnie w gościnie.

Sylwestrze, bardzo dziękuję za przeczytanie i rzeczowe, szczere odniesienie się do tekstu. Cieszę się, że podobają się choćby fragmenty - to jednak więcej niż nic!
Czy wiersz jest śmiertelnie poważny? Eee, chyba nie...
A które wersy są lepsze od innych i dlaczego?

Messa, w świat bajd weszłam dawno, dawno temu - wtedy prawie nic innego nie pisałam. Ale potem jakoś mi się skończyła wena w tym wątku. A teraz Ty jesteś tu Mistrzem bajdy, a ja nie odważyłabym się robić Ci konkurencji. Dlatego mój wiersz nie jest taką dosłownie bajdą, gdzie wszystko ze wszystkim gada. Zresztą ja chciałam zwrócić tu uwagę na pewne rzeczywiste, wcale nie "bajdowe" zjawisko, z którego nie każdy zdaje sobie sprawę: że cała przyroda jest rządzona tymi samymi emocjami, które i my odczuwamy.

No, teraz to mi się oberwie od "racjonalistów"!

Serdecznie pozdrawiam wszystkich Gości i dziękuję za komentarze. :-)

Opublikowano

Witam raz jeszcze.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Proszę wybaczyć, jeśli zabrzmiało to nietaktownie. Nie mam zamiaru Pani szkalować. Ale czuję się niejako zmuszony do odpowiedzi na powyższe słowa.
1. To nie był rozkaz, ale prośba. Proszę zauważyć, że napisałem "proszę".
2. Kiedy tekst istotnie nie nadaje się do działu dla "wprawnych poetów", nie powinien się tam znaleźć. Powinna posiadać Pani na tyle wyczucia i mieć tak rozwiniętą samokrytykę, by móc trzeźwo ocenić, czy dany tekst może być wklejany do tego działu.
3. Przez to, że ludzie wklejają byle gdzie swoje teksty, nie bacząc na ich poziom, podział tego forum na poetów takich i takich nie ma już żadnego znaczenia. Równie dobrze by było zlać oba te fora w jedno, by wszyscy zamieszczali w tym samym miejscu. A tak, to mamy jakby dwa fora, na których można komentować z tego samego konta. A podział jest mylący.
4. Czy uważam się za wprawnego krytyka? Pani wybaczy, ale tu oceniamy tylko i wyłącznie Pani tekst, żadnych wycieczek osobistych. Mógłbym oczywiście odbić piłeczkę i spytać się: Czy naprawdę uważa się Pani za wprawnego poetę, skoro zamieszcza w tym dziale takie teksty, które, jak sama Pani widzi, zbierają raczej niepochlebne opinie? Umówmy się, że było to pytanie retoryczne.

Pozdrawiam.
Opublikowano

Amerrozzo, Jesteśmy na Pan/Pani? No dobra.
Ocena wiersza jest sprawą subiektywną. Myślę, że zdaje Pan sobie sprawę z tego? Każdy ma prawo do oceny wierszy swoich oraz innych zgodnie z własnym gustem i odczuciami. Gdybym uważała się za "niewprawną poetkę", to wklajałabym wiersze do działu P. Skoro tego nie robię, to znaczy, że uważam się za wprawną. Ale nie wymagam, żeby Pan uważał tak samo. Proszę więc nie wymagać ode mnie, żebym z kolei ja uważała podobnie jak Pan.
Rzeczywiście, według mnie niepotrzebny jest podział tego Forum na dział P i dział W. Ale może to ułatwia niektórym oswojenie się z tym Orgiem, zwłaszcza, jeśli ktoś jest nieśmiały, niepewny siebie, źle znosi krytykę itd. Natomiast ocenianie, gdzie kto powinien wkleić swój wiersz, jest sprawą jak najbardziej subiektywną i nikt nie ma prawa niczego tu nikomu narzucać.
Piszę od kilkudziesięciu lat. Nie twierdzę, że jestem genialna, traktuję to jak zabawę, wyżywam się w tym. Moje wiersze jednym się podobają, innym nie, jedne zdobywają większy aplauz, inne mniejszy, i jest to prawidłowe i naturalne. Ale po kilkudziesięciu latach pisania na pewno nie jestem "Początkująca".
Uważam, że skoro Pan ocenia moje wiersze, to ja mam równe prawo oceniać Pana krytyki. Dlaczego uwża Pan, że krytyki nie podlegają ocenie? Z jakiejże przyczyny?
Nie zauważyłam, żebym robiła do Pana jakiekolwiek osobiste wycieczki. Jeśli tak Pan coś przyjął, to bardzo proszę mi zacytować, gdzie i kiedy to zrobiłam, bo może po prostu w czymś się nie zrozumieliśmy?
Mam nadzieję, że nasza rozmowa trafi na sympatyczniejszy tor, bo ten portal jest ostatecznie po to, żeby się dobrze wspólnie bawić. I może jednak przejdziemy na Ty, jak z większością osób tutaj? :-)

Messa, ależ ja nie mam do Ciebie najmniejszej pretensji! Po pierwsze: masz prawo oceniać według własnego gustu i wcale nie musisz się kierować uwagami innych osób, w tym także autora. Po drugie: przecież nawet nie oceniłeś mojego wiersza negatywnie, przynajmniej ja tego tak nie odebrałam; przeciwnie: napisałeś, że idę w kierunku bajdy, czyli gatunku, który Ty uprawiasz po mistrzowsku - toteż wzięłam to za pewien komplement! I zupełnie poważnie napisałam, że nie śmiem stawać do konkurencji z Tobą - to nie ironia!
Zresztą ja też pisuję bajdy, jak wspomniałam, ale nieco inne w stylu. Raczej satyryczne, jak ten tekst "Jaskiniowcy" (nie wiem, czy go pamiętasz). Jeśli zaś chodzi o przyrodę, raczej szukam w niej nastroju, emocji, "duszy" wszystkiego, co nas otacza (choć to wcale nie musi być śmiertelnie poważne). W Twoich wierszach też wszystko ma "duszę" - rzeczywiście jest tu pewne podobieństwo naszego patrzenia na przyrodę. :-)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Nic dodać nic ująć. Ma Pani rację.


Nigdzie nie napisałem, że krytyka nie podlega ocenie. Ale Pani pytanie brzmiało: "Uważasz się za wprawnego krytyka?", a to pytanie dotyka w sposób bezpośredni mojej osoby. Ale druga sprawa, że trochę racji Pani ma.


Rozmowa przecie, Szanowna Pani, cały czas toczy się sympatycznym torem. Przynajmniej ja to tak odbieram.

Pozdrawiam.

PS. I znowu wyszło na to, że to Kobieta miała rację. Ech, jakiś niefart z tą meską płcią ;)
Opublikowano

rację?
nie zgadzam się z tym do końca.

przeciez ten wiersz nie jest żadnym nadzwyczajnym tworem. Wiele znacznie lepszych wierszy znajduje się w dziale dla początkujących.
Jeżeli zależy nam na tym żeby ta strona utrzymała swoją niepowtarzalność, trzeba by oddzielić swoje ziarna od plew. I ja będę umieszczał te gorsze wierszyki w tamtym dziale, bo przyznajmy sobie że rzeczywiście nie wszystko musi nam wychodzić...

A mi nie tyle, że się ten wierszyk nie podoba, co wygląda na raczkujący...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Proszę czytać uważniej, bo ja nigdzie nie napisałem, że teraz uznaję ten wiersz za udany. Przyznałem jedynie rację Pani Oxyvi w niektórych kwestiach.

Pozdrawiam.
Opublikowano

Amerrozzo, cieszę się, że się dogadaliśmy. :-)

Sokratexie, a to - to co?:
"Granatowo pulsują pomruki
echem w góry, [u]wieżowce i bruki[/u]",
"brak odporności na stres i ból zębów,
[u]podenerwowanie w pobliżu urzędów[/u]".
Ale masz rację z tym brakiem rozbuchania tej części świata, którą stworzył (czy tylko przetworzył) człowiek - gdybym to pokazała w wierszu, jego wymowa byłaby bardziej jasna. Nie przyszło mi to do głowy. Dziękuję serdecznie - kiedyś na pewno się przyda. Pomysł z rowerem wodnym zerwanym z łańcucha jest genialny!

Pozdrawiam miłych Rozmówców. :-)

Opublikowano

A mnie sie podoba.Jest to wierszyk zgrabnie uczesany,przyjemny w czytaniu,niesie dalekie konotacje,opisem widzi zwiazki miedzy zjawiskami .Nie ma w nim zgrzytow warsztatowych(wrecz przeciwnie-a to duza umiejetnosc.Byloby pieknie gdyby debiutanci tak jasno umieli sie wyrazac)Jak mozna powiedziec ze nie jest ziarnem tylko plewa??!Czy to zawsze trzeba ogolnopatriotycznie?.Moze za malo wazne wydaje sie krytykom ze dla pisklat litosci nie bedzie..? Musze go jeszcze przemyslec,bo jest o czym.Pozdrawiam.

Opublikowano

ja jestem na tak . w kilku wypadkach poszukałbym może innych rymów, ale generalnie to wiersz z przymrużeniem oka . poprowadzony wprawnie , bez zbytnich zgrzytów w zapisie. przeczytalo mi się przyjemnie i nie sądzę , y działa najcięższego kalibru , jakie wyciągnął jeden z moich przedmówców , były tutaj na miejscu .

Opublikowano

sprawnie napisany, realistycznie...
a jednak sprowadziłbym cały wiersz tylko do drugiej części; w niej ponad opisem góruje chichot komentarza - i to zaciekawia;
zwróć uwagę, że Massalin Nagietka również posługuje się opisami przyrody - ale bardzo umiejętnie wplata w nią anegdotę i swój własny zabawny komentarz - co pozwala czytać z zainteresowaniem nawet bardzo długie Jego utwory; bierzmy dobre wzorce od kolegów obok - z orga! :) J.S

Opublikowano

Luka, bardzo dziękuję za przychylną opinię. Cieszę się, że wiersz Ci się podoba i zapraszam do zapowiedzianych przemyśleń - cichych lub zapisywanych tu, na zielonej stronie.

Marek, Tobie również dziękuję za dobre słowo i za obronę wiersza. Miło mi.
A które rymy byś zmienił? I gdzie są zgrzyty (choćby niewielkie)?

Jacek, dzięki za pochwałę warsztatu - to duży komplement, bo w końcu to jest najważniejsze w literaturze artystycznej.
Messa jest świetny i jedyny w swoim rodzaju, i - tak jak napisałam już do niego - nie ośmieliłabym się stawać do konkurencji z nim. Jego "bajdy" są inne, a moje - inne (ja też piszę bajki i balladki, ale raczej satyryczne). Moje wiersze "przyrodnicze" to raczej nastrojowce - wyrażanie uczuć, emocji oraz spostrzeżeń różnych zjawisk (lub raczej ich aspektów). Dlatego są "realistyczne", jak je nazwałeś (o ile liryka może być "realistyczna" w swoich metaforach).
Gdybym z mojego wiersza "wywaliła" pierwszą część, to straciłby sens, bo przestałby być nastrojowym opisem zjawiska przyrodniczo-emocjonalnego, dziejącego się tak samo w ludziach, jak i poza nimi (przestałby być wierszem o jedności całej przyrody); straciłby też kontrast, na którym oparty jest żart w końcówce.
Jacku, Twoje wiersze o przyrodzie też są długie, niektóre znacznie dłuższe niż moje - i właśnie Ty zarzucasz mi "przegadanie"? ;-)))

Pozdrawiam Was serdecznie i słonecznie! :-)

Opublikowano

Po pierwsze rytmika szwankuje (jak rymy są to nie może...komu ja to mówię) a poza tym nawet takie trywialne teksty też powinne mieć jakieś granice przyzwoitości coby się nie pojawiało:
"Warczą psy na znak burzy we wnętrzu,"
bo wiesz co to jest, takie słowo na B
ale merytorycznie na tak
pozdrawiam Jimmy

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • MÓJ SZLOCH NAJ!


      Kochać cię to nie był trud
      Nie trzeba było silić się zbyt
      Kochać cię to nie był znój
      Ja piąłem się do twych ud
      A jemu zbyt szybko opadł mit 
      Och, mój ból, ból cud


      Wzięli cię na posterunek
      Nie pytałem, dlaczego, jak
      Nie wołałaś na ratunek
      Nie myślałem dlaczego tak
      Miał cię przez chwilę na wznak
      Och, mój o mój męki szlak


      Wszyscy chłopcy machają
      Próbujesz im w oko wpaść
      Wszyscy chłopcy wołają
      Chcesz czułą chwilę skraść
      Miał cię na liście "Na zaś"
      Och, mój deszczowy płaszcz?


      Kochać cię łatwo przyszło mi
      Lekko też odeszło w dal
      Kochając, byliśmy ciężcy, źli
      Serca były harde od dni
      Mieliśmy się przez parę chwil
      Och, mój ból, twardy jak stal

       


      (Opuszczanie zielonych rękawów)
      WRZESIEŃ, WRZESIEŃ, I CIĄGLE WRZESIEŃ


      Wojna w klęskę zmieniła się
      Traktat jest spisany krwią
      Lecz nie wpadłem im do rąk:
      Przekroczyłem linie swe


      Bardzo chcieli złapać mnie
      Lecz im zbiegłem i jak zbieg
      Żyję tu, w dzielnicy złej,
      Pod przykrywką szpieg


      Musiałem iść, całkiem sam
      I życie porzucić swe
      W szafie zbiór szkieletów mam,
      Lecz nigdy nie znajdziesz gdzie


      Snuję życia wątek, a w nim
      Tam fakt, a tu mit
      Kiedyś miałem imię lecz
      Nieważne to, poszło precz


      Nieważne to
      Nieważne co
      Ponieśliśmy zwycięstwo
      A akt spisano krwią
      Nie wpadłem do ich rąk
      Chodzę po linie Być


      Jest prawda, co ma żyć
      I ta, co ginie w mrok
      Nie wiem, w którą mam iść
      Lecz nieważne to


      Bo twój triumf miał
      Tak miażdżącą moc,
      Że niektórzy z nas
      Myślą, jak zachować choć


      Strzęp kronik o tym, jak
      Odbywamy marny byt swój;
      Beret, znoszony płaszcz
      Łyżkę nóż i stół


      Igrzyska i chleb
      W które gladiator gra
      Kamień, który rzeźbiarz tnie
      Pieśni ku chwale, niech trwa..


      Nasze prawo to wciąż
      Pokój, rozumie, że
      Chociaż strzela mąż
      Żona kule nosi mu


      I wszystko to w duszy mej
      Wyrazy, co obrazem są
      Słodkiej obojętności tej
      (Są tacy, co miłością ją zwą)


      Jej wysokości czczonej w krąg
      Niektórzy mówią na nią Los
      Lecz mieliśmy nazwy, co
      Ciut bardziej intymne są


      Nazwy te co wchodzą w głąb
      I tak prawdziwe są,
      Że dla mnie są krwią
      A dla cieby jak proch


      Nie potrzeba nam
      By uchowały się
      Jest prawda, co żywa jest
      Prawda, co żyje w nas...
      I ta, co umiera bez dram


      Nieważne, z kim
      Nieważne, czym
      Żyję życiem tym
      Które zostawiłem im


      Zabić wciąż jest wrogiem mi,
      I Nienawiść obcą też,
      Chciałem nauczyć się kochać je,
      Lecz całkiem nie wyszło mi


      Raz chciałeś mnie oddać im
      Lecz to nie dziwi mnie -
      Stajesz wciąż po stronie tych,
      Którymi gardzi serce twe


      Twoje serce było o tu
      Tu gdzie rój much masz
      To jest kuweta Twych ust
      A to twoja miska kłamstw


      Dobrze służysz im, wiem
      Lecz nie dziwi mnie to
      Oni to twoja krew
      A Ty - ich z kości kość


      Nieważne, gdzie
      Nieważne, że
      Serwujecie historii bieg
      W pasztecie faktów i kłamstw
      Do was należy świat
      Więc to nieważne i tak


      Nieważny klan
      Nieważny świat
      Żyję pełnią mych lat
      I pełnią każdego dnia
      Przez przestrzeń i czas
      Nie dam ich rozdzielić wam


      Moja kobieta sprzyja mi
      Me dzieci pójdą za mną w noc
      Ich groby bezpieczne są 

      Od horroru takich jak wy
      Od upiorów snów złych


      W głębiach pocałunków ich
      Korzeń mocno wbity mam
      Żyję wciąż pełnią dni
      Które zostawiłem wam


      Zostawiłem igrzyska o chleb
      W których nasz żołnierz grał
      Kamień, który grabarz tnie
      Piosenki, pisane na chwał..


      Lewo ponad prawem, zabawa trwa
      Pokój to wojna, wojna cały czas
      Chociaż strzelam ja
      Kule robi Diabeł w was


      Bo ważne, z kim
      Ważne Iść
      Żyć całym życiem swym
      I nie oddać go za nic
      Ani Berlin, ani Rzym, ani Krym


      Jak ty, co z Zabić zrobiłeś fach
      Chciałem go uczynić kompanem mym
      I nienawiść też, lecz tak chciał traf
      Że całkiem nie wyszło mi


      Raz przedstawiłeś mnie im
      Próbowałeś, bo wiem, że -
      Stajesz wciąż po stronie tych,
      Którymi gardzę.


      Je t'aime,
      L. Cohen


      PACTUS DIABOLICUS


      Znam cud przemienienia w wino wody stągw
      I obrócenia go w wodę znów, więc daj,
      Bym, zasiadłszy do twej uczty w tę noc,
      Wreszcie dostąpił Lucy in the Sky


      Stwórz pakt, gdzie będę mógł złożyć podpis swój
      Jestem wściekły i zmęczony wciąż
      Więc ześlij taki pakt, ten traktat, co na zawsze już
      Zwiąże kochanie me z miłością twą


      Pękł nowy wiek, więc ulica tańcem gra -
      Duszę zaprzedaliśmy, lecz jesteśmy wolni już
      Tylko jedno z nas było naprawdę - ja
      Tak mi przykro, lecz to nie ty, to Twój duch


      Nie powiedziałem słowa, odkąd odeszłaś w dal,
      Którego kłamca by nie powstydził się
      Nie mogę uwierzyć, że idą zakłócenia fal
      Byłaś mą ziemią, mym "przy zdrowych zmysłach jest"
      Byłaś Dedalem moich lat


      Pola wołają - pękł nowy wiek!
      Duszę zaprzedaliśmy, lecz jesteśmy wolni już
      Tylko jedno z nas było naprawdę - ja
      Ty to nie ty, tylko Twój duch


      Tylko jedno z nas było prawdziwe - to byłem ja


      Mówią, że, grzechotnik gorzko żałował za swój grzech
      Zrzucił łuski, by znaleźć, że w środku wciąż wąż jest...
      Ale narodzić się na nowo to w obskurność wejść
      Jad przenika samą ciała treść


      Stwórz pakt, gdzie będę mógł wreszcie złożyć podpis swój
      Jestem ciągle wściekły i zmęczony każdym dniem
      Więc ześlij taki pakt, ten traktat, co na zawsze już
      Przywiąże mnie do miłości Twej 


      Jestem zły i cały czas zmęczony
      Chciałbym, by był traktat albo pakt
      Między tym co ocalono
      Z naszej miłości, z wpisem do akt

      ───

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Widziałem człowieka z krwi i kości. Widziałem go, jak się modlił, błogosławił i dławił ością. Widziałem go uśpionego i rozgniewanego. Widziałem go obmywającego nogi i chowającego całe ciało przed światem.   Widziałem człowieka konającego, cierpiącego i obdarowującego innych. Widziałem człowieka miłosiernego.   I wszystko to ujrzałem w jednym spojrzeniu. Wszystko to zobaczyłem w oka mgnieniu, w maleńkim błysku, który spotkałem pewnego dnia na krakowskim rynku.   I zrozumiałem wtedy, że człowiek jest jednym spojrzeniem, jednym mgnieniem, jednym błyskiem, w którym mieszczą się wszystkie modlitwy.          
    • @Łukasz Wiesław Jasiński dzisiaj Havana klub:) dużo latynosów jest, idę z koleżankami na 19 na imprezę:) potańczymy salsę, pośmiejemy się :)
    • Półprawdy, miraże i lub inne pomyłki pamięci, Sytuacje, co naprawdę były, i sen, co żywy. Wszystko to jak koktajl na wieczór samotny, Co ma być reakcją na to, co było lub się nie zdarzyło.   Mitologia cała i zapach jej ciała, ale nie, to nie ona – To zapach żula, co w tramwaju chciał mnie wziąć w ramiona. Pomyłka się we wspomnienia wkrada: I to nie była impreza alkoholowa, tylko sala kinowa. Można se wkręcić różne historie, by ego podbudować, Można być generałem lub gwiazdą, ale... nie można Spać z każdą,   zbyt wielu się człowiek nie spodoba – Zbyt małe zasięgi, a i możliwości też. Zresztą, kto dojedzie na randkę na Guam? Ona nie poderwie każdego, a on nie prześpi się z każdą. Wiejski playboy ma najłatwiej – od obory do stajni, Mała kraina, to i większa spuścizna po nim zostanie.   Wielki świat nęci billboardami i sky line, Marzenia toną w pragnieniach bycia i przeżycia doświadczenia. Mnie urlop męczy, all inclusive nie jest radością, W podróży życie przestaje być celem, Złoty środek to pustka, masa też niewiele zmieni.      
    • Byle tylko spod tej blachy pozoru łatwości ,nie stawiała oporu intelektualnej po wszystkim zagwoztki , autorefleksji -ile mnie to kosztuje de facto.
    • @Poezja to życie minimalistyczny w słowach, a treściowo bogaty tekst!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...