Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Chciałabym być facetem. Poważnie. I w tym momencie chodzić do klasy o profilu matematyczno fizycznym lub informatycznym. Faceci to niby brzydsza płeć (też tak sądzę), ale jest jedna rzecz, której im zazdroszczę. Proste myślenie, proste rozwiązania problemów oraz skupienie się na jednej rzeczy. Gdy chłopak postanowi, że np. od dzisiaj ćwiczy karate, będzie to robił. Bez względu na wszystko. Kobieta tak nigdy nie zrobi. Musi być jakaś zboczona, albo mieć skrzywienie mózgu. Wiadomo, jak kobieta coś pokocha z całego serca, też będzie poświęcała się swojemu hobby, ale powiedzmy sobie szczerze – czy jest dużo takich pań? Nie.
Poza tym panowie jak robią już coś poza swoimi codziennymi obowiązkami, czynią to z pasją. Nawet zwykłe wyszukiwanie wiadomości np. na temat nowej bomby atomowej może być najbardziej niesamowitą rzeczą w ciągu całego dnia. A gdy uprawia sporty ekstremalne nowy trick zauważony gdzieś na ulicy lub stoku później chce być przez niego wykorzystany. Niesamowite po prostu. To poświęcenie. Nawet durne granie w gry na komputerze wymaga cierpliwości. Dla mnie jest to kompletna głupota, nie wiem o co w tym wszystkim chodzi (np. Counter Strike. Co to w ogóle jest? Co w tym pasjonującego? Chodzić facetem i zabijać), a on doskonale się w tym orientuje, a co najważniejsze sprawia mu to przyjemność.
To u panów najbardziej podziwiam. Poświęcenie się własnemu hobby.
Kiedyś chciałam grać na gitarze. Odłożyłam pieniądze i kupiłam instrument. Ponieważ nie chodziłam na lekcje, szybko doszłam do momentu, że sama za Chiny ludowe nie potrafiłam przeskoczyć. I na tym moja nauka się skończyła. Z kolei gdybym była facetem, dążyłabym do tego, aby rozwiązać ten problem. Ba. Stanęłabym na głowie tylko po to, żeby wiedzieć jak dany wyczyn na gryfie udało mi się wykonać. Taki upór w dążeniu do celu. Podziwiam ich za to.
Dodatkowo każdy facet nie ma tylu problemów co kobieta. Myśli prosto. De facto tylko o tym co zjeść, wysikać się, ewentualnie co zrobić do pracy czy szkoły i tyle. Ewentualnie pomyśli o swojej miłości życia bardzo życzliwie i tyle. Ale to musi być ogromnie zakochany. Nie obchodzą go żadne ploteczki i problemy miłosne innych (Chociaż doskonale wiemy moje Drogie, że faceci to największe plotkary świata, tylko nie chcą się do tego przyznać!). Gdy jedzie samochodem skupia się tylko na ruchu ulicznym i nie interesuje go nic innego.
To jest dobre. Powiem więcej bardzo dobre. Chociaż podzielna uwaga kobiet ma swoje zalety. Właśnie w tym momencie pisząc ten tekst, rozmawiam z koleżanką przez komunikator, zmieniam piosenki w Winampie i robię sobie herbatę. Chłop tak nie potrafi. Jest ograniczony pod tym względem. Ale jak mówiłam wcześniej ma to wiele zalet.
Dodatkowo bardzo lubię orientację w terenie. Jakie to szczęście, że Pan Bóg dał mi tą umiejętność (nie mówiłam jeszcze, że posiadam kilka męskich cech). Czasami załamuję się po prostu jak idę z koleżankami i one nie potrafią nigdzie trafić, a każda ulica jest dla nich taka sama. Nie potrafię tego zrozumieć. Dlatego idąc z facetem można mu w sumie zaufać. Przynajmniej zawsze będzie pamiętał, gdzie zaparkował samochód.
Być facetem fajna sprawa. Podejrzewam, że gdybym była w tym momencie osobnikiem męskim, nie miałabym takich problemów z osobowością. Ale cały czas nad tym pracuję.
I nigdy nie mówmy, że świat bez facetów byłby lepszy, bo to nieprawda. Fakt, są to świnie bez uczuć i finezji tak dobrze opanowanej przez kobiety, ale umówmy się szczerze, facet sprawia, że chce nam się żyć. To dla niego chcemy być piękne. I to oni nam pomagają podejmować decyzje, dzięki ich twardej ręce i zdecydowaniu.
A faceci chcą być kochani. Tak naprawdę to każdy potrzebuje troski, ciepła i miłego słowa.
Od dzisiaj jestem zapaloną fanką płci brzydkiej (która i tak wyginie za 125 tys. Lat).

Opublikowano

W końcu!
W końcu jakiś rozsądny głos kobiety na temat mężczyzn. Różnica między mężczyzną a kobietą też jest taka, że mężczyzna szybciej akceptuje tzw. wady kobiety, wynikające po prostu z jej płci, tj. struktury kobiecej psychiki.
Wydaje mi się, że kobietom gorzej wychodzi podobna akceptacja. Ty poniekąd przejawiłaś w tekście pewne pierwiaski takiej akceptacji. Powiem nawet, że wyszłaś jak mało która kobieta poza swoją płeć.
A to już jest człowieczeństwo!
człowieczeństwo = głębsza refleksja

Pozdrawiam i całuję rączki :))

Opublikowano

O! Awansowaliśmy z bezmózgich małp na lepszą formę życia! Ja wiedziałem, że z nami, chopami tak źle nie jest. Dodaj jeszcze, że pod grubą skórą czai się coś na kształt ludzkich odruchów, ze zamiast tabletek uspokojających wolimy piwo, mdlejemy ze strachu na myśl o wizycie u lekarza i bolące migdałki leczymy grzanym wińskiem (aspiryna szkodzi nam bardziej, niż przeterminowany ser pleśniowy), że głód w Etiopii jest naprawdę poważniejszym problemem, niż porozrzucane skarpetki na dywanie, a gacie na podłodze w kuchni to istny objaw artystycznego nieładu, a nie bałaganu. I jeszcze, że pod prysznic bierzemy góra dwa przedmioty, a nie piętnaście i z taką naturalną łatwością potrafimy uciąć sobie drzemkę w samym środku dnia. I nikt nie potrafi kochać i nienawidzić, tak jak my kochamy i nienawidzimy swoje drużyny piłkarskie. Kobiety również kochamy, pomyśl jak nędznym i żałosnym jest widok porzuconego mężczyzny, płacze, żali się kumplom, PIJE! Ależ on wtedy pije! Nie kąpie się, włosów nie czesze, skarpetek nie zmienia. I tak doskonale potrafimy oddzielić miłość od seksu, co czyni definicję zdrady zgoła odmienną od definicji uznawanej przez kobiety. I chyba tolerancyjni jesteśmy bardzo.
No dobra, popłynąłem :)) Ale ujął mnie Twój tekst, w czasach wojującego feminizmu, walki płci, kobiet - demonów i zniewieściałych pseudochłopców jęczących na wszystkich kanałach muzycznych taki tekst to rzadkość.
Pozostań jednak kobietą. Kobiety są takie cudowne, takie mądre, takie zdeterminowane, takie boskie, takie ciepłe, takie dobre i mają silną broń! Seksapil.
Popracuj trochę nad stylem, by ton wypowiedzi stał się bardziej poważny. (lub poważany)

Opublikowano

Tekst jest dość poprawny i napisany z pomysłem. Przydałyby się akapity. Niektóre zdania powinnaś połączyć.

[quote]Fakt, są to świnie bez uczuć i finezji


Że też wszyscy panowie przeszli obojętnie wobec tego fragmentu. Ja za świnię się nie uważam. Mam uczucia i odrobinę finezji.
A z podzielnością uwagi nie jest do końca tak jak twierdzisz, bo można ją sobie wyrobić. Ja też czytam książkę, piszę tekst, jem, słucham muzyki i rozmawiam przez komunikator, a po moich narządach płciowych, wyglądzie, zachowaniu w całą pewnością można wywnioskować, że jestem facetem. Nie poddałem się operacji zmiany płci. Wam kobietom wydaje, że wszystko wiecie o nas i jesteście w błędzie. Nam facetom też się wydaje, że wszystko o was wiemy i również mylimy się. Ludzie są bardzo różni. Znam kobiety z pasją, bezwzględne i konsekwentne w działaniu; znam facetów niezdecydowanym, zagubionych. Oxymoron ma rację - tekst nie jest niczym odkrywczym. W pewnych względach nawet odnosi się do stereotypu mężczyzny. Wiele kobiet jest uzależnionych od seksu, a tylko facetom zarzuca się, że myślą tylko o pieprzeniu się. Moja koleżanka olewała swego czasu zajęcia, żeby pograć sobie w gry komputerowe (zarówna te naperdalanki jak i strategie) i bardzo ją to kręciło. I pewnie znalazłoby się jeszcze 150 kontrargumentów do Twojego tekstu, jednak poprzestanę na powyższych.

p.s.
Kobiety też mają zalety;)
Opublikowano

Nie martw się, są akapity, tylko u mnie na komputerze.

Dzięki za wszystkie komentarze. Te pochlebne i krytykujące. Chciałam tylko sprawdzić, czy to co piszę, podoba się innym ludziom, a nie tylko moim znajomym.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Że też wszyscy panowie przeszli obojętnie wobec tego fragmentu. Ja za świnię się nie uważam. Mam uczucia i odrobinę finezji.
A z podzielnością uwagi nie jest do końca tak jak twierdzisz, bo można ją sobie wyrobić. Ja też czytam książkę, piszę tekst, jem, słucham muzyki i rozmawiam przez komunikator, a po moich narządach płciowych, wyglądzie, zachowaniu w całą pewnością można wywnioskować, że jestem facetem. Nie poddałem się operacji zmiany płci. Wam kobietom wydaje, że wszystko wiecie o nas i jesteście w błędzie. Nam facetom też się wydaje, że wszystko o was wiemy i również mylimy się. Ludzie są bardzo różni. Znam kobiety z pasją, bezwzględne i konsekwentne w działaniu; znam facetów niezdecydowanym, zagubionych. Oxymoron ma rację - tekst nie jest niczym odkrywczym. W pewnych względach nawet odnosi się do stereotypu mężczyzny. Wiele kobiet jest uzależnionych od seksu, a tylko facetom zarzuca się, że myślą tylko o pieprzeniu się. Moja koleżanka olewała swego czasu zajęcia, żeby pograć sobie w gry komputerowe (zarówna te naperdalanki jak i strategie) i bardzo ją to kręciło. I pewnie znalazłoby się jeszcze 150 kontrargumentów do Twojego tekstu, jednak poprzestanę na powyższych.

p.s.
Kobiety też mają zalety;)
Wyżej wymieniony przez Ciebie cytat został przeze mnie zauważony, jednak moja wrodzona, wysoka kultura osobista nie pozwoliła mi bezczelnie objechać Pani Kot za to sformułowanie, bo mógłbym... Oj wierzcie mógłbym pojechać za ten tekst równiótko. Szacunek dla pań mnie powstrzymał.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Postęp

       

      Zaryzykowałbym zdanie, iż wiara w postęp nauki i techniki narodziła się w „epoce renesansu” (choć rozmaite wynalazki ułatwiające życie pojawiały się już w epoce Archimedesa i wcześniej). Wielkie „tuzy”, które ukazały się na firmamencie epoki usiłowały unieść człowieka w powietrze i „przypinały” mu skrzydła. Konstruowały doskonalsze machiny wojenne takie, które zwiększały siłę rażenia i unicestwiania przeciwnika, zabijania drugiego człowieka. W architekturze dokonano przełomowego odkrycia i skonstruowano łukowate sklepienie świątyni (kopułę) we Florencji. Udoskonalano broń palną. Jednocześnie wraz z postępem techniki pojawił się regres dobrych obyczajów ludzi. Wyzwalano się z zbawiennych oków średniowiecznej dyscypliny etyczno-moralnej na rzecz powrotu do pogańskiej swobody obyczajów, co poskutkowało niemal natychmiast wzrostem zachorowań na choroby weneryczne. Następowało „zwyrodnienie” relacji międzyludzkich. Wielkie odkrycia geograficzne jakie miały miejsce w tej epoce, znacznie poszerzyły wiedzę o globie ziemskim i ilości kontynentów. Wraz z odkryciami nowych lądów odnowiły się także takie cechy osobowości ludzkich jak niezmierna chciwość i pazerność na kruszec złota. Kolonizowano nowo odkryte tereny i podporządkowywano sobie miejscową ludność siłą, brutalną przewagą militarną. Gwałcono łatwowiernych tubylców roznosząc jednocześnie nieznane tam wcześniej choroby takie, jak odra czy syfilis. Rola Kościoła została zmarginalizowana i wyparta przez bezpardonowy imperializm świeckiej władzy.

       

      Kolejną epoką, w której dominowała wiara w „ludzki geniusz”, w postęp nauki i techniki było „oświecenie”. Wiara w to, że człowiek samodzielnie, bez Boga i mimo Boga może, a nawet powinien kreować nową rzeczywistość. Zagrabiono i zlikwidowano dobra kościelne w wielu krajach uzyskując ogromny kapitał, który spożytkowano na „nowy” system kształcenia. Powstawały szkoły świeckie, w których kształcono przyszłe „elity” choć metody kształcenia w takich szkołach były, eufemistycznie rzecz ujmując, bardzo surowe. Za złe zachowanie, za nieuctwo karano chłostą. Uczono przeważnie lichwy. Choć nie tylko i wyłącznie. Ubodzy ludzie, którymi do tej pory opiekowało się duchowieństwo w rozmaitych przytułkach i sierocińcach zostali pozbawieni jakiegokolwiek wsparcia. Narastała przestępczość, wzrastał tzw. „margines społeczny”. Sytuację zaostrzał panujący powszechnie głód. Kary za przestępstwa (np. za kradzież chleba) były niewspółmiernie wysokie: ciężkie galery. To rodziło bunt i aprobatę haseł rewolucyjnych. Całą winę za zaistniałą sytuację społeczno-polityczną obarczono króla, arystokrację i duchowieństwo. Wymyślono i skonstruowano gilotynę przez którą „przewinęło” się wiele tysięcy ludzi. „Zgilotynowano” pół Francji. Najbardziej wymownym przykładem były wydarzenia w miejscowości Wandea we Francji. Odkryto siłę powszechnego ciążenia. Wzniesiono się po raz pierwszy w balonie na ogrzane powietrze, w powietrze.

       

      „Wiek pary” umożliwił ludziom szybsze i łatwiejsze przemieszczanie się na znaczne odległości w czasie i przestrzeni. Powstały maszyny, które ułatwiły wiele ciężkich prac wymagających do tej pory siły rąk ludzkich. Wymyślono nawet „filozofię pozytywizmu”, w której wychwalano pod niebiosa wiarę w postęp naukowo-techniczny oparty tylko i wyłącznie o doświadczenie. Zaczęto wierzyć w to, że postęp nauki, sam w sobie, przyczyni się do rozwiązania wszelkich problemów trapiących ludzkość. Wiara w Boga została uznana za relikt minionego czasu. Tymczasem „wojny napoleońskie” znów przyniosły opłakane żniwo w postaci śmierci setek tysięcy istnień ludzkich. Czy można tu mówić o postępie? Czy może raczej o regresie człowieczeństwa? Inny myśliciel naukowy (w tym czasie), postępowy zasugerował światu nauki i społeczeństwu, iż człowieka nie stworzył żaden Bóg lecz człowiek po prostu wyewoluował z małpy. Nie byłoby w tym nic niepokojącego (ot jeszcze jedna, nieszkodliwa teoria naukowa) gdyby nie fakt przeniesienia poglądów tego pana do etyki społecznej, a w końcu do moralności poszczególnych osób („darwinizm społeczny”). Doprowadziło to do zwyrodnienia relacji interpersonalnych. Mówiąc kolokwialnie „do zezwierzęcenia” znacznej części społeczeństwa, zaniku empatii. Pokrewny naukowiec do wyżej wymienionego dołożył swoje „trzy grosze” i powstała nauka zwana „eugeniką” co zaowocowało, w późniejszym okresie „rozwoju” ludzkości, katastrofalną w skutkach teorią „naukową” zwaną „higieną ras”. Rewolucja bolszewicka w Rosji na początku XX wieku, oparta o idee „wielkich myślicieli” i „dobroczyńców ludzkości”, gloryfikująca świecki humanizm, miała obalić istniejący, rzekomo skostniały ustrój społeczny przemocą, brutalną siłą. Na czele tej „rewolty” stanęły niedouczone męty społeczne, zbrodniarze rozmaitej konduity, przestępcy pozbawieni jakichkolwiek skrupułów moralnych. W tym to czasie, postęp techniczny „wynalazł” ciężki karabin maszynowy, który zastosowany na polach walki siał spustoszenie pomiędzy walczącymi: zarówno atakującymi, jak i broniącymi dotychczasowego ustroju społecznego (czyli caratu). Podobnie jak to działo się podczas „wielkiej rewolucji francuskiej” z tą różnicą, iż dokonywano rzezi już nie setek tysięcy obywateli ale ponad setkę milionów. Wprowadzono w Rosji terror jakiego przedtem ta ziemia nie znała. Wszystko pod „patronatem” akademii nauk i w imię nauki, i postępu. Wysłano do „łagrów” zarówno osoby duchowne, jak i wykształcone według tradycyjnych wartości takich jak filozofia grecka, hellenizm i cerkiew prawosławna (cywilizacja bizantyńska). Oponentów likwidowano lub w najlepszym razie zmuszano do emigracji. Na czele państwa stanęli psychopaci tłumiący jakiekolwiek ludzkie odruchy w skali społecznej. Wprowadzono ustrój „bez ludzkiej twarzy”.

       

      Pierwsza wojna światowa wraz z postępem naukowo-technicznym kosztowała istnienie wielu milionów ludzi. Usadawiano się w okopach („atak pozycyjny”) i strzelano do siebie „jak do kaczek” z „udoskonalonych” armat ogromnego kalibru, ciężkich karabinów maszynowych, pojawiły się czołgi. Jakby tego było mało wprowadzono do walki chemiczne środki bojowe. Trup słał się gęsto. Po wojnie było bardzo wielu okaleczonych mężczyzn, wymagających stałej opieki medycznej.

       

      Oczywiście byłbym tendencyjny, mało prawdopodobny i niesprawiedliwy, gdybym nie wspomniał tu o pozytywach „postępu” takich, jak wynalazek fotografii, ruchomego filmu, prądu elektrycznego, fal radiowych, penicyliny, samolotów, etc. itp. Te „dobre” wynalazki przysłużyły się „dobrej” stronie tzw. „postępu”. Dały ludziom ogromne możliwości rozwoju indywidualnego i społecznego w wielu dziedzinach nauki. Posunęły ludzkość niewątpliwie „do przodu”. Ludzie zauroczeni nowymi możliwościami zachłysnęli się się „postępem” i zaniechali tego co stanowi i stanowiło podstawy prawdziwego postępu w etyce i moralności, w sferze ducha, duszy, osobowości.

       

      Nadszedł czas przemysłowego ludobójstwa. Ludzi umieszczano w obozach zagłady i robiono z ich tłuszczu kostki mydła. Czas drugiej wojny światowej stanowił, historycznie rzecz ujmując, najmroczniejszy okres w dziejach świata. Eugenika posłużyła za podstawę teorii o wyższości rasowej określonych grup ludzi, o ściśle określonych cechach takich jak kolor oczu, włosów, kształtu czaszki itp. Doświadczenia [pseudo] medyczne na żywych, zdrowych i chorych ludziach miały posłużyć tak zwanemu „postępowi” wyższych rasowo „nadludzi”, znalezieniu „polepszaczy” bytu ludzkiego. Co zaś przyniosły? Ogrom cierpienia, bólu i śmierci. Wynalazcy, w imię obłąkańczej ideologii, wymyślili pocisk o napędzie odrzutowym, który miał zapewnić szybkie zwycięstwo siłom „wielkiej rzeszy niemieckiej”. Paradoksalnie, to odkrycie, znacznie udoskonalone, przyczyniło się do powstania w niedalekiej przyszłości pierwszej rakiety kosmicznej. Zarysowuje się więc dwoisty charakter tak zwanego postępu naukowo-technicznego. Z jednej strony ludzie żyją szybciej, podróżują dalej, a egzystencja ludzka staje się łatwiejsza. Jednak z drugiej, tej mroczniejszej strony, staje się straszniejsza, „nieludzka”. „Ludzie ludziom zgotowali ten los” - powiedziała dwudziestowieczna myślicielka. I co położyło kres temu dwudziestowiecznemu szaleństwu, jakim była druga wojna światowa? Oczywiście nowy, „postępowy” wynalazek jakim okazała się bomba atomowa, zrzucona na dwa wielkie miasta. Zmusiła siły zideologizowanych bojowników o lepsze jutro do bezwarunkowej kapitulacji. Zaczął się w powojennej rzeczywistości nowy wyścig. Wyścig zbrojeń. Każdy kraj, każde państwo chciało i chce posiadać taką broń masowego rażenia [ABC].

       

      W połowie XX wieku „narodzili” się nowi myśliciele związani z tzw. „szkołą frankfurcką”. W czym upatrzyli sobie postęp ludzkości? M. in. w odrzuceniu cywilizacji łacińskiej i kultury zachodu powiązanej z chrześcijaństwem. Uważali oni, iż współczesnego człowieka trzeba „wyzwolić” z ograniczeń, jakie nakłada na niego ta cywilizacja i kultura. Temu celowi miała posłużyć „rewolucja seksualna”. Dotknęła ona takie dziedziny kultury, jak: modę, film, teatr, muzykę młodzieżową, literaturę, prasę itp. itd. Środkiem prowadzącym do tego celu miał być niczym nieograniczony seks. Ponieważ „bliższa jest koszula ciału”, mówiąc kolokwialnie, ta myśl została bardzo łatwo przyswojona przez młodzież i jej „underground”. Naczelnym hasłem młodzieży „hipisowskiej” stało się powiedzenie „make love, not war”. Z podziemnego nurtu „wolnego rynku” dorzucono do tego ideologicznego kłamstwa narkotyki (LSD). Czym to poskutkowało? Uzależnieniem się ludzi od seksu, pornografii i narkotyków. Ile zgonów miało miejsce pomiędzy „idolami” stworzonymi przez tę ideologię, z powodu przedawkowania narkotyków...? Nie da się ich policzyć na palcach rąk i nóg. Tak wyglądał i wygląda ów „postęp” w odniesieniu do moralności ludzkiej, który sobie założyła „postępowa” część społeczeństwa. Przez cały XX wiek ludzkość borykała się z tą teorią „postępu”.

       

      Jakby tego było mało z w/w pnia myśli człowieczej zrodziła się „nowa” ideologia XXI wieku, popularnie zwana „gender”. Ideologia negująca nie tylko prawa przyrody, logiki, „prawo naturalne” ale także „zdrowy rozsądek”. Każdy normalny człowiek wie, że mamy tylko dwie płcie u ludzi: męską i żeńską. W w/w ideologii („gender”) okazuje się, że mamy setki płci, płci do wyboru, gdyż klasyczny podział płci to ograniczenie narzucone nam przez ową „nieszczęsną” cywilizację i kulturę.

       

      Cóż z tego, że nauka rozwiązała zagadkę kodu genetycznego człowieka (DNA). Że możemy tworzyć genetycznie zmodyfikowaną żywność (GMO), odporną na rozmaite choroby. Dziś nikt nie chce kupować i spożywać takiej żywności, ponieważ nieznane są konsekwencje żywienia się taką żywnością dla organizmu ludzkiego. Znakomitym wynalazkiem okazał się komputer osobisty (laptop, ajfon, smartfon). Tak, jak kiedyś w dziejach postępu znakomitym wynalazkiem okazał się klucz i zamek w drzwiach, tak może on posłużyć zarówno dobrym celom, jak i złym. Tak samo, jak kiedyś ten kto posiadał „wytrych” pośród złodziei, łatwo mógł usunąć przyczynę blokującą go i oddzielającą od skarbu, i otworzyć wszystkie drzwi. Tak samo dziś ten, który przygotował w komputerze fałszywą stronę internetową może wyłudzić fortunę na znaczną skalę. Kto zliczy tych, którzy dali się na to „nabrać” (zaufali oferentowi powodowani domniemaną uczciwością oferenta) i stracili fundusze, zgromadzone oszczędności? Gdzie jest ten właściwy postęp etyczno - moralny dzięki któremu ludzie ludziom mogliby bardziej zaufać? Czy systemy monitoringu wizyjnego rozwiązują problem? Nie! Przestępstwa są coraz bardziej wyrafinowane, a bandyci (hakerzy) coraz lepiej „wyedukowani”. Szkoda tylko, że nie jest to edukacja moralna we właściwym tego słowa znaczeniu. Szkoda tylko, że nie jest to nauka empatii.

       

      Na horyzoncie „postępu naukowo – technicznego” pojawiła się tzw. „sztuczna inteligencja”. Jakie perspektywy zarysowały się dla rozwoju nauki i postępu! Wielu cmoka z zachwytu. A we mnie powstaje niepokój: czy „sztuczna inteligencja” ma serce? To serce, które ma swoje racje, jakich rozum nie zna. Quo vadis homo viator?

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...