Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Wracałem do domu z człowiekiem poznanym kilka ulic wcześniej...albo nie, nie tak. Opowiem od początku:

To był zwyczajny wieczór. Ślęczałem w „Balbinie” nad wygazowanym Żubrem. Chyba dochodziła dziesiąta. Nie jestem tego do końca pewien. Mój zegarek nie był zsynchronizowany z tym, który wisiał nad barem, ponadto od kilku godzin, zastanawiałem się nad pewnym zjawiskiem :Czy aby w tej knajpie czas nie płynie wstecz? Przy barze młody facet podrywał starszą od siebie kobietę. Niby normalna sytuacja, ale gdy przyjrzałem się im dokładniej, stwierdziłem, że ta kobieta jest dużo od niego starsza . Miała wklęsłe policzki, pomarszczoną twarz i kilka zębów. Okej. Nie wpierdalam się w ludzkie uczucia, ale wydawało mi się to trochę dziwne. Dla niej czas z pewnością płynął wstecz. Z każdą sekundą nabierała większej pewności siebie. Chłopak był zauroczony, a ja czułem się jak w powieści Bukowskiego.
Mniej więcej w tym czasie pojawił się przy moim stoliku pewien wysoki gość. Zapytał czy może się dosiąść i postawić piwo. Nie wyglądał na pedała więc zgodziłem się. Wyglądał raczej na faceta w drodze. Miał zmęczoną twarz, wysokie czoło i sińce pod oczami. Zaczęliśmy rozmawiać. Z początku opowiadał o swojej żonie i psie. Na zmianę. Żona, z tego co o niej mówił, była wredną suką, więc te dwie rzeczy nie rozbiegały się tematycznie i mieliśmy na nie podobny pogląd – krótko i na smyczy. Rozkręcał się z minuty na minutę, a ja zaczynałem go lubić. Okazało się, że zna Faulknera, czytał jego opowiadania, lubi Cummingsa i jest przeciwko karze śmierci. Kiedy mówił, pluł na wszystkie strony..
- TO NIEMORALNE – krzyczał - PAŃSTWO NIE MA PRAWA ZABIJAĆ SWOICH
OBYWATELI! CO Z NIE ZABIJAJ? CZY TO ZNACZY, ZE PRAWEM BOSKIM MAMY SOBIE PODCIERAC DUPĘ
- Nie mówmy o tym.
- Dlaczego?
- Nie zrozum mnie źle. To jest nóż w rękach złych ludzi. Jak aborcja.
Przyznał mi rację. Wypiliśmy jeszcze po jednym bo na więcej nie starczyło czasu. Miałem wrażenie, że znamy się od dawna. Mieliśmy podobny punkt widzenia na wiele spraw.
Wyszliśmy razem. Noc była ciemna. Zapaliłem ostatniego papierosa i wtedy wyskoczył zza rogu kloszard, zaszedł nam drogę i poprosił o drobne na wino. Mój znajomy w mgnieniu oka skręcił mu kark. Ten krystaliczny dźwięk przeszył ciszę na wylot a ja, z wrażenia, o mało co nie połknąłem papierosa. Poczułem się słabo.
- Nienawidzę tych, jebanych nierobów. – powiedział szorstko, jakby nic się nie stało
- Dlaczego?
- Po prostu nienawidzę.
- Wiesz co, ja już muszę iść, miło było cię poznać.
- Wpadnij do baru. Pogadamy. Może nawet postawie ci piwo. Fajny z ciebie koleś.

Opublikowano

Hej
„a potem szukać ciekawych pomysłów na ulicy, przy filiżance z kawą obserwować ludzi, i wyciągać ze swojego życia co ciekawsze ubierać to w fabułę” – cytuję Twoje słowa – jak ty się do nich stosujesz to chyba ja jednak ten świat oglądam w trochę milszych kolorach

pozdrawiam Ela

Opublikowano

Ten Tekst pasowałby do Dziennika Nieco Rubasznego, jako zapisek kolejnego dnia z życia mojego bohatera.
1) "Nie wpierdalam się w ludzkie uczucia, ale wydawało mi się to trochę dziwne" - w kontekście tekstu nie pasuje mi słowo "uczucia". Tych dwoje przecież się nie zna. Może - "nie wpiedalam sie w czyjeś sprawy bądź życie".
2) Co znaczy czuć się jak w powieści Bukowskiego? Sprecyzuj, bo zdanie brzmi koślawo. Ktoś mógły ciebie zapytać, czy w powieści Bukowskiego wszyscy czują się tak samo i czy nieprzerwanie tak samo się czują.
3) "Żona, z tego co o niej mówił, była wredną suką, więc te dwie rzeczy nie rozbiegały się tematycznie i mieliśmy na nie podobny pogląd – krótko i na smyczy." - To zdanie podoba mi się.
4) "Zapaliłem ostatniego papierosa" - Dlaczego ostatniego? Ostatniego jaki został w paczce? O co mi chodzi? O to, że odbieram użycie przez ciebie słowa "ostatniego" tylko dla rytmu bądź podkreślenia, że zbliżamy się do końca opowiadania, a przecież bohater poszedł gdzieś dalej, mógł zapalić przed swoim domem, przed położeniem się do łóżka.
5)"Wracałem do domu z człowiekiem poznanym kilka ulic wcześniej" - Tu już nic nie wiem, bo wg mnie koniec opowiadania wyraźnie sugeruje, że zniesmaczony bohater zostawił swojego nowego kumpla przed barem.
Ogólnie, podoba mi się. Pozdrawiam

Opublikowano

Panie Piotrze, odnoszę wrażenie, że mieszając się ostatnio z błotem dojrzeliśmy, czy też raczej oswoiliśmy się ostatnio ze swoim typem wypowiedzi. Nie wpierdalam się mam nadzieję w odczucia innych ludzi (he, he) ale to opowiadanie mi się podoba. Zgadzam się też z Corneliusem, iż nie wszyscy znają Bukowskiego. Ja oczywiście nie znam. Jedynym chyba współczesnym, którego znam, jestem ja sam. Fakt, moje opowiadanie miało odcień złośliwości wymierzonej w nasze słowne utarczki, jednakże tak jak i u pana, po wymieszaniu błotka, którym się porzucało i śliny ze ślinotoków, czy jak kto woli słownym waleniu w mordę, czas chyba jeśli nie podać rękę, to ukłonić się na odległość i pójść w swoje strony. Dobrze, że opowiadanie nie jest zbyt długie, co tu na forum czytający mają w cenie. A zwrot akcji i niespodziewane zakończenie (no, chyba, że Bukowski ma podobny styl) bardzo mi podpasował. To lubię w literaturze, prawdopodobnie dlatego, że takie jest życie. Pozdrawiam. Figowy. Andrzej, nie listek :-)

Opublikowano

Podoba mi się ten utwór. Ma ciekawą budowę. Na początku opisy przypominały mi rozpoczęcia książek SF z tym czasem, zegarkiem. Końcówka też ciekawa, nagły zwrot akcji, skręcenie karku z krótkim wyjaśnieniem, ni z tego ni z owego, zupełne zaskoczenie, podobało mi się, podkreśliło że ten człowiek jest nieznajomym. Rozwinięcie logiczne z życia wzięte, nie upiększane szukaniem czegoś apolitycznego do dialogu. Podoba mi się ten utwór, poszczególne fragmenty różnią się delikatnie formą ale przez to ładnie przekazują temat tego utworu sa ze sobą powiązane.

Pozdrawiam

Opublikowano

Ogromna ambiwalencja.
Z jednej strony trochę mnie nużą te nieustanne nawiązania intertekstualne do Charlesa Bukowskiego (podobne sytuacje, klimat barów, lumpów, przypadkowych znajomych, brzydkich kobiet; nawet zdarza się, że imiona są nawet te same). Fascynacja czy obsesja? Nie będę odpowiadał na to pytanie, ale Ty możesz.

Z drugiej strony jednak czytam. Nie męczysz się z narracją. Początek (a dokładniej pierwsze zdanie) nieco w stylu Pilcha, który te same sytuacje i ludzie przetwarza na wszelakie możliwe sposoby i tak naprawdę fabuły nie są u niego najlepsze i najważniejsze, bo Jurek ucieka w różne przemyślenia i z umiłowaniem ociera się o autotematyzm. Później już tradycyjnie i tu znowu zalatuje Bukowskim (wersaliki - tekst wykrzyczany).


Zauważyłem kilka frapujących passusów:
Nie wpierdalam się w ludzkie uczucia – może powinieneś zmienić w „uczucia innych” bo sam jesteś człowiekiem, więc jak możesz się nie wpierdalać?
[quote] Okazało się, że zna Faulknera, czytał jego opowiadania, lubi Cummingsa i jest przeciwko karze śmierci... w mgnieniu oka skręcił mu kark

– zatem pozory mylą. No i jest efekt zaskoczenia.

Swoją drogą, poruszać frapujący temat i ciekaw jestem czy wkładasz w usta bohatera swoje poglądy [porte parol]. Ja również jestem wrogiem kary śmierci, którą tak chcą przeforsować partie polityczne, które używają w nazwie słowa „rodzina”. Jak powiedział Nowicki ironizując na ten temat No faktycznie zabijanie, to taka rodzinna wartość.
Jednak temat można nieco rozwinąć. Schemat kwestia riposta mnie akurat nie wystarcza.

Mieliśmy podobny punkt widzenia na wiele spraw. – no tak, picie alkoholu wyzwala w człowieku poczucie wspólnoty, a nawet braterskiej więzi z ludźmi obcymi ( Fajny z ciebie koleś.). Jestem w trakcie czytania arcyciekawej książki Rocha Sulimy „Antropologia codzienności” w której autor świetne przeanalizował semantykę libacji alkoholowej.

Z początku opowiadał o swojej żonie i psie. Na zmianę. Żona, z tego co o niej mówił, była wredną suką, więc te dwie rzeczy nie rozbiegały się tematycznie i mieliśmy na nie podobny pogląd – krótko i na smyczy - O czym można pogadać przy wódce lub innym trunku? O kobietach. Jakoś nie widzę, aby panie były zbulwersowane, żadna feministka nie gości chyba na naszym forum.

Tylko Bukowski pisze dłuższe teksty i tu podobieństwa się urywają. Dobrze, że zrezygnowałeś już z tej przynudzającej frazy „JESTEM KURWA PISARZEM” i postawiłeś na koncept. Fabuła krótka i spójna. Tyle mi przyszło do głowy po przeczytaniu opowiadania.
Wniosek? No mam mieszane uczucia dlatego wstrzymam się z oceną.
Opublikowano

dawno nie czytałem tak konstruktywnego komentarza...zaskoczyłeś mnie...

powiem ci szczerze , ze mnie też nurzą, ale jestem nim przesiąknięty, może dlatego, że moje życie tak wygląda, choć nie mam tyle ODWAGI co on, mam nadzieję, że wiesz o co mi chodzi...

wersaliki, to nie tylko on, to technika...

(...) w ludzkie emocje, no właśnie, to zdanie wciąż nie daje mi spać...w cudze relacje, będzie chyba odpowiednio.. podobnie jak to zdanie : czy aby...? tez tegfo nie powinno tam być.

Jeśi chodzi o karę śmierci. Tak, to moje poglądy, jako człowieka. dla którego bóg ma jakieś tam znaczenie, chociażby w postaci straszaka. Wiesz, mnie polityka nie interesuje, nie zamierzam nigdy o niej pisac, i moze dlatego nie zajmuje sie dziennikarstwem, czasem cos publikuje ale nie o polityce, bo to jest padlina, rejon grup przestępczych w garniturach. a kara smierci wyciagana jest przez nich tuz przed kolejnymi wyborami, podobnie jak aborcja, i zonglują nią jak w cyrku. Nie bede tego rozwijał. Kara smierci jest tylko techniczną zmyłką.

Przeczytałem niedawno reportaz o kolesiu, ktory zabil ponad 30 kloszardow, odsiaduje dozywocie i mowi, ze robil to bo go wkurw...Siedzialem ostatnio wlasnie w balbinie i widzialem na wlasne oczy ta sytuacje gdzie 22 letni przystojny chlopak, podrywal 50 letnia wywloke bez zebow, postanowiłem to połączyć, a żeby było " o czymś" dodałem ten motyw o ktorym wspominasz, siedzisz z kims w pubie, romzmawiae, wydaje ci sie ze nadajecie na tych falach, nie bzykniesz go bo jestes hetero , on chyba tez, ale zawsze mozna sie wymienic telefonami i czasami skoczyc na wodke, tyle ze on okazuje sie byc.... a gdy wczesniej wypowiada sie przeciwko karze smierci, punkt zwrotny rodzi sie sam...prosta zmyłka, ale zawsze...no i wyszło jak wyszło...nie wiem nie mnam dystansu, do swoich tekstów, potrafię tylko dostrzegac bledy u innych...

Dzięki za komentarz, za to ze sie niezraziłeś i poswiecasz uwage moim wypocinom, a podyskutowac konstruktywnie zawsze mozna, bo nic tak nie rozwija jak wlasnie dyskusja konstruktywna...nie napisales nic ostatnio ?

Opublikowano

Witam
"- TO NIEMORALNE – krzyczał - PAŃSTWO NIE MA PRAWA ZABIJAĆ SWOICH
OBYWATELI! CO Z NIE ZABIJAJ? CZY TO ZNACZY, ZE PRAWEM BOSKIM MAMY SOBIE PODCIERAC DUPĘ "
"Mój znajomy w mgnieniu oka skręcił mu kark."

Czy sprzeczność tych dwóch zdań jest zamierzona?

Tak po za tym, teksty Pana przedstawiają rzeczywistość, w której człowiek codziennie uczestniczy. Przypominają mi się książki Marka Hłasko. Czasem brutalny opis , gorzkie słowa, ale coś w tym jest, że człowiek się zastanawia po przeczytaniu. Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Przez miesiąc byłem na innym forum. Dostałem parę zjebek i klapki się otworzyły, bo prosta maksyma - jak nie masz nic do powiedzenia... znowu zaczęła mieć jakąś wartość.
Zdanie, które sugerowałem poprawić na pewno jakoś zmienisz, pewnie Twoja propozycja jest lepsza od mojej (rzuciłem ją na szybko). Pragnąłem tylko zakomunikować, że coś tak "trzeszczy".
Jeśli oparłeś historię na materiale faktograficznym, to tym lepiej dla Ciebie, bo chyba zwiększa to prawdopodobieństwo i zbliża do sytuacji, które mogły wystąpić.

Nie mam albo czasu, albo weny. Coś tam opublikuję, zeby ludzie mogli sobie poużywać;)
Opublikowano

lilko:

ta sprzecznosć jest zamierzona, to głowny zamysł, człowiek który zabija bezdomnego chwile wczesniej wypowiada sie przeciwko karze śmierci...

sanestis: "Dostałem parę zjebek i klapki się otworzyły, bo prosta maksyma - jak nie masz nic do powiedzenia... znowu zaczęła mieć jakąś wartość" czyli ...nie tylko mi nie spodobał się pasażer?

ja go czytałem ostatnio, wlasciwie twoją obronę, na moje komentarze i myślę, że gdybyś opowiedział to, przy pomocy innych bohaterów, bardziej dojrzalych, w ciut innym stylu, było by nawet fajnie...pod warunkiem, że było by mrocznie, tajemniczo, wiesz w stylu Poe lub troche tak kafkowsko, gdybyś trochę... w tej postaci jakiej jest, nie powala, a nowego nic twojego nie czytałem, nie zamieszczasz nic.

Opublikowano

Dotyczyło to moich komentarzy - nabrałem złych nawyków na orgu, ale staram się je wyplenić. Pasażera zawsze można zmienić, to nie jest szczyt moich możliwości, a jedynie próba napisania czegoś innego. Nawet uwagi z którymi się nie zgadzamy początkowo, jednak gdzieś zostają w podświadomości i człowiek do nich wraca.
Z perspektywy czasu bardzo dobrze odbieram Twoje komentarze pod tym opowiadaniem (ale dość tej wazeliny).

p.s.
Nie podlega wątpliwości, że niektóre teksty mogą się okazać słabe dla osób oczekujących od literatury czegoś innego. Dojrzałość jest możliwa do uzyskania, jednak nie wiem czy na tym etapie pisania byłaby ona autentyczna w moim przypadku. A nie ma nic gorszego jak pisanie w stylu, który umożliwiłby demaskację autora jako dyletanta (czytaj.: Sanestis Hombre wyszedłby na głupka, gdyby napisał opowiadanie fantasy, bo ten gatunek jest mi obcy).

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Myślę, że gdyby Sanestis, lub kto kolwiek inny, wpadł na pomysł, bardzo umoralniającej opowieści, opartej na motywie walki dobra ze złem, to najbardziej odpowiednim gatunkiem, była by wlasnie fantasy, baśń, bajka, i myślę, że jest to oczywiste, ale skoro Sanestis, Piotr Rutkowski, czy ktolwiek inny, nie czytał nigdy fantasy, to nigdy nie wpadnie na pomysł napisania właśnie takiej opowiesci...

Nie chodzi mi o dojrzałość twoją, tylko postaci, które stworzyłeś do tego by opowiedzieć swoją historię, w usta ludzi w wieku 20-25 wciskasz bardzo ważne myśli, i przez to staje sie to trochę małowiarygodne i śmieszne...i z tego co pamiętam, nie zachowales tam proporcji..tzn, za duzo było konkretów, scen, dialogów do opisów, czy filozofii.. Moim zdaniem, kiedy bierzemy sie za cos wiekszego, wielowątkowego, fabularnego, trzeba miec wszystko zaplanowane, i świadomie tym kierowac, a to było tak jakby na chypcika...ale to moje zdanie tylko.. Wydaje mi się, że bohaterowie w" Jestem twoim pasażerem" powinni, być po 30, niezbyt wykształceni, ale orginalni odjazdowi ( jak u Lyncha) temat i ta piosenka tak mi podpowiada, no a literacko...widze to po kawkowskiemu lub w styly E.A Poe

Marcin, jeśli to było szczere, a nie dla zlagodzenia, to dziękuję,

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Piszę te wersy dla Was
      Każdy jest najlepszy ale paradoks życia sprawia, że tyle samo zła co dobra w nas. 
      Zapamietasz Nas, pokolenie wysłuchało co podświadomości lodowa góra ukryła pod powierzchnią fal morza.
      Zimna pustynia arktyki i podróż w stronę horyzontu, banita opusza stada brać by na samobójczej misji zamienić lód na kosmicznej próżni jeszcze większy chłód i brak gwiazd wokół które życiodajne ciepło chcą nam dać i w kolory ubrać dla Nas świat.
      To dla Was wszystko, to tylko moje litery, ułożone spółgłoskami w słowa, które w szaleństwie nazwanym dnem przyszło mi bezczelnie i niestety Wam podarować, mieć anioła, który brał co diabeł opętany w wersów kilka ubrał i w nieświadomości nawet nie przemyśłał, dziw brał ale uszy zatkał na własne krzyki skrzeczącego głosu z gardła które mu służy chyba jedynie tylko by łykać flaszka i flaszka mocne twarde trunki aż do dna za ostatni hajs, nie zapracowany ze swojego tronu który dostał by złorzeczyczyć temu który na srebrnej tacy podał mu widelec którym najpierw karmił a potem ostry nóż którym zabił brać i braci jakimi ich chciał mieć jak kosz pomarańczy mu podarowanych których na stole nie zauważył w złotym czepku który mu spadł na oczy i zamknął wzrok tak że tylko własny nos tam widział z czubkiem którym się stawał z kolejną flaszką za pieniądz wyżebrany lub ukradziony bo nie ma w nim kołaczy do pracy. Niezrozumiał nic z życia, którym szedł jak w ciemny las z tą czapką którą niewiadomo czemu urodzony Bóg go wybrał na los jak banany są tacy wiecie dziecie które ma lepiej a niewdzięcznie umie tylko być dla siebie bez wdzięczności i pokory wobec chamów którymi ich nazwał a życie mu z górki obaj w miłości dla jego jestejstwa przyszło stworzyć. 
      Ludzie są chorzy niby wszyscy tylko niezdiagnozowani, chcieliby każdego dziś leczyć tabletkami psychiatrzy byśmy byli posłusznie na smyczy w kagańcach posłusznie poddani.
      Nowy porządek świata. Oni mogą samolotami latać dla nas zielony ład i ograniczenie w cenie diesla i benzyny. Bunt zabity przez ich (Ich z dużej litery bo to nazwa własna tych iluminantów winnych nam spokój i miłość raj na ziemi i wymiatanie ludzi tego świata (światu ale wyrzygana mi w mgle licencja poetica pozwala mi przekręcić słowo albo słowa zmyślać (osobowość ksobna może to nie moja osoba zadedykowana tam nie wiem już sam (dziś nic nie wiem) (czwarty nawias liczę tym razem po piątym zamknę choć nie mam pomysłu co w nim wpisać podpowiedź by się przydała ale w samotności sięgam dna jak dna flaszki i dna jak upadam (według demokratycznego osądu ludzkości ale jednak się przydało to szaleństwo czasem nawet jako bandaż (ha mam piąty nawias myślę i się dzielę tym i piszę w szóstym niestety (może koniec tych w nawiasach dygresji) (po siódmym miałem skończyć bo to blisko Boskości w matematycznej interpretacji Biblijnej narracji) (ale skońćze po ósmym który nie wiem jak się interpretuje jak cztery któtre znaczy śmierć jak u Wieszcza cztery i cztery bo dwa razy zabije) (i zabiłem) (wiem dziewięć) (i dziesieść będzie bo jeszcze myślę że interpunkcję miałem w dupie i nie zamykałęm nawiasów otwieranych a może tak się nie robi nie wiem) (grafomani we mnie wiem piszę by pisać wyżyję się na tle białego tła na forum w internetach ściana tekstu żaden ze mnie pisarz żaden dziś poeta po prostu klikam te litery jak małpa i powstają teksty jak ta ściana która przeraża która oznacza szaleństwo, miałem nie robić tego więcej ale skasowany ef be i insta nic nie dał znalazłęm fora jak socjal media gdzie się piszą wiersze z prawdziwego zdarzenia a nie moje rymowane bardziej lub mniej teksty do czego się jutro nie będe chciał sam przed sobą przyznać i wstydem się spalę żem to wysłał w świat) (ale o czym to ja, jaka była główna myśl, trzeba wrócić myśle sobie przed pierwszzy nawias i nie wiem sam czy po tym chyba dwunastym już do zamknięcia chaosu dygresji nie do przełknięcia oczyma przez czytelnika którego wiem że tu ni ma i nie będzie bo skazany na zapomnienie jak w wizji mistycznej na substancji otwirajającej świat na ten niematerialny na codzień schowany gdzie został mi los pokazany grubasa klikającego w klawiaturę przez życie przechodzącego bez ruchu i bez rozejrzenia się by umrzeć w ogniu słońca bez sensu żył i niezauważony znikł samsara go wyrzuca ale to kara a nie nagorda na ciemnej materii zimnej drodze skończy się jego los tam a to ja bo to moja głowa i na własnych oczach to zobaczyłem a wszystko co widzę dotyczy mnie a wszystko co słyszę mnie dotyczy a świat jakim jest jakim się go widzi to tylko ty w tym to tylko ja widzę świat który goni hajs i pogrąża się w dramatach jak widzi smutek i zło, rój szerszeni zauważam w cywilizacjach jak nasza a to w senniku oznacza wroga (chyba) (i chyba był to trzynbasty nawiast a ten jest czternasty wracam do tego co mówił dwunasty a potem czas wrócić na początek gdzie otworzyłem pierwsze nawiasy (pierwszy nawias ale do ryma myśla mi się tak układać przyszła więc ryma żem ja napisał nie w myśl języka którym żem zaczął władać od rodziców nauczon gdziem urodzon jako Polak za co wdzięczni powinni być czytający wierszów wersów przekaz metafor mgłów rozwiewających umięjący poeci i interpretatorzy bo to język najlepszy do skłądania w rymy metaforów i przekazów dla pokoleń zapowiedzianych przez wieszczów bytów podróżnych wbrew linii śmiertelnych niewybranych dla 27 skrzydlatych z armii Boskiej Trójcy dających możliwości wbrew uczynkom ich i ich podłości piękność nad piękności (a za to co uczynił niech szczerznie w bezimmienym grobie no może z tabliczką tu spoczywa pojeb) (i przestałęm liczyć nawiasy i tylko pamiętam że miałęm wrócić z zapowiedzianych słow do tego co przed pierwszym a potem przed dwunastym ale chuj z tym) (niby ludzie inteligentni mają skłonność do używania przekleństw ale mi się wydaje (a tam mi się to może wydawać a to pewno nieprawda ja kłamca najgorszy zły dla Ciebie CIebie i świata byt) że jednak inteligentniejsze jest powstrzymać się od rzucania kurew i chujów pojebanych popierdolców ze słów nawet w przypadkach najgorszych napotkanych przeszkód zazwyczaj z ludzkich słów myśli i czynów wobec nas)))))))))))))) (to za mało nawiasów ale kto wie ile ich było może ktoś policzy ale nie ma tu odbiorców dla moich szaleńćzych słów wieć cóż wracam do tego co na początku)
      To dla Was
      Pamiętając o paradoksie naszego miasta wiedz że mieszka w nas anioł ale na wadze stojąc równoważy go ciężar diabła na szali 
      Wiem to szaleństwo ale tramwaje i autobusy jeżdżą tu jak chaos bez rozkładu jednocześnie przywożąc pasażerów na miejsce na czas i na miejsce (że się powtórze ale obiecuje jednej nawias i wracam do tego co dla Was)
      Spokój w oku cyklony choć w około wszystko lata jak chaos ponad definicję chaosu
      To jest w nas
      Słońce które daje życie, ciepłem promieni osiem minut drogi stąd w największej prędkości znanej w cyfrach ludzkośći na dziś i w odwrotnej drodze by zabrać życie i kolory które pryzmatem rozbitego w granicy atmosfery naszej Planet Ziemi Matki (nie jedynej wbrew przeszłości która dopiero niby ma być dla pewnych, n ie jedynej matki za co wybacz mi która była przy mnie zanim pierwszy oddech przyszedł, karmiącej i trwającej mi spokojem oceanicznej jedności zanim pierwszy krzyk i płacz i męki dla jej poświęcenia która wciąż jest przy mnie co nie jest dla mnie wbrew czynom i braku słowa Kocham którego się boje moim bez znaczenia (kończę nawias i wracam do Was)
      Gai której odległość od gwiazdy w centrum układu siedmiu czy tam ośmiu planet w tej Galaktyce na Drodze Mlekiem (i miodem oby Wam płynącej) usłanej 
      Gai której czas i miejsce we wszechświecie zauważ dało wyjątek wobec tego co wiemy o kosmosie, wyjątek cudem zauważ jest jakim jest człowiek
      Was pozdrawiam ludzie w tym momencie i zachwyciłbym się życiem gdybym nie był kim jestem kto je niszczył strachem i złem

      Anioł na przeciwwadze diabła może zrezygnować i zostawić miejsce dla kogoś kogo nazwiesz osobą jaka jest podła
      Jesteś miastem w którym rządzi paradoks pamiętaj
      Wszystko ma swój początek w jednym miejscu 
      Jak od jednego słowa 
      Jak od jednej liczby 
      Jak jedność która jest w Trzech Osobach która mogła zachwycić się Sobą i na tym pozostać a jednak postanowiła wykorzystać moc i tchnąć wszystko byś się znalazł, byśmy się znaleźli tu i teraz
      Jest jeden punkt wyjścia dla wszystko co na przeciwnych stronach 
      Dobro i zło wyszło z jednego miejsca więc tworzy jedność jak Yin i Yang tylko bardziej bo czerń i biel zanim powstały były jednym kolorem 
      Dla nas niezrozumiałym
      Jak miłość i strach które pozornie są sobie obce tworzyły jedną całość co może być niezrozumiałe jak jest dla mnie
      Jak czas który nie istniał a potem zaczął zmierzać ku granicom nieskończonym
      A musiałobyć coś wcześniej przecież
      I ten byt jest nie do pomyślenia dla nas jak coś może trwać bez początku i końca i jeszcze się rozszerzać
      Wpadnij w zachwyt pod kopułą nieba 
      Pod opieką słońca
      Pod okiem księżyca i odległych gwiazd ułożonych w horoskopy 
      Pod opieką się miej samego siebie
      I miej innych za tych którzy opieką obdarzeni przez Ciebie będzie Ci oddane w szczęściu niepoznanym jeszcze
      O czym ja pieprze
      Bluźnię
      Mieszam Boga z Diabłem
      Chcę by drugie przyjście Syna na świat ten skońćzyło się porozumieniem z piekłem na chwałę ludzkich dusz na chwałę życia 
      By nie było walki Jezusa z Szatanem
      Tylko (potocznie ale wybacz rym to rym rymowanie mi dziś na zgubę przyszło choć nie wyszło) żeby zbili sztamę
      By zapowiedziane ponowne przyjście na świat Syna było ku porozumieniu i zjednoczeniu ponownym piekieł z niebiosem
      szatanie zrozum proszę że i Tobie będzie lepiej że i Ciebie Bóg wysłucha w modlitwie choćby najprostszymi słowami to Ci się dotrzeć uda do Jego czekającego ucha
      Wiem że Bóg może wszystko i chce dla swoich istot i dla swojego stworzenia spokoju i szczęścia
      szatanie wróć do nieba
      Nie graj fałszywej nuty na skrzypkach
      Nie nieś sztucznego światła gdzie zimna lampa nie daje ciepła
      Zgaś czarny płomień ogniska
      I zobacz ogień Ducha który rozpala w Nas gdy na słowa hymnu odpowiada czynem nam


      KONIEC
      BARDZO PROSIŁEM BY TAK SIĘ STAŁO

      BY TEN TEKST PRZESTAŁ SIĘ PISAĆ

      I SIĘ UDAŁO

      POSTAWIŁEM SŁOWO KONIEC I OTO

      BARDZO PROSZĘ JAK KOŃCZĘ TO 

      NA ZGUBĘ ZACZĄŁEM POST TEN

      MOŻE GDY SKOŃĆZĘ TO...

       

      PS

      TO MIAŁO BYĆ DLA WAS A JEDYNIE BYŁO DLA MNIE 
      I TO JEDYNIE W TRAKCIE BO POTEM I MI TO NIE DANE BĘDZIE

      CHCIAŁEM BYĆ WSZĘDZIE

      JESTEM NIGDZIE
      NISZCZĘ I ZNIKNĘ JAK ZAPADNĘ SIĘ SAM W SOBIE

      ZABRANE ŚWIATŁO ODDANE TOBIE

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...