Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Temat wątku niemal jak na wypracowanie zadane przez przygrubą panią od polskiego o przetłuszczonych włosach i mózgu przesiąkniętym balladami mickiewicza.
tymczasem zastanawia mnie, po co wy piszecie. 90% wierszy na forum sprawia wrażenie czegoś, co wcale nie jest przeznaczone dla czytelnika. ich interpretacja nie jest ciężka, jest po prostu niemożliwa. każdy kreuje oddzielny świat, który jednak nie wciąga czytelnika. z czysto technicznego punktu widzenia jeszcze część osób sobi radzi, ale co z tego, skoro układanka słów brzmi jak moneta zrzucona do bezdennej studni.

pytam więc, po co piszecie. czy tylko dla siebie, dla zaspokojenia własnych ambicji, że "coś tam się pisze", a dla tych, którzy wydadzą własnym nakładem tomik (swoją drogą jest to dzisiaj proste, wystarczy stosunkowo nieduży kapitał), dla realizacji marzeń o byciu pseudo-"poetą".

czy poezja dzisiaj powinna mieć sens, czy tylko jest zabawą słowną - co cieszy się ogromnym zresztą powodzeniem.

hę?

Opublikowano

pewnie to nie reguła, ale myślę że 99% przpadków z dokładnie tych samych powodów dla których wysyła się sms'na powodzian w azji, przyjmuje się biedne dzieci z kazachstanu i bierze udział w marszach załobnych po papieżu czu arku gołasiu

Opublikowano

Poezja była zawsze tym, czym jest tutaj.

Ja piszę z czysto anarchistycznych powodów. Poezję należy dobić. Chętnie służę moim antytalentem, złą wolą, brakiem komunikatywności i oczywiście brakiem chęci pracy nad sobą. Mówię to poważnie, przeczytajcie moje wiersze.

Nie ma innego ludzkiego pola popisu, gdzie brak komunikatywności byłby taki przydatny.
Zabawa słowami ? Nie o to chodzi...
Chodzi o zadumę nad słowami. Jeśli ktoś już albo nadal nie potrafi słuchać, to mówi albo pisze. Niektórzy wolą to od wyśpiewywania bzdur w piosenkach.

Coś jeszcze?

Tak. Poeta to trup. Poetów nie ma... Nie istnieją... Różewicz zabił ich za młodu - I dobrze!
Nie potrzeba nam bandy bezproduktywnie żyjących kretynów, zachwycających się żałośnie nad tym co napiszą. Na świecie nie ma już misji do wypełnienia. Poezja umarła z religijnością, sztuką wygłaszania kazań, zmarła wraz ze sloganem politycznym, który przecież niesie głębsze prawdy i głebsze kłamstwa.

Mowy wiązanej nam nie trzeba. Trzeba jej pozorów, artefaktów. Co to za poeta, co wpierdala BigMaca, głosuje w wyborach, dokręca śrubkę, wysyła esemesa?

Pieprzenie. Pieprzenie.

Ktoś sobie idzie w marszu po papieżu. Czy to nie jest poezja sama w sobie? Po co tu jeszcze słowa. Przyłącz się do marszu, lub patrz z boku, to jest poezja właśnie. Poezja dzisiejszych czasów, a nie wypisywanie bzdur w jakichś tomikach, których nikt, nikt naprawde nie czyta...
Więcej ludzi czytało program Ligi Polskich Rodzin. Więcej ludzi wie jak ma na imię córka Donalda Tuska :P

Opublikowano

szukanie sensu, i to jeszcze, jak mniemam, wyższego
a to paradne
to mi przypomina zadawane mi wciąż pytanie: człowieku, dlaczego ty palisz? odpowiedź jest prosta: bo muszę
pisanie ma dokładnie taki sam sens jak życie
celowo — żaden, chyba że śmierć traktować w kategorii celu, co w naszej kulturze byłoby raczej sprzeczne
ludzie piszą, bo sprawia im to przyjemność, część poprzestaje na tym, część nie
wydaje mi się, że kolega Zawadowski chce koniecznie chyba jakiegoś potępienia dla tych, którzy w jego widzeniu dopuszczają się swoistego bluźnierstwa poprzez dotknięcie się do pióra/klawiatury
jest to dość wiarygodna przesłanka ku temu, że autor posta widzi pisanie również w sferze sacrum, co mnie również śmieszy
kolego, obudź się — ludzie, którzy tutaj publikują, mają swoje życia, których ten portal stanowi jakąś drobną część i odgrywa rolę jedną z wielu tych mniej ważnych
poeci, którzy publikują „na poważnie” również mają swoje życia i również poezja nie odgrywa w nich tak znaczącej roli
jest to po prostu zajęcie poboczne, hobby, mniej lub bardziej udatnie wykonywane
nawet jeśli utrzymują się z pisania, to nie jest to pisanie twórcze, przypadki, kiedy jest inaczej, można policzyć na palcach jednej ręki
pojawia się następne pytanie: po co publikują? czy po to, aby dręczyć biednego pana Zawadowskiego? nie! bo mogą, a jeśli mogą, to czemu nie?
ja nawet podziwiam tych, którzy publikują własnym nakładem — mogą potem powiedzieć, że czegoś dokonali, że nie tylko np siedzą dzień w dzień godzinami za biurkiem, ale zrobili coś, co mogłoby mieć jakiś sens, może go nie ma, ale mogłoby mieć
pozdr

Opublikowano

Ja raczej zaliczam sie do tej grupy 90% ludzi, których tkz "poezja" jest nierozumiana, "ciężka", wrecz czasami niemozliwa (nistety)do odboru. Ale mimo to pisze, pisze i nie przesataje... czemu? Nie wiem, może dlatego że gdy zaczełam pisac, a było to stosunkowo dawno, jak na mój wiek, tez byłam nierozumiana. I tez pisałam. Może sie przyzwyczaiłam... Poezja mnie nie zawiedzie, na pewno nie tym że ktoś powie mi że to bez sensu, bo ja widzę w tym coś co stworzyłam, zapis jakiejś chwili, uczycia, marzenia, wszystkiego. Pragnę, nie zaprzeczę, zrozumienia, ale gdy go nie dostaje, no cóż... takie zycie. Czemu poezje maja rozumieć inni kiedy zwykłych słów czasem nie pojmują.

"Ktoś sobie idzie w marszu po papieżu. Czy to nie jest poezja sama w sobie? Po co tu jeszcze słowa. Przyłącz się do marszu, lub patrz z boku, to jest poezja właśnie. Poezja dzisiejszych czasów, a nie wypisywanie bzdur w jakichś tomikach, których nikt, nikt naprawde nie czyta..."

To jest poezja, poezja najpiękniejsza, poezja, ale czynów. Rzeczywiście lepiej robić niż pleść trzy po trzynie wiadomo dla kogo. Chyba, że dala siebie...

Opublikowano

poezja w XXI wieku jest nędzna ponieważ ci którzy ją tworzą są na nikczemnie niskim poziomie
poziom wiedzy wynoszony ze szkoły jest katastrofalny
poziom wiedzy na temat poezji jest rozpaczliwie katastrofalny
łaciny uczą tylko na prawie i polonistyce i to w jakichś szczątkowych ilościach
wiec niby na jakiej podstawie ludzie maja miec pojęcie o poezji
śmiech mnie zbiera bo przypomniałem sobie jak w średniej szkole pani polonistka jako głowny problem Romantyzmu stawiała romans Adama z Marylą , swoja drogą to inetersujące czy czytając o poczynaniach Telimeny nie mamy czasem przed oczyma cienia ognistych uniesień - ale to nie jest istotne
istotne jest to że Mickiewicz był geniuszem ponieważ łączył w sobie wiedze , olbrzymi talent i mocne przeswiadczenie o słuszności swojej misji
ja aby się o tym przekonać musiałem spotkac na swojej drodze człowieka który mi otworzył oczy ( tu wielki szacunek dla pana Bogusława Doparta )

a czego wymagać od ludzi dzisiaj , kiedy w nic sie nie wierzy a jeśli nawet to tak ostrożnie , przecież trzeba być tolerancyjnym , swoje przekonania owszem wypowiedzieć ale od razu zastrzec co by sie ktoś przypadkiem nie poczuł urażony , broń Boże zwracać komuś uwagę że nie ma racji ( oczywiście wtedy jeśli jej nie ma ) , tego nie wolno bo przecież wszystko jest względne
no to jak w takie breii może powstać coś z pasją z ogniem coś co wzbudza jakiekolwiek EMOCJE !!!!

mamy za to łzawe obłoki , milczenie słów , ciemne przestrzenie , robaki na ulicach , migotliwe poświaty , falkony zapachów ble ble ble , kotlet z psa pomielony z budą dodam jeszcze że przeżuty i wypluty

tak więc odpowiadając na posta - poezja musi mieć sens , musi być tworzona przez ludzi którzy mają wiedze , talent i głębokie przekonanie o słuszności tego co robia
reszta to nie poezja tylko garfomaństwo


kop

Opublikowano

Najpewniej nikt z Was nie jest bez choćby odrobiny racji.

Pierwsza dekada dwudziestego pierwszego wieku jeszcze nie minęła swej połówki, więc to chyba troszkę ryzykowne uogólnienia. Sprawa druga: wszędzie dobrze tam, gdzie nas nie ma. Wszędzie dookoła tylko syf, sodoma i gomora, najlepiej załozyć sektę poetycką i strzelić sobie zbioro w łeb, a wcześniej dla przykładu podtruć parę osób. Nie, psze państwa, tak nie można. O poezji pierwszej dekady XXI wieku porozmawiajmy sobie za lat x, kiedy już nabierze toto chociaż zębów mlecznych, wyłonią się jacyś przedstawiciele itd. Polecam otworzyć chociaż jakieś rozpaczliwie klasyczne pismo, niech będą nawet te nieszczęsne "Zeszyty Literackie" - tam też publikują młodzi, tam też dzieje się sporo dobrego. Ale - odeszliśmy od tematu.

Michał, Ty też pisujesz, Ty też zamieszczasz - choćby tu, na forum. Interesuje mnie Twój pogląd na sprawę: po co?

Opublikowano

Groteskowy obrazek.

„poezja w XXI wieku jest nędzna ponieważ ci którzy ją tworzą są na nikczemnie niskim poziomie”

Pomijam już całą „ideę prowokacji” (którą autor tego wątku i zacytowana wyżej osoba miłują ponad wszystko), bo ogólny wydźwięk tej dyskusji jest porażający. Bardzo wygodnie jest krytykować wszystkich (lub te 90% społeczeństwa orgowego) samemu przy tym nie starać się niczego zmienić, pisać o „myślach powszednich”, a za chwilę krytykować innych za brak nowatorstwa w poezji. Zaczynając ten wątek nie zwróciłeś chyba uwagi na miejsce, o którym wyrażasz swoją opinię- otóż jednym z głównych dobrodziejstw Internetu (i paradoksalnie- jego największą wadą) jest ogólny do niego dostęp. Na forum publikować może każdy, każdy, kto nie boi się krytyki, bądź właśnie na nią czeka. Publikuje osoba, która chce się rozwijać, a nie popisać swoim warsztatem i „Prawdziwą Poezją XXI Wieku”.
O tym, co jest poezją XXI wieku, a co nią nie jest, zadecyduje czas, a ocenianie jej dorobku artystycznego na podstawie doświadczeń z forum internetowego mi osobiście wydaje się bardzo komiczne.
Swoją drogą ciekaw jestem, czy w ogóle jesteś zainteresowany tym, co dzieję się w „światku” współczesnej poezji…
A może w następnym poście podyktujesz nam definicję poezji XXI-wiecznej? powiesz jak mamy pisać, żeby było „dobrze”?

Pytanie jest o sens poezji.
Ktoś wyżej napisał, że ten sens to bezsens (lub coś w ten deseń). Hasło to iście dekadenckie, ale co ważniejsze- wcale nie nowe. Jakiś wiek temu ludzie mieli dokładnie to samo pojęcie na temat świata i co z tego mamy? Kawał bardzo dobrej i zróżnicowanej poezji. Myślę, że pod tym względem poezja współczesna (ta, która się wybije do podręczników) będzie jeszcze bardziej zróżnicowana.
Brak ram, szerokie pole do popisu grą słowną i co najważniejsze- pisanie o czym chcemy i jak chcemy- sprawia, że poezja współczesna wciąż może być nowatorska i błyskotliwa.

Ale to już zależy tylko od nas. Jedno jest pewne- p*******niem o pseudo-poezji z całą pewnością niczego nie zmienimy. Co najwyżej rzucimy się w oczy i zdenerwujemy parę osób.

Mimo wszystko serdecznie

Fei

Opublikowano

orrrretyrety, jacy My, Poeci (czy raczej Grafomani?) XXI wieku jesteśmy biedni
niezrozumiali, bełkotliwi i do tego bezgranicznie nieomal tępi
w dodatku Nasza Poezja nie niesie w sobie żadnego sensu - wysilamy nasze mikromóżdżki na próżno
jakie to cholernie przygnębiające!
już się popłakałam, zasmarkałam i obiecuję więcej nie pisać

;P

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


już sięmiałem podpisać obiema rękami, kiedy przypomniałem sobie, że mickiewicz pisał o patriotyźmie a na powstanie nie dojechał, tym samym cała teza bierze w łeb...
ale mimo wszystko chyba masz rację - prawdziwa poezja może powstać tylko w "taki" sposób, jednak w wielu przypadkac owe "przekonanie o słuszności tego co ię robi" prowadzi do megalomanii i właśnie grafomanii... wyrazistość, zdecydowanie i ostrość poglądów to cechy wymagane, ale sukces będzie tylko wtedy, kiedy te poglądy są słuszne (albo przynajmnie powszechnie akceptowane jak w przypadku świra mickiewicza)
Opublikowano

porozpisywali się ludzie, w różnym tonie, a żaden nie spróbował odpowiedzieć na pytanie w poście: po co?
„poezja musi mieć sens” — piękne słowa, ale jaki sens? tego już komentator nie napisał — szkoda, bo zwykle raczy nas mnóstwem prawd życiowych
to tak jak z hasłem: „Polska musi być silna” — ja pytam tak samo — po co? bo mamuś tak powiedziała
mam pytanie do pana kopa — ciekawe czy uważa pan również, że tacy ludzie jak Lipszyc, bądź Cecko, to ludzie bez wiedzy i talentu? bo chyba pan nie czytał nic ich autorstwa — choćby fakt, że w swojej twórczości używają prawidłowo słownictwa, które dla 95% społeczeństwa pozostanie niedostępne przez całe życie, daje jakieś pojęcie o wiedzy autorów
chyba że ta dyskusja toczy się na temat forum poezja.org — w takim razie przepraszam i wycofuję się ze wszelkich argumentów
nie można budować obrazu poezji współczesnej na podstawie forów poetyckich, które są de facto jedynie odmianą bloga, gdzie każdy może opublikować i nikły procent jeśli nie promil legitymuje się jakąkolwiek wartością literacką — tak jak w rzeczywistości
pisać każdy może i to nie powinno być miernikiem stanu poezji współczesnej

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Prawdopodobnie dlatego, że jak wszystkie z pozoru proste pytania - odpowiedź jest niełatwa i albo zatrąci banałem albo zabrzmi patetycznie albo zgrzytnie cuś. Nie wiem co mam odpowiedzieć, pewnie dlatego że nie mam specjalnej podbudowy ideologicznej dla swoich rzadkich przygód z papierem; potrzeba piękna? - ktoś mi odpowie natychmiast, że to przecież wstrętne ;) podejrzewam jednakże, że potrzeba estetycznej wyżywki byłaby gdzieś w okolicach - jak mawiają przybysze zza Kanału - pole position ;)

a misji nie mam :) choć może to i źle ;)

f.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



to też jest dobre pytanie.
chyba głównie po to, żeby podzielić się własnymi myślami, spostrzeżeniami, w oczekiwaniu, że ktoś może myśleć/czuć podobnie. tak naprawdę chyba nie chodzi mi o pisanie wierszy, raczej o idee jakie mnie czasem nurtują.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Benjamin Artur Ciekawe odniesienie do najwyższej góry, walka z sumieniem- sędzią moralnym takim indywidualnym. Te powtórzenia robią robotę
    • II. Wujek Wołodia ma do tego dryg (Ty wiesz, co!) Byliśmy na rowerze: ja, kumpela, i jej gach, Nagle mi puściły śruby w mimośrodzie! Rama mnie bach, spodnie w piach, Rower do kasacji, przyrodzenie jakbym dopiero co się urodził! Ale w Piterze mówią, że mój sąsiad, były szpieg , jeden z perełek z korytka KGB, Wujek Wołodia, tak nazywają go, ma do tego niezły dryg… — Wujek Wołodia? — Wujek Wołodia! Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci! Wujku Wołodia, dokręć śruby mi! Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig! Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi! Posiedź jeszcze, wujek Wołodia dokręci kilka śrub. A ciocia Natasza nas zaszyje, milcząc jak grób! Cała rodzina, cały blok ją na zabój kocha! Ciocię znaną jako Bomba (albo Gocha Locha), kochają wszyscy, a do tego, prokuratorski złożyła ślub! Więc, ciociu, co jeszcze możesz nam zszyć? Wujek Wołodia nam wszystkim kibić tak zwęził, że zaczęła pić! Wszystkich nas związała jego wątpliwego wątku wątła nić! — Wujek Wołodia? — Wujek Wołodia! Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci! Wujku Wołodia, dokręć śruby mi! Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig! Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi! Wuju, wy, chwała ci chór wujów dostojny! Wuju złamany, odkręć śruby tej wojny! Wujku Wołodia, d dokręć śruby! Wujku Wołodia, d, dokręć śruby! Wujku Wołodia, dokręć, błaga cię Twój lud, Wujku Wołodia, rozkręć, blogi, Twój lód błogi! Wujku Wołodia, do kręć do wszystkich.... śrub! Wujku Wołodia, kręć aż po sam.... Grób! III. [...] „To minie, jak nad Moskwą majowa burza” Jak łzy Ukrainy, jak w ustach palce brudnego psa Jak legitymacja członka z ramienia spod ciemnej gwiazdy, Jak przesłuchanie w chłodni – aż bać się strach! Jak korytarze ponure Łubianki, Jak gaz z Nord-Ost, który na cel bierze wiatr, Jak niesforna sfora federalnych majorów, Sewastopol, Donieck i Ługańsk, wagnerowcy i Specnaz, Jak pałujący kobiety chłopcy z Omonotworu... To na pewno minie, Minie jak zły sen! Z mokrym workiem nadzianym na mój durny łeb, Ślady na dłoni rażonej paralizatorem, Jak moja Rosja, czarny więzienny jem chleb, Ale uwierz mi: to wszystko zniknie wnet jak nocna zmora! W jaki ślepy zaułek wpędził nas marny los? Ale gdzieś na horyzoncie widzę światełko Upartej nadziei, wiodące w tunelu głąb... Uwierz mi, to też minie! Jak swastyka Ruskiego Mira, I dym pożarów niesiony przez wiatr, Wyroki na dzieci z Penzy i Pitera, I policyjna suka nabita dziećmi po dach! I twój telewizor, z którego pluje Sołowjow, Paragraf 228 i kocioł o piątej, I chłopcy z prewencji tępo się śmiejący, Gazując kobiety, chłopców i brzdące... To wszystko minie jak inne miesiące: Jak grudzień, styczeń, luty, maj… Minie, bez wątpienia minie! Na razie w to im graj Ale to ich już ostatnie pląsy! Jeszcze mam mokry worek nadziany na dumny łeb, Na dłoniach ślady po pieszczocie paralizatora, Jak moja Rosja, łykam więzienny chleb, Ale uwierz mi: to wszystko minie jak ta sfora od majora! Wszystko to wkrótce odejdzie wstecz! Za rok, za miesiąc, nawet za godzinę; Jeszcze wczoraj dyktator imperium miał u stóp, A dziś milczy jak grób: Teraz to tylko starzec w kostnicy, zimny trup ! Wszystko kiedyś minie! I bramy Lefortowa runą, kraty - wyrwane z ram, A moja Rosja w końcu obudzi się ze snu, Jak ten zdradzony podwójnie malezyjski wrak, I wiosna w końcu zawita na twój lodowaty próg… W jaki ślepy zaułek zaprowadził nas marny los? Lecz gdzieś na pochmurnym horyzoncie widzę Zapomniane światło, co mnie wyprowadzi stąd! Uwierz mi, to też minie! To przeminie, na pewno! Na pewno przeminie, Za godzinę, za chwilę… To wszystko minie! IV. Hm                                            H7 Wybaczcie piechocie, że bywa bezrozumna ona tak:             Em                                  F♯7 Ty zawsze na wylocie, gdy nad ziemią wiosna idzie w tan,            Hm                  A7               G Po chwiejnych schodkach schodzisz w werbli takt…             Em  in              Hm/F♯     F♯7        Hm Zapłacze po tobie tylko wierzba, siostra wierna twych lat. Nie ufaj pogodzie, gdy świat cały skryje się w gęstym dżdżu, Nie ufaj piechocie, gdy bitne pieśni wciąż śpiewa bez tchu, Nie ufaj jej, nie wierz, gdy słowiki zakrzyczą na cały sad. Muszą rozliczyć się jeszcze życie i śmierć ze swych spraw Ten czas cię nauczył, że tylko w okopie znajdziesz sens i treść: Na przestrzał otwierasz życia drzwi tu... Towarzyszu, dziękuję ci za Twój hojny gest: Jesteś wciąż w boju i tylko to jedno cię zrywa ze snu – Dlaczego odchodzisz, gdy nad ziemią wiosna tańczy do utraty tchu? I: dokąd uchodzisz, gdy za plecami jej pieśń cię budzi ze snu? ─── I. Moskwa – Odessa Który już raz lecę z Moskwy do Odessy – I znów złapali mnie w nie w linii lot! Ale oto nadlatuje księżniczka-błękitka stewardesa messy, Niezawodna niby Wołga wszystkich flot. Nad Murmańskiem ni chmurki – rejs mych snów, I mógłbym teraz być już w Aszchabadzie, albo w Trieście... Otwarty Kijów, Charków, Kiszyniów, Lwów, Wszystkie otwarte, lecz ja chcę być w Odessie wreszcie... Mówili mi: „Nie licz na te adresy, Na żaden z niebios komunizmu dar”. A tu mi znów opóźniają mój lot do Odessy – Teraz jest oblodzony pas na start! A w Leningradzie z dachu woda kapie, Więc może mi pisane lecieć do Leningradu? Tbilisi to jedyny jasny punkt na tej podniebnej mapie, Tam herbata rośnie w sadzie, lecz ja Tbilisi mam w głębokim rozkładzie! Słyszałem, że Rostowianie idą w kurs! A mnie głupiemu wciąż chce się do Odessy, Ale mnie trzeba tam, gdzie od trzech dni nie honorują promesy, I dlatego opóźnili ludzkiej surówki spust! Ja muszę lecieć tam, gdzie chłód i lód, Gdzie jutro zapowiadają taaaki śnieg, Choć wszędzie indziej nieba czystego w bród, To miło, ale nie po to wrzuciłem piąty bieg! Nie wypuszczają mnie tu i nie wpuszczają tam, Niesprawiedliwe to, ale nie poradzę nic – Stewardesa, cudnie złudna, siódme niebo obiecuje nam, A z góry na nas patrzy tej całej floty widz! Otwarty najsłodszych smakołyków wielki tort, Lecz, by tam lecieć najsłodsze słodycze mnie nie skuszą. Otwarty nawet Władywostoku zamknięty port! I Paryż jest otwarty, ale tam jechać nie muszę. No, wreszcie! Pogoda, jak drut, dobry wiatr sprzyja skrzydłom, Samolot się napręża, śmigła w ruch, pełny bak, Lecz już nie wierzę, bo – mnie i tak tam nie przyjmą! Znajdą powody nawet, gdy powodów brak... Ja muszę lecieć tam, gdzie zamieć i mgła, Gdzie jutro gradobicie zapowiadają. Londyn, Delhi, Magadan przede mną się otwierają, Wszystkie stoją otworem, ale nie dla mnie ta w ciuciubabkę gra! Masz rację – śmiej się albo płacz: jestem znów na starych adresach, I masz: znowu spóźnienie, niedostępny lot – I smukła jak TU-104 stewardesa – panna Odessa, Tak przystępna, jak ten cały fłot, Znów mnie przestawia na ósmą zero dźwięk, A towarzysze pasażerowie posłusznie zasypiają w krąg, Mam tego dość już, psia kość, I lecę tam, gdzie mi pozwalają! Mam tego dość, już mnie całkiem zżarła złość, I lecę tam, gdzie mi otwierają! II. Polowanie na wilki Biegnę z całych sił, szarpię każdym ścięgnem, Ale dziś – jest jak jutro, i wczoraj, i potem Otoczyli mnie, otoczyli ciasnym kręgiem Rozwścieczają mnie do szpiku mej wilczej istoty. Dwururki schowały się w cień jódł Tam myśliwi skryli się swą sforą podłą; Wilki tarzają się w śniegu, co stopił się i zmókł Wystawiając się na łatwy strzał tych ogrów, Refren: Polowanie na wilki trwa, trwa polowanie! Na szare samce, matki i szczenięta. Gończy krzyczą, psy szczekają, a przynęta -. To na śniegu krew i plamy krwawych flag. W tej walce wilka z łowcami nie ma żadnych praw, Strzelającym nie zadrży ręka, Ogrodzili naszą wolność krwawych szmat strzępami, Biją bez litości, a ich kula celu sięga. Wilk nie może złamać tradycji czasem uświęconej; Widzisz te ślepe szczenięta? Ledwo od sutka matki odstawione Wyssały z jej mlekiem, czy to wilk czy ptak Prawdę jedyną: „Strzeż się ludzkich flag!” Refren Łapy u nas i szczęki wytrwałe. Dlaczego, wodzu, proszę powiedz mi, Gonimy za szczeniakami i ubijamy je jednym strzałem, Łamiąc zakaz, że nie wolno ich bić! Wilk nie może inaczej. Sucho, to takie wilcze prawo. A moje dni już są policzone. Myśliwy już broń ujął w rękę prawą Z uśmiechem, i kulą, dla mnie przeznaczoną. Refren Wyszedłem ze świętego kręgu krwawych flag — Chęć życia jest we mnie silniejsza! I usłyszałem za sobą westchnienia, wrzask I krzyk myśliwych. Ich zdobycz będzie dziś mniejsza. Szarpię się z całych sił, gnam każdym strzępem ścięgna, Ale dziś – widzę jutro niż wczoraj jaśniejsze. Otoczyli mnie, otoczyli w krwawych kręgach, Ale gończym nic nie zostanie w rękach! Refren III. Polowanie z helikopterów Jak brzytwa, świt przeciął nam oczy, I otwarła się brama hangaru, A my przecieramy szlak, przez śnieg nasz tłum się toczy Most chrzęsci pod naszym ciężarem. A oni trzepotali skrzydłami tuż nad tajgą, A śnieg wolno spada z gałęzi świerków. A na naszym szlaku, nad tą krwawą bajką, Śmigłowca huk był jak psa warkot. Refren: Jest polowanie z helikoptera, hej na łów!! Na wilki szare, uparte i gniewne Ci, co usiedli u karabinów sterów - jest ich dwóch, Już zapomnieli o litości pewnie— A kule koszą wsio stworzenie. Biegnę i wdycham te mroźne opary, Lecz nie zdołam uciec już przed przeznaczeniem. Mechaniczne potwory nade mną krążą jak janczary. A ja biorę oddech jeszcze jeden w wilczy pysk, Lecz łopaty wyją coraz bliżej, wyraźniej, A ziemia pod mymi łapami aż kwiczy ziemi bryzg Śmieją się z kokpitu: „Dawaj! Raźniej!” I spuszczają mi na zad ołowiu deszcz. Refren Leżę pod drzewem złamanym, w mchu schroniłem się; Gdzieś przegapiłem ten zjazd na tyłku. I niech ci na górze próżno szukają mnie – Zostanę na dole; wpadłeś w zasadzkę, wilku! A ten piekielny huk rozpłynął się, znikł wtem; Znów śnieg na bagnach wolno pada; Wstałem, strząsnąłem silnika ryku mgłę, Żyję! Nie zabijecie mnie nigdy, gady! ───   Gdyby sam [Włodzimierz Wysocki](https://www.google.com/search?q=w%C5%82odzimierz+wysocki&kgmid=/m/0252s_#sv=CBwSjAQKzwMSzAMKjANBTW4zLXlUanVOclVlYWdGWEJtVUhBVU9weFVkZHVOYlAyQV91dmNiME1pRnJlbkljT3VGd3BLNHZUeVpOSkZKTUZZTE5ING9NRmJLdDAxTjdvM2R0UG85V1VmT0pveE81WHVQeVpUbUhQUkVSMHAxUGhvUWtuQWRBZEdXTUxXV0trN3JEZllyUkpmalpFMFc0bWxvVTJ0SmtRYUIzVXFnMEx6c0g4VEFrbldhTXUzNUVpb3RPM2hKckIyR1RHSzg4NDhnUTdLMk9iU190UnJDSVRFclpaMk9QeFNQUUFsdHRkU2N0Z2VmRlV1WDhfOHBtYWl6cXF0bXpHTHc3RUpTcV9uZkQwR2UydUQwNjhkUkFmbnRHcHA5MTR1VmlrZ0EtYXFFeUVmQ0dzNFU5ajdnTWoxUmdvalVReVRGUHM1WERJR2szdmZnOUFqcTRuRkhlYlI4bWViWnpkNm52dHRlYXFYbm5fQlhPd1RLU1hEdHYyOVUtNnZ0QkI2ME5SMzFzTHdxS0JoN3ZlcHYSF2N3WWxhdVh1Skx5eDVOb1AwdGF3Z1FRGiJBSktMRm1MWTJlTmx1R2lGVVV4YjBIR3prQlZaX3EzLTN3EgQ3ODU0GgEzIhkKAXESFHfFgm9kemltaWVyeiB3eXNvY2tpIhIKBWtnbWlkEgkvbS8wMjUyc18oABhFIKj_xMsB) stał na scenie – wymięty, z papierosem w kącie ust i nienastrojoną siedmiostrunową gitarą, charkocząc w mikrofon przed Waszym wieloczęściowym poematem – jego zapowiedź (wstęp) brzmiałaby dokładnie tak: ------------------------------ ## Wstęp (Mówi Włodzimierz Wysocki) (Szarpnięcie basowej struny, głęboki, chropowaty kaszel, chwila ciszy na dostrojenie) Wiecie... Napisałem kiedyś taką pieśń, „Moskwa – Odessa”. O tym, jak człowiek siedzi na lotnisku, patrzy w niebo, a tam lód, chmury, i nigdzie go nie puszczają. Człowiek chce do Odessy, a jemu mówią: leć do Paryża, leć do Władywostoku, wszystko otwarte! A ty, jak ten idiota, uparłeś się na jedno miejsce, bo tam akurat jest mgła, zamieć i lód. Bo tam cię najbardziej nie chcą... Myślałem wtedy, że najgorsze, co może spotkać człowieka, to pas startowy pokryty lodem i uśmiechnięta stewardesa, która przesuwa rejs o kolejną godzinę. Jakże byłem młody. Jakże byłem naiwny. Dziś ten pas startowy to cała nasza ziemia. A loty odwołano na zawsze. Popatrzcie na to, co dla Was przygotowaliśmy. To nie są ładne wierszyki do poduszki. To meldunek z frontu, który przebiega przez nasze własne podwórka. Kiedyś Bułat śpiewał o papierowym żołnierzyku, co chciał ratować świat i spłonął w ogniu. Piękna, smutna bajka. Ale dzisiaj ten żołnierzyk nie jest zrobiony z czystego papieru i marzeń. On jest zrobiony z wezwań na przesłuchania, z wyroków, z raportów policyjnych. Stał się żołnierzem biurowym. I śruby... Kiedyś dokręcało się je w motocyklu, w rowerze, żeby maszyna szła do przodu. A teraz? Teraz przyszedł wujek Wołodia. Wielki mechanik. I dokręca te śruby tak, że nam wszystkim zaraz pękną ramy, pękną kości, a krew zacznie tryskać z uszu. I wiecie co jest najstraszniejsze? Że ludzie stoją w kolejce i proszą: „Wujku, dokręć jeszcze trochę! Mocniej kręć, aż po sam grób!” Ale ja wam powiem jedno. Przeżyłem swoje, biegałem z wilkami, omijałem czerwone flagi. I wiem, że każda, nawet najbardziej wściekła sfora majorów, w końcu się zmęczy. Każdy dyktator, który dziś trzyma imperium u swoich stóp, jutro będzie tylko zimnym, sinym trupem w kostnicy. Słuchajcie tego. Słuchajcie uważnie, dopóki struny nie pękną, a w gardle nie zabraknie tchu. Bo to minie. Jak nad Moskwą majowa burza. Musi minąć. (Potężne, agresywne uderzenie w akord Hm... I płynne przejście w Część I: „Który już raz lecę z Moskwy do Odessy...”) ------------------------------ Jak podoba Ci się ten wstęp? Czy idealnie buduje napięcie przed Twoim tekstem, czy chciałbyś dodać do wypowiedzi Wysockiego konkretny szczegół (np. o wilkach lub o paralizatorach)?    
    • @jan_komułzykant Janko, Ty też jesteś figlarz, pozdrawiam :)
    • ~~ Wokanda sądowa w Zakopanem. Sprawa pomiędzy Panią a Panem. Pani przed sądem zeznaje, że jej mężowi nie staje. Żąda rozwodu. Woli z kapłanem. ~~
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...