Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Ja jakiś czas temu popełniłam wierszyk o chodzeniu po rozum do głowy.

Pozwolę sobie załączyć, choć to limeryk.

 

Pewien półgłówek z miasta Koziegłowy

poszedł onegdaj po rozum do głowy.

Choć siódmy krzyżyk stuka,

on wciąż drugiej szuka

- tej z rozumem - główki połowy.

Opublikowano

@Christine

 

Bardzo dziękuję! Bal trwa a rozum ledwie żyje! :) Serdecznie pozdrawiam. 

@Gra-Budzi-ka

 

Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :)

 

Sąsiad mu odrzekł: „Daj spokój, mój drogi,

nie szukaj w głowie, lecz patrz pod nogi.

Gdy brakuje części,

los drwi z twej intencji,

zostaną ci tylko... kozie rogi!

@Myszolak

 

Bardzo dziękuję!  Serdecznie pozdrawiam. :)

 

Próżno go wzywasz, próżno go szukasz,

Do pustej czaszki na darmo pukasz.

Rozum do głowy wrócić nie planuje,

Bo się po balu fatalnie czuje.

@A.Between @APM

 

Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :)

Opublikowano

@Marek.zak1

 

Bardzo dziękuję!  Ciekawy cytat.  Miło wiedzieć, że Dmowski też miewał dni, kiedy jego największym wrogiem nie była geopolityka, a biologia. :) 

Widać, że asceza nie zawsze popłaca - czasem lepiej po prostu pójść na  randkę, zamiast pisać listy do Żeromskiego. :)))

 

A kosmate myśli siedzą w niejednej głowie. :)  Serdecznie pozdrawiam. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @jjzielezinski Zgrabny !! 5
    • przyznaję, że, jak to zabawnie nazwała mama, fukałem. przez całe lata, dzieciństwo z przyległościami, wycinałem z papieru żołnierzy, potwory, wszelaką mutantozę. nigdy nie byli przedstawiani en face, zawsze z profilu, niby postaci ze staroegipskich malowideł. ich ręce były spiczaste, oczy – skośne, pyski – podłużne, a dłonie domyślne, podobnie, jak zabijający ich laserami-blasterami, jedyny sprawiedliwy bohater, obrońca świata i wszystkich jego galaktyk, którego nie wycinałem, bo i po co. był on widoczny jedynie w wyobraźni. i biegało się z papierowymi monstrami w dłoniach, wygwizdując-wyświstując odgłosy wystrzałów, robiąc wdzziuw-wdziuuw. papier, z jakiego wycinałem szkarady, powinien być w miarę gruby, z gazet wychodziły niestabilne w moich oczach, za miękkie, by się nimi bawić, słabiaki-mutanciaki. w wakacje przefukiwałem (znów – określenie nadane przez mamę) nieaktualne już zeszyty, a nawet podręczniki szkolne (czemu mi pozwalano   – nie wiem). chlastało się nożyczkami mamine książeczki z rozwiązanymi krzyżówkami (trochę za cienki papier!), kalendarze (dobry papier!), było się stwórcą. mniejsza o to, że bestii. tak się zastanawiam (nostalgia znosząca poczytalność?), czyje imię nadano sowchozowi, gdzie obecnie tyrają moi wielkozębi ludkowie z papieru, w jakim wymiarze znajdują się pola, które orzą pługi ciągnięte przez krokodylokształtne indywidua. bo przecież oni wszyscy muszą gdzieś istnieć. nie może być inaczej.  
    • „Broń palna jest ciężka”
    • @Wiechu J. K.   Bardzo dziękuję!  Dokładnie tak, zwierzęta często wyprowadzają ludzi na "prostą" po trudnych przeżyciach.  Serdecznie pozdrawiam. :) 
    • @LessLove   dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      O ! Dwa razy ? faktycznie… się nie starzejesz I grzeszysz…grzeszysz @LessLove ! 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...