Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Migrena Świetnie napisane! Dziekuje, ze mogłam się przejrzeć w lusterku wstecznym pędzacego życia, a może to było puzderczko, puderniczka, albo szyba wieżówców, sala krzywych luster, a może była to tafla jeziora, a ja w niej błyszczałam jak gwiazda...

Opublikowano

@APM

 

nie wiem skąd to wiem ale napiszę tak: ''Twoja postać stała się kruchym pomostem między nocnym niebem a głębią, jakby jezioro wyśniło Cię sobie z gwiezdnego pyłu”.

 

rozświetlona złotem gwiazd - jesteś!

 

to o Tobie po fantastycznym komentarzu:)

 

dziękuję:)

 

 

 

Opublikowano (edytowane)

@Migrena wiersz mnie zainteresował, bo i ja w średnim wieku, więc "wypisz wymaluj" mój obraz:) Podobaja mi metaforyczny charakter wiersza. Czyta się naprawdę z zainteresowaniem. Co do ciszy, to ona nie tyle robi miejsce, co rozgaszcza się na dobre i jest świetnym towarzyszem w tym " średnim wieku" :)

Edytowane przez Mitylene (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Mitylene

 

bardzo dziękuję:)

 

średni wiek jest esencją życia.

 

przeżył człowiek swoje.

 

ma w sobie kolekcję wrażeń.

 

nie goni za byle czym.

 

młodość była ciekawsza, ale.......już się nie wróci.

 

bardzo dziękuję i pozdrawiam:)

 

 

 

Opublikowano (edytowane)

@Migrena Dla mnie i zabawnie i prawdziwie. Słodko i gorzko.  Podoba mi się bardzo ten kontrast pomiędzy dylematami a ostatnimi wersami.  Kobieta w średnim wieku wie czego jej potrzeba,  jest świadoma swojej wartości. Jest prawdziwą wersją siebie. 

Jeśli może wybrać - wybiera siebie. 

Jeśli wybiera ją ktoś inny to powinien wiedzieć, że to wersja premium bez filtrów i bez gwarancji zwrotu .

Daje do myślenia,  

Super !!!

Pozdrawiam. 

Edytowane przez wiedźma (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@wiedźma

 

tak!!!!!!

 

kobieta w średnim wieku to skarb na jaki mogą pozwolić sobie tylko najwspanialsi z mężczyzn:)

 

to źródło westchnień i tęsknot:)

 

och, Wy kobiety!

 

 

bardzo dziękuję:)

 

 

 

 

@Mitylene

 

ale.......te gorące pocałunki w cieniu kwitnących kasztanów:)

 

to drżenie serca gdy z chłopakiem ten pierwszy raz:)

 

te wilgotne oczy utkwione w Tobie:)

 

i ta sukienka, nowa, dla niego, żeby się podobać:)

 

a średni wiek?

 

jest piękny i słodki jak dojrzała brzoskwinia:)

 

komfort i bezpieczeństwo:)

 

wspomnienia i dzień dzisiejszy, bo on zaraz zadzwoni do drzwi:)

 

 

kończę bo mi się w głowie przewróci:)

 

dziękuję i pozdrawiam:)

 

 

 

 

 

@violetta

 

wszystko na różowym obrusie:)

 

a później kąpiel w wannie pełnej płatków róży:)

 

dziękuję i pozdrawiam:)

 

 

Edytowane przez Migrena (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Migrena

 

Ten wiersz jest niesamowity! Uwielbiam te trafne metafory i ironiczny dystans! 

 

Podmiot opowiada o sobie jak o infrastrukturze - z wadami ukrytymi, które stały się cechami produktu, z kręgosłupem jako wieżą obserwacyjną, z twarzą tynkowaną strukturalnie.

Świetny jest humor. :)))

Słoik ogórków wygrywa bo ma lepszy gwint. Metabolizm jako snajper na dachu wieku. Schylanie się jako operacja logistyczna wymagająca analizy ryzyka.

 

Piękne zakończenie - zajęcie miejsca i ta cisza, która robi przejście nie z łaski, ale z przyzwoitości.

Wiersz o kobiecie, która przestała być czyjąś opcją - nie czeka na brawa, bo brawa są dla początkujących.

 

Masz wyobraźnię, która nie szuka gotowych obrazów - ona wytwarza własne, z materiałów, po których nikt inny by nie sięgnął. Jestem pod nieustającym wrażeniem. 

 

Pozdrawiam :))))

Opublikowano (edytowane)

@Berenika97

 

jak zwykle piękna analiza i komentarz:)

 

chodzi mi jeszcze po głowie tekst o którym marzę.

 

z roboczym tytułem:

 

"czy teściowa jest.....?" 

 

 

chciałem się wkomponować w ten stary dowcip:

 

"synek pyta taty - tatusiu, a dlaczego  babcia ucieka od nas zygzakami?

a tata odpowiada - dla jednego babcia dla drugiego teściowa.

podaj synku jeszcze jeden magazynek." 

 

 

ale trochę zastygam:)

 

bo tyle piękna dookoła.

 

dziękuję Nika serdecznie:)

 

najpiękniej Cię pozdrawiam:)

 

Edytowane przez Migrena (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Migrena

 

Moja teściowa to piękna, mądra i dobra kobieta, z dużym poczuciem humoru.  I nie wiem, czy jest wyjątkowa, bo innych teściowych nie miałam.  Ale na pewno nie obraża się na dowcipy o teściowych. :)

 

Wiem, że pociągają Cię sytuacje podwyższonego ryzyka. :)))))

Opublikowano

@Alicja_Wysocka

 

dziękuję Alu radosnym uśmiechem:))))))

 

wszystkiego dobrego:)

 

 

 

 

@Berenika97

 

teściowa to jakby kawałek męża przecież:)

 

Nika.

 

masz oczywiście rację, że pociąga mnie ryzyko.

 

tutaj, żeby się nikt na mnie nie poobrażał będę potrzebował wsparcia:)

 

żebym się nie załamał:)

 

no dobra - teściowa na start!

 

dziękuję Nika:)

 

 

 

Opublikowano

chatGPT wygenerował mi taką satyrę o teściowej, poczekam na twoją wersję, przeważnie sympatycznej, teściowej :) 

 

Teściowa nie jest osobą.
Jest zjawiskiem granicznym,

czymś pomiędzy prawem natury

a przypisem do egzystencji.


Pojawia się dokładnie tam, gdzie kończy się autonomia,
a zaczyna interpretacja cudzych wyborów.

Nie wchodzi do domu

wnika w strukturę decyzji.


Przestawia filiżanki nie dlatego, że trzeba,
lecz by wykazać, że zawsze można inaczej,
a skoro można, to trzeba

wsadzić swój nos.

 

Jej spojrzenie nie jest spojrzeniem.
To analiza ontologiczna obiadu:
dlaczego rosół jest za słony
i czy mógłby być bardziej

przejrzysty.

 

W jej świecie wszystko ma potencjał korekty.
Poduszki — do poprawy.
Zupa — do doprawienia.
Małżeństwo — do subtelnego przeformułowania
w zdaniu zaczynającym się od: „ja na twoim miejscu…”.

Nie mówi wprost.


Operuje w trybie przypuszczającym,
który z czasem przyjmuje formę konieczności.


„Może byś…” brzmi jak propozycja,
ale działa jak prawo grawitacji.
jest strażniczką alternatywnego porządku rzeczy
świata, w którym wszystko jest minimalnie lepsze,
ale tylko wtedy, gdy robi się to jej sposobem.

 

Nie niszczy

ona udoskonala aż do zaniku oryginału.

A jednak jej obecność ma sens.

 

Nie krytykuje.
Ona aktualizuje rzeczywistość do swojej wersji stabilnej.
Każde „może byś” to patch,
który instaluje się bez pytania o zgodę.

 

I co najciekawsze —
jej świat działa.
W nim wszystko ma swoje miejsce,
tylko niekoniecznie twoje.


Bo tylko w jej cieniu można naprawdę sprawdzić,
czy wybór był własny,
czy tylko chwilowo niepodważony i niepodważalny. 

 

Jest nieśmiertelna, 
nie jako osoba,
lecz jako pytanie, które nigdy nie przestaje wracać:

czy na pewno wiesz, co robisz?

Opublikowano

@Migrena

 

Czytałam i co chwilę zatrzymywałam się, bo czułam, że ktoś zajrzał mi do środka bez pytania. ;)

"Nie przegrywam siebie" - to krótka i bardzo trafna definicja dojrzałości.  Mimo, że dowcipny i groteskowy - jednak zastanawia - czuję w nim pewną głębię do przemyślenia.  Podoba mi się!

 

Opublikowano (edytowane)

@hania kluseczka

 

ciekawe kto jest teściową charaGPT?

 

bo Sam Altman jest teściem.

 

chociaż taki wielki prezes może być i jednym i drugim.......chyba może?

 

 

 

 

 

 

@Christine

 

 

Chrissy.

 

kobiety w srednim wieku są fajne:)

 

w ogóle kobiety są fajne:)

 

a Ty jako komentatorka jesteś super fajna:)

 

zresztą Ty to dobrze wiesz:))))

 

to mnie tylko przychodzi podziękować:)

 

to pięknie dziękuję:))))

 

 

Edytowane przez Migrena (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...