Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Simon Tracy Ciężko mi ten tekst skomentować. Traktuje rzetelnie, sumiennie, empatycznie, starannie o trudnych emocjach. To dobry jest tekst, proza poetycka zdaje się. Przykry, ale na tym ziemskim padole przykrości oj aż zanadto i starzejąc się tylko coraz bardziej zdaje się zagłębiasz się w te przykrości, nieszczęścia, rany, głupstwa i wielkie głupoty losu...

Opublikowano

@Leszczym Tak ostatnio wracam do ukochanej prozy poetyckiej.

Przez ostatnie lata nie odczuwam by mój styl się zmieniał i "ciemniał".

Chyba już bardziej nie może.

Jedyna zmiana u mnie jest taka, że porzucam już prawie zupełnie czystą poezję na rzecz prozy poetyckiej.

@Poet Ka Nawet w prozie opartej na współczesności w nowoczesnym mieście odnajdujecie u mnie w słowach duszę mego mistrza E.A.Poe.

Ja nie wiem jak Wam się nasuwają takie skojarzenia.

Ale to niesamowicie miłe.

Dziękuję.

Opublikowano

@Simon Tracy Kończąc może, w ogóle w poezji autora trudno zasłonić. Nie znamy się. Ale nie sprawiasz na mnie wrażenia jakiejś bardzo mrocznej persony i siłą rzeczy, podkreślam w moim odbiorze i odczuciu, nawet traktując o złych, krwistych, mrocznych, morderczych emocjach widać w nich Ciebie, nie wiem może się mylę, ale nie bardzo takiego człowieka. Oczywiście autor to nie peel, no różne teorie na temat, ale Twoje teksty nie powodują załamania u odbiorcy, ani jakichś nie wiadomo jak ciężkich przeżyć. One nie podcinają skrzydeł, przynajmniej u mnie. 

@Simon Tracy Właściwie w ten sposób powinna brzmieć mroczna stylówka. 

Opublikowano

@Leszczym Jestem autorem zamkniętym w estetyce mroku.

Dlatego opisy przychodzą mi naturalnie i dość chłodno.

Bo taki jestem. 

Chłodny, bezuczuciowy.

Dlatego mam umiejętność pisania reportażowego, bo umiem wyjść z ciała i pisać z zewnątrz a nie wewnątrz.

U mnie nawet metafizyka jest ukazana tak by być jak najbardziej realną.

Odrzucam wszelkie posługiwanie się emocją a na ich miejsce wchodzi chłodna analiza umysłów.

 

Opublikowano

@Simon Tracy No nie do końca, u Ciebie są uczucia, w tym wierszu je widać, bardzo dobrze zresztą, ale może faktycznie nieco chłodniejsze. I to jest bardzo ok. Mi osobiście w odbiorze jest najciężej, gdy przeczytam jakiś tekst, tutaj nie jest ich za wiele takich, że no naprawdę tylko się załamać. Wiesz rozpłakać się. Coś co Ciebie strasznie gnębi. Są takie teksty, normalnie gorsze od horroru. Inna sprawa, że generalnie uważam, że realia forumowe nieco nie ułatwiają odbioru. Trudno, no mi przynajmniej, wczuć się należycie w codzienne 30 wierszy nie wiem 150 autorów. Nie chciałem Ciebie obrazić, że Twoje teksty nie aż tak przejmują, nie odbierz tego w ten sposób :)) Podobają mi się, nie zawsze czytam, ale czasem zerknę. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Świetny, refleksyjny wiersz z twórczym polotem napisany...pozdrawiam z podobaniem*)
    • żar leje się z nieba ostre promienie niczym języki wściekłych psów liżą Annę po karku w rozchełstanej koszuli jakby zachęcała głaszcz ino pomału zniszczonymi dłońmi zagarnia naręcz wrotyczu żółte kulki drażnią napęczniałe piersi odurzona zapachem dziurawca i mięty przystaje powoli przeżuwa listeczki bylicy rozgniatając językiem delikatną strukturę gorąc może w cieniu starej ulęgałki znajdzie ukojenie
    • @karenka

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • "Bóg umarł" Friedrich Nietzsche    Tłum na tym placu  nie był niczym szczególnym. W końcu ludzie zbierali się tutaj od setek lat. By dzień święty święcić. By w południe  odpowiedzieć na boże wezwanie. Anioł pański zwiastował im zawsze  i błogosławił wszelką łaską i pomyślnością. Uciszał ich ból,  osuszał łzy. Budził pokłady miłości i miłosierdzia. Namawiał do przekazywania znaku pokoju między zwaśnionymi ludami.  Modlił się z nimi  a ich prośby ulatywały  do uszu samego Stwórcy.     Dziś jednak plac  był pokornie zastygły  w drętwocie dojmującego bólu i żalu. Twarze ludzi zdawały się  umartwionymi maskami, rozświetlonymi słabym światłem świec. Prawie każdy miał je w dłoniach. Niektórzy razem z różańcem czy krzyżem. Byli też tacy, głównie zakonnicy i zakonnice, którzy głucho czytali ustępy biblijne, pieśni i hymny. Licząc na cud, który nie nadchodził.     Czułem się we wnętrzu tłumu tak jakbym kroczył  ciemną doliną dusz potępionych. Każdy bał się tutaj zła i grzechu. Apatyczny lęk wyzierał z zapłakanych oczu. Dając przykład temu,  że wiara jest oznaką słabych. Rok kończył się za trzy dni. Zegar śmierci,  przestawi kolejną cyfrę  w kalendarzu doczesnym. Z czasem wszyscy tu obecni odejdą. Wszystkie ślady i wspomnienia  staną się jedynie zapomnianą rysą na linii niebytu.     Ledwie kilka dni temu  świętowali tu narodziny Boga. Ich nadzieję na zbawienie. Życie wieczne  w bliżej nieokreślonej przestrzeni. Wierzą, że mogą pokonać śmierć. Odrzucić ciała lecz nie dusze. Ale są na to zbyt słabi. Zbyt ograniczeni by porzucić  żądzę swych prymitywnych chuci.     Teraz modlą się by przetrwał, by odrodził się jak niegdyś, By pokonał znów śmierć. By nie umarł na wieki. Lecz co uczyniliście dla niego  gdy był w potrzebie? Wydaliście go za srebrniki. Osądziliście go,  uwalniając w to miejsce mordercę. Zaparliście się go nie po trzykroć a często na stałe. Umęczyliście go biczami swoich występków. Przybyliście do krzyża i patrzyliście na mękę. Wybaczył Wam choć powinien przekląć.     A teraz patrzycie z trwogą maluczkich  czy światło w apartamencie nadal się świeci. Bo wiecie, że gdy zgaśnie, Wy zgaśniecie wraz z nim. I zgasło wreszcie. Lecz koniec świata nie nastał nagle. Nie było błyskawic, burz, trzęsień ziemi czy erupcji wulkanów. Był tylko płacz i zgrzytanie zębów. I śmiech legionów piekła. Smok mógł odrodzić się na nowo. Baranek poległ pod butem swego ludu.     Na balkon wyszli delegaci i kardynałowie. By ogłosić sąd ostateczny. Zdanie nadające sens nowemu. Dziejom współczesnym. Triumfu małego człowieka  w starciu z absolutem. Kamerling objął wzrokiem zatrwożony tłum i jakby wbrew swemu sercu i ustom wyrzekł. Bóg umarł! Zaprawdę umarł! Pieczęć została złamana. Czas na apokalipsę jego ludu. Wiele dni później ten sam tłum na placu patrzył już nie w okno a komin. Czarny dym sączący się gęsto  zwiastował to co nowe. Wybór. Człowieka. Antychrysta.    
    • Świetny wiersz z twórczym polotem jak na poetę przystało, może to i mądre rady, ale kto nie ryzykuje ten nie pije szampana...pozdrawiam z uśmiechem*)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...