Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

@Berenika97

 

Nika.

 

ten Twój  wiersz ma w sobie coś bardzo rzadkiego.

 

taka cisza, która nie jest pustką, tylko uważnoscią.

 

uchwyciłaś moment, zanim świat zostanie nazwany, zanim rozum zacznie go porządkować .

 

i właśnie dlatego on tu oddycha tak prawdziwie !!!


podoba mi się ta myśl, że świt niczego nie zmienia, tylko odsłania dostęp.

 

to jest bardzo dojrzałe, bardzo spokojne widzenie rzeczywistosci , bez przymusu interpretacji, bez nadmiaru słów.

 

zostawiasz przestrzeń i to jest siła !!!


piszesz z cudownym wyczuciem, które nie potrzebuje efektów.

 

i może właśnie dlatego ten krótki moment "gdy wszystko staje się sobą” zostajnie we mnie  na dłużej.


piękny, skupiony wiersz.

 

Twój piekny wiersz.

 

Edytowane przez Migrena (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@andrew Świt to odrodzenie, a przecież ono nigdy pewne nie jest, wiec  trzeba nastawić ostrość, żeby zobaczyć, czy stało się to naprawdę i czy wszystko stało się znowu sobą. Kolory i inne szczegóły wracają stopniowo. Na mówienie przyjdzie czas, na działanie też. Fajnie to napisałaś. Udanego dnia zatem. 

Opublikowano

@hollow man

 

Dobrze, że zdążyłam zapisać, zanim trafił na kubek z napisem "Rise & Grind'. :)

@Migrena

 

Bardzo dziękuję! 

 

Nawet nie wiesz, jak wiele znaczą dla mnie te słowa. Poczułam się dzięki nim w pełni zrozumiana. Dziękuję, że wyłapałeś tę ciszę i brak przymusu interpretacji, o które mi chodziło.

Świadomość, że ten moment zostanie w Tobie na dłużej, jest dla mnie najpiękniejszym prezentem.

Serdecznie pozdrawiam. :) 

@Marek.zak1

 

Bardzo dziękuję w imieniu swoim i @andrew.  

 

Od siebie napiszę, że To, co napisałeś o niepewności odrodzenia bardzo mi się podoba. Właśnie o to chodzi - że ostrość trzeba nastawić, bo nic nie jest z góry wiadome. 

Serdecznie pozdrawiam. :) 

@Jacek_Suchowicz

 

Bardzo dziękuję!   Serdecznie pozdrawiam. 

 

Niech ciężka chmura wiatr poczuje,

niech światło pędzlem świat maluje.

 

Dziękuję, że jesteś tym, który dostrzega

blask, co po nocy do nas dobiega.

@APM

 

To ja bardzo dziękuję za miłe słowa. Serdecznie pozdrawiam. :) 

@Wiechu J. K.

 

Bardzo dziękuję! 

To najpiękniejsze, co można powiedzieć o zakończeniu.

Serdecznie pozdrawiam. :)

Opublikowano

@Łukasz Jurczyk

 

Bardzo dziękuję!      Reset... tak, dokładnie to słowo.  Serdecznie pozdrawiam.:) 

 

Między nocą a dniem.

Ani snem, ani jawą.

Tylko ja. Prawdziwa.

@lena2_

 

Bardzo dziękuję! 

 Właśnie o takie przebudzenie chodziło. :)

 

Serdecznie pozdrawiam. :) 

@huzarc @Ewelina @Le-sław @Lenore Grey @Clavisa @Łukasz Wiesław Jasiński  

 

Bardzo Państwu dziękuję!  Serdecznie pozdrawiam. :) 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Od autora: Scena pochodzi z mojego dokumentu w Google Dokumenty. Jest on poświęcony moim ćwiczeniom w celu kształcenia warsztatu literackiego. 

      Scena z początku miała przedstawiać spotkanie po latach w kliszowej kawiarni, ale jak widać przerodziło się w trochę innego. Zapraszam do zapoznania się z tekstem :D

       

      Tego dnia Johanne Rosales była wykończona po udzielaniu wielu korepetycji z 

      dziedziny literatury. Jedyną rzeczą, o której w tej chwili mogła myśleć, była dobra kawa, dlatego wstąpiła do miejskiej kawiarni.

      Lokal był wystrojony w ciepłe odcienie żółtego i pomarańczowego. Ozdobiony w stylu dość nowoczesnym, ale z dodatkiem lat dziewięćdziesiątych. Nie było tłoczno. Nic dziwnego – była wystarczająco późna pora, że większość wróciła do domów i zajmuje się osobistymi sprawami. Przy oknie siedziała para w podeszłym wieku. Dyskutowali o czymś zagorzale. Johanne udało się usłyszeć fragment rozmowy.

      – Ja tam go lubię. Wydaje się porządnym gościem – powiedziała z pełnym przekonaniem.

      – Kochanie, ale on jest – urwał.

      – Proszę cię, co z tego, że jest z innego kraju i o innym odcieniu skóry, niż my?

      Johanne poszła dalej, minęła dwójkę osób machających do pozostałych gości. 

      – Już idziemy! Nathaniel, pośpiesz się! – wykrzyknęła dziewczyna o młodzieńczej twarzy, z piegami i zielonymi okularami na nosie.

      – Boże, Sophia. Nie dramatyzuj – odparł. 

      Korepetytorka ruszyła dalej, próbując znaleźć odpowiedni i najlepszy stolik. Wreszcie, gdy dostrzegła go poczuła jak przez jej ciało przepływa dziwna radość. Johanne nie sądziła, że widok takiej prostej rzeczy, jakim jest stół w kawiarni może wzbudzić taką emocję. 

      Usiadła przy nim i poczekała aż kelnerka przyniesie jej menu kawiarni. Kobieta rozejrzała się po sali i dostrzegła, że para która toczyła energiczną rozmowę opuściła lokal. Grupa przyjaciół zaczęli o coś się kłócić. Młoda blondynka rzuciła kawałkiem ciasta w chłopaka, siedzącego naprzeciwko ją i wybiegła z kawiarni. W całej przestrzeni zawiesiła się nieprzyjemna atmosfera. W końcu pozostali wyszli, a Johanne została sama. 

      Kelnerka wyszła zza lady i podeszła do kobiety. Przywitała ją miłym uśmiechem i regułką powtarzaną każdemu gościowi. Osoba, stojąca przy ladzie zwróciła się do kelnerki.

      – Violet, chodź! Twoja mama dzwoni – krzyknęła inna dziewczyna w fartuchu. Machała zielonym telefonem w ich kierunku.

      – Przepraszam, zaraz wrócę do pani. Proszę, oto karta. – Wręczyła jej czarną kartę, która oczywiście zawierała menu kawiarni. Kelnerka zniknęła za czarnymi drzwiami. Podeszła natomiast do niej ta druga pracownica. Wydawała się ją znać. Jej spojrzenie było badawcze, jakby szukała w odmętach pamięci skąd kojarzy Johanne.

      – Dobry wieczór, mogłabym się o coś pani spytać? – zaczęła dosyć słabo, jakby niepewnie.

      – Jasne. 

      – Czy pani nazywa się Johanne Rosales? – spytała, siadając na drewnianym krześle.

      Johanne spojrzała na dziewczynę z lekkim zaskoczeniem w oczach i wykrzywiła jedną brew. Jej wzrok podróżował na ladę, sprawdzając czy nikt nie usłyszał pytania.

      – Tak, to ja. Skąd takie pytanie? Ja pani nie znam.

      – Jejciu, Johanne! Kojarzysz Alexandra Moon?

      Johanne zdawała się odszukać go w pamięci, ale za nic nie potrafiła się go odnaleźć.

      – Niestety, ale nie.

      – W sumie nic dziwnego. Przecież chodziliście ze sobą aż kilka dni. To zaskakujące ze strony Alexa. On to co ledwo miał dziewczynę maks dwa tygodnie. – Kelnerka przyłożyła palec do ust, zdając się być głęboko pogrążona w myślach. – Jestem jego siostrą – dodała chwilę później.

      – A twój brat ma takie bujne, czarne loki?

      – Tak!

      – To chyba zaczynam go kojarzyć. Czemu o niego pytasz? Coś się stało?

      – Nie! – zaczęła wymachiwać rękoma, jakby o coś ją oskarżono – Wczoraj przeglądałam jego galerię w telefonie i natknęłam się na wasze wspólne zdjęcie z imprezy studenckiej. Podpisał je “Moja Johanne”, więc pomyślałam, że może miał poważne plany wobec ciebie.

      – To miło usłyszeć, że był mną oczarowany.

      Ktoś otworzył hukiem drzwi za ladą. Była to Violet. Podbiegła do naszego stolika i zaczęła się szybko kłaniać. 

      – Przepraszam! Nie spodziewałam się, że moja rozmowa z mamą tyle potrwa. Mam nadzieję, że pani się nie gniewa.

      – A skądże! Poproszę jedno espresso. – Szybkie spojrzenie rzuciła na dziewczynę, siedzącą z nią – Nie, poproszę jednak dwie. – Uśmiechnęła się w jej kierunku.

      – Jestem Caroline.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...