Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Twoja obecność była

niedopełnieniem światła.

Jakby coś miało się załamać,

lecz zabrakło powierzchni.


Nie zniknąłeś -

nigdy w pełni nie zaistniałeś.

Jesteś jak cień bez źródła,

bez ciężaru i ciepła.


Między nami krążył

deficyt dotyku.

Pojawiał się jak

błąd systemu,

krótkie zwarcie

receptorów,

sygnał bez zwrotnego

potwierdzenia -

nie dowodził istnienia.


Wzrok szukał krawędzi,

lecz nie było konturów

dla kogoś,

kto nie nauczył się być.


Spotkaliśmy się

tylko po to,

bym dotknęła granicy

nieobecności.


To horyzont braku.

Punkt, z którego nigdy

nie wraca prawdopodobieństwo,

że mógłbyś być.

Opublikowano

@Berenika97

 

Nika.

 

to jest taki wiersz który ja sam bardzo chcialbym napisać.

 

Twoja poezja rozciąga ciszę między obecnoscią a brakiem, jakby sama próżnia chciała się nauczyć od ciebie dotyku .


w kazdej linijce czuć, że niedopowiedzenie jest pełnią, a cień może być ciałem.

 


czytam i czuję, że nieobecnosć też ma swoje kontury i ty je rysujesz światłem .

 

a to mnie urzeka.

 

pieknem i głębią.

 

och Nika :)

 

 

 

 

 

Opublikowano

@andrew

 

Bardzo dziękuję! 

To trafia w sedno - czasem czar pryska, bo nigdy tak naprawdę go nie było. 

Pozdrawiam. :) 

@Migrena

 

Bardzo dziękuję! 

Nie wiesz, jak bardzo dziękuję za te słowa. To, co napisałeś o próżni uczącej się dotyku - to dokładnie to, czego szukałam. Dziękuję, że to zobaczyłeś. 

Inspiracją była pewna historia o osobie, która bardzo cierpiała psychicznie  w kontekście zaniedbania emocjonalnego. To była trauma nie z powodu tego, co się stało, ale z powodu tego, czego nie było. 

Serdecznie pozdrawiam. :)

@A.Between 

 

Serdecznie dziękuję!  Pozdrawiam. :)

Opublikowano

@Berenika97 Nie... Bereniko, przestań...nie byłam na to gotowa dzisiaj. 

 

To zupełnie inny rodzaj bólu, gdy żadnej relacji nie było i jedyne za czym się tęskni to potencjał, ja tak rozumiem twój wiersz. 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Eh... ja nic nie mam do powiedzenia, to mówi dla mnie wszystko. 

Opublikowano (edytowane)

@Berenika97 @Berenika97 Już trochę ochłonęłam, więc powiem coś więcej. Ten wiersz jest bardzo uniwersalny, myślę, że odnajdzie się w nim każdy, kto był w relacji z kimś niedostępnym emocjonalnie. 

Pierwsze dwa wersy dla mnie wskazują na próbę zbliżenia się do kogoś, kto nie jest gotowy na otworzenie się przed drugim człowiekiem. 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Ta osoba zawsze uciekała, chowała się, nie rozmawiała. Fizycznie obecna, emocjonalnie nie.

 

Mi ten wiersz na myśl przypomniał piosenkę "Nikt tak pięknie nie mówił, że się boi miłości", gdzie relacja rozbija się właśnie o ten lęk przed bliskością. 

 

Jednak twój wiersz również sugeruje mi relacje, której po prostu nigdy nawet nie było, nie wydarzyła się. Jednostronne uczucie które nigdy nie miało szans zostać odwzajemnione. 

I ta niepewność, nawet nie, to jest świadomość, że druga osoba nie daje żadnych sygnałów wzajemności. "Prawdopodobieństwo" - nie pewność, nie szansa, nie znak. Jedynie możliwość. - Nawet jej nie ma! Jakby to było skreślone od początku. Zbyt piękne, by mogło się wydarzyć. 

Edytowane przez Myszolak (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Berenika97 Ten wiersz to chłodna, niemal kliniczna analiza relacji, która nigdy nie przekroczyła progu realności. I chyba o zmęczeniu byciem jedynym elementem, któremu w danej relacji/związku naprawdę zależy.

 

Pięknie napisane!!!

 

To nie jest człowiek.

To tylko powidok snu.

Nie marnuj ognia.

 

Zimne ognisko.

Choćbyś dmuchała wieki.

Nie da ci żaru.

 

Pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @UtratabezStraty   Tekst ma kilka naprawdę wartościowych walorów literackich - Agnieszka to złożona, nieschematyczna bohaterka - wykształcona dziennikarka, która paradoksalnie znajduje stabilizację w więzieniu. Naczelniczka prowadzi wnikliwą, profesjonalną analizę- "żal i chęć poprawy to za mało. Potrzebna jest jeszcze wytrwałość" - to mądra obserwacja o procesie resocjalizacji. Ale brzmi trochę jakby z podręcznika. Naczelniczka mogłaby podać konkretne przykłady np Agnieszka pomogła jakieś osadzonej - oddając jej swoje pieniądze, bo była w potrzebie lub coś innego. Albo inne zachowania jako przykłady. ( Może w przyszłości ta osadzona jakoś się zrewanżuje.) Jeżeli jest lubiana - to dlaczego?  Ciekawa jest autocenzura narratora - "ale nie zamierzałem się dzielić z obydwoma paniami tymi myślami" - świadomość, jak jego odczucia wyglądają z zewnątrz. Niezłe dialogi, każda postać ma wyraźny głos - lamentująca sąsiadka, rzeczowa Agnieszka, zaniepokojona matka. Świetna refleksja - "Ja nie mogę dać Agnieszce wszystkiego, bo jest ona człowiekiem zbyt wielkiego formatu" - to dojrzałe uznanie ograniczeń i akceptacja partnera. Nie podobała mi się dygresja -  cały akapit o reorganizacji PKS, Poczty Polskiej i struktur autobusowych - nic nie wnosi do akcji. Wielokrotne powracanie do tego samego - np. litery ZK, drelich, drewniaki. Za dużo zwrotów "po chwili", "następnie", "w końcu". I już na początku dwa zdania i dwa "śniadania" - niestylowe. :)    Poza tym, dobrze się czyta, może wciągać.  Pozdrawiam. 
    • @Nata_Kruk Zawsze, zawsze jest jakaś lekcja do odrobienia :) Dziękuję.
    • @Berenika97 Konsekwencje nie przychodzą od razu. Najpierw milczą, siadają obok przy stole, uczą się naszego oddechu. Potem rosną w nas jak cień, wydłużają się ku wieczorowi, aż trudno odróżnić, czy to jeszcze my, czy już to, co po nas zostanie.   Wybór jest chwilą — ostrą jak błysk noża. Konsekwencja jest czasem, który ostrze nosi w sobie i nie pozwala zapomnieć. Możemy zamknąć drzwi, odwrócić wzrok, nazwać coś pomyłką. Ale świat pamięta ruch dłoni. I nawet jeśli wybaczy, nie cofnie śladu.
    • @A.Between Jest to bardzo bliski mi temat. Wiersz pokazuje zapętlenie w relacji, w których jedna osoba ma, jak interpretuję, problem ze stylem przywiązania (unikający), a druga potrzebuje prawdziwego, realnego ciepła, bliskości, a nie jego surogatów. Tym surogatem jest, na co wskazuje pierwsza zwrotka - świat słów, imion, czyli, być może wyobraźnia, albo jakiś inny obszar, gdzie może następuje przeniesienie. Dla peela jest to bardzo dużo, to bezpieczny nośnik jego emocji - obrazy, desygnaty słów, symulakry intymności. Ale ta druga osoba cierpi, jest smutna, bo nie potrafi przenieść swoich pragnień i swojej wrażliwości do rzeczywistości urojonej, niekompletnej.  Sen - to kolejna bezpieczna przestrzeń, bo tam wszystko jest umowne, dzięki czemu peel może bez konsekwencji uwolnić się ze swoich ograniczeń, bo nie ma tu prawdy - ani jego własnej, ani tej drugiej strony. On mocno potrzebuje obecności, ale na zasadach, które zagwarantują mu spokój emocjonalny, Później nadchodzi ranek, rozpraszają się wszystkie opary - pozostaje - lęk peela i pustka adresatki, którzy coś wspólnie przeżyli jedynie jako hologramy, a nie jak kochający się ludzie.  
    • @andrew Ja pomyślałam o uzależnieniach, nawet tych bardzo nieoczywistych, nie myślimy o tym, że w ten sposób codziennie oddajemy naszą wolność. A jednak znamy ją, pragniemy jej i uważamy za najwyższą wartość  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...