Znajdź zawartość
Wyświetlanie wyników dla tagów 'tłumaczenie' .
-
Emily Jane Brontë - Nadzieja (Hope)
Andrzej P. Zajączkowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Nadzieja trwożną przyjaciółką była- Z dala od krat mej nory siadając, Na koleje mego losu patrzyła Spokojnie, jakby serca nie mając. Okrutna była przez swoje obawy. Zza prętów wyjrzałam, by ujrzeć ją W dzień jeden ponury i nieciekawy, Ona zaraz twarz odwróciła swą! Jak strażnik lichy, lichą straż trzymała, Wśród zmagań o pokoju szeptając; Śpiewała sobie, kiedy ja płakałam, Gdy się wsłuchałam, szybko przestając. Zakłamana była i nieugięta. Gdy pękła ostatnia z mych radości Nawet sam smutek był się opamiętał Widząc żałosne pozostałości; Nadzieja - która szepcząc by mi dała Balsam, co mógłby ból mój ukrócić - Skrzydła wzniosła i ku niebu wzleciała; Odeszła - by już nigdy nie wrócić! I Emily: Hope was but a timid friend- She sat without my grated den Watching how my fate would tend Even as selfish-hearted men. She was cruel in her fear. Through the bars, one dreary day, I looked out to see her there And she turned her face away! Like a false guard false watch keeping Still in strife she whispered peace; She would sing while I was weeping, If I listened, she would cease. False she was, and unrelenting. When my last joys strewed the ground Even sorrow saw repenting Those sad relics scattered round; Hope - whose whisper would have given Balm to all that frenzied pain - Stretched her wings and soared to heaven; Went- and ne'er returned again! -
Rudyard Kipling - Obcy (The Stranger)
Andrzej P. Zajączkowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Obcy w moich bramach, Choć uprzejmie się zachowuje, Nie mówi tak, jak mówię ja — Myśli jego nie odgaduję. Widzę twarz, oczy i usta, Ale duszy za nimi nie czuję. Moi właśni krajanie, Mogą czynić dobrze lub źle, Lecz poznaję kiedy kłamią, Oni zaś znają kłamstwa me; I nie trzeba nam tłumaczy, Gdy dobijamy targi swe. Obcy w moich bramach, Może być podły lub miły, Lecz nie umiem powiedzieć jakie Jego nastrojem rządzą siły; Lub, czy Bóstwa jego dalekich ziem, Znów w jego krwi zagościły. Moi właśni krajanie, Choć wielu diabła za skórą ma, Przynajmniej słyszą to, co ja słyszę, Widzą to samo, co widzę ja; I co myślę o nich i im podobnych, Oni myślą o takich jak ja. Takie były ojca mego słowa; Moje się z nimi nie rozminą: Niech ziarna z jednego są snopa Z jednego krzewu grona spłyną, Bo zęby naszych dzieci ścierpną Przez gorzki chleb i wino. Od tłumacza: Mamy tu nawiązania biblijne, przełożone za Biblią Tysiąclecia. Mogą brzmieć dziwnie, ale nie mnie kwestionować: The Stranger within my gate - Obcy w moich bramach - Księga Powtórzonego Prawa 5:14 Ere our children's teeth are set on edge - Bo zęby naszych dzieci ścierpną - Księga Jeremiasza 31:29 I Rudyard: The Stranger within my gate, He may be true or kind, But he does not talk my talk— — I cannot feel his mind. I see the face and the eyes and the mouth, But not the soul behind. The men of my own stock, They may do ill or well, But they tell the lies I am wanted to, They are used to the lies I tell; And we do not need interpreters When we go to buy or sell. The Stranger within my gates, He may be evil or good, But I cannot tell what powers control— — What reasons sway his mood; Nor when the Gods of his far— off land Shall repossess his blood. The men of my own stock, Bitter bad they may be, But, at least, they hear the things I hear, And see the things I see; And whatever I think of them and their likes They think of the likes of me. This was my father's belief And this is also mine: Let the corn be all one sheaf— — And the grapes be all one vine, Ere our children's teeth are set on edge By bitter bread and wine. -
Ile jest sekund w minucie? Sześćdziesiąt, to nie przeczucie. Ile minut w godzinie zmieszczę? Sześćdziesiąt, na słońce i deszcze. Ile godzin na dzień przypada? Dwadzieścia cztery w sam raz się nada. Ile dni tydzień powinien trwać? Siedem, by mówić oraz słuchać. Ile tygodni miesiąc sobie mierzy? Cztery, gdy księżyc szybko bieży. Z ilu miesięcy rok się składa? Z dwunastu, almanach odpowiada. Ile lat liczy wiek? Sto ma mieć - mędrzec rzekł. Z ilu wieków składa się czas? Tego rymu nie zna nikt z nas. I Christina: How many seconds in a minute? Sixty, and no more in it. How many minutes in an hour? Sixty for sun and shower. How many hours in a day? Twenty-four for work and play. How many days in a week? Seven both to hear and speak. How many weeks in a month? Four, as the swift moon runn'th. How many months in a year? Twelve the almanack makes clear. How many years in an age? One hundred says the sage. How many ages in time? No one knows the rhyme.
-
Gdy skowronek w locie śpiewa, Wśród poranka słonecznych zórz, Wiem, że niebo jest wysoko w górze, A na ziemi są pola zbóż. Lecz, gdy latem księżycowa Noc słowika zabrzmi śpiewem, Nie wiem, czy ziemia jest ledwie ziemią, Wiem zaś, że niebo jest niebem. I Christina: When a mounting skylark sings In the sunlit summer morn, I know that heaven is up on high, And on earth are fields of corn. But when a nightingale sings In the moonlit summer even, I know not if earth is merely earth, Only that heaven is heaven.
-
Zgadnąć nie umiem, co się ze mną dzieje, W ten letni zmierzch cichy z dala od ludzi; Lecz tak łagodnie wiatr kojący wieje, Jakby melodie z dawnych dni chciał zbudzić. Wybaczcie, że tak długo unikałam, Powietrze i ziemio, waszych wołań! Lecz smutek kruszy też mocnych jak skała I kto rozpaczy zdoła stawić czoła? I Emily: I know not how it falls on me, This summer evening, hushed and lone; Yet the faint wind comes soothingly With something of an olden tone. Forgive me if I've shunned so long Your gentle greeting, earth and air! But sorrow withers e'en the strong, And who can fight against despair?
-
William Shakespeare - Sonet 139
Andrzej P. Zajączkowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
O! krzywdy, co me serce dotyka Przez twą szorstkość, nie każ mi wybielić; Nie rań mnie okiem, użyj języka: Bij mnie siłą, zaniechaj forteli. Powiedz, że innego kochasz; moja miła, lecz przy mnie nie spoglądaj na stronę: Na cóż ci podstęp, gdy twoja siła Bez trudu złamie moją obronę? Wymówkę dam: ach! wie ma kochana, Jak mnie swym spojrzeniem może zranić: Stąd mym wrogom jej uwaga dana, By ich myśli i uczynki ganić: Lecz nie rób tak, już czuję się marnie, Dobij mnie wzrokiem i skróć męczarnię. I William: O! call not me to justify the wrong That thy unkindness lays upon my heart; Wound me not with thine eye, but with thy tongue: Use power with power, and slay me not by art, Tell me thou lov’st elsewhere; but in my sight, Dear heart, forbear to glance thine eye aside: What need’st thou wound with cunning, when thy might Is more than my o’erpressed defence can bide? Let me excuse thee: ah! my love well knows Her pretty looks have been mine enemies; And therefore from my face she turns my foes, That they elsewhere might dart their injuries: Yet do not so; but since I am near slain, Kill me outright with looks, and rid my pain. -
H. P. Lovecraft - Koty (The Cats)
Andrzej P. Zajączkowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Babele bloków ku niebiosom w górę sięgają W dole płomienie daremności wirują; Cegły i kamień czarną pleśnią zarastają, Drżą lampy i trupie światła połyskują. Czarne cielska mostów ponad lepkimi rzekami, Bezimienni pajęczyny z kabli wiją; Z wilgotnych głębi katakumb płyną strumieniami Smrodu żywe smugi, które w słońcu gniją. Kolor i splendor, choroba i degeneracja, Wrzask i jazgot i szaleńcza pełzanina, Dziwnych-bogów przez egzotyczny tłum adoracja, Kłąb odorów, od których mózg się zacina. Legiony kotów z zaułków nocnych ciemności, Wyjące i chude w bladym świetle luny, Wrzeszczą przyszłość przemową diabelskiej klarowności Ogrodu Plutona krwawe sycząc runy. Piramidy i wieże zarosłe, kruszejące, Nietoperze w dół w zielsko ulic nurkują; Pod brudnymi mostami Arkham rzeki huczące W samotności, gdy się hordy wycofują. Od chybotania księżyca dzwonnice pękają, Jaskiń gęstym mchem zarośnięte wyloty, A z żyjących, wiatrom i wodzie odpowiadają, Wyjąc wśród pustkowia tylko chude koty. I Howard, który w czasie wolnym od Cthulhu pisywał też wiersze: Babels of blocks to the high heavens towering Flames of futility swirling below; Poisonous fungi in brick and stone flowering, Lanterns that shudder and death-lights that glow. Black monstrous bridges across oily rivers, Cobwebs of cable to nameless things spun; Catacomb deeps whose dank chaos delivers Streams of live foetor that rots in the sun. Colour and splendour, disease and decaying, Shrieking and ringing and crawling insane, Rabbles exotic to stranger-gods praying, Jumbles of odour that stifle the brain. Legions of cats from the alleys nocturnal. Howling and lean in the glare of the moon, Screaming the future with mouthings infernal, Yelling the Garden of Pluto's red rune. Tall towers and pyramids ivy'd and crumbling, Bats that swoop low in the weed-cumber'd streets; Bleak Arkham bridges o'er rivers whose rumbling Joins with no voice as the thick horde retreats. Belfries that buckle against the moon totter, Caverns whose mouths are by mosses effac'd, And living to answer the wind and the water, Only the lean cats that howl in the wastes. Od tłumacza: Arkham kojarzy się dziś z Batmanem, ale H. P. Lovecraft był pierwszy - jego Arkham to wymyślone miasto gdzieś w Massachusetts. Twórcy Batmana nazwali swój dom wariatów Arkham właśnie na cześć Lovecrafta. -
Farmer Seth Atwood przeszło osiemdziesiątkę miał Gdy uznał, że przy domu głębokiej potrzeba Mu studni, do kopania mając tylko Eba. Śmialiśmy się, z nadzieją że mu przejdzie ten szał. Ale zamiast tego młody Eb tak sfiksował, Że aż na powiatowej farmie dostał ferie. Seth wylot studni najdokładniej zamurował— Potem w sękatym ramieniu przeciął arterię. Po pogrzebie chcieliśmy w sposób należyty Cegły odwalić i się o tej studni zwiedzieć, Lecz widzieliśmy tylko żelazne uchwyty W dół dziury głębszej niż można by powiedzieć. Znów więc zamknęliśmy wylot, za tą przyczyną, Że była za głęboka, by ją zbadać liną. I Howard: Farmer Seth Atwood was past eighty when He tried to sink that deep well by his door, With only Eb to help him bore and bore. We laughed, and hoped he’d soon be sane again. And yet, instead, young Eb went crazy, too, So that they shipped him to the county farm. Seth bricked the well-mouth up as tight as glue— Then hacked an artery in his gnarled left arm. After the funeral we felt bound to get Out to that well and rip the bricks away, But all we saw were iron hand-holds set Down a black hole deeper than we could say. And yet we put the bricks back—for we found The hole too deep for any line to sound. Od tłumacza: powiatowa farma (county farm) - W XIX i na początku XX wieku w Stanach Zjednoczonych gospodarstwa powiatowe (county farm) były instytucjami finansowanymi z podatków, w których kwaterowano osoby ubogie, starsze lub niezdolne do samodzielnego utrzymania się. Mieszkańcy byli zobowiązani (w miarę swoich możliwości) do pracy, aby pokryć koszty funkcjonowania instytucji.
-
Był sobie raz stary król, Z ciężkim sercem, z siwą głową; Biedny był ten stary król, Bo wziął młodą królową. Był sobie raz piękny paź, Myśli płoche, włosy płowe; Nosił tam jedwabny tren Swojej młodej królowej. Czy znasz tę starą pieśń? Tu brzmi słodko, tam się żali! Śmierć spotkała oboje, Za mocno się kochali. I Heinrich: Es war ein alter König, Sein Herz war schwer, sein Haupt war grau; Der arme alte König, Er nahm eine junge Frau. Es war ein schöner Page, Blond war sein Haupt, leicht war sein Sinn; Er trug die seidne Schleppe Der jungen Königin. Kennst du das alte Liedchen? Es klingt so süß, es klingt so trüb! Sie mußten beyde sterben, Sie hatten sich viel zu lieb.
-
Wzięli mnie do dzielnicy ruder, gdzie broczące lepkim złem ceglane mury się wybrzuszają, A koślawe gęby, ohydnie się tłoczące, Obcym bogom i diabłom raporty mrugają. Miliony ognisk na ulicach się paliły, A z rzadka z płaskich dachów ptaki ubrudzone Ukradkiem wzlatywały w niebo rozdziawione, Gdy ukryte bębny miarowym rytmem biły. Wiedziałem, że w ogniach rychtują się straszydła, I to, że te ptaki zewnętrze nawiedzały— Zgadłem też, do krypt której planety latały, Oraz, co takiego z Thog przyniosły ich skrzydła. Inni się śmiali - aż uświadomili sobie, Co widzą w jednego z ptaków straszliwym dziobie. I Howard (Fungi from Yuggoth, sonet X): They took me slumming, where gaunt walls of brick Bulge outward with a viscous stored-up evil, And twisted faces, thronging foul and thick, Wink messages to alien god and devil. A million fires were blazing in the streets, And from flat roofs a furtive few would fly Bedraggled birds into the yawning sky While hidden drums droned on with measured beats. I knew those fires were brewing monstrous things, And that those birds of space had been outside— I guessed to what dark planet’s crypts they plied, And what they brought from Thog beneath their wings. The others laughed—till struck too mute to speak By what they glimpsed in one bird’s evil beak.
-
Odległa jest kraina wytchnienia Stąd do niej są długich mil tysiące. Na drodze gór burzliwych spiętrzenia, Pustynie jałowe i gorące. Wędrowiec słania się ze zmęczenia, W sercu ma mrok, a w oczach ciemności. Bez nadziei i bez pocieszenia, Gotów jest na spotkanie wieczności. Na niebo okrutne spogląda co rusz, Posępną drogę mierzy spojrzeniem. Chciałby na ziemi położyć się już I rozstać z ciężkim życia brzemieniem. Lecz jeszcze nie, człowieku strudzony; Tak wiele mil przeszedłeś przez ten świat, Odkąd ruszyłeś w ten marsz utrapiony; Więc dalej idź, z mozołem za pan brat. Rozpacz pokonaj opanowaniem, W swej piersi ucisz jej westchnienia; Gdzie chciałeś dojść, tam noga twa stanie, Twoja będzie kraina wytchnienia. I Emily (1837): Far away is the land of rest- Thousand miles are stretched between, Many a mountain's stormy crest Many a desert void of green. Wasted, worn is the traveller, Dark his heart and dim his eye, Without hope or comforter, Faltering, faint and ready to die. Often he looks to the ruthless sky, Often he looks o'er his dreary road, Often he wishes down to lie And render up life's tiresome load. But yet faint not, mournful man; Leagues on leagues are left behind Since your endless course began; Then go on, to toil resigned. If you still despair, control, Hush its whispers in your breast; You shall reach the final goal, You shall win the land of rest.
-
Skoro kochać mnie musisz, niech to będzie za nic, Tylko dla samej miłości. Nie mów o tym tak: - Kocham ją za uśmiech - wygląd - miły sposób jak się wysławia, - jak myślom nie wyznacza granic, W czym ze mną jest zgodna i jak lotność jej dana Z pewnością pomaga by dnia urok docenić, - Bo te rzeczy, Kochany, mogą się odmienić same, lub dla ciebie i miłość tak skowana, Rozpaść się może. Nie kochaj mnie też dla swego Współczucia, gdy moje policzki ocierasz z łez, - Stworzenie może zapomnieć o płaczu, twego Ciepła doznając i spotka je miłości kres! Kochaj mnie więc dla miłości samej, wiecznego Uczucia miłości w tobie, nieskończonego. I Elizabeth: If thou must love me, let it be for nought Except for love's sake only. Do not say "I love her for her smile—her look—her way Of speaking gently,—for a trick of thought That falls in well with mine, and certes brought A sense of pleasant ease on such a day" - For these things in themselves, Beloved, may Be changed, or change for thee,—and love, so wrought, May be unwrought so. Neither love me for Thine own dear pity's wiping my cheeks dry, - A creature might forget to weep, who bore Thy comfort long, and lose thy love thereby! But love me for love's sake, that evermore Thou may'st love on, through love's eternity.
-
Od tłumacza: Lovecraft czasem bywa subtelny, ale nie tu. Tylko dla czytelników o mocnych nerwach... To miasto było mi już wcześniej dobrze znane; Stare, trędowate, gdzie tłumy upodlone Dla dziwnych bogów biły w gongi splugawione W kryptach wrytych pod portu uliczki szemrane. Stęchłe, rybiookie domy ślepiły wszędzie Za mną, pochylone, wpół-żywe i pijane, Jak przedzierając się przez brud przeszedłem bramę Na czarny dziedziniec, gdzie ten człowiek będzie. Zakląłem w głos, gdy mroczne ściany mnie zamknęły, Żem kiedykolwiek do takiej meliny przyjść miał, Gdy liczne okna niespodziewanie buchnęły Dzikim światłem i rojami roztańczonych ciał: Wściekły, bezgłośnie pląsający nieżywych krąg— A żaden z tych trupów nie miał głowy ani rąk! I Howard (Fungi from Yuggoth, sonet IX): It was the city I had known before; The ancient, leprous town where mongrel throngs Chant to strange gods, and beat unhallowed gongs In crypts beneath foul alleys near the shore. The rotting, fish-eyed houses leered at me From where they leaned, drunk and half-animate, As edging through the filth I passed the gate To the black courtyard where the man would be. The dark walls closed me in, and loud I cursed That ever I had come to such a den, When suddenly a score of windows burst Into wild light, and swarmed with dancing men: Mad, soundless revels of the dragging dead— And not a corpse had either hands or head!
-
Sara Teasdale - O Północy (At Midnight)
Andrzej P. Zajączkowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Teraz nareszcie zobaczyłam czym jest życie, Nic nie jest skończone, wszystko ledwie zaczęte, A trofea, które zdawały się tak wielkie Nie są naprawdę wzięte. Nawet miłość, której wzniosłam dom mego ducha, Jak zamyślony i zmieszany gość przybywa, A od muzyki, uznania i nawet śmiechu Lepiej jest odpoczywać. I Sara: Now at last I have come to see what life is, Nothing is ever ended, everything only begun, And the brave victories that seem so splendid Are never really won. Even love that I built my spirit’s house for, Comes like a brooding and a baffled guest, And music and men’s praise and even laughter Are not so good as rest. -
Dziesięć mil za Arkham wszedłem na szlak wiodący Skrajem klifu nad plażą Boynton z wyliczeniem, Że wieczorem stanę z ostatnim dnia promieniem Na szczycie nad Innsmouth w dolinie górującym. Na morzu odpływający żagiel widziałem, Biały tak, jak starożytne wiatry bielić mogą, Lecz tchnący jakąś przepowiednią złowrogą, Więc mu nie pomachałem, ani nie wołałem. Żagle z Innsmouth! przeminionej sławy wspomnienie, Z czasów dawnych. Lecz noc nadchodzi szybkim krokiem. By móc spojrzeć na odległe miasto przed zmrokiem, Jak to często robię, wspinam się na wzniesienie. Iglice i dachy są - lecz spójrz! W ciemnej dali Uliczki toną, żadne światło się nie pali! I Howard (Fungi from Yuggoth, sonet VIII): Ten miles from Arkham I had struck the trail That rides the cliff-edge over Boynton Beach, And hoped that just at sunset I could reach The crest that looks on Innsmouth in the vale. Far out at sea was a retreating sail, White as hard years of ancient winds could bleach, But evil with some portent beyond speech, So that I did not wave my hand or hail. Sails out of Innsmouth! echoing old renown Of long-dead times. But now a too-swift night Is closing in, and I have reached the height Whence I so often scan the distant town. The spires and roofs are there—but look! The gloom Sinks on dark lanes, as lightless as the tomb!
-
Wielkie wzgórze nad starym miasteczkiem wisiało Z urwiskiem, gdzie kończyła się główna ulica; Lesiste, zielone, mrocznie w dół spoglądało Na zakręt szosy, gdzie stała stara dzwonnica. Od dwustu z górą lat słyszano doniesienia O tym, co się na tych bezludnych stokach dzieje - Dziwnie okaleczonych ptakach czy jeleniach I chłopcach, których krewni stracili nadzieję. Pewnego dnia listonosz nie znalazł miasteczka, Nikt więcej nie widział domów ani ludności; Ciekawskich z Aylesbury przybyła wycieczka - Listonoszowi rzekli, że bez wątpliwości Oszalał mówiąc, że zobaczył poprzez chaszcze Wzgórza żarłoczne oczy i rozwartą paszczę. I Howard (Fungi from Yuggoth, sonet VII): The great hill hung close over the old town, A precipice against the main street’s end; Green, tall, and wooded, looking darkly down Upon the steeple at the highway bend. Two hundred years the whispers had been heard About what happened on the man-shunned slope— Tales of an oddly mangled deer or bird, Or of lost boys whose kin had ceased to hope. One day the mail-man found no village there, Nor were its folk or houses seen again; People came out from Aylesbury to stare— Yet they all told the mail-man it was plain That he was mad for saying he had spied The great hill’s gluttonous eyes, and jaws stretched wide.
-
Stoję silna, chociaż zniosłam już dość: Gorzką pogardę, nienawiść i złość; Stoję silna i śmieję się im w oczy, Patrząc jak ludzkość bój ze mną toczy. Cieniu mistrzostwa, mam w potępieniu Czyny żałosne w ludzkim plemieniu Uwolnij me serce, uwolnij ducha, Wezwij mnie, a ja ciebie usłucham. Głupcze śmiertelny, rzec ci to muszę, Lekceważąc sobie świata wzgardę, Niżej umieszczasz swą podłą duszę Niż inne robaki, jakkolwiek harde. Sterto Pyłu, w swej niezmiernej pysze, Na przewodnika mnie chcesz, jak słyszę? Po stronie pokornych mnie zobaczą; Ludzie butni nic dla mnie nie znaczą. I Emily (1837) - a właściwie nie, nie Emily. W 1837 tron Gondalu obejmuje Królowa Augusta Geraldine Almeda. To mówi ona: Strong I stand, though I have borne Anger, hate, and bitter scorn; Strong I stand, and laugh to see How mankind have fought with me. Shade of mast'ry, I condemn All the puny ways of men; Free my heart, my spirit free, Beckon, and I'll follow thee. False and foolish mortal know, If you scorn the world's disdain, Your mean soul is far below Other worms, however vain. Thing of Dust, with boundless pride, Dare you ask me for a guide? With the humble I will be; Haughty men are naught to me.
-
Ogromną radość i mądrość, młodość nam dała, Ucztowaliśmy wszyscy z otwartymi drzwiami, Gdy przeszła kobieta, co Zachód w oczach miała I mężczyzna zwrócony do Wschodu plecami. O, z miejsca stanęły serca szybko bijące, Zapadło głuche milczenie. Kiedy szli, zamierały usta żartujące, Ostygły Lipca promienie. Bladła w kielichach czerwień wina rozlana, Czerniał na stole biały chleb. Suka zapomniała ręki swego pana, U jego stóp złożyła łeb. Daj mi na ziemi leżeć, obok zdechłego psa, Zanim znowu do tej uczty zasiądę z wami, Gdy przejdzie ta kobieta, co Zachód w oczach ma I mężczyzna zwrócony do Wschodu plecami. I Mary (1897): We were young, we were merry, we were very very wise, And the door stood open at our feast, When there passed us a woman with the West in her eyes, And a man with his back to the East. O, still grew the hearts that were beating so fast, The loudest voice was still. The jest died away on our lips as thy passed, And the rays of July struck chill. The cups of red wine turned pale on the board, The white bread black as soot. The hound forgot the hand of her lord, She fell down at his foot. Low let me lie, where the dead dog lies, Ere I sit me down again at a feast, When there passes a woman with the West in her eyes, And a man with his back to the East.
-
Znaleźliśmy kaganek, tam gdzie zapadłe klify Wyryto na nich znak, obcy kapłanom w Tebach, A na ścianach jaskiń zlęknione hieroglify Ostrzegały stworzenia spod ziemskiego nieba. Nic więcej nie było—prócz tej mosiężnej czary, W której resztki oliwy wciąż wnętrze plamiły; Zdobionej wokoło wzorem tajemnej miary, I symbolami co się z grzechem kojarzyły. Na lęki czterech tysiącleci nie zważając Do namiotu nasz skromny łup zanieśliśmy, Tam w ciemnym wnętrzu dokładnie go oglądając Zapałką starożytny olej sprawdziliśmy. Zapłonął—Boże!. . . Kształty co się objawiły W tym szalonym błysku, grozą nas napełniły. I Howard (Fungi from Yuggoth, sonet VI): We found the lamp inside those hollow cliffs Whose chiseled sign no priest in Thebes could read, And from whose caverns frightened hieroglyphs Warned every living creature of earth’s breed. No more was there—just that one brazen bowl With traces of a curious oil within; Fretted with some obscurely patterned scroll, And symbols hinting vaguely of strange sin. Little the fears of forty centuries meant To us as we bore off our slender spoil, And when we scanned it in our darkened tent We struck a match to test the ancient oil. It blazed—great God! . . . But the vast shapes we saw In that mad flash have seared our lives with awe.
-
Wysokie wrzosy wichrem burz rozkołysane, Północ i światło księżyca i gwiazd jasnych blask, Ciemności i chwała radośnie zespalane, Wznosząca się ziemia i niebiosa zniżane, Ponure lochy przez ludzki duch opuszczane, Grzechot kajdan pękających i krat rwanych trzask. Wzdłuż górskich zboczy dzikie lasy użyczają Życiodajnym wiatrom przepotężną swą mowę, Rzeki swoje brzegi radośnie rozdzierają, Przez doliny gwałtownym nurtem przepływają, Wciąż szerzej i głębiej swe wody rozlewają, Zostawiając za sobą pustynie jałowe. Błyszcząc, opadając, wzbierając, umierając, W bezkresnym ciągu przemiany, od nocy po dzień; Jak piorun rycząc, jak muzyczny ton wzdychając, Cieniem nad cienie wlatując i nacierając, Jasnymi błyskami ciemności wyzywając, Nadchodząc szybko i tak samo odchodząc w cień. I Emily: High waving heather 'neath stormy blasts bending, Midnight and moonlight and bright shining stars, Darkness and glory rejoicingly blending, Earth rising to heaven and heaven descending, Man's spirit away from its drear dungeon sending, Bursting the fetters and breaking the bars. All down the mountain sides wild forests lending One mighty voice to the life-giving wind, Rivers their banks in their jubilee rending, Fast through the valleys a reckless course wending, Wider and deeper their waters extending, Leaving a desolate desert behind. Shining and lowering and swelling and dying, Changing forever from midnight to noon; Roaring like thunder, like soft music sighing, Shadows on shadows advancing and flying, Lighning-bright flashes the deep gloom defying, Coming as swiftly and fading as soon.
-
W Hansa starym młynie jego trzy czarne koty Pośród koszy się czają na szczury niecnoty. Wąs i pazur, w ciemnościach nocy zaczajone, Pięcioro oczu, świecą jasne i zielone: Piszczy spod worków z mąką i piszczy też tam, gdzie Zimne wietrzysko od szerokich schodów dmie, Piski i poruszenia, teraz już są wszędzie. Wtedy skaczą w dół, między workami śmigają, Nos węszy, ogon wywija, łapy chwytają; A chudy staruszek Hans chrapie zasłużenie, Aż pierwszy promień słońca zarządzi budzenie; Wspina się, by zobaczyć swój skrzypiący lokal, A koty są szare, to od mąki powłoka-- Jekkel oraz Jessup, no i Jill jednooka. I Walter: In Hans' old Mill his three black cats Watch the bins for the thieving rats. Whisker and claw, they crouch in the night, Their five eyes smouldering green and bright: Squeaks from the flour sacks, squeaks from where The cold wind stirs on the empty stair, Squeaking and scampering, everywhere. Then down they pounce, now in, now out, At whisking tail, and sniffing snout; While lean old Hans he snores away Till peep of light at break of day; Then up he climbs to his creaking mill, Out come his cats all grey with meal-- Jekkel, and Jessup, and one-eyed Jill.
-
Demon powiedział, że zabierze mnie do domu, Do krainy bladej i cienistej, na wpół zapamiętanych Wzniosłych schodów i tarasów, obmurowanych Z balustradą z marmuru, od nieba ogromu, Gdy u stóp labirynt kopuł ciągnie się w dali I wież obok wież wzdłuż wybrzeża postawionych. Jeszcze raz, powiedział mi, stanę oszołomiony Na tych starych wzgórzach, słysząc szum morskiej fali Wszystko to obiecał i przez wrota zaćmienia Poniósł mnie pośród chlupotu jezior płomiennych I krwawo-złotych tronów bogów bezimiennych Przed bliskim swym losem wrzeszczących z przerażenia. A potem czarna zatoka, szum morza i mrok: - Tu był twój dom - zadrwił, - kiedy jeszcze miałeś wzrok! - I Howard: The daemon said that he would take me home To the pale, shadowy land I half recalled As a high place of stair and terrace, walled With marble balustrades that sky-winds comb, While miles below a maze of dome on dome And tower on tower beside a sea lies sprawled. Once more, he told me, I would stand enthralled On those old heights, and hear the far-off foam. All this he promised, and through sunset’s gate He swept me, past the lapping lakes of flame, And red-gold thrones of gods without a name Who shriek in fear at some impending fate. Then a black gulf with sea-sounds in the night: “Here was your home,” he mocked, “when you had sight!”
-
Pieśń śpiewajcie o męskich piżamach, Założył o wpół do siódmej, I nosi ją dziś przez cały wieczór, I wygląda w niej cudnie. Pieśń śpiewajcie sukniom z kieszeniami, Mam jedną taką, co za sztos, Mogę mieć swe chustki z monogramem Zawsze, gdy chcę wydmuchać nos. I Katherine (wiersz opublikowany w tomie Poems, 1923): Sing a song of men's pyjamas, Half-past-six has got a pair, And he's wearing them this evening, And he's looking such a dear. Sing a song of frocks with pockets I have got one, it is so's I can use my `nitial hankies Every time I blow my nose.
-
Znów wrócił dzień, kiedy jako dziecko zlęknione Widziałem to - raz - dębów wypróchniałych głusza, Szara od mgły, która spowija i zadusza Skradające się kształty, szaleństwem splugawione. Było tak samo - dzikie, bujne trawy lgnęły Do ołtarza, a na nim inskrypcja wielbiąca Bezimiennego, któremu dymy z tysiąca Wież nieczystych, przez przeszłe eony się pięły. Ciało rozciągnięte na kamieniu ujrzałem I wiedziałem, że nie ludzie na uczcie byli; I że dziwny, szary świat nie jest mój, wiedziałem. To był Yuggoth, za gwiezdną pustką - i w tej chwili Ciało wrzasnęło do mnie głosem jak pieśń trupia I zbyt późno pojąłem, że to ciało to ja! I Howard (to już czwarty sonet z "Fungi from Yuggoth", - jak ten strach leci): The day had come again, when as a child I saw—just once—that hollow of old oaks, Grey with a ground-mist that enfolds and chokes The slinking shapes which madness has defiled. It was the same—an herbage rank and wild Clings round an altar whose carved sign invokes That Nameless One to whom a thousand smokes Rose, aeons gone, from unclean towers up-piled. I saw the body spread on that dank stone, And knew those things which feasted were not men; I knew this strange, grey world was not my own, But Yuggoth, past the starry voids—and then The body shrieked at me with a dead cry, And all too late I knew that it was I!
-
Nie wiem jakie skręty przez kwartał podupadły Dziwnych dróg morskich ścieżką do domu były mi, Lecz na mym ganku drżałem, z pośpiechu pobladły By wejść do środka i zaryglować ciężkie drzwi. Miałem księgę mówiącą o ukrytym szlaku Przez próżnię, oraz dzielące kosmos zasłony, Trzymające bezwymiarowe światy w saku I w ich własnych włościach zaginione eony. Mój wreszcie był klucz do tamtych niejasnych wizji Iglic o zmierzchu i puszcz knujących w ciemności. Mglistych w otchłaniach o ponadziemskiej precyzji, Przyczajonych jak wspomnienia nieskończoności. Klucz był mój, lecz gdy mamrocząc siedziałem spięty, Lufcik na strychu zadrżał nieporadnie pchnięty. I Howard (Fungi from Yuggoth, sonet III.): I do not know what windings in the waste Of those strange sea-lanes brought me home once more, But on my porch I trembled, white with haste To get inside and bolt the heavy door. I had the book that told the hidden way Across the void and through the space-hung screens That hold the undimensioned worlds at bay, And keep lost aeons to their own demesnes. At last the key was mine to those vague visions Of sunset spires and twilight woods that brood. Dim in the gulfs beyond this earth’s precisions, Lurking as memories of infinitude. The key was mine, but as I sat there mumbling, The attic window shook with a faint fumbling.