Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Migrena

 

Ten wiersz to niezwykle precyzyjne, niemal „fizyczne” studium straty, pamięci i nieuchronnej zmiany.

Wiersz odrzuca romantyczny frazes, że miłość „się kończy”. Zamiast tego proponuje ujęcie naukowe- miłość zmienia wartość stałej.

Jeśli miłość była taką stałą, to po jej ustaniu świat nie wraca do poprzedniego stanu. Zmienia się „grawitacja” życia - wszystko przyciąga inaczej, a nawet cisza (brak bodźców) zyskuje ciężar, staje się odczuwalna fizycznie („ma masę”).

 

Głównym motywem jest fakt, że w naturze nic nie dzieje się dwa razy tak samo. Obraz ziemi po trzęsieniu sugeruje, że „powrót do formy” jest niemożliwy. Życie po traumie lub rozstaniu nie jest powrotem do bycia „całym”, ale wypracowaniem nowego kształtu, który musi uwzględniać istniejącą wyrwę.

 

Ontologia to nauka o bycie, o tym, co istnieje czyli że „miłość po miłości” to nie jest po prostu pustka (brak). To korekta struktury rzeczywistości.

„Ślad krwi” sugeruje, że każda próba powtórzenia życia jest naznaczona dawnym zranieniem. Nie możemy być „początkiem”, bo zawsze jesteśmy „konsekwencją” tego, co było wcześniej.

 

Zakończenie wiersza przenosi nas w sferę kosmiczną. Nawet próżnia po przeżytej miłości przestaje być pusta. Pamięć zmienia gęstość wszechświata, a wspomnienia stają się materią.

 

Twój wiersz jest głęboko filozoficzny, mówi, że nic, co przeżyliśmy, nie znika bez śladu. Jesteśmy materią, która pod wpływem drugiego człowieka ulega trwałej transformacji.

 

Niesamowity , po prostu "nieziemski". :) Pozdrawiam. 


 

Opublikowano (edytowane)

@Migrena pomijając to że nie znalazłbym w sobie tyle filozoficznych przemyśleń co Berenika, jednak jedna myśl genialna przyszła mi do głowy i wtedy zupełnie nieświadomie kliknąłem na tego niemieckiego wokalistę za którym w PRL szalały panny i mężatki a dostać bilet w kongresowej graniczyło z cudem moja myśl jak motyl odleciała a głowa przepełniła się gorącymi rytmami niemieckiego lata. Powiem więcej podążyłem dalej i zasłuchałem się w drugą gwiazdę niemieckiego rynku rozrywki tzn Bony’M i po wzniosłym wręcz filozoficznym nastroju nie pozostało już nic. Jednak żeby pozostawić po sobie ślad posłużę się puentą twojego wiersza

„a na końcu
zostaje tylko to
że nawet próżnia
po naszej miłości
nie jest już pusta”

 

i sparafrazuję to na 

 

„a na końcu

zostaje tylko to

że nawet próżnia

po wspomnieniach naszej młodości 

nie jest już próżna hafanana”

 

i tak cały dzień choć w głowie próżnia. 

Edytowane przez Robert Witold Gorzkowski (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Annie

 

Annie.

 

bardzo cenię sobie Twoje słowa 

 

z tym motylem ?

 

Efekt Motyla, Butterfly Effect, to  fundamentalna koncepcja teorii chaosu.

 

możnaby cudownie w niej pływać intelektualnie.

 

na przykład : czy od zjedzenia przez nowojorczyka slodkiego cukierka, druciarza w Bombaju mogą boleć zęby ?

 

kto to wie ?

 

dziękuję Annie :)

 

 

Opublikowano (edytowane)

@Berenika97

 

Bereniko.

 

Twój komentarz jest dla mnie jak światło, które rozszczepia każdy mój wiersz na nowe odcienie sensu.

 

czytając go, poczułem, że nie tylko widzisz , ale i czujesz ontologię naszych uczuc, pamięć materii, ciężar ciszy a więc  wszystko to, co próbowałem uchwycic.

 

Twoje słowa są fenomenalnie przenikliwe i niezwykle inspirujące .

 

dziękuję Ci za to, że tak pięknie spojrzałaś na mój tekst.

 

kazdy Twój komentarz to małe dzieła sztuki.

 

nie ma u Ciebie nigdy mechaniki slowa.

 

jest za to intelektualne dopełnienie ktore daje autorowi przesyt który jest niedosytem .

 

bo chciałby czytac dalej  wiedzieć więcej !!!

 

bo Ty Nika jesteś intelektualną Bestią.

 

w najpiękniejszym tego słowa znaczeniu.

 

bardzo Nika dziekuję :)

 

uściski i wszystko to co mi jeszcze wypada napisać :)))))

 

 

 

 

 

 

@Robert Witold Gorzkowski

 

Robert.

 

Ho, ho, ho! Aleś mi zaimponował !

 

lekkościa komentarza.

 

 

bo Twój komentarz jest jak lekki powiew niemieckiego lata.

 

gorący, pełen rytmu i humoru, a jednocześnie zostawia w głowie subtelny ślad refleksji.


„Hafanana” świetnie oddaje to, co próbowałem wyrazic  że nawet próżnia pamięta nasze młode lata, a wspomnienia mają swoją wagę i rytm.


dziękuję C Robert i za ten uśmiech, który wprowadziłes w mój dzień i za piękny sposób, w jaki sparafrazowałeś moją myśl .

 

poczułem prawdziwą poetycką harmonię w Twoich słowach.

 

 

dziękuję bardzo.

 

Edytowane przez Migrena (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@MigrenaTy nie rozprawiasz serduszkowo.

materia

stała

masa ciszy

korekta ontologii

mikroskopijne przesunięcie - jak budowanie językiem

 

„nawet próżnia
po naszej miłości
nie jest już pusta

jej ciemność
waży o jedno wspomnienie więcej”

Tu jest ciężar. Tu zostaję.

 

Zostaje po lekturze to ciche przesunięcie rzeczywistości.
Wiersz do zatrzymania.
Pozdrawiam.

Opublikowano (edytowane)

@Alicja_Wysocka

 

 

Alu.

 

super, że jesteś bo ja bardzo lubię znac Twoje zdanie o tym co piszę.

 

teraz już znam.

 

dziękuję.

 

milość to nie tylko serduszka - masz oczywiscie rację.

 

to rozedrganie całej struktury mikro świata.

 

czasem chaos tak ogromny, ze przekracza granice i biegnie w dal.

 

poza horyzont.

 

dziękuję Alu :)

 

 

 

 

 

 

 

@Migrena

 

wszystkim pozostałym Państwu dziekuję za czytanie i punkciki.

 

niestety nie umiem wstawiac Państwa wizytówek.

 

ale bardzo dziękuję:)

Edytowane przez Migrena (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Migrena

 

Miłość ma różne stany, oblicza, wymiary.

Ty to wiesz, czujesz i opisujesz.

 

W Twoich utworach bogactwo miłosnych barw - widzisz to uczucie przez pryzmat własnej wyjątkowej wrażliwości i dzięki powstają utwory niezwykle oryginalne, głębokie i literacko piękne. 

 

Gratuluję !

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Jestem w pracy. Lecę na Marsa. Misja wojskowa, kontrakt zawodowy. Eter w próżni gra mi w uszach melodię o czarnoksiężniku na Księżycu. W karczmie „Rzym” nie byłem już dawno. Pewnie z Marsa nie wrócę – bilet w jedną stronę. Powoli zarysowuje się Planeta Mars na mojej drodze. Mówili: „Kategoria A otwiera drzwi wszędzie”. A tak zwyczajnie się mnie pozbyli. I mam wakacje... Przez interkom możemy pogadać. Taki ze mnie bohater. zazdroszczę  Wam na Ziemi  problemów   
    • no to tak , automatyczne skrzynie są wygodne wiec po co się męczyć z kijem drogi teraz praktycznie wszędzie gładkie wiec nie ma sobie co wmawiać prędzej zepsujesz manualna niż automatyczna a w ruchu drogowym z ograniczeniami przepisami etc etc to nie będzie nikt lepszym czy gorszym po co się męczyć z manualem tu nawet nie ma jakiegoś poczucia większych umiejętności  raczej się tylko utrudnia sobie życie 
    • nie wyjeżdżaj sam na wakacje spójrz, macoszki piąstki pogryzły zobacz krawat raptem przyciąłeś i wystaje cisza z walizki   chodź, wyśnimy wyspy szczęśliwe dwa anyżki, złote księżyce, oglądałam prospekt w nefryty, cena warta naszych zasyceń   nie wyjeżdżaj sam na wakacje wymienimy chęci na słowa? wtedy starczy już nam na wszystko, no więc jak - czy mam się pakować?      
    • Słoneczny dzień. Na skraju polanki,w środku lasu, stoją dwie choinki – duża i mała. Matka i jej mała córeczka. Jest mroźny dzień. Dziecko zasypia. Budzą ją dziwne odgłosy. W pierwszym momencie, nie wie co się dzieje. Jeszcze się zupełnie nie rozbudziła. Najpierw otwiera kilka igieł, ale mało co dostrzega. Za chwilę patrzy kilkoma gałązkami. Widzi, że jakiś zły człowiek, podcina siekierą gardło jej matki. Drzewko, które kocha najbardziej, za chwilę ma być martwe. Zostanie stąd wzięta, a mały pieniek, co po niej pozostanie, będzie jedyną po niej pamiątką.    Patrzy jak człowiek, bierze jej matkę, odcina jeszcze kilka gałązek – i odchodzi. Maleńkie drzewko zostaje samo w lesie. Zdaje sobie sprawę, że tak naprawdę wokół niej, jest wiele różnych drzew, ale nie ma tej jednej jedynej. Czuję się bardzo samotna. Zaczyna drgać wszystkimi igłami, aż niewinny śnieg z nich zlatuje. Patrzy na pozostałość po swojej matce. W myślach wszystkich gałęzi, obiecuje ludziom zemstę. A może nawet inne dzieciaki namówi.   * Człowiek stoi w lesie. Patrzy na dorodny, piękny świerk. Będzie się nadawał na choinkę – myśli sobie. Podchodzi bliżej. Bierze siekierę i zaczyna ścinać drzewko. Coś mu jednak to ścinanie nie idzie. Takie cienkie. Powinno iść raz dwa. Uderza miarowo, bo to człowiek uparty. Byle iglak, nie będzie nim rządzić. Nachodzi go dziwaczna myśl, że to drzewko, ma chyba jakieś...porąbane serce. Zimne i twarde jak lód.   * Jest zajęty pracą. Robi swoje. Gdyby się obejrzał, to może by zdążył uciec. Albo gdyby chociaż spojrzał przed siebie. Ale się nie obejrzał i nie spojrzał. Musi udowodnić, temu drzewku, że wreszcie je pokona.   A zatem nie jest świadomy, że ze wszystkich stron, podchodzą do niego świerki. Dla obserwatora z boku, to nawet śmiesznie wygląda. Tak się niezgrabnie kołyszą, na swoich korzeniach. Co jakiś czas zlatuje z nich trochę śniegu. Ocierają się wzajemnie, co sprawia, że słyszalny jest jednostajny szum. Jakby uzgadniali szczegóły. Kto co ma robić. Człowiek nadal ich nie widzi. Ścina, jakby go jakieś zło opętało. A że ściąć nie może, to jest coraz bardziej wściekły. Jego odczucia udzielają się świerkom, które go otaczają. Też są coraz bardziej wnerwione.   Ptaki, które na nich mimo wszystko siedziały, teraz czym prędzej dały z pióra. Drzewka zamykają człowieka w potrzasku. Teraz zauważa niebezpieczeństwo. Najpierw dostaje po oczach żywicą, żeby nie wiedział gdzie uciekać. Jest zupełnie oślepiony. Świerki zaczynają „strzelać igłami’’. Wchodzą głęboko w człowiecze ciało. Chce uciekać, ale ból jest nie do zniesienia. Zaczynają owijać go gałęziami. Jedna włazi do jego ust. Morderca drzewa zaczyna się dusić. Ale najgorsze ma dopiero nadejść.   Człowiek jest niewidoczny. Za to świerki, robią się coraz większe. Mają czerwonawy odcień.Prawie widać – jak rosną. Z ich gałęzi wylatuje jakaś cuchnąca ciecz, pomieszana z żywicą. Igliwie zamienia się w strzępki jakiś lepkich tłustych kawałków. Grubsze konary, pękają, rozsadzane przez skrawki ostrych kości . Świerki są grubsze, o wiele wyższe...a przed wszystkim silniejsze. Z gałęzi tryska krew, a po pniu ześlizgują się skrawki skóry, pomieszane z włosami.    Śnieg robi się różowy. Po chwili spadają w niego, gałki oczne, jak jabłuszka z jabłoni. Sprawiają wrażenie, jakby obserwowały całe zajście – od dołu. Świerkowe cielska, nabierają pewności siebie. Odchodzą. Polować na ludzi.   Na białym śniegu, zostaje samotna siekiera.   *   Szeroka leśna ścieżka. Matka z pięcioletnią córeczką, idą na spacer. – Mamusiu… – Co mi znowu powiesz, ty moje słoneczko. – Choinki za nami idą. Czy one chcą, żebym je pogłaskała? Bo ja nawet mogę. Wiesz? – Och ty mój skarbie. Jesteśmy w lesie. To chyba nic dziwnego, że za nami idą choinki. A bombki mają? – Zobacz sama. – To ty jeszcze raz zobacz. A później powiesz mamusi. – Zobaczyłam. Nie mają bombek. Ale one śmierdzą. Jak moja kupa, wiesz? – No nie. Co ty mówisz. Aż tak nie mogą. – No odwróć się wreszcie , mamusiu. Są już całkiem blisko. Ale one duże. Jak mój tatuś. A gdzie on poszedł? Kiedy wróci on? – Poszedł po choinkę do lasu. Zawiesisz na niej swoje wycinanki. Cieszysz się? – No przecież. Cała z radości podskakuję. Aż biały puszek ze mnie leci. Widzisz jak umiem. – No to chodźmy do domu. Tatuś już na pewno czeka z choinką.   *   Ogromne świerki się zatrzymują. Pozwalają im odejść. Najstarszy świerk, nadal się wpatruje, w pieniek wystający ze śniegu.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...