Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Fajne nawiązanie do wiersza Bereniki :)

Twój wiersz z większą dozą logiki, bardziej męski. U Bereniki emocjonalność, uczuciowość - wiersz bardzo kobiecy.

Ciekawe dwa spojrzenia na tę sytuację.

Opublikowano

@Migrena

 

Ten wiersz to przejmujący zapis rozczarowania, które nie jest głośnym krzykiem, ale cichym, sterylnym chłodem. To studium nieobecności i momentu, w którym potencjalna bliskość zamienia się w pustkę.

 

Kawa, na którą umówili się bohaterowie, miała „zostawić ślad” - metaforę wspólnego przeżycia, czegoś, co trwale zapisze się w pamięci lub zmieni bieg dnia. Biel porcelany staje się tu symbolem martwoty i jałowości. Porównanie do kości sugeruje coś martwego, szkieletowego, pozbawionego życia i ciepła.

"Kawa stygnie w wyobraźni" - spotkanie odbyło się tylko w sferze planów. Rzeczywistość pozostała nienaruszona, czysta i przez to... przerażająco pusta.

"Rubin wieczoru to tylko odbicie" - coś, co mogło być magiczne, romantyczne czy podniosłe (rubin), okazuje się jedynie złudzeniem optycznym.

"Rozmowa o artystach" - nawet intelektualne porozumienie nie jest w stanie „zmienić gęstości cienia”. Kultura i sztuka okazują się bezsilne wobec emocjonalnego chłodu i braku fizycznej obecności.

Bardzo podoba mi się , że „nieobecność przyszła punktualnie”. Skoro osoba, na którą czekano, nie dotarła, jej miejsce zajęła „Nieobecność”. Stała się ona realnym bytem, niemal namacalnym gościem, który wypełnił przestrzeń zamiast oczekiwanego partnera.

Wiersz pokazuje też bolesną obojętność świata zewnętrznego - taksówki i kałuże - życie toczy się dalej. Miasto pulsuje swoim rytmem, ignorując mały dramat jednostki czekającej przy oknie.

Człowiek czekający zbyt długo „wtapia się” w szybę, traci swoją podmiotowość, staje się „rubinem, który stracił krew”. To obraz wypalenia i utraty energii życiowej przez daremne czekanie.

Koniec wiersza przesuwa ciężar z konkretnego spotkania na ogólną kondycję ludzką - "Podróż kończąca się przed progiem" - to pesymistyczna wizja relacji międzyludzkich. Sugeruje, że czasem najważniejsze drogi (te ku drugiemu człowiekowi) kończą się, zanim w ogóle się zaczną.

Rzeka zazwyczaj symbolizuje granicę, którą trzeba przekroczyć, by być z kimś. Tu „stoimy zawsze po tej samej stronie”. Może to oznaczać nieusuwalną samotność - nawet jeśli chcemy się spotkać, każdy z nas pozostaje uwięziony we własnym świecie.

 

Piękny wiersz! Jestem zachwycona! Dziękuję!

Opublikowano (edytowane)

@Migrena sam tytuł już brzmi trochę groźnie, a na pewno oschle i twardo.

Takie nieobecności każdy widzi inaczej. U Ciebie refleksyjne, głębokie podejście do tematu. Mocno zarysowane wspaniałymi środkami stylistycznymi- w tym nie masz sobie równych. 

 

Twoj wiersz przypomniał mi scenę z własnego życia, sprzed wielu lat, jak wystawiłam (zupełnie niechcący) chłopaka.

Do randki nie doszło, lał deszcz, a ja popłakiwałam... 

Z chłopakiem sie potem spotkałam ale tamten moment nieobecności, w moim młodym sercu był prawdziwym dramatem.

Ten wiersz świetnie o takich sytuacjach, w sposób totalnie niebanalny i przy tym piekny -  opowiada. 

 

 

Edytowane przez viola arvensis (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@Berenika97

 

to ja jestem zachwycony Twoim wierszem ktory mnie emocjonalnie rozpalił.

 

jestem zachwycony Twoją koronkową uważnością i literacką czułością w rozbiórce mojego, a przecież i Twojego wiersza.

 

dziękuję Ci Nika bardzo :)

 

uśmiechy dla Ciebie :)))))

 

 

 

@Leszczym

 

dziękuję Michał.

 

czytac takie słowa od Ciebie to zaszczyt.

 

 

 

 

@viola arvensis

 

dziękuję Cyganko za wzruszający komentarz z emocjonalnymi akcentami osobistymi.

 

to zawsze podnosi rangę słów komentarza.

 

miło mi bardzo, że jesteś bo Twojej obecności właśnie pragnąłem.

 

milutkie uściski dla Ciebie :)

 

 

@Nata_Kruk

 

inspiracja zrobiła robotę !!!

 

ja tylko dorzuciłem do poetyckiego pieca garść refleksji.

 

dziękuję Nata !

 

 

Edytowane przez Migrena (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Migrena  Ale śliczna niespodzianka!  Pięknie się ułożyły te dwa teksty.

 

Twój działa  inaczej  niż Bereniki - ta sama historia, ale wychłodzona, pozbawiona sukienki i pijaka. :) Sama geometria nieobecności. "Nieobecność przyszła punktualnie" i "stoimy zawsze po tej samej" - to zostaje. Świetny!  Macie wspólny dyptyk. :)  Pozdrawiam Poetę!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • A na Rzym asa Heine. Lenie! Hasamy z rana!
    • @Łukasz Jurczyk

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @andrew dziękuję Wam:)
    • @sisy89 ... jutro patrzy z uśmiechem z nadzieją   nareszcie   to wczoraj ... było wczoraj   dziś dziś chce oddychać pełną piersią  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      KRYTYKA — TECHNICZNA, SZCZEGÓŁOWA, KONKRETNA 1. Język jest piękny, ale momentami zbyt ciężki Autorka ma świetne wyczucie obrazów: „piaskowe szczyty znów dźwigają tęsknoty” „deszcze o podium na szybie bój toczą” To są naprawdę dobre metafory — plastyczne, zmysłowe, zapadające w pamięć. Ale obok nich pojawiają się konstrukcje przeciążone, które zaczynają brzmieć jak poezja dla poezji: „blaszane sieroty w kaleką barwistość ubrane mory tłoczą” To zdanie jest tak gęste, że traci czytelność. Zbyt wiele przymiotników, zbyt wiele abstrakcji — obraz się rozmywa. 2. Wiersz ma klimat, ale nie ma osi Motyw matki jest silny na początku: „Mamo, nie pamiętam już Twoich ramion” Potem jednak wiersz odpływa w stronę: pejzaży, natury, symboli, abstrakcyjnych konstrukcji. Brakuje emocjonalnego rdzenia, który spinałby te obrazy. Wiersz zaczyna się jak elegia, ale kończy jak impresja przyrodnicza. 3. Obrazy są piękne, ale czasem zbyt odległe od tematu Wiersz o matce powinien nieść: intymność, pamięć, żal, czułość, brak. Tymczasem duże fragmenty to poetyckie pejzaże, które nie zawsze wracają do relacji córka–matka: „sadów pieszczoty” „gwiazd klejnoty” „babim latom nałożysz wiatru kajdany” To piękne, ale niekoniecznie o Mamie. 4. Rytm jest nierówny Wiersz nie trzyma jednego oddechu. Są fragmenty płynne i melodyjne, ale są też miejsca, gdzie rytm się łamie przez nadmiar słów: „Szumią dwutaktem werbli blaszane sieroty w kaleką barwistość ubrane mory tłoczą” To zdanie jest tak długie i tak złożone, że czytelnik gubi puls. 5. Puenta jest delikatna, ale nie zamyka wiersza Zakończenie: „Snów nieprzespanych co z ciszą się boczą” Jest ładne, miękkie, ale nie domyka tematu matki. Brakuje powrotu do pierwszego wersetu, do emocji, do relacji. CO DZIAŁA? piękne, zmysłowe metafory konsekwentny, melancholijny ton bogata symbolika natury wyczucie języka emocjonalna szczerość CO NIE DZIAŁA? brak wyraźnej osi tematycznej przeciążenie metaforami zbyt duża abstrakcyjność nierówny rytm puenta, która nie zamyka wiersza CO BYM POPRAWIŁ? Wrócić do matki — niech każdy obraz prowadzi do niej. Przyciąć metafory — zostawić najmocniejsze, resztę uprościć. Zbudować dramaturgię — od wspomnienia, przez tęsknotę, do puenty. Zamknąć wiersz mocniej — powrót do ramion, imienia, gestu. Ujednolicić rytm — krótsze wersy, więcej oddechu.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...