Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Berenika97

...

prawda 

może być nawet naga 

bez ratuszu 

byle SWOJA 

 

światu trudno 

jest się w tym 

odnaleźć 

zamiast słońca 

zdumienie 

czarne 

potrafi być białym 

...

Pozdrawiam serdecznie

Miłego dnia 

 

Opublikowano

Jedyne co poraża, to prawda. Tutaj w ostatniej części piszesz o dwoistości (czy tylko?) prawdy, a prawda taka że obie są prawdziwe, ale też niepełne. Rozwijając temat podoba mi się amerykańska przysięga zeznającego w sądzie: truth, only truth and nothing but truth, no i zamiata powiedzenie Ks. Tischnera: świento prawda, tys prawda i gówno prawda”. Prawda nie musi być bezpiecznym brzegiem, a  oceanem, jakże bolesnym dla wielu. Ciekawy wiersz a temat oczywiście także.  Pozdrawiam serdecznie. 

Opublikowano (edytowane)

tak do końca to się nie zgadzam 

ludzie pracują nad sobą - zmieniają swoje charakterki

 

"jeśli nie będziecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego'

 

najbardziej boli prawda o sobie

bo człowiek nie jest doskonały

nie chce wybaczać samemu sobie

a także innym jest zatwardxziały

...

Pozdrawiam

Edytowane przez Jacek_Suchowicz (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Marek.zak1

 

Dziękuję serdecznie za tak wnikliwy komentarz. Masz rację - interesuje mnie właśnie ta wielowarstwowość prawdy, jej niepełność mimo szczerości. Przywołane cytaty - zarówno amerykańska przysięga, jak i powiedzenie Ks. Tischnera - trafiają w sedno. I to porównanie do oceanu zamiast bezpiecznego brzegu... tak, prawda bywa bolesna, bo wymaga od nas odwagi zejścia w głębinę. Bardzo dziękuję za tę refleksję. Pozdrawiam.:) 

@Jacek_SuchowiczDziękuję!  

 

Pięknie  - to właśnie ta prawda o sobie bywa najboleśniejsza - i najtrudniejsza do zaakceptowania. Dziękuję za tę poetycką odpowiedź.

 

"nie chce wybaczać samemu sobie" - to klucz do zrozumienia dlaczego prawda tak boli 

Opublikowano

@Berenika97

 

 

Bereniko, u Ciebie prawda nie jest odpowiedzią,  jest lustrem i oceanem zarazem.

 

zachwyca jasnoscią, ale prawdziwie porusza wtedy, gdy pokazujesz jej głębinę.

 

czytam Twój wiersz jak medytację nad czyms, co przekracza słowa, a jednak właśnie w słowach znajduje swój najczystszy kształt .

 

jest w tym coś platońskiego,  jakby prawda była cieniem idei , który tylko na chwilę pozwala się dotknąć, a potem znów wymyka się w głąb.


bardzo porusza mnie to,   że nie próbujesz jej oswoić ani uproscić.

 

pozwalasz jej   być żywiołem.

 

pozwalasz jej być niebezpieczną. to wymaga odwagi  i literackiej, i ludzkiej .

 

w Twoim pisaniu jest jakaś szlachetna zgoda na to, że świat nie zawsze daje bezpieczny brzeg, czasem daje tylko horyzont.


a przy tym jest w tym wierszu niezwykła czystosć spojrzenia.

 

taka, która nie krzyczy, nie moralizuje, tylko stoi spokojnie i patrzy.

 

czytam z podziwem, ale też z czułością dla Ciebie, bo w tych wersach jest nie tylko myśl, lecz także serce.

 

dziękuję Ci za tę głębię .

 

w odpowiedzi pod którymś  komentarzem napisałaś, że lubisz filozofię.

 

mam nadzieję, że jednego prostego filozofa również :)

 

 

Gość vioara stelelor
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

To chyba zależy od poczucia własnej wartości.

Kiedy człowiek nie ma kompleksów i zdrowe podejście do siebie, to na różne swoje doświadczenia nie patrzy przez pryzmat ataku i obrony.

Nie musi udowadniać całemu światu, a przy okazji gdzieś tam wewnętrznie, sobie samemu, że nie jest zły, ułomny...

Nasze uczynki (bo to jest przecież manifestacja prawdy o nas) nie są nami.

Wszędzie dobrze jest widzieć pole do zmiany, a jednocześnie pozostać ze sobą samym w dobrej relacji, czyli takiej, w której się ciągle uczymy.

Wtedy chyba nie ma tego problemu "bólu" spowodowanego prawdą,  bo ona nas nie odsłania, nie demaskuje,nie powie nam nic, czego byśmy o sobie nie wiedzieli :)

@Berenika97

Prawda prowadzi do kluczowego pytanie - co ja z tym dalej zrobię? Z odkryciem tych trudnych znaczeń, z rozczarowaniem (sobą? innymi?).

Dla mnie też jest trochę kozłem oporowym, bo dalej nie ma drogi, jest powrót do życia, ale już ze zmienioną percepcją siebie, emocji, faktów...

Opublikowano (edytowane)

Fascynujący temat wiersza wybrałaś.

 

Cytując klasyka Quid est veritas?

 

Świetnie pokazałaś w wierszu, że prawda nie jest ani dobra ani zła.

 

Wiele imion prawdy.

A twarz 

ta sama.

 

Nie szukaj daleko.

Najgłębiej

boli blisko.

 

Nie niesie światła.

Zabiera

cień.

 

Pozdrawiam :)

Edytowane przez Łukasz Jurczyk (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Prawda często bywa subiektywna, przez co niejasna i przestaje być obiektywnym faktem. Świetny wiersz. Pozdrawiam serdecznie.

Opublikowano

@Migrena Bardzo  dziękuję! 

 

To porównanie do Platona, do cienia idei - trafne i piękne. Prawda rzeczywiście wymyka się, nie daje się oswoić, a ja mogę tylko próbować ją uchwycić słowami, wiedząc, że to zawsze będzie tylko przybliżenie.

Dziękuję za te słowa o odwadze. I za tę czułość, którą czuję w Twoim komentarzu. To dar - być tak czytanym.

A "prostych" filozofów lubię najbardziej. Oni tak  pięknie potrafią mówić o głębi. :) 

Dziękuję Ci serdecznie."

@bazyl_prost

 

Dziękuję!  Ocean jako metafora tego, co wymyka się poznaniu - tak, właśnie o tym chciałam pisać.

@vioara stelelor Bardzo dziękuję!  

 

Dziękuję za tę refleksję. Masz rację, że zdrowe poczucie własnej wartości zmienia relację z prawdą o sobie - przestaje być ona atakiem, staje się po prostu informacją, z którą można pracować.

Podoba mi się to, co piszesz o naszych uczynkach - że nie są nami. To ważne rozróżnienie. Choć myślę, że nawet przy tej świadomości prawda potrafi boleć - nie dlatego, że demaskuje, ale dlatego, że zmusza do zmiany, do przemyślenia swoich wyborów.

I właśnie to Twoje pytanie na końcu - "co ja z tym dalej zrobię?" - jest kluczowe. Prawda nie jest końcem drogi, tylko punktem zwrotnym. Zmieniona percepcja to już coś nowego.

Dziękuję za ten komentarz.   Pozdrawiam.:) 

@Łukasz Jurczyk 

 

Bardzo dziękuję!  

Dziękuję za ten piękny wiersz w odpowiedzi. "Quid est veritas?" - pytanie, które brzmi przez wieki.

To, co napisałeś - "Nie niesie światła. Zabiera cień" - to przepiękne i niezwykle trafne. Prawda nie oświetla, raczej zabiera iluzje, które nas chroniły.

I to "najgłębiej boli blisko" - tak, w tym jest cała istota.  Serdecznie pozdrawiam. :)

@Lahaj  Bardzo dziękuję! 

 

Dziękuję za te słowa. Tak, w głębi prawda pokazuje swoje surowe oblicze - to, czego na powierzchni nie widać. "Wysublimowana sedymentacja sensu" - pięknie to ujęłeś.  :) Serdecznie pozdrawiam. 

@KOBIETA 

 

Bardzo dziękuję!  Serdeczności! :) 

Opublikowano

@lena2_ 

Bardzo dziękuję!  Cieszę się, że takie lubisz.  :)  Ja lubię takie piękne i mądre, jak Twoje. :)  Pozdrawiam serdecznie. 

@Amber

 

Bardzo dziękuję! 

Tak, ta granica między subiektywnością a obiektywizmem prawdy to fascynujący temat.  Serdecznie pozdrawiam. :) 

@Charismafilos

 

Bardzo dziękuję!

Ciekawe pytanie zadałeś.  Ale są różne prawdy. 

Polecam najpierw rozróżnić "prawdy", może najpierw te Tischnera. 

 

Serdecznie pozdrawiam. 

@truesirex 

 

Bardzo dziękuję!

 

Dziękuję za te słowa. Właśnie o tym chciałam pisać - że prawda nie jest jednoznaczna. Czasem przynosi ulgę, czasem rani. Ta dwoistość jest jej istotą.  Serdecznie pozdrawiam. :) 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Pozwól mi zagrać w twoim filmie jako aktor pierwszoplanowy  gdzie wybuchną uczucia namiętne łącząc serca na planie filmowym   zagramy przed kamerami dusz licząc na miłości nagrodę bez wstydu razem autentyczni z ekranowym pocałunkiem   improwizując bez scenariusza niech miłość będzie reżyserem a nasze ciała jak dwa ubrania stworzone dla siebie na miarę   pozwól mi zagrać w twoim filmie
    • @Poet Ka ... malarstwo poezja  rzeźba ... sztuka  dziś ... bardzo wstydliwa    nie tylko rzeczywistość  sobą zakrywa    im mniej pokaże  tym ją szybciej  stawiają na ołtarze  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • „Gortatów – dom wakacji” – 5   Do tej obory garaż był dobudowany. Stał tam motocykl „Jawa”, rzadko używany. Często, jak nikt nie widział, to na nim siadałem i po całym świecie sobie podróżowałem.   Pędziłem drogami, czasem nawet latałem. Kulę ziemską chyba sto razy objechałem. Przez świat mnie prowadziły stare okulary, które upiększały mego świata rozmiary.   Zakurzony, stary kask na głowę wkładałem, odgłos silnika wargami wytwarzałem. I ruszałem z piskiem opon, na jednym kole, w trasę po tym naszym, ziemskim całym padole.   Zwiedziłem świata kawał tymi podróżami. Wakacje w marzeniach, z zamkniętymi oczami. Motocykl stał zepsuty z jakiejś tam przyczyny, ale ze mną objeżdżał świat w ciągu godziny.   Świat, który zwiedzałem, był inny od naszego. Nie wiedzieć dlaczego, widziałem go lepszego. Był słodko-kolorowy, ludzie lepiej się mieli, byli uprzejmi, uśmiechnięci i weseli.   Kiedy padał deszcz, na motorze się bawiłem, albo też na strych dużego domu wchodziłem. Do gołębi się wspinałem, aż na piętro trzecie, bo wszędzie mnie nosiło tam, z tych nudów przecież.   Dom był wysoki, a schodów już tam nie było, więc na ten poziom po drabinie się wchodziło. Tam były gołębie i gołębie pisklęta. Gołębnik bardzo wielki, na całości piętra.    I znów były tam półki i gniazd niezliczenie, i przepięknych gołębi całe zatrzęsienie. Były te bojące się, co na jajkach siedziały, i te, które pisklęta sobą zastawiały.   Wchodziłem tam często, kiedy deszcze padały. Gołębie na zewnątrz wtedy nie uciekały. A było ich tak dużo, jak w mrowisku mrówek, siedziały i dbały o swój cały przychówek.   Niektóre dotknąć piskląt swoich pozwalały,  inne mnie odważnie skrzydłami przeganiały.  Nieraz na ubraniu kupami mnie zbrudziły, nie żeby ze złości – po prostu się załatwiły.   A tych kupich łajenek było wszędzie pełno, na podłodze warstwa – z pół metra na pewno! I ten zapach tak dziwny, nawet nie śmierdzący, w nosie jakby szczypiący, a w oczach kłujący.   Po tym, jak się wyszło na powietrze świeże, to aż tchu brakowało w świeżości plenerze. I nikt nic nie tłumaczył, co i jak, i dlaczego. Przeżycia te pamiętam do dnia dzisiejszego.   – cdn.   Leszek Piotr Laskowski.
    • Ładnie namalowane słowem

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Charismafilos tam to już zahacza o wieśniarstwo

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...