Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Cieszyli się wszyscy.

Tylko nie Ty.

I ja też z perspektywy osi czasu i dni,

jakie bezpowrotnie minęły 

i tych nielicznych jakie mi pozostały,

miałem nadzieję trafić gdzie indziej.

Mnie nie poczęto.

Nie narodziłem się.

Ja powstałem.

Wbrew bogom i naturze.

Ewoluowałem we wnętrzu 

dorosłego, kobiecego grzechu,

który mógł wydać

jedynie martwy lub skalany owoc.

Nie zyskałem świadomości.

Miałem ją od najdawniejszych eonów.

Od kiedy mogłem pojąć błąd.

Wierzgałem we wnętrzu

przeklętego łona.

Biłem wnętrzności i zatruwałem krew.

I szargały moje myśli,

zachwyty, gratulacje i oklaski 

tych których miłość i dobroć zaślepiła.

Nie dostrzegli wężowych oczu 

i nie poczuli tej nienawiści,

którą mną pogardzała.

 

 

Lepiej byłoby mi gdzie indziej.

Pomyślałem i wyszedłem

w środku dnia,

przez stare, drewniane drzwi 

pozbawione nawet wizjera.

Byłaś zbyt pijana 

od zabarwionej cytryną wódki

a może ze szczęścia,

że skończył się limit klątw.

Lepiej byłoby

gdybyś urodził się martwy.

Tyle zdołałaś wybełkotać 

zanim zmorzył Cię pijacki sen 

i spadłaś na odrapaną wykładzinę 

rozbijając sobie głowę.

 

 

Zawsze krążyłem po ścieżkach śmierci.

Nie żyłem nigdy, choć dnia jednego.

Jak często śnią mi się Ci, 

którzy czekali na mnie kiedyś.

Teraz też czekają.

Błagają bym się nie wahał.

Obiecali że będą dziś obok mnie.

Las wydaje się nieprzebytym borem.

Ale i tak każda ścieżka 

prowadzi do krainy śmierci.

Nie pytam,

za co?

Dlaczego?

 

 

Pytałbym gdybym choć jeden dzień żył.

Martwi nie mówią.

Mają usta zaszyte, zakrzepniętą krwią.

Nie płaczą.

Bo niczego nie porzucają.

Te wszystkie dusze stoją

w zupełnej, posągowej ciszy

przy moim ostatnim trakcie.

Jest i rodzina ze snu.

W martwym śnie pogrążona.

Koszmarze, 

którego nie dane im było doczekać.

Tak będzie lepiej.

Sprawiedliwie dla wszystkich.

Są tylko duchy i wspomnienia.

Nie żegnam się z ludźmi.

Nie znali mnie.

Dusze po kolei

podchodzą do mojego ciała.

Jedni poklepują mnie 

inni krótko tulą.

Wreszcie odchodzą przez bramę 

najdalej na wschód położoną 

do krainy wiecznego cienia.

A ja dyndam sobie,

pogrążony w funeralnej ciszy.

 

 

 

 

 

 

Edytowane przez Simon Tracy (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Simon Tracy

 

Myślę że najpiękniej podsumują ten utwór twoje własne słowa:

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Świetnie działa na wyobraźnię, najbardziej początek.

Na uwagę zasługują także końcowe wersy — funeralna cisza "a ja dyndam sobie" — prostota tego ostatniego bardzo uderza

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...