Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 

w sercu serca

masz teraz słowa

które wydają ci się

wydrapanymi igłą  

z zimowego chłodu

 

one się tylko

tobie takie wydają

nie zabieraj mi proszę

huśtawki w obłokach

tyle wystarczy

mi do szczęścia

 

a może ja chcę zamarznąć

z zachwytu

w najszczęśliwszym dniu

w życiu i nic więcej

podobno wtedy śni się

najpiękniej

 

 

Opublikowano

@Alicja_Wysocka

 

Świetny  kontrast dwóch perspektyw - jedno widzi słowa wydrapane igłą z zimowego chłodu, drugie huśtawkę w obłokach. To "nie zabieraj mi proszę" brzmi jak obrona prawa do własnego szczęścia, nawet jeśli komuś wydaje się ono kruche czy naiwne. A to zakończenie... "może ja chcę zamarznąć z zachwytu w najszczęśliwszym dniu" - wolę zamarzać w szczęściu niż żyć bez niego. Czasem musimy bronić swojej radości przed cudzym realizmem. Wzruszające i piękne! :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • „To ja!” – Kasia wróciła ze studia urody Z bujną fryzurą, coś ala Albert Einstein, I tak samo jak on wystawiła długi język Na moje słowa: „kochanie, jesteś boska”   Usiedliśmy do kolacji przy świecach I winie z Prowansji; zjedliśmy owoce morza, Sałatkę z grecką fetą, a na dokładkę Obowiązkowy bigos od mamy ze słoika.   Mieliśmy wznieść toast za nasze słodkie, Papierowe gody, życzenia miały płynąć, Już usta mknęły do gorącego pocałunku, Ramiona szeroko rozpostarte jak skrzydła…   Gdy nagle stary, zepsuty zegar zabił: bam, bam, Kukułkę dopadła trema, jeno pióra nastroszyła, A z lampowego radia popłynął wiedeński walc. Potykając się w bamboszach, gubiliśmy kroki.   Cienie na ścianach zawirowały, dywan uciekał Spod nóg, podłoga się trzęsła w rytm naszego Dzikiego tańca, bez tchu i odrobiny umiaru. A zbójnicy, co tańcowali w ciemnej piwnicy,   Stanęli dęba i nadstawili uszu, gdy moja Kaśka Kontraltem poszła w karaoke: „Jolka, Jolka…” Pamiętne słowa dobywające się z gardeł Na wiejskiej potańcówce pod gołym niebem.   Bis! dobiegło z oddali...  
    • @Amber Dziękuję Ci Amber. Cieszę się, że tekst się spodobał tym bardziej, że nie jest taki wierszowy. Ma jednak inny urok, ale nie mam warunków, żeby to zaprezentować.  Dziękuję Ci i pozdrawiam serdecznie. 
    • @Tectosmith Prawdziwie, w sposób nieoczekiwany, wyrażona myśl. Całość buduje napięcie. Bardzo dobry wiersz. Pozdrawiam serdecznie.
    • @Tectosmith nie tylko chciałem nawiązać do wiersza trochę odpowiednich kolorów
    • otulony ciszą zapatrzony w jeden punkt z myślami gra w coś czego nie widzi  ale za to czuje że jest tuż tuż obok że musi temu spojrzeć w twarz   nie boi się  że może  czasem zaboleć skaleczyć  sumienie  zranić  -  a może  będzie odwrotnie  zamiast  tego doda więcej sił i otuchy    by więcej nie karać się  smutną  pustką tylko codziennie z życiem o jego wartości walczyć  nie poddawać  się nie płakać tylko  się  uśmiechać   bo na otulanie  się ciszą  przyjdzie jeszcze pora przyjdzie  odpowiedni  czas  -  ale nie teraz nie  w tej  chwili   w której  widać jest  słaby ale jednak wyraźny  blask któremu ktoś dal na imię nadzieja  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...