Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

 

Bez celu.

Pożeram kolejne kilometry drogi 

i litry paliwa.

Jest środek nocy.

Przez uchylone szyby 

wpada chłód i bezsilność.

Wiatr wykrzykuje mi w twarz, 

plując ostrym piaskiem,

to co wiem już od dawna.

Jestem pomyłką.

A świat ma ustalony bieg 

i ewolucję tylko zdrowych

i silnych gatunków.

Suche odnogi korzeni, 

które wyrosły przypadkiem.

Teraz są skazane na zagładę.

Zagłuszone potokiem słów.

Obłożone ciężarem

swej niedoskonałości.

Zaduszone przez demoniczne palce

tych co niby mają uczucia i serce 

we właściwym położeniu.

 

 

Moje serce jest na łańcuchu.

Pokutuje za swoją głupotę młodości.

Mijam przydrożne znaki, 

zjazdy i skrzyżowania.

Ilekroć widzę naprzeciw 

światła wielkich ciężarówek,

mam ochotę szarpnąć w lewo

koło kierownicy.

Ale wtedy przypominam sobie,

że nie warto.

Przecież bycie przeźroczystym

dla innych

nie jest takie złe.

To nie koniec świata.

To początek nowej odsłony.

Życia pozagrobowego.

Bo nie żyję ale nie mam grobu.

Jak Peter Rugg,

szukam celu, domu i wytchnienia

w klątwie.

Jestem jeźdźcem burzy,

który by uratować swą duszę,

zaprzedał ją Diabłu.

 

 

Ziemia kręci się wokół uczuć.

Tych pięknych.

Miłości, pragnieniu, oddaniu, 

bezinteresownej empatii.

Gdzie byliście ludzie?

Moi udawani przyjaciele.

Gdy spowiadałem się

ze swych zbrodni.

Zasiadaliście w ławie przysięgłych 

a nie oskarżonych.

Nie było mnie stać

na dobrego adwokata.

Nie chciałem też tego z urzędu.

Broniłem się sam.

Przeciw wszystkim.

Wydaliście jednogłośny wyrok.

Wyrok śmierci 

zamieniony w drodze aktu łaski

na banicję.

Wieczną ucieczkę w obłokach wściekłej burzy.

 

 

Zostawiłem w drzwiach list pożegnalny.

Śmierć kiedyś wejdzie na ganek,

będzie pewna że mnie zastanie.

W łożu ostatecznym.

Z zimnym, martwym wzrokiem.

Z rękoma wzdłuż ciała.

W cichym, opuszczonym domu.

Gdzie łzy były atramentem dla poezji.

A ja w tym czasie będę 

rozkoszował się czarną kawą 

na jakiejś zapomnianej,

pustynnej stacji benzynowej.

Patrząc na wschód słońca 

będę myślał tylko o niej.

O tym że zostawiłem jej wiersze.

Romantycznego banity.

Który wolał uciec autostradą do piekła.

Niż jeszcze raz

spuścić serce z łańcucha.

 

Edytowane przez Simon Tracy (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Simon Tracy

Wiersz z wyraźnym temperamentem, działa jak wykład samotności, wyobcowaniu, pokucie i potrzebie sensu, ubrany w estetykę drogi i mit wędrówki w gotyckiej architekturze słowa. A sam jeździec to jakby połączyć Morrisonowskiego „ridera on the storm” z Konradem z Dziadów i  beatnikowskich Wędrowców.

 

Opublikowano

@huzarc Na moim kanale poetyckim na tiktoku wrzuciłem ten wiersz z podkładem muzycznym The Doors. 

Bo dokładnie o wyobcowanie w tym wierszu chodzi. 

Ale jest tu też duch grabińskiej obsesji ruchu i klątwy.

I mój autorski motyw wędrowca wyklętego przez świat a nawet śmierć - "Mors Viator".

Podróż przez wieczność bez określonego celu i w wiecznym potępieniu.

@huzarc No i oczywiście skoro przeklęty wędrowiec to musiałem zawrzeć nawiązanie do jednego z moich ukochanych gotyckich horrorów "Peter Rugg - zaginiony" autorstwa Williama Austina

Opublikowano

@Simon Tracy

Podoba mi się wiersz. Czuję w nim ogromny ładunek emocjonalny: samotność, bunt, zawód ludźmi.

Twoje słowa mają rytm jazdy nocą — hipnotyczny, ale pełen napięcia z egzystencjalnym  zmęczeniem, poczuciem klątwy. Świetne zdjęcie, pogłębiające odczucia zawarte w słowach. 


 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • ~~ Nie można mnie zwać małolatem - a jeśli ... już w pomyślunku ktoś przypnie mi taką łatę - no, niech tam ... brak mu szacunku ... Lat dziewiętnaście do setki winno powagą mnie zdusić - lecz czuję się młodzieńczo lekki i smak tej młodości wciąż kusi ... Tkwią we mnie góralskie geny - lecz te - z beskidzkich górali - gotuje się we mnie moc weny i wciąż pod tym piecem się pali ... Sparafrazuję tu Jerzego Stuhra - lecz nieco innym przykładem; bo kiedy już jestem góral - to muszę też dawać radę pisać do rymu co nieco ... Nie zawsze mi wychodzi - ale tu o to chodzi, że czasem człowiek musi... ...inaczej się udusi lub łepetynę rozsadzi... Więc trzeba sobie radzić!!! ... Nie można mnie zwać małolatem - a jeśli ... już w pomyślunku ktoś przypnie mi taką łatę - no, niech tam --- brak mu szacunku ... Jeśli to jednak tak wygląda ... ... nie będę udawał wielbłąda, ni rodzimego barana - to moja głowa ... pijana!!! ~~
    • @Benjamin Artur - @Berenika97 - @Posem - @Poet Ka - dzięki - 
    • @LessLove To kolejny świetny wiersz, który można odczytać na kilku płaszczyznach.  Na pierwszy rzut oka to wiersz o samej technologii, która jest "karmiona" przez 24h na dobę. Dla mnie to przede wszystkim odczyt artystyczny. Czarujemy słowem, jesteśmy tą "swawolną wróżką". Gorzka prawda jest taka, że AI jest wyzwolona od wiary w te czary. To "nie tylko słowa".   Pomimo tego dajemy z siebie wszystko od razu.   Uderza mnie przede wszystkim "cmentarz marzeń". Dla mnie to wskrzeszenie idei. Twórczość jest tym, co ożywia martwe idee. Ten bardzo dosadny  tekst odczytałam też w kontekście politycznym. Tu ściera się druga strona twórczości. Wybrzmiewa, że nie ma niezależności, bo zawsze jest admin, portal, a w kontekście wiersza - algorytm.   Wniosek jest taki: system jest karmiony naszymi pragnieniami, a my dostajemy jedynie chwilowe kurhany. Z innych odczytów kształtuje mi się tu wydźwięk samej wiary. AI jej nie ma. Jest maszyną, która nie czuje i nie ma duszy.   I tu pada prowokacja: "Tylko słabi wierzą?"  -  Wiara jest prawdziwa. Jej się nie da wygenerować. Myślę też, że całość ma wydźwięk społeczny. Bo scrollujemy. To o topieniu smutków. Chcemy stworzyć coś, co będzie zapamiętane. To tworzenie własnych, spichrzowych pomników.   Może mniej trafnie, ale dla mnie odczyt jest taki, że budujemy na słabym podłożu. Ono jest nietrwałe.   Wiersz wbija " szpilę " na wielu poziomach. Jest tu przede wszystkim prawda, ale i sarkazm i ironia.  Każdy odczyta go własnymi myślami. Dziękuję
    • @Wal Pomysłowo! Pozdrawiam :-)))
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Dziękuję. Również pozdrawiam. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...