Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Gość vioara stelelor
Opublikowano

@Marek.zak1Podobno ojcem łatwo zostać, a tatą już niekoniecznie :)

 

@Berenika97 Piękny wiersz o obecności. Ludzie, których kochamy i którzy nas kochają, nigdy nie odchodzą. Są jak opoka, stały punkt odniesienia, nadzieja, siła, dyskretna opieka, nawet, jeśli to tylko zwielokrotnienie i odtwarzanie ich niezatartych śladów w naszej pamięci.

Gość vioara stelelor
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Po prawdzie - to dlaczego chciałaś? Czy ta powaga by coś naprawdę zmieniła, poza zafałszowaniem obrazu relacji, którą opisujesz? Wiersz jest pełen ufności i ciepła, którą to słowo przytłacza. Pewnie chodziło o zaakcentowanie pewnego rodzaju szacunku, tylko nie mam pewności, na ile jest to po prostu usiłowanie uczynienia zadość jakimś, powiedzmy, etycznym nakazom. Bo widać z każdej linijki wiersza, że dla peelki ważne jest zupełnie coś innego, że środek ciężkości przesunięty jest na miłość, czułość, poczucie bliskości i bezpieczeństwa, a nie na "czcij ojca swego..."

Opublikowano

@Berenika97

 

jakie to jest piękne i poruszające !

 

piszesz z niezwykłą delikatnością i uczuciem, dotykając strun, które rezonują w każdym, kto kocha.

 

jesteś fantastyczną poetką, która potrafi ubrać głęboką miłość i tęsknotę w tak proste, a jednocześnie wieczne słowa. 

 

Nika.

 

jesteś obdarzona niezwykłą wrażliwością.

 

to piękne jest !!!

 

Opublikowano

@tie-breakAle uwzięliście się na to słowo. :))) Ojcze jest właśnie takie z szacunkiem. Jak byłam mała, to kiedyś sąsiadka zwróciła mi uwagę, jak powiedziałam do taty:"Ależ z ciebie super tatusiek".  Było to w sklepie. "To twój ojciec , należy i należy mu się szacunek!" - stwierdziła groźnie. Ja się popłakałam, tato grzecznie ją upomniał, rzuciła kilka obelg i wyszła. 

To było dla mnie traumatyczne przeżycie, ale miałam obok siebie tatę. Może macie rację. :)

@Migrena

Nie wiem, jak dziękować za taki komentarz – pełen ciepła.

Twoje słowa o "strunach, które rezonują w każdym, kto kocha" – to najpiękniejszy komplement, jaki mogłam usłyszeć. Dziękuję Ci za tę niezwykłą hojność serca.

Opublikowano

@Berenika97

To wiersz, który od razu trafia w serce przez szczerość i umiejętność opowiadania o stracie bliskiego. Każdy wers brzmi jak wspomnienie wypowiedziane szeptem, które zamiast rozpaczy intonuje pogodzenie, bliskość, codzienność, a przez to prawdę odwieczną o życiu.

 

 

Opublikowano

@huzarcBardzo dziękuję! Mam nadzieję, że ta strata jeszcze długo nie nadejdzie. :)

@andrewBardzo dziękuję! 

 

Bo fajny tata to nie tylko złota rączka,
to też czarodziej — książkowa łączka.

 

Opowie historię o dawnych dziejach.

A gdy skończy — przytuli lekko,
i świat jest prosty, ciepły, miękki.

 

Opublikowano

@Berenika97 Pewnie każdy widzi to słowo z własnego miejsca. 

Dla mnie słowo 'Ojcze' brzmi trochę jak początek Modlitwy Pańskiej, ma w sobie uniżoność, szacunek

i coś z majestatu. 

A słowo 'tato' jest bliższe ludziom, bliższe dziecku, zahacza o ciepłe ludzkie emocje.

Pamiętam taki obrazek z dzieciństwa. Byliśmy w jakimś sklepie i tato zapytał mnie czy coś bym chciała.

A ja wtedy zobaczyłam wielkiego czerwonego lizaka, prawie tak dużego, jak ma zawiadowca stacji. 

I o to poprosiłam. 

Tato nie chciał, mówił mi wtedy - jak będziesz wyglądała z takim wielkim lizakiem, jesteś już dużą dziewczynką.

A ja - to co, chcę tego lizaka. No i dostałam, jadłam go idąc ulicą i co chwilę patrzyłam przez niego na świat, który był cały czerwony i taki szklany, słodki jak ten lizak. 

 

Bereniko, ten wiersz dużo mówi o pięknej relacji między Tobą, a Twoim tatą. 

 

 

Opublikowano

@Alicja_Wysocka

Dziękuję Ci za ten cudowny, wzruszający komentarz. To, co napisałaś, jest samo w sobie małym arcydziełem – pełnym ciepła i nostalgii.

Masz rację z tym słowem "ojcze" – rzeczywiście, ma w sobie coś uroczystego, może nawet sakralnego.

Twoje wspomnienie o lizaku... Jakie to piękne! Widzę Was na tej ulicy – Ciebie, małą dziewczynkę z ogromnym lizakiem, patrzącą na świat przez czerwone szkło, i taty, który mimo swoich obaw pozwolił Ci mieć tę radość. Bo to właśnie robią ci, którzy nas kochają – czasem ustępują, żeby zobaczyć nasze szczęście. I ten "czerwony, szklany, słodki świat" – to metafora dzieciństwa, bezpieczeństwa, prostych radości.

Dziękuję, że podzieliłaś się tym wspomnieniem.


 


 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Poet Ka   Poe:)   czy możesz....?   wszystko możesz:)   jesteś przecież w swoim poetyckim domu:)       a u mnie, w wierszu -    ta "drapieżność"  nie była intencją tylko efektem  języka probującego opisac moment kiedy granice między ja i ty przestają być stabilne. to nie jest bliskość jako harmonia ale stan w którym relacja przestaje być relacją i staje się procesem ktory uzywa obu stron naraz,   dlatego tak łatwo  tu  o wrażenie granicznosci i snu gdzie nie da się już ustalić co jest czyje.     a ten cytat Twój -   "może rzeczywiście wszystko nam się przyśniło(...)"   wspaniałość:)   Gałczyński jak mi się zdaje.   słodko - gorzki klimat.             dziękuję Poe za Twoje słowa:)   bardzo:)    
    • Poprawiona wersja wiersza Wykrzyczała gestem, że kocha, obcasem uczesała włosy, wzrok poprawiła uśmiechem, a zdrowie dała krzykiem.   Nigdy nie byłem mądry – inteligencja społeczna w moim przypadku to kapiszon, nie broń palna na naboje ostre. Język mi się splatał, a dłonie paraliż dopadł,   gdy naga w swych myślach została do świtu. Gdy tak to nasze obcowanie we dwoje wierszem się stało, podzieliło się mocniej na szczęście i światło. Niczym nastolatek biegłem   – już nie za okrągłą, kulistą, nogą kopaną gałą, ale za sensem istnienia, co imię swoje miał i lubił, gdy słowa mówiłem i gwoździe w ścianę miłości wbijałem.   Co w eter niosło falę dźwięków, jazgotów, porannych wzdychań, alkoholowych potów. Szaleństw we dwoje w sieci odmętach, każda chwila była wzniebowzięta. Po tylu latach nie ma w nas znudzenia, nikt się nie budzi sam,   choć kości już stare ze zmęczenia. Nie chodzi o chwilę, o dar wspomnień i masę wspólnych pocałunków, ale o dar, jakim jest miłość, i wagę jej, gdy ją na rękach miałem.        
    • @Łukasz Wiesław Jasiński   są różne szkoły, zależy czy to naukowa interpretacja, czy zabawa skojarzeniami     @Łukasz Wiesław Jasiński wiersze są wieloznaczne, operują przecież symbolami i metaforami, ale skojarzenia nie powinny być "od czapy" oczywiście 
    • @Łukasz Wiesław Jasiński  Czas, to raczej Pan marnuje, mój... przy mnie zawsze jest zysk, przynajmniej energetyczny

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...