Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



aniołów, krwi, upadłych aniołów, sączęcej się krwi......itd:)
oddechów, świec, mroku, paznokci, serc, oczu, rzęs, włosów, wiatrów (gazów również ;]), wzgórz, zwierciadeł.... itd. :D

eeej. paznokcie są fajne :p
żadnych upadków dusz. ani oceanów mroku.

zasada n-ta : zanim umieścisz, przczytaj to, co piszą inni. zapoznaj się z poziomem - czy aby napewno nie jest 'zbyt wczesnie' na publikowanie.

pozdrawiam
kalina
  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



aniołów, krwi, upadłych aniołów, sączęcej się krwi......itd:)
oddechów, świec, mroku, paznokci, serc, oczu, rzęs, włosów, wiatrów (gazów również ;]), wzgórz, zwierciadeł.... itd. :D

nie do pomyślenia jest też agonia, złote klatki, przeznaczenie, łzy , nadzieja, piękno, bynajmniej, iż, gdyż, itd.

ja proponuje jeszcze nie publikować tutaj pierwszego wiersza jaki sie napisało w życiu, to nigdy nie wypali. warto najpierw chowac swoje 'dzieła' do szuflady.

unikaj patosu i pretensji, to najgorsze co moze być.

nie narzucaj rytmu, nie utwierdzaj sie w przekonaniu że wiersz musi być rymowany, nie traktuj tego jak zadanie napsania sloganu reklamowego. pisz to co masz w głowie, jeśli masz w głowie dobrze i interesująco, to siłą rzeczy ci sie uda, jeśli nie... zawsze zostaje bravo.pl ;P. oczywiście taki żarcik.

miłej przyody z poezją życzę.

a, i jeszcze ps

my sami mamy bardzo duzo do nauczenia, nie jesteśmy wszechwiedzący, popełniamy błędy a wiersze oceniamy na podstawie własnych ambicji, smaku i zasad. nie płacz zawsze kiedy ktoś pisze że mu sie nie podoba ;).
Opublikowano

Witam Szanowne Towarzystwo Wzajemnej Adoracji !!!
Aż dziw bierze, że ktoś kto zamieścił na tej stronie takiego wulgarnego "knota" (patrz poniżej)
---------------------------

Skończony

Kiedy patrzę na ciebie
Czuję się jak w Niebie
A teraz już wiem
że rytmika też mi się jebie

i rymy się kończą

i ja się kończę

Ostatnio edytowany przez Oscar Dziki (2005-10-11 10:27:30)


Dnia: 2005-10-11 10:27:10, napisał(a): Oscar Dziki
Czytelnik
------------------------------

dyletantami nazywa osoby, które odważyły się zamieścić tutaj swoje wiersze. Wszak to miejsce między innymi dla debiutantów.
Skoro tak dużo tutaj zgorszenia miernotą, proponuję opracować filtry, które dyletanta nie wpuszczą. Powołać "Komitet Filtracyjny" decydujący, który wiersz może zobaczyć światło dzienne.

Pozdrawiam i życzę więcej obiektywizmu w stosunku do samych siebie.
Beenie M

Opublikowano

dokładnie zgadzam się z ostatnim stwierdzeniem "Towarzystwo Wzajemnej Adoracji"!!!!! Co niektórym chyba się tutaj wydaje, że są geniuszami... i że to co im się wydaje jest świete....

obawiam się że coś wam nie wyszło... niektóre z waszych zasad wcale się nie kleją..... i do tego niektórzy nie mają zielonego pojęcia o poezji....

poza tym żyjemy w kraju demokratycznym..... każdy ma prawo publikować.... jeśli chcecie totalitaryzmu.... oki.... stwórzcie sobie strone poezjatotalitaryzmu.pl i dajcie żyć i publikować innym .......

pozdrawiam i życzę wszystkim choć chwilki na kontemplację własnego postępowania...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.





Publikować ma prawo każdy uzytkownik, zarejestrowany na portalu.
Komentować publikacje ma prawo każdy użytkownik, zarejestrowany na portalu.

Proszę zajrzeć do regulaminu.

Objawem 'totalitaryzmu' jest prędzej zabranianie/odradzanie innym wypowiadania własnego zdania. Tyle. // 51fu
Opublikowano

Te wasze zakazy i uwagi wydają mnie się śmieszne i żałosne. Co to za wolność, kiedy ktoś mi coś narzuca? Jeśli nie umiem pisać, to się wygłupię i tyle, ale tę kwestię rozstrzygną czytelnicy tekstów.
W celu uniknięcia kompromitacji proponuję zdjąć tę rubrykę ze strony.
POZDRAWIAM!!!

Opublikowano

Jezu! Nikt tu niczego nie narzuca. To są porady. Chcecie, to skorzystajcie. Nie? OK, ale nie miejcie pretensji jak ktoś was objedzie, nie oburzajcie się i nie mścijcie na krytyku (to jest zresztą w regulaminie, a tkzw dyletanci jakoś rzadko mają to na uwadze).

Poza tym, nie sądzicie, że skoro już jest ta demokracja i każdy może pisać co chce, to absurdalne wydają się pretensje do autorów powyższych porad?

Opublikowano

Jedno mi się nie podoba.

Kto z nas ma prawo narzucać innym o czym nie mogą pisac? Napisano powyżej, że nie wolno o miłości, nie wolno i śmierci, ani też nawet o pięknie. Chryste, ups, sory, Boga i Jezusa też nie powinno być.

Jakie zadania ma liryka? Może nad tym najpierw nalezy się zastanowić.

Liryga to gatunek literacki, który opowiada o przeżyciach, emocjach, przemyśleniach, poglądach i punkcie widzenia podmiotu literackiego, zwanego podmiotem lirycznym; jej formą podawczą jest monolog.

Czym są więc myśli, odczucia, emocje, poglądy filozoficzne, jeśli nie odnoszą się do śmierci, miłości, Boga, czy innych bogów, piękna? Po cóż więc poezja? By pisać o tym, jak nią rzygamy, sramy, jak bardzo jesteśmy dziwkami emocjonalnymi - chyba nie na tym polega poezja.

Gdy ktoś napisze w wierszu, że jest emocjonalną dziwką, że wysrał się na tomik z wierszami, to się go chwali, a jak napisze subtelny i liryczny erotyk, to pisze gnioty. Może warto się zastaowić nad tym - owszem, co ludzie to poglady, jeden sra, a drugi rzeźbi figurki z brązu, ale bez przesady.

Od kilku dni czytam antologię poezji ostatniego dziesięciolecia XX wieku, nie ma tam zbyt wiele rzygania, tudzież załatwiania innych potrzeb fizjologicznych, jest za to miłość, piękno, są opisy piękna.


Nie wolno nam chyba mówić 'na ten temat nie pisz'. Mozna doradzic co do słownictwa, żeby nie popaść w styl patetyczny, sztuczny, by pisać poprawnie, stylistycznie, żeby było widac, że ten czy inny zabieg był przemyślany i słuszny - i z tym się zgadzam, tematu jednak nikt nie może nam zabronić.
Osobiście zaczynają mnie mierzić wszelkie te rzygi i inne, bo stają się powoli tak samo powszechne i banalne, jak miłość i piękno. I tyle, zastanówmy się więc czy nie jesteśmy hipokrytami, my, którzy ośmielamy się narzucać komuś temat do pisania innego zabraniając.

z poważaniem
Iga

Opublikowano

Bardzo często zdarza się, że jakis debiutant z dobrymi checiami pisze coś koszmarnego, a ludzie nieco bardziej wprawieni (nie twierdze, że wirtuozi pióra), nie chcą go rozszarpywać na strzępy, lecz podac pomocną dłoń. Niestety porady jakich muszą wtedy udzielać są bardzo często powielane. Dobre chęci "weteranów" szybko się kończą.
Właśnie zapobiegnięcie takim sytuacjom miał na celu ten post. Miast pisać po raz setny to samo, wystarczyłoby podać linka. Nie twierdzę, że ja jestem tym weteranem, co łatwo wywnioskować z tego jak mało się udzielałem przy tworzeniu posta. Jestem jedynie pomysłodawcą wątku. Zatem idźcie może do sklepu spożywczego w sąsiedztwie, zakupcie dużą tabliczke czekolady i stańcie się beneficjentami sporych dawek magnezu.

Opublikowano

No proszę,jaka ciekawa dyskusja mnie ominęła :)

Drodzy Poeci i Poetki udzielający rad: fajnie, że się czegoś takiego podjęliście, jest nadzieja, że niektórym to pomoże. Uważam jednak że się zdecydowanie zagalopowaliście jeśli chodzi o wyrzucanie słów. To była jakaś forma totalitaryzmu, porównywalna do tworzenia słowników z coraz mniejszym zasobem słów w Roku 1984 Orwella ;)

Proszę spojrzeć:
Piszecie: żadnych : mgieł, westchnień, gołębi, parapetów, łąk, gwiazd, piór,aniołów, krwi,oddechów, świec, mroku, paznokci, serc, oczu, rzęs, włosów, wiatrów, wzgórz, zwierciadeł, przeznaczenie, łzy, nadzieja, piękno, bynajmniej, iż, gdyż

I w ten oto sposób chcecie pozbyć się z poezji polskiej 27 słów, do tego najpopularniejszych?
No pięknie, może bez nich następni tworzący będą stawiać na bardziej oryginalne wyrazy.
Mam tylko pytanie: po co udzielać rady, do której sami się nie stosujecie? Jestem przekonany, że biorąc dowolne 5 wierszy każdego z Was znajdę chociaż jeden z 'zakazanych wyrazów'. To normalne, zwłaszcza dla początkujących, że sięgają po te oczywiste słowa.
I nie same słowa są problemem, tylko ich zestawienie z innymi.
Zarówno smutek jak i ocean można twórczo i oryginalnie wykorzystać. Natomiast już ocean smutku jest maksymalnie kiczowaty i chyba każdy się z tym zgodzi.

Jeśli więc ja miałbym udzilić jakiś rad, to pokuszę się o dwie, które mi samemu bardzo pomogły:
1. Nie umiesz, nie rymuj (a poczujesz wolność i nieskrępowanie w dopieraniu słów, co znacznie polepszy twoje wiersze)
2. Szukaj oryginalnych słów i ich odkrywczych zestawień

Tyle ode mnie :)
I broń Boże nikogo nie chciałem atakować, tylko spojrzeć na powyższe krytycznym okiem

Pozdrawiam wszystkich ciepło
Coolt

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A tak na marginesie, to średnio sobie życze, aby ktoś moją pracę sobie kopiował i komentował według uznania, wycinał z kontekstu, etc. Beenie tutaj pewnie nie wróci, ale Ludzie, nawet gnioty obowiązują prawa autorskie:D
  • 2 miesiące temu...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



przepraszam, może jestem ułomny ale skąd początkujący mają wiedzieć czy potrafią rymować czy nie? jeśli nie potrafią, to jak mają się nauczyć skoro nie wolno im będzie tego robić?

poza tym to chyba na głowy poupadaliście.

pozdrawiam.
Opublikowano

coraz ciekawiej tutaj.... :)

:) i popieram to co napisał Coolt :)

a na pytanie czy początkujący wiedzą czy potrafią rymować.... to proste.... jeśli spod ich pióra wychodzą same rymy częstochowskie..... lub wcale nie wychodzą... tzn. że nie potrafią rymować...
ja nie potrafię więc nawet nie próbuje tego robić... po co mam katować samą siebie skoro i tak nie wyjdzie:) i jak najbardziej zgadzam się ze stwierdzeniem Coolta "Nie umiesz, nie rymuj (a poczujesz wolność i nieskrępowanie w dopieraniu słów, co znacznie polepszy twoje wiersze)".

co więcej....

pozdrawiam:)

  • 3 tygodnie później...
Opublikowano

i jak skałę młotem uderzoną usłyszysz,
i zobaczysz w rękach swoich jej skrawki...
to, że niszczysz coś tworząc jednocześnie
i wybaczy ci skała uwolniona z ram




---------------jestem sto procent przeciwko poradom, ponieważ sugestie w pisarstwie ograniczają wolność toku myślowego, każdy z nas we własnym zakresie miał szanse tak a nie innaczej poznawać świat i ujednolicanie tego mija się z celem...

Opublikowano

Najlepiej unikajcie wszystkiego co piękne. Po co pisać o dobru i miłości. Jak można wypisywać wiersze w stylu komunistycznej nowomowy i grafomaństwa :/

Taka moja ironiczna antyrada :)

  • 4 tygodnie później...
Opublikowano

Jak widzę , wielu by chciało ,by inni pisali do szuflady ,albo wcale - egoiści , swoje marne wiersze chowajcie ,a nie innym zalecacie by wam wiecej miejsca zostawili. - żenada.

Opublikowano

wielki geniusz
w za mały mózg wciśnięty

co się tu robi?



Oskarze Dziki najwiecej Twych wypowiedzi przeczytalam- Ty dajesz rady tez sobie pozwolę ... uczyc badz jak wolisz nauczac tez trzeba umiec... moze otworzymy forum dla dyletantow w tej dziedzinie...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zamknąłem oczy na chwilę i chyba przysnąłem. Obudził mnie dźwięk tłuczonego szkła więc zerwałem się z fotela w którym uciąłem drzemkę by sprawdzić przyczynę hałasu ale tak szybko jak wstałem pojąłem co się stało. Że to był sen w którym zbiłem lustro, pięścią z całej siły, i byłem kobietą w tym śnie to dziwne i był ten obleśny nieznany mi mężczyzna po którego wyjściu za drzwi uwolniłem swoje emocję rozbijając lustro. A więc moja wyobraźnia zbiła lustro? Zażartowałbym pytaniem czy to się wlicza do lat nieszczęścia ale bardzo ciężkie negatywne emocje które towarzyszyły sennym wizjom, które przeżyłem w śnie jakoś nie opuściły mnie wraz z otwarciem oczu. Czuję się fatalnie, jak czarna nicość, jak coś najgorszego i to z powodu kilku krótkich scen we śnie. Dzwoni telefon który wyciszam bez sprawdzania kto to, nie mam ochoty na ludzi, gaszę światło, zasuwam firany. Siedzę tak w ciszy i ciemności a wgłowie krzyczy mi płacze żali się wypomina. Nie zaznam spokoju wiele godzin aż wstanie dzień i pójdę sobie zrobić kawę. Dziś nie jem śniadania żołądek mam ściśnięty tym zdarzeniem ze snu jakby wydarzyło się naprawdę, nie mam apetytu i choć nieraz zmuszam się zdroworozsądkowo do odżywiania wiedząc że to dobre dla mojego organizmu tym razem dusza wygrywa nad ciałem i tylko wypalam dwa papierosy do mojej kawy. Pójdę do pracy i mi przejdzie- myślę bo wiem że tam myśli zajmą się czymś innym a jednak wbrew sobie poddaje się chyba swojej podświadomości i wybieram numer do firmy informując przez sekretariat że dziś mnie nie będzie. Zasłaniam szczelnie okna stawiam popielniczkę możliwie blisko wyciszam się w ciemnościach. Medytacja nie przynosi skutku. Niepokoi mnie ta wizja ze snu. Nie tylko zbite lustro ale cały klimat tej sceny. NIe umiem nazwać ani emocji, ani uczuć jednak wiem że są złe, niedobre. To bardzo ciężkie i przytłaczające myśli choć niesformułowane niepokoją mnie jak krajobraz oceanu nocą. Szybko kończą mi się papierosy, musiałem wypalać jednego po drugim niezuważenie gdzieś goniąc myślami po zakamarkach tego czego doświadczam by to poznać. Nie poznałem i nie mam papierosów. Kim jestem bez tych szlugów? Chyba sam siebie bym nie rozpoznał mijając się na ulicy gdybym nie trzymał papierosa między palcami w ustach. Jakby tego było mało że w moim wieku nie wiem kim jestem to jedyna moja tożsamość jakiej jestem pewien w tej chwili niknie. Albo będę kłębkiem nerwów tu zamknięty w ciemnym pokoju mojego mieszkania i z każdą chwilą będę obserwował rosnące objawy napięcia i głodu nikotynowego jak drżące ręce i nerwowe oddechy albo będę kłębkiem nerwów w drodze do sklepu, po ulicy, do ludzi i w śród ludzi. Już dawno zrozumiałem że nie nikotyna mnie uzależniła a poczucie zasłony jaką tworzę tym papierosem, dymu którym odgradzam się od innych, skupienia na sobie które zapewnia mi palenie. Nawet nie musiałbym wciągać tego dymu wystarczy sama świadomość że ćmi mi się w dłoniach ten mój przyjaciel jak maska, jak dystans od świata. Minie czas i pójdę jak na skazanie po kolejną paczkę tymczasem uciekam się do wszystkiego by odwlec tą chwilę do jak najdalej od teraz. Do wszystkiego w moim stanie oznacza rozpadnięcie się w fotelu i wbicie wzroku w sufit i coraz wolniejszym miarowym zamykaniem powiek. Medytacja? Nie sądze medytacja oczyszcza myśli i rozjaśnia moje stają się coraz bardziej brudne i zabarwione na czarno, czuję coraz większy niepokój, mam wrażenie że słyszę szum krwi w sercu. Toksycznej nieczystej krwi, zamkniętę oczy podsuwają mi widok jak na tym samym fotelu ktoś taki jak ja siedzi patrząc w sufit a z otworów ciała oczu uszu nosa sączy się krew i kapie po dłoniach, palcach na podłogę w coraz większą kałużę. Przeciągam palcami po spodzie dłoni które są mokre przerażony otwieram oczy i patrzę na uniesione na wysokość twarzy swoje ręce. Są tylko spocone, albo aż spocone bo nigdy nie pociły mi się ręce. Muszę iść po papierosy myślę i wstaję by ruszyć do drzwi w korytarzu mijam lustro iprzyspieszam wiedziony jakimś dziwnym przeczuciem nie chce widzieć ani swojego w nim odbicia ani lustra jako przedmiotu. To nie jest rzecz z dobrą karmą podpowiadają mi myśli jest w nim wiele zła uwięzione. Chciałbym tego nie wiedzieć i nie rozumiem skąd w mojej głowie takie myśli, wyrażane z taką pewnością jak oczywistość. Nie dyskutuje wtedy tylko słucham i mam wrażenie że ktoś kto je tam wkłada czerpie satsfakcję im bardziej przerażony żyję tą wiedzą. Przed drzwiami domu uderza mnie słoneczne światło upał ptaki liście na drzewach chcę się wycofać ale zdołałem już zamknąć drzwi na klucz zresztą potrzeba ucieczki w papierosa jest już nie do zniesienia więc zaciągam kaptur grubej bluzy jak najniżej na oczy a wzrok wbijam w chodnik. Kolejne kroki, byleby nikogo nie minąć byle nie zagadał byle nie spojrzeć w oczy byle uniknąć kontaktu choćby o kilkadziesiąt centymetrów. Sklep jest udręką. Niesamoobsługowy duży obiekt i jedna niskoopłacana kasjerka która z wyraźną niechęcią spełnia kolejne prośby z listy zakupu klienta który mówi by mu podać to i to ona idzie, wlecze się stękając i wzdychając bierze towar z półki przynosi na ladę nabija na kasę a klient że jeszcze to i to. Kolejka na kilka osób za długa dla mnie o wszystkie z kilku osób ale nie mam wyboru czekam i pocę się coraz bardziej płynę przerażony ogromem ludzi i ich bliskością. Niech nikt mnie tu nie zauważa proszę to w co wierzę w swoich myślach niech jestem niewidzialny, niech się nie oprze, nie przesunie obok niech nie trafi torbą z zakupami. Sekundy jak z gumy rozciągają się lepiąc każdy brud tego miejsca do mojego ciała. Zwymiotuje smrodem który nie jest zapachem a odorem myśli i sumień tych ludzi obok. Umiem oddychać ich moralnością. Zazwyczaj to okropny odór nie do wytrzymania smród z brudnych myśli, owrzodzonych czynów. Kto jest bez winy ten pewnie pachnie jak wata cukrowa, albo jak polna łąka. Nigdy mi się nie zdarzyło spotkać osoby przy której poczułem się dobrze i czysto. Zbiera mi się na wymioty ale nauczyłem się nad tym panować. Początek kolejki jest coraz bliżej, spokojnie znoszę niechęć sprzzedawczyni zza lady i nawet trochę jestem jej wdzięczny za tą szczerość z jaką traktuje klientów. Bo nie o to chodzi byśmy kogoś udawali albo coś przed kimś choć ktoś powie że lepiej być fałszywie miło potraktowanym mi jednak taka swoboda na jaką pozwala sobie ekspedientka pozwala na swobodniejsze oddechy, atmosfera choć ciężka i brudna jest jakby bardziej przejrzysta. Biorę kilka paczek i butelek wina i whiskey. Po tym doświadczeniu wiem że nie zbiorę się przez kilka dobrych dni do opuszczenia mieszkania, więcej nie odsłonie zasłon by przypadkiem nie dostrzec jakichś ludzi spacerujących po ulicach. Wracam do domu jak tylko szybko można chodzić z wzrokiem wbitym w chodnik. Kilkadziesiąt kroków i w prawo i już moją ulicą kolejnych kilkadziesiąt kroków, bramka podwórko zakręt kilka schodków nerwowo szarpie się z kluczem w zamku naciskam klamkę w pośpiechu od progu odkladam siatki z zakupami i rygluje czym prędziej drzwi. Odłączam dzwonek. Nie ma mnie dla nikogo. Niestety sam dla siebie tu będę choć wolałbym nie. Dla siebie i dla tego absolutu który pcha mnie przez tą wiedzę o nieczystościach, o brudzie, który wpycha mi w głowe te myśli śmierdzące rozkładającymi się trupami. To umiera ludzkość, gnije od wewnątrz już a zacznie gnić skóra niebawem jak mówi kolejne przeczucie. Uciec? Nie da się uciec wiem to. Mógłbyś powiedzieć że śmierć jest ucieczką jednak ja wiem że nie jest a potem jest jeszcze gorzej bo wrzucą cię w kolejne od nowa życie. Kurwa czemu ja tak sobie wierzę, czemu jestem pewien moich myśli, czemu one pojawiają się jako zdania twierdzące czemu nie jako przypuszczenia czy hipotezy tylko od razu z nastawieniem że tak jest właśnie. Czemu to moja wina a wiem że to moja wina. Myślę o pomocy jaką mógłbym otrzymać i wzdrygam się na samą myśl że obcej osobie miałbym przedstawić moje lęki, obawy, że miałbym jej opowiedzieć to wszystko o sobie. I co ktoś taki zrobiłby z taką wiedza? Napewno nie uwierzył. Akurat nie potrzebuje kolejnego nie dowiarka. Leki z apteki terapie może oddział zamknięty w związku z tym pewnie by zaordynował dla mnie. Więc nie pójdę i się nie przyznam bo i po co bo i tak ktoś uzna to za łgarstwo i zmyślone historię bo uwierzy sobie i wierzy w leczenie. To nie jest uleczalne to też wiem. Siadam w fotelu kieliszek wina dym z papierosa ciemność kilka chwil później usypiam.
    • @_M_arianna_W... Dzięki

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @_M_arianna_W... Super

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Grahamoza dzięki

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...