Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Zaduszki


Gość vioara stelelor

Rekomendowane odpowiedzi

Gość vioara stelelor
Opublikowano

Linia cmentarna, jak co roku,

łączy koniec z końcem

i milczenie z milczeniem.

Cisza prowadzi przez alejki

smużką dymu,

wstążką wykradzioną z wieńca.

 

Z każdym sezonem

potrzeba coraz więcej czasu,

aby wszystkim złożyć wizytę.

Siatka spękań już porosła nagrobki,

teraz przechodzi niepostrzeżenie na dłonie.

 

Przy pomniku czapeczka żołędzia

tuli się do kamiennej płyty;

wewnątrz zastygły krople wosku

z rozbitego zeszłorocznego lampionu

- oto wróżba na dni

jeszcze niedojrzałe, nieopadłe.

W palcach zaszeleściła reklamówka,

liście chryzantem sypią się na

na buty.

 

Po długim spacerze

przemoczone nogi odmawiają

posłuszeństwa. W głowie

tłucze się nie wiadomo skąd

dziecięcy głos, coraz natarczywiej.

 

- Mamo, czy pod ziemią

jest ciepło?

Opublikowano

W cudowny, liryczny sposób z należytą zadumą i szacunkiem opisałaś ten czas zaduszny, który przed nami. Nie lubię odwiedzać cmentarza w tych dniach bo nie ma tej magii miejsca a jedynie zlot tych, którzy dopiero w obliczu kartki z kalendarza przypominają sobie o istocie przemijania i sprawiedliwości śmierci. Dobrze jest odwiedzać zmarłych nie tylko od święta. 

Gość vioara stelelor
Opublikowano (edytowane)

@Simon TracyDziękuję :-)

W zupełności się zgadzam. 1-2 listopada cmentarz przypomina raczej jarmark, albo piknik i bywa to męczące.

My potrzebujemy raczej otoczenia sprzyjającego smutkowi. Chociaż w wielu kulturach nie jest to święto ponure, a raczej okazja, aby zaprosić bliskich zmarłych - nawet na chwilę - do swojego życia i cieszyć się ich - trochę magiczną - obecnością (o ile ktoś w nią wierzy i ją odczuwa).

Pamięć to z kolei bardzo osobista sprawa. Jeśli ktoś nigdy nie czuł się związany np. z jakąś daleką, raz widzianą w życiu ciotką, albo praprapradziadkiem, którego nawet nie znał, to raczej zrozumiałe, że nie przejawia potrzeby odwiedzania ich na cmentarzu częściej, niż raz do roku, "bo wypada". Co innego wizyty na grobie ukochanych rodziców, dziadków, bliskiego przyjaciela... 

@GerberDzięki :-)

Edytowane przez tie-break (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@tie-break

Wzruszający wiersz. Niesamowicie celne i przejmujące są te obrazy: od "siatki spękań" przechodzącej z nagrobków na dłonie, po czapeczkę żołędzia tulącą się do płyty. 

 

Finał– to proste, dziecięce pytanie – uderza z całą siłą, zamykając całość piękną, refleksyjną klamrą.

 

Opublikowano

@tie-break

To piękny, poruszający wiersz. Uchwyciłaś tę szczególną atmosferę listopadowych odwiedzin na cmentarzu, gdzie spotykają się intymność, rytuał, pamięć i przemijanie.

Szczególnie trafia we mnie "Obraz spękań przechodzących z nagrobków na dłonie" – to metafora, która fizycznie pokazuje, jak czas dotyka wszystkich, jak jesteśmy połączeni z tymi, których wspominamy. To bardzo cielesne i prawdziwe.

A także pytanie dziecka – przychodzi "nie wiadomo skąd", ale oczywiście wiemy skąd. To pytanie, które rozbija całą uroczystą powagę wizyty i dotyka sedna - prostota dziecięcego niepokoju o ciepło, o troskę. To pytanie brzmi jak echo wszystkich naszych dorosłych pytań.

Wiersz bardzo wzrusza.

Opublikowano

ładne wzruszające

 

lecz gdy się zastanowić lepiej

spytać pomniki te dla kogo

im nie potrzebne na tym świecie

każdy użala się nad sobą

 

dla nich modlitwa lub nowenna

może msza święta w ich intencji

nas też śmierć czeka to jest pewne

pradziadków nikt nie wspomni więcej

...

Pozdrawiam

ps mało kto zna choćby imiona swoich pradziadków

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...