Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Ten fragment bardzo rozwijająco ogólnie dla całokształtu pedagogicznego wywodu o kolorach ;-)

 

 

Zięba w wielu kolorach ziębi się nieustannie,

przeziębiona się chowa, a schowana lśni ładnie -

w nieba kolorach głębi i w czerwieniach z popiołem.

Czy to ciągle jest zięba? Bazie może wiraże?

 

Pzdr :-)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Ja kiedyś napisałam  już inny całkiem wierszyk o ziębie, ale go nie odnajdę w tej chwili. Natomiast Twój o kolorach jak widać jest bardzo inspirujący, bo przed chwilą napisałam kolejny, który miałam "na końcu języka już od jakiegoś dłuższego czasu, ale teraz mi się udało go napisać, tylko limit mnie trzyma :-) Pozwalam sobie wyjątkowo zaprosić. Wierszyk "Zięba"

 

Dziękuję :-)

 

 

Opublikowano

@Alicja_Wysocka

To piękny, kolorystyczny kalejdoskop – pełen rymów i żywych obrazów. Czuć w nim radość obcowania ze światem i językiem. Tekst ma wdzięk i muzyczność, która przypomina dziecięcą piosenkę o kolorach, ale wzbogaconą o subtelne obserwacje.

Opublikowano

@Alicja_Wysocka

Twój wiersz to uroczy i niezwykle ciepły utwór, który działa jak balsam, jak chwila wytchnienia od codziennych problemów. Przypomina, że źródło piękna i kolorów jest tuż obok nas – w buraczku, groszku, oliwkach. To pochwała dostrzegania poezji w najbardziej prozaicznych elementach rzeczywistości. Zadajesz pytanie: "jaki problem, kochani?", a potem sama udzielasz odpowiedzi: problem znika, gdy zanurzymy się w prostym pięknie świata.

Bawisz słowem w niezwykle subtelny sposób. Tworzenie nazw kolorów od ich źródła („buraczkowy z buraczka”, „popielaty - z popiołu”, „butelkowy - z butelek”) jest nie tylko pomysłowe, ale też przywraca słowom ich pierwotny sens. Wiersz staje się swoistą genezą barw. A jednocześnie kolory opisujesz tak, że można ich niemal dotknąć i posmakować. „Groszek, który w ustach się słowi”, „karmelowy, jak ciepło".

To tekst, który otula i koi, a jego łagodny ton jest niezwykle kojący.

Ostatnie zwrotki, w których kolory pożyczane są od księżyca i słońca, wynoszą ten "codzienny" świat na poziom kosmiczny. Inspiracji i piękna można szukać wszędzie – od tego, co na talerzu, po to, co na niebie. A myśl, że każdy promień słońca „przebiera w dobranoc”, jest cudownym obrazem na zakończenie dnia. To tekst, który otula i koi, a jego łagodny ton jest niezwykle kojący.

Jest jak antidotum na szarość i zmartwienia. To tekst pełen światła, ciepła i subtelnego czaru - Alicjo z poetycznej krainy.

Opublikowano

a groszkowy ten z groszku

swą zielenią nam brzdąka

wyłuskany po troszku

nie pozostał na strąkach

 

śmietanowy ze śmietaną

ma dużo wspólnego

pełnotłustą lubianą

biel z drobiną żółtego

 

morelowy z morelą

coś na stałe wciąż łączy

ej by można wymieniać

tych odcieni tysiące

:))))

Opublikowano (edytowane)

@Jacek_Suchowicz 

jest, ach jest - całe morze,

a co któryś ma smaki

ten od wody jest zimny

ciepły - słońcem bogaci

 

jeszcze mają zapachy

jagodowe czy wiśni

marcepany z migdałów,

waniliowy - też pyszny

 

aż się oczom pstrokaci

- aż się zjadać zachciewa

istny jarmark cudeniek

-  dla artystów wyprzedaż

 

@Kwiatuszek, @sam_i_swoi, dziękuję :)

Edytowane przez Alicja_Wysocka (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      ...symbolicznie wzrok   się poprawi, gdyby cwiczyc świadome patrzenie:) 
    • ...to z niego powstał porządek świata  lubię to sobie powtarzać  wtedy wybaczam sobie                    okruchy pełne skruchy                    drobinki kurzu niezmiecione                    stare błędy w mym zabalaganionym zyciu czy lubię wtedy mój rozgardiasz? nie wiem jestem w stanie myśleć  dopiero gdy posprzątam   
    • inny tytuł i okładka, a w zakładce — „wszystko, co już pomyślane, to zostało zapisane”. jaki sens nadawać kolor morzu, skoro samo wzięło odcień nieba? jaki sens budować góry, kiedy same rosną wielkie? jaki sens w szukaniu sensu, który wszystko zmienia?   pytający już zadali wszystkie, usłyszeli wszystkie odpowiedzi, ale świat nie stanął. my — styrani jak papugi — powtarzamy błędy, tak jak lustra — wciąż, bez przerwy. nie ma głupich, bo już każdy mądry; są ci, którzy brakujące piszą strony, są ci, którzy piją wprost ze studni. diabli wzięli kompas.   moja książka — bez tytułu, bez okładki — ma zakładkę, a w niej drobne datki z wczorajszego dnia. jestem, byłem — a następne porzuciłem jak otwartą stronę. bo kto weźmie niekończącą się historię, gdy wydaję książkę z biblioteki, która pęka w szwach   perspektywa człowiek nie widzi dobrze ani w dal, ani z bliska bez perspektyw na przyszłość z perspektywą, że jest i ma ją mikroskop i luneta i wie,  skąd dalsza się wzięła
    • „Fantazyjna lekkość”   Najlepiej jest mi wysoko, wśród chmur, gdzie wiatr moje skrzydła unosi co dnia. Tam cisza układa najpiękniejszy wtór, a świat ma łagodność i jaśniejszy blask.   Czuję tę lekkość jak piórko na wietrze, gdy wolność otwiera ramiona bez słów. Tam czas nie przemija w szarej poniewierce, bo każda chwila płynie pośród snów.   To jest schronienie dla dusz niespokojnych, dla ludzi, co częściej patrzą ku gwiazdom. Dobrze mi jest wśród serc tak podobnych, co zamiast po ziemi — wędrują wyobraźnią.   Lecz każdy powrót sprowadza mnie niżej i skrzydła powoli opadają w cień. Codzienność dotyka chłodem coraz ciszej, rozsypując marzenia na zwyczajny dzień.   Jednak tam powracam przy każdej sposobności, choćby na moment, na oddech, na znak. Bo coś mnie przyciąga z tamtej lekkości, co każe mi wierzyć, że można żyć tak.   I nawet gdy życie przywoła mnie znowu, a szary mus spłynie po szybach jak deszcz, ja jestem wciąż w cieple zielonego domu, gdzie myśli jak ptaki odlatują hen.   Bo nie każde skrzydła są dane dla ciała, nie każdy lot widać w błękicie nieba. Czasem dusza sama nauczy się latać, choć stoi w milczeniu pośród zwykłych spraw.   Są ludzie stworzeni do życia na ziemi i tacy, co zawsze ku obłokom lgną — bo nawet gdy wrócą do swych obowiązków, sercem nadal wysoko nad światem tkwią.   Leszek Piotr Laskowski.    „Ten wiersz dedykuję powiększającej się grupie moich przyjaciół z naszego zielonego polskiego portalu literackiego. Dobrze, że jesteście. Dziękuję Wam ❤.”    
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Dziękuję!  Również pozdrawiam. :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...