Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Annna2

Twój wiersz to prawdziwa podróż przez labirynt uczuć i refleksji. Z poetycką siłą! Stworzyłaś niezwykle sugestywną atmosferę, łącząc obrazy codzienności z metafizyką - od pustych korytarzy po kosmiczne konstelacje.

Ten fragment "Hallelujah pięć lat w rozpaczy pisałeś / Zyski i straty, one rosą na trawie" pokazuje, jak cierpienie może przerodzić się w twórczą siłę.

A użycie mitologicznych odniesień - Hyperion i Orion nadają tekstowi wymiar uniwersalny.

Świetny test!

A Leonard Cohen jest ... niesamowity! Piękne połączenie z Twoim wierszem.


 

Opublikowano

@andrew tak- dziękuję

@Berenika97 - to o zyskach i stratach napisałam- gdyż Cohen na wiele lat ukrył się

w klasztorze. Wrócił, bo został okradziony, wrócił do śpiewania i pisania by zarobić pieniądze.

I w tym wypadku jest zysk- bo dobrze, że tak się stało- że wrócił.

dzięki

@lena2_ dzięki

Opublikowano (edytowane)

Anno... gratuluję napisania sonetu, ja, jakoś nie mogę się przemóc... :) wydaje mi się to,

niewykonalne. Jeżeli mamy nie tylko jedno.. ale ileś.. słońc.. to z pewnością można tańczyć

z życiem, ba.. nawet trzeba.. :) Ładnie.

Śnij zatem słońca na swoich ścieżkach.

Edytowane przez Nata_Kruk (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Annna2 Rzeczywiście, z życiem można tańczyć lecz w każdej chwili być gotowym na niespodziewanego kopa tam gdzie słońce nie dochodzi, to tak dla równowagi, aby szczęście nie było za różowe, no chyba, że ktoś jest amatorem plaż nudystów to słońce tam również może zajrzeć. Tak, życie to nie bajka na tym padole zwanym Ziemia.

Leonard Cohen i ta piosenka na zawsze zapisała się w mojej pamięci. Niegdyś słuchałem tej piosenki w wykonaniu innych piosenkarzy  tak dla porównania i muszę stwierdzić , że dla mnie Cohen'a wykonanie było najlepsze. 

Opublikowano

@Annna2 Boże Aniu tak pięknie napisałaś „Tuszu znów pełne zostały kałamarze.” Proste słowa powszechne i odchodzące już w niepamięć co niektórzy nie wiedzą co to kałamarz, a dla mnie jedna strofa jak cały poemat. Jak ją ujrzałem nie mogłem czytać dalej. Bo ile w niej mocy, wspomnień niedopowiedzianych słów niedopisanych zdarzeń ile w niej tęsknoty i bólu który został utopiony w atramencie. Te kilka słów które mogły być umoczone w atramencie i wysłane tyle spraw mogłyby załatwić tyle drzwi otworzyć… potrafisz ująć

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Otwieram skrzynkę Kwiaty i zioła   Pomyślałem, że mają łatwiej Roślina wie, czego chce   Nie udaje róży Nie próbuje być miętą Jest   A Ty? Ciągle pytasz, kim jesteś   Więc kim jesteś? Kwiatem? Ziołem?   Czy przyprawą do cudzego życia?   Odpowiesz kiedy zakwitniesz   Byle nie sztuczną rośliną.
    • Niezwykle ciekawy ten wiersz, ale przede wszystkim dziękuję za wyjaśnienia. Już miałem googlować co ten leszy znaczy

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      . Mówiąc szczerze, do tej pory wydawało mi się, że Anglicy nie znają takiego zawodu jak leśniczy, ale nigdy nie drążyłem tematu, więc nie będę się upierał. Napisałem, że wiersz jest dla mnie ciekawy z dwóch powodów. Po pierwsze, jest taka teoria, że wystarczy siedemdziesiąt lat od momentu zaprzestania ludzkiej działalności na Ziemi, żeby natura wróciła do pierwotnego stanu, a widząc, co się dzieje np. w okolicach Czernobyla, nietrudno w to uwierzyć.  Zadziwiająca zbieżność lat tej teorii i tych podanych w wierszu. Po drugie, znam bardzo podobną drogę w polskim lesie. Była tam kiedyś wieś, ale na początku XX w. została relokowana przez władze carskie. Pozostała po niej droga, która jeszcze funkcjonowała w czasach mojego dzieciństwa. Potem jednak, z jakiegoś powodu zmieniono jej przebieg i w tej chwili ktoś, kto nie zna tej historii, nigdy nie odgadł by, którędy wcześniej biegła. Przychodzi mi też do głowy trzeci powód. I ma on właśnie związek tymi relokowanymi wsiami. Mam mianowicie takie niejasne przeczucie, że ich wspócześni mieszkańcy mają raczej mgliste pojęcie o losach swoich przodków, chociaż ta pamięć jeszcze gdzieś tam się tli. W związku z tym zastanawiałem się kiedyś, jak długo trwa pamięć społeczna (jeśli nie jest spisana) jakieś grupy ludzi, np. wioski. Doszedłem do wniosku, że przeważnie są to trzy pokolenia. Ludzie w przytłaczającej większości przypadków nie znają imion swoich pradziadków, nie mówiąc już o historii ich życia. Siedemdziesiąt lat, to może być wiek jednego człowieka, ale jest to też czas, w którym przychodzą na świat trzy generacje. Gdy ta pierwsza odchodzi, pamięć zaczyna zanikać, czyli droga w lesie zarasta. Nie wiem, może to zbyt daleko posunięta metafora, coś czego autor nie miał na myśli, ale wiersz wzbudził we mnie taką refleksję. Co do lasów w Wielkiej Brytanii, to, pomimo tego, że okrutnie je wykarczowano, to jednak jakieś niedobitki się pozostały. Ja znam np. Thetford Forest. Też spory, piękny zagajnik.   Pozdrawiam  
    • Zagięcie czasu. Mikroopowieść.   Balbina Kowalska stanęła przed brązową toaletką z trzyczęściowym lustrem. Przymierzyła broszę w kształcie ważki, którą dostała miesiąc wcześniej od Karolka Olszewskiego na klasowe mikołajki.   Odsłoniła pomarańczowo-zieloną zasłonkę, żeby popatrzeć na duże, mięciutkie płatki śniegu spadające wolno jak leniwce zsuwające się z drzewa po zaśnięciu. Roztarła oko, rozmazując wokół czarną maskarę marki Celia. Szykowała się świetna biba pod nieobecność rodziców.   Dorośli mieli się bawić na balu karnawałowym, a młodzież w mieszkaniu.   W pewnym momencie spojrzała w lustro, a widok w nim zaczął się zmieniać detal po detalu, szczegół po szczególe. Najpierw kolory były nasycone, później przybrały tonacje od czarnego, poprzez szary, do białego, następnie przeistoczyły się w sepię, aż w końcu zmieniły się w gamę barw tak czystą, że trudno to sobie było wyobrazić.   Żyrandol, tapety i meble nabrały starodawnego blichtru oraz połysku. Mała przezroczysta buteleczka perfum "Być może. Paris" zmieniła kształt na porcelanową baryłkę z dyfuzorem w kształcie woreczka firmy Guerlain. Usłyszała szelest falban taftowej sukni, w którą była ubrana, poczuła z tyłu drgania szkieletu tiurniury.„Kurczę – pomyślała Balbina – tak samo jak w Godzinie pąsowej róży. Ale jak sobie ta Anda wtedy poradziła? Szkoda, że nie czytałam uważnie, teraz zupełnie nie wiem, co robić! Ach. Eureka! Stary zegar!”. Przekręciła się na bok na łóżku z ekscytacją i otworzyła oczy...
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Nihil novi... po odrzuceniu (bo Bóg nie umiera, gdyby tak się stało nie byłby Bogiem, umrzeć może natomiast wiara w niego) Prawdziwego Boga, cywilizacje wytwarzają sobie własnych boków, najczęściej otwierając w ten sposób bramy demonom. Dzisiaj może to być np. wiara w potęgę AI, a kiedyś odlewano złote cielce. Pozdrawiam.   
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...