Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

"potworki z myśli" już gdzieś czytałem

"dopełniaczowe niecierpki cierpień"

winno być smutne lecz uśmiech mały

za ten wspaniały związek słów wierszem

 

jak widać możesz pozbierać słowa

do powiedzenia masz jeszcze dużo

ludzie chcą nie chcą to trawa - mowa

prawda oczyszcza szacunek budzi

 

:))

Opublikowano

@Leszczym Tym bardziej dziękuję za odwiedziny i poświęcony czas.

Czytam Twoje wiersze, ale chyba jestem za głupia żeby je zrozumieć (wiem to moja wina) Mam chyba rym zapisany w DNA jak kolor oczu i nic na to nie poradzę.

Poza tym, lubię głowienie się nad tym, gdzie i jak postawić słowo policzyć, żeby był rytm, poszukać rymu, sensu, puenty itp. Dla mnie, to pyszna zabawa.

Zatem jeszcze raz dziękuję i proszę o wyrozumiałość, może się kiedyś poprawię, 

tymczasem pozdrawiam :)

 

Opublikowano

@Alicja_Wysocka Ależ nie ma co się poprawiać. Lecisz z pisaniem i już. Lepszym gorszym, drugi sort, prima sort, export, import, dużo, mało, z sensem i bez sensu i już :)))) Tu, również na tym forum, nie chodzi o żaden sens. Ja nawet nie wiem czy jest coś takiego. Prawda? Prawdy są różne, ja na przykład wierzę tylko w prawdę Króla Artura w Avalonie. Ogólnie wyznaję teorię zamieszania. Jest zamieszanie świetnie, nie ma, gorzej. Choć i ja cenię sobie spokój. Ale jedno wiem, że najlepsze tutaj wiersze nie miały ani najwięcej lajków ani wyświetleń. Mało tego. Prawdopodobnie najlepsze z najlepszych nawet nie wpadły na forum :))) I możliwe nawet, że na żadne nie wpadły, bo były zbyt jakieś nie mieszczące się w głowach, a więc do pominięcia. Właściwie to lubimy najbardziej mantry, ot takie jakieś dobrze skrojone w słowa, rym i rytm mantry. Tak to widzę, ale mogę się mylić i prawdopodobnie w ten czy inny sposób mylę się z pewnością, ale to akurat wyjaśni mi Król Artur w Avalonie, po mojej fizycznej śmierci.

Opublikowano

@Leszczym Podobno najlepsze wiersze są te jeszcze nie napisane.

Nie potrafię

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

To nie do mnie, i co, będzie kilkanaście nibywierszy na jednej stronie? Kto to zniesie, kto będzie czytał? Nawet miód może zemdlić. W końcu chodzi o jakość czy  ilość?

Możliwe że i ja się mylę, posłucham pomysłu z wyżej zacytowanego fragmentu bo mi się spodobał, tymczasem z uśmiechem pozdrawiam :)

Opublikowano

@Alicja_Wysocka Czyta się czyta, jest tutaj kilku takich fachowców. I fachowczyń też. No nie namawiam. Ale wiesz oni A to Ty im B, oni C to Ty im D. Właściwie na tym opiera się cała moja koncepcja wiary w prawdę Króla Artura w Avalonie. Polecam :) To naprawdę może być wyszukane miejsce. Bo tak na logikę, na czystą logikę, jak w świecie 8 wymiarowym albo i lepiej ma ktoś, obojętnie kto, wytłumaczyć Tobie istocie 4 wymiarowej, sens świata? Albo prawdę nadrzędną? To jest zwyczajnie niemożliwe. Oczywiście konstrukcja przewiduje poszukiwanie prawdy, szukajmy jej oczywiście, w ten czy inny sposób, kłamiąc nawet, ale wiesz są rzeczy z gruntu na mój rozum zupełnie niemożliwe... To tak jak napisanie tekstu, no raczej bardzo długiego, no chyba z tych jednak dłuższych, który oddawałby całą istotę natury ludzkiej, ziemskiej, przyrodniczej i każdej innej... Coś jest bliżej jak Matrix cz. 1, lub Lucy Luca Bessona, a coś dalej, ale to nawet nie jest możliwe. No zupełnie niewykonalne. Nawet Twój mężczyzna nie wyjaśni Ci, bo nie jest nawet w stanie, swojego złożonego stosunku do Ciebie. Może to robić owszem, nie wiem 70 lat nawet, ale i to nie jest możliwe. Więc co dopiero prawda ogólnoświatowa...

@Alicja_Wysocka Tu już nawet nie chodzi o napisanie prawdy, wiesz autorskie sprawy - mega ambitne i tak dalej, ale jej nawet nie wyczytasz, nawet z największej księgi. A takich ksiąg świat uznaje przynajmniej kilkanaście zdaje się...

Opublikowano

@Leszczym

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Nie, nie, żadne C i D Właściwie już przy C, wiem że nie ma co strzępić języka, szkoda czasu i fatygi. Ludzie nie chcą prawdy, to nie moje słowa, wolą swoją.

Ja też nie mam monopolu na prawdę i rację, dlatego zaprzestałam konstruktywnych komentarzy, po cóż sobie 'produkować' wrogów.

A książki czy filmu o Królu Arturze nie widziałam albo nie pamiętam, może kiedyś...

będę miała to na uwadze i Twój komentarz, także.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Tymczasem :)

 

Opublikowano

@Alicja_Wysocka Wrogowie są trochę potrzebni, ale po co? Po zamieszanie... Ale to tylko teoria i faktycznie zupełnie niepotrzebny komentarz, a już tym bardziej o ile konstruktywny. Przepraszam jakby co. Kwiatek ładny, napis też, tymczasem fajnie brzmi ;)))) Wolę tymczasem od pozdrowień, bo tutaj być zdrowym to zdecydowanie za duże jest wyzwanie :)) Jeśli chodzi o monopol mam taki pod domem 24 h i na razie chętnie tam bywam. Książek i filmów o Królu Arturze było już że ho ho... ;)) Sorki, bo może faktycznie nie powinienem tak się wbijać z niby logicznymi komentarzami, mówią mi że mam za dużo czasu po prostu... A najbardziej tak mówią Ci, którzy zacierają łapki żeby mi go zabrać... Dobra, kończę, pa. 

Opublikowano

@Wędrowiec.1984 O, ja także lubię ale może jednak upór, a stanowczość to nie to samo.

Główna różnica między nimi polega na tym, że upór oznacza, że zrobisz wszystko po swojemu i nie będziesz przy tym słuchać nikogo innego. Z kolei stanowczość oznacza, że jesteś w pełni gotów stawić czoła przeciwnościom losu, ale jednocześnie jesteś otwarty na argumenty innych.

Co do poezji, chciałabym mieć w sobie jeszcze więcej, (przy założeniu, że w ogóle ją mam)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Dobro

       

      Pół żartem, a pół serio można powiedzieć, że prawdziwe Dobro to tylko Bóg i nikt poza Nim. Gdyby wgłębić się w to proste zdanie, to widać, że żartu w nim niewiele. Jeśli Miłość, Prawda i Piękno są dobrem, to dobro stanowi atrybut Boga, znany nam z Objawienia. Jeśli życie jest dobrem to stanowi ono atrybut Absolutu. Dobro jest przedmiotem nienawiści na tym świecie, a zarazem stanowi przedmiot pożądania. Ponieważ tego dobra jest na ziemi niewiele nieustannie toczą się o nie spory, kłótnie, walki i wojny. Doskonałość jest dobrem ale stanowi atrybut Absolutu. Doskonałe zło nie istnieje, podobnie jak doskonałe cokolwiek na tym świecie. Doskonałość rozumiana jako ideał. Dobrem jest harmonia różnych działań i funkcji wynikających z imperatywu formy człowieczej egzystencji. Wszelkie dysfunkcje, zakłócenia stanowią asumpt, bodziec do kaskady zła. Dobrem jest harmonia Łaski Bożej, zdrowego rozsądku, inteligencji, serca i duszy. Dobro tak rozumiane pomnaża dobro, sprawia, że na tym świecie i w tej cywilizacji zwiększa się rachunek dobra. Człowiek stresu, złej woli, człowiek chory sprawia, że pożądane dobro traci swoje atuty i zostaje zredukowane, zubożone. Staje się atrapą dobra, która nie przynosi prawdziwej radości, tylko nowe pożądania. W dzisiejszym świecie harmonia tak rozumiana jest dostępna tylko niewielu ludziom. Silne bodźce przymusu ekonomicznego czy fizycznego zmuszają wielu ludzi z pauperyzujących się, pauperyzowanych i spauperyzowanych grup społecznych do nieustannej pogoni za jakimkolwiek zyskiem. Niczym starożytni niewolnicy mogą powiedzieć, że dobro to brak jakichkolwiek uczuć i odczuć. Ich zamęczenie harówką nie ma nic wspólnego ze zdrowym zmęczeniem po całodziennym wysiłku, uczciwej pracy. Jak każdy ideał, ideał harmonii jest dobrem równie nieosiągalnym, jak inne na tym świecie. Niektórzy ludzie mówią, że Boga nie ma. Że ludzie modlą się do powietrza całymi godzinami… . A przecież i samo powietrze jest dobrem. Być dobrym dla wszystkich jak powietrze…? Każdy nim oddycha, wchłania chciwie niczym jakiś skarb. Gdy go gdzieś brakuje, opuszcza to miejsce i chciwie, łapczywie wtłacza w płuca tam gdzie ono jest, czując jak wraca mu życie, jasność umysłu. Gdy go zupełnie braknie człowiek umiera. Może modlitwa do tegoż powietrza to nie takie niemądre postępowanie, może wtedy zachodzi fluidyczny związek człowieka z odnowieniem, odświeżeniem się cząstek materii powietrza. Może powietrzu aby się odnowiło potrzeba tej minimalnej dawki bioprądów i fluidów, wydzielanych przez organizm ludzki…? Dobrze jest, kiedy ludzie nawzajem wybaczają sobie to, co uważają za złe, kiedy podają sobie ciepłe, serdeczne uściski dłoni. W naszych sercach budzi się jakaś radość z poczucia wspólnego dążenia ku jakiemuś Dobru, chociaż nie wypowiadamy jej głośno. Jest jakimś dobrem wspólne pomaganie sobie w kłopotach, w pokonywaniu jakiś przeszkód, w wypełnianiu obowiązków. Człowiek zatraca poczucie osamotnienia, wyobcowania we wrogim świecie, ma wrażenie, że ciało nie stanowi granicy jego jaźni i że żyje pomiędzy ciałami innych ludzi, że wypełnia się przestrzeń pomiędzy ludźmi jakąś energią… . Ma poczucie wspólnego losu w czasie i przestrzeni w jakich przyszło mu egzystować. Dobrem jest poszukiwanie swego indywidualnego głosu, głosu często zatracanego w społeczności wielkich molochów miejskich, swego odczucia świata, swego spojrzenia na siebie i innych ludzi. Społeczność w swej masie zniewala każdego człowieka, przymusza do porzucenia indywidualnej percepcji, rozumienia rzeczy, narzuca to co się samo narzuca lub co niesie „bagno behawioralne”. Dobrze jest, kiedy ktoś kocha zwierzęta, we właściwy sposób, sposób który podpowiada sama natura i potrzeba. Zwierzęta ze swej natury nieufne i płochliwe, właściwie traktowane, oswajają się i tracą lęk, nawiązują więź z człowiekiem. Często dokonują przy człowieku rzeczy, których w naturze nigdy by nie uczyniły: łaszą się, skaczą z radości, beczą, szczekają, kiwają łbami i są posłuszne dźwiękom ludzkiego głosu, którego artykulacji nie rozumieją. Jest dobrem zwrócenie uwagi komuś, że źle czyni, wyjaśniając dlaczego uważa się, że to coś jest złe, a to co się proponuje jest dobre. Człowiek osamotniony może właściwie nie pojmować i łatwiej zarazić się dobrem, niż złem, może zatracić siebie w walce o przetrwanie. Można powiedzieć, że dobrem jest kolekcja dzieł sztuki, która swym oddziaływaniem przenika ludzki umysł, ubogaca jego wyobraźnię, wzrusza, bawi, uczy. Dzieło sztuki jest dobrem związanym z sensem doczesnej egzystencji, z poczuciem piękna. Piękna muzyka potrafi przenieść człowieka w pozór jakiegoś innego świata, potrafi wrócić mu siły, ukoić bolesne rany, rozładować zły nastrój, a nawet uratować od zbrodni. Mówią o tym niektóre filmy fabularne, oparte o autentyczne wydarzenia (np. „Fitzcarraldo” W. Herzoga, „Misja” R. Joffe), publikacje książkowe, etc. Kunsztownie wykonaną kolię czy naszyjnik z pereł lub diamentów można uznać za jakieś dobro, ale… czy przynosi to więcej dobra czy zła? Jak dobry jest wynalazek penicyliny, ilu ludziom uratował życie doczesne? Ilu ludzi leżało w gorączce bez żadnej nadziei na wyzdrowienie i umierało? A jak spowszedniał ten wynalazek, to dobro, że każdy traktuje je niczym gruszki na drzewie, które można zerwać i zjeść w razie potrzeby? Któż pamięta dziś nazwisko tego dobroczyńcy, który wynalazł penicylinę? Można powiedzieć, że dobrem powszechnym stają się wynalazki współczesnej mikroelektroniki, wykorzystywane do rozmaitych urządzeń, mających za zadanie ułatwienia w egzystencji każdego człowieka, takie aby maszyny mogły zastąpić wysiłek ludzki i dać więcej wolności od wysiłku, od pracy. Dobrem są z pewnością radioodbiorniki, odtwarzacze laserowe, komputery osobiste, internet, telewizja. Dobre wynalazki to takie jak wynalazek żarówki T. Edisona, mogą służyć ludziom, ubogacać ich, wzmacniać, pomagać zapełnić nadmiar wolnego czasu. Ale powszechnie wiadomo, że dobre wynalazki mogą być wykorzystywane w złym celu przez ludzi o złej woli, mogą służyć złu. Dobrze jest, można powiedzieć, kiedy ludzie nie wynoszą się ponad siebie, kiedy są skromni, znają swoje możliwości, otrzymane dary, talenty i nie udają słońca, że są tak dobrzy, jak słońce i świecą na firmamencie dla wszystkich. 

      Dobrze jest żyć w kraju skromnych ludzi, pełnych rozsądnej pokory, szacunku dla dóbr rzeczywistych, dla wartościowych rzeczy, dla rzeczywistych dokonań, a nie iluzorycznych bufonad i fantastycznych wizji powszechnego dobrobytu. Można powiedzieć, że dobrze jest, gdy człowiek czuwa nad dobrem, nad tym aby posiadanego dobra nie utracić, a powiększyć jego zasoby. Można powiedzieć, że czuwanie nad dobrem jest podobne do czuwania nad własnym ogrodem. Dobrze jest pielęgnować roślinkę dobra, gdy nadciąga wicher podeprzeć listwą, usztywnić, gdy zbliża się powódź stosownie przekopać… . Dobrze byłoby pokusić się o dokonanie rozrachunku z samym sobą. Na czym to mogłoby polegać? Wystarczy obrać sobie z otoczenia dowolną rzecz, dowolny przedmiot i wyszukać w nim tylko i wyłącznie dobro, to co dobrego w nim widzę, a następnie wyszukać negatywy danej rzeczy. Później policzyć ile widziało się dobra, a ile zła… . Uczciwy rozrachunek może wiele powiedzieć o rachmistrzu. Ktoś wtedy powie: „widzę więcej zła w tym przedmiocie, niż dobra”. Czy to dobrze, czy źle?

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97   Świetny wiersz. Znam takie spotkania dawnych , najczęściej szkolnych przyjaciół. I czasami się dowiadujesz, że owa przyjaciółka ma bogatego męża i podróżuje z nim po całym świecie , a ty masz tylko słuchać i podziwiać zdjęcia z podróży.  Jak powiedziałam, że najnudniejszą rzeczą jest oglądanie cudzych zdjęć z podróży - to się obraziła i siedziała tylko po to, aby dokończyć deser. :)   Tak to bywa.:)
    • @Nata_Kruk

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Im wyżej serpentyną,  bukowych i startych do cna, pałacowych schodów głównego hallu, tym refleksy światła dnia, stawały się jakby coraz bardziej strachliwe  i zastanawiały się czy brnąć po jasnej ścianie  ogołoconej z portretów, bibelotów i sztukaterii, ku najwyższemu z pięter.     Gdybyś mój drogi Czytelniku, przybył tu prowadzony  pierwszą, jasną, wiosenną pełnią, wtedy krocząc w górę schodów  z lampą naftową w prawicy, uczułbyś w porę prędką jak błysk, że to nie ogień rozmywa mrok a mrok osacza  wątły ledwie zalążek płomienia.     Chcąc wejść jak najwyżej, musiałbyś z każdym,  potwornie długo rozważanym krokiem, baczyć na to, że wchodzisz do świata  gdzie nic co ludzkie i namacalne  nie może Cię ocalić. Zwłaszcza coś tak zawodnego jak umysł. Ten kto uważa się za skostniałego i zatwardziałego racjonalistę o sercu z lodu i kamienia. Też przegrałby w starciu z grozą tego miejsca. Czułby w całej apokaliptycznej agonii, jak lód i kamień, kruszeje pod wpływem jej głosu, śpiewu i śmiechu.     Ale cóż to jest  by jedynie słyszeć, czuć, przeczuwać. Trzeba ujrzeć by uwierzyć. Postać jej jest zagadką dla ludzi. Żywy trup. Żywy duch. W martwym od pokoleń domu. Jak grobowcu zarośniętym  bluszczem i powojem. A ona tak piękna. Tak rozkosznie młoda i pełna pasji. Nieświadoma stąpania po linie  pogranicza życia i śmierci.     Jej postać uwiodła wielu. Stąpa powoli po swej włości. Za dnia jak i w nocy. A to odpoczywa na kocu  w cieniu ogrodowej jabłoni. To znów stoi u odrzwi rozwartych na oścież, rozglądając się ciekawie na boki, jakby za kim kto uszedł przed nią z domu i nie wrócił więcej, lub umówił się że przybędzie  lecz wystawił jej uczucia na próbę.     Lecz najgorszym przypadkiem jest to, by wracać samotnie obok pałacu, wczesno kwietniową nocą,  szczególnie tą gdy deszcz  płynie lodowatymi strugami  ze stalowych chmur, lub gdy mokra, śnieżna zadymka uderza w pierś zmęczoną i przykleja się do zmarzniętych ust i nosa. Nie patrz wtedy w okna najwyższego piętra, choćby diabły miały wyskoczyć z zaułka ulicy i szarpać miały  Twą głowę na karku ku budynkowi. Ona zawsze patrzy z okna na ulicę i błaga słodkim, pójdź ku mnie, ogrzej się, rozgość, zwierz się, zabaw, miłuj… ostań na wieki ze mną.     Wielu opłakano gdy okazało się, że znaleźli w pałacu swój grób. Jednak kto zliczy tych  co płakali przez żywe, niewieście upiory. Zdradzające, manipulujące, wykorzystujące. Zimne i bezduszne jak trupy. Byłem już o krok od grobowej deski. Alkohol wypalił mi trzewia, gruźlica płuca  a niespełniona miłość rozkrwawiła serce. Szedłem więc pijanym krokiem obok jej okien. Traf chciał, że było to czwartego dnia kwietnia  akurat w dzień męki pańskiej. Bary i speluny były moimi stacjami. Zdradliwa narzeczona,  Piłatem co umył ręce i wydał wyrok. Upadałem więcej razy niż po trzykroć w deszcz i kałuże. Zbiczowany przez myśli o zakończeniu życia.     I wtedy dostrzegłem  jej urzekającą postać w oknie. Rzekła jedynie, pójdź  i drzwi uchyliły się natychmiast  skrzypiąc nie naoliwionymi zawiasami. Wszedłem przez ogród  na schody i przez drzwi, ku schodom bukowym głównego hallu, serpentyną na piętro. U ich podnóża na stoliczku, stała zapalona naftowa lampa. Chwyciłem ją w prawicę. Ruszyłem. Było mi wszystko jedno. Chciałem tylko kochać. Im wyżej tym lampa świeciła słabiej. Gdy tylko pod stopą  uczułem podłogę ostatniego piętra, lampa zgasła a z ciemności szerokiego korytarza  wychynęła jej postać. Mogła być równie dobrze żywa bądź martwa. Była z pewnością spełnieniem się snu. Moim gotyckim, wiktoriańskim romansem. W sypialni okazała mi  swe wdzięki i sztuki miłosne. Była żywa duchem a martwa ciałem. Zupełnym przeciwieństwem mnie. I może dlatego była moją wiecznością. Bo przeciwieństwa się przyciągają.  
    • @Nata_Kruk ... gdyby jutro ...   nigdy nie wiemy  dziś sobie  trochę dopowiemy  nostalgia  przeszłość ofiaruje  lecz to dziś  nas oczekuje  ... Pozdrawiam serdecznie  Miłego dnia 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...