Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Ja - ma swoje pokłady... bardzo ładnie to zobrazowałeś.

Wprawdzie z ostatnią strofą się nie zgadzam jednak... to zgaśnięcie może dotyczyć  nie wszystkiego... i wówczas tak.

Film, który się nam wyświetla w głowie to 'tylko' Ja mentalne, I ono rzeczywiście gaśnie. W wierszu widać też ciało fizyczne i emocjonalne - i one też odchodzą...Lecz nie rdzeń - Ja wyższe- świadomość.

Mam nadzieję, że mi wybaczysz to wymądrzanie się :)

Serdecznie pozdrawiam 

Opublikowano

Bardzo dobry i ciekawy wiersz.

Różnie można go interpretować, jak pokazują kolejne wpisy tutaj.

Ale co by nie mówić o nim, to robi wrażenie. Powoduje zagłębianie się w siebie, a przecież w poezji właśnie o to chodzi.

Osobiście odbieram wiersz dość podobnie jak @huzarc. Co prawda nie wierzę w taką duszę, jaką proponują chrześcijanie (i kilka innych religii), nie wierzę też w życie człowieka po życiu. Ale wierzę w jakąś nieokreśloną metafizykę, w to, że świat jest nie tylko materialny i że wobec tego człowiek też jest nie tylko materialny.

Świetnie to wrażenie oddaje właśnie Twój wiersz, który niczego metafizycznego nie nazywa i nie opisuje, a jednak cały jest przepełniony metafizyką.

Opublikowano

Podchodziłam do tego wiersza kilka razy, ale za każdym razem kiedy próbowałam się w nim usadowić odczuwałam nieprzyjemne rozdzielanie. Chyba wyodrębnienie z siebie tej części w taki sposób w jaki piszesz nie przynosi mi komfortu.

 

Mimo wszystko to ciekawe przemyślenia. 

 

Pozdrawiam :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Może o mnie, może o Tobie, a może jeszcze o kimś innym (niepotrzebne skreślić) 

:) 

Odpozdrawiam 

Nic nie powiem. Jak grób milczę :) 

 

Ślę uśmiech 

Dziękuję i z serdecznością pozdrawiam 

A kiedy tylko będzie po drodze ;) 

Oj tam, oj tam. Nie ma co wybaczać. Z ciekawością i przyjemnością czytałem Twój komentarz. 

 

Serdeczności! 

Dziękuję za czytanie i przymyślenia tutaj zostawione. 

Nie sugeruję nic więcej poza tym co już jest w 14 wersach. Cieszy mnie, że budzą jakieś emocje i zmuszają do zastanowienia. 

Dziękuję za odwiedziny 

 

Pozdrawiam 

I słusznie, bo to część zintegrowana z nami niezwykle ściśle ;) 

 

Pozdrowienia :) 

 

Opublikowano

@Czarek Płatak Było po drodze, ale nie udało mi się uchwycić co masz na myśli, bo na początku jedno, potem cos innego mi przychodziło. Jak mi kiedyś na egzaminie powiedział docent (ś.p) Bembenek, "wie pan, nie wystarczy się wykuć, do zrozumienia jest niezbędna pewna doza inteligencji" 

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

O, jestem przekonany, że na tej linii nie masz niedostatków. Jeśli zatem podejrzewał Cię o to docent Bembenek, to musiał się omylić. Niech mu ziemia lekką będzie. 

 

 

 

 

 

 

@Vanilla, @beta_b, @Kot, @Ewa Witek, @emwoo

 

dziękuję

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Edytowane przez Czarek Płatak (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Starzec   Bohaterowie wymierają a tchórze się rozmnażają. Ewolucja wybrała ostrożnych - natura jak zawsze ma rację. Ale masę bohaterów spotkasz na Instagramie
    • W skupieniu jest pewna wada By w stanie tym nie przesadzać Aby nie wiedzieć czemu Nie zmienić stanu skupienia    Skupiając się, więc się skup Byś sam nie zmienił się w słup  
    • @hollow man wolisz komentarz mój (człowieka) czy czata?
    • Deszcz w tym mieście nie obmywał z grzechów. Spływał po rynnach jak ściek, mieszając się na asfalcie z rozlaną benzyną i krwią. W kabinie toalety, pod migoczącą świetlówką, która bzyczała jak uwięziona mucha, sypał proch na brudne wieczko od puszki. Brał kreskę - białą, ostrą autostradę, która obiecywała ucieczkę. Prowadziła prosto w betonową ścianę. Przez sekundę serce biło mu w rytm jazzu, którego nikt inny nie słyszał, a świat nabierał ostrych krawędzi. Ale euforia to tylko pożyczka na morderczy procent. Od miesięcy był pod kreską. Nie tylko w banku, gdzie czerwone cyfry dawno przestały mieścić się w rubrykach. Był pod kreską u samego siebie. Mieszkał w cieniu debetu, w świecie, gdzie nadzieja była towarem deficytowym, a jutro - kolejną ratą, której nie miał jak spłacić. Wrócił do baru. Barman, gość o twarzy wyciosanej w starym granicie, patrzył na niego bez cienia litości. - Ostatni raz, Max - mruknął, stawiając przed nim mętną whisky. - Znowu bierzesz na kreskę, ale ten zeszyt ma swoją ostatnią stronę. A ty właśnie do niej dotarłeś. Max chciał coś odpowiedzieć, obiecać przelew, który nigdy nie przyjdzie, albo wspomnieć o „pewnym" interesie. Nie zdążył. Drzwi baru otworzyły się z hukiem, wpuszczając do środka chłód nocy. W progu stanął mężczyzna w zbyt dobrze skrojonym płaszczu, który zupełnie nie pasował do zapachu taniego piwa i lizolu. Cień przybysza padł na blat, długi i ostry jak nóż egzekutora. Nieznajomy nie zamówił drinka. Wyciągnął tylko gruby, skórzany notes i srebrny ołówek. Spojrzał Maxowi prosto w przekrwione oczy, po czym spokojnym ruchem wykreślił coś w kolumnie nazwisk. - Bilans musi się zgadzać, Max - głos był chłodniejszy niż lód w szklance - Ktoś cię właśnie podsumował, bez możliwości odwołania. W tym mieście nikt nie dostaje nic za darmo. Zwłaszcza czasu.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Zgadza się, ciężko się trzymać w ryzach :) Milej niedzieli. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...