Konrad_Redus_Olszewski Opublikowano 30 Czerwca 2014 Autor Zgłoś Opublikowano 30 Czerwca 2014 do nieba nam pod górkę krążąc po miastach według rozkładów pijamy kawę w końcu dwie igły w jednym stogu możemy zgubić kalendarz przykleić nos do szyby sprawdzić jak płynnie zmienia się krajobraz zostawić Londyn Chicago czy Seattle każde ze swą burzą deszczem i wiatrem samo i my sami krążymy po miastach
Kulok_the_Bo$$ Opublikowano 30 Czerwca 2014 Zgłoś Opublikowano 30 Czerwca 2014 Duchy to z reguły byty niewidzialne, niematerialne. My jesteśmy w wielkich miastach raczej jak bezimienni, acz namacalni...
Zjajami_Baba Opublikowano 1 Lipca 2014 Zgłoś Opublikowano 1 Lipca 2014 @Konrad_Redus_Olszewski jest pewna plastyczność, my pędzący samotni w końcu się spotykami i możemy zatrzymać, porównanie nas do miast a przez to uosabianie miast jeszcze potęguje tę plastyczność obrazu, zastanawiałam się, czy użycie tych akurat miast nie jest pompatyczne, ale rozumiem, że chciałeś pokazać samotność jako kosmopolitkę;), narracja jednak gdzieś się rozmywa na koniec, nie wiem, dlaczego? podoba mi się jednak całość, pzdr
Jacek_Aleksander_Mateusz_SOJAN Opublikowano 2 Lipca 2014 Zgłoś Opublikowano 2 Lipca 2014 według rozkładów pijamy kawę w końcu dwie igły w jednym stogu - przesadzone, wymyślone (na rozkaz pić kawę?); z tymi igłami niepojęte - w rzeczy samej niepotrzebne;
Kaliope_X. Opublikowano 11 Października 2014 Zgłoś Opublikowano 11 Października 2014 nie rozumiem tego wiersza. K.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się