Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano




wapno wgryza się w stawy
jak cudze imiona - niewołane
twardnieją

przechodzi przez kości
bez śladu

język pęcznieje
knebel z mięsa - nie do wyplucia

głód żywi się echem
które nie wraca

noc puchnie od środka
tkanki biorą ją na własność

serce w skrzepie
mieli własny rytm

krtań - zgorzel

powietrze po tobie
ma ostre krawędzie
kaleczy płuca przy każdym oddechu


słowa wracają pod język
już raz przetrawione

cisza pracuje szczęką
dzień mieli na miał

ciało idzie dalej
przesyłka ciężaru - bez nadawcy

drzwi nie domykają się
jakby ktoś został w zawiasach

w kuchni stygnie herbata
stoi

nie ma już "na zewnątrz”
ściany rosną do środka

ktoś mówi: wszystko będzie dobrze -
w ustach zaczyna krwawić

wykrztusić siebie do czysta -
wyrwać z płuc każdy twój szept

żeby nie nieść do ziemi
czegoś, co oddycha zamiast mnie

 

 

 

 

 

Opublikowano

obecna w kimś obcość chyba jest nie do zniesienie, nie nieść do ziemi - to interesując fraza może oznaczać środowisko, które się chce chronić lub w którym się będzie oraz szacunek do ziemi, taka fraza od grobu po sam kosmos. 

Opublikowano (edytowane)

@Migrena

 

współczesne dzieła pokazują

Erosa i Tanatosa

 

zarówno  jako siły przeciwstawne, jak i towarzyszące sobie, choć może rzadziej...

w sytuacjach granicznych

 

tu Eros wpisuje się w eschatologię, czyli łączy z Tanatosem

 

o czym to mówi? Że miłość silniejsza jest, niż śmierć...

 

nawet jeśli ją, tę pierwszą, przeklinamy...

@Migrena

 

no i tu oczywiście na styku

może się pojawić niezdgodność tego, co chciał powiedzieć autor z tym, co czyta odbiorca

 

bo może też chodzić o to

że umierając mamy potrzebę integralności

 

albo o toksyczne uczucie

znużenie wspólnym życiem do tego stopnia, że tam chce się być bez niej/niego 

 

jeśli interpretowałabym dla siebie- to ta pierwsza wersja byłaby adekwatna

 

oceniając jednak z perspektywy tego, co pisałeś wczesniej- prawdopodobnie chodzi o toksyczne relacje, które ciążyć nam mogą jeszcze na łożu śmierci 

Edytowane przez Poet Ka
dodanie przyimka (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@Poet Ka

 

Poe.

 

od razu idziemy w głębiny:)

 

gdzie świat czysty a miłość to coś więcej niż cały wszechświat.

 

zmysły, namiętności, pragnienia - wszystko ponad życie.

 

"spójrz czule na mnie ostatni raz.  

a co będzie ze mną?

no mniejsza z tym".

 

dziękuję Poe.

 

że jesteś:)

 

 

 

 

@obywatel

 

dziękuję bardzo:)

 

fajny koment:)

 

 

 

 

Edytowane przez Migrena (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Migrena

 

Dla mnie tu jest  ukazana bliskość z drugim człowiekiem jako proces biologicznego „zakażenia”. Ta obecność jest toksyczna, twardnieje jak wapno - podmiot liryczny jest zakładnikiem we własnym ciele, które zostało skolonizowane przez pamięć o kimś innym. Wywołuje kliniczne wrażenie - jak fizjologiczny rozkład, jak stan zapalny. Świat kurczy się do rozmiarów ciała, a potem zapada się jeszcze głębiej.

Zakończenie to jakby walka o siebie - „Wykrztusić siebie do czysta” - brzmi jak krzyk kogoś, kto tonie we wspomnieniach. A puenta - to lęk przed tym, że można utracić siebie.

 

Bardzo niepokojący wiersz zbudowałeś tym razem, jak biochemia uczuć. Robi wrażenie. 

Opublikowano

@Alicja_Wysocka

 

dziękuję Ci Alu pięknie.

 

czas - najlepszy lekarz świata.

 

jestem dzisiaj wesoły i uśmiecham się do Ciebie:)))))

 

 

 

@Robert Witold Gorzkowski

 

 

moje marzenie.

 

to jednak niebo.

 

dziękuję Robert.

 

 

 

@Berenika97

 

Nika.

 

posłużę się figurą etymologiczną.

 

smutek smutku jest potężniejszy niż sam smutek, bo nie karmi się stratą,

lecz samym sobą.

 

 

co drań robi z człowiekiem to właśnie próbowałem opisać wierszem.

 

masz Nika piękne przemyślenia.

 

barwne głębią.

 

bardzo Ci dziękuję:)

 

 

 

 

Opublikowano

@Poet Ka

 

niezgodność w relacji poetyckiego odbioru to norma przecież.

 

ale nie Poe dla Ciebie.

 

bo Ty pamiętasz!!!

 

to co pisałem kiedyś.

 

masz wspaniałą zdolność kongenialności i Intuicji esencjalnej.

 

zachwycasz mnie.

 

dziękuję Poe.

 

 

 

 

Opublikowano

@Migrena

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

, szczególnie dzięki temu, że pamiętam, co pisałeś wcześniej-.

 

No można sobie zakładać, że obierasz pewien kierunek.

 

Ale przecież może nastąpić zwrot?

 

Zawsze następuje.

 

Nie wiem z kogo/czego się śmieję-

z siebie czy z tego Twojego żarciku:)

Opublikowano

@Poet Ka

 

czasami nie następuje.

 

często ślad jest świeży.

 

pomimo lat.

 

 

śmieję się razem z Tobą:)

 

że są jeszcze wspaniali ludzie którzy potrafią wyłuskać z gorzkiego życia intelektualne smaczki.

 

ludzie którzy tak po prostu, tak zwyczajnie, są wspaniali:)

 

myślę o Tobie Poe.

 

dziękuję:)

 

za uśmiech który mi dałaś:)

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Był sobie papier, na papierze literki, a z literek słówka. Huj, dupa, cipa, borówka O jakimś Jezusie Chrystusie, co mieszkał na kaktusie, o jakimś Bogu, co był gdzieś w rogu, o jakimś Janie Chrzcicielu, zielonym cwelu. Były sobie tam historie różne, O Dawidzie, który miał harem  a w nim same dziewice, Co dostał za to dygawice. Była sobie Maryja, co jej śmierdzi z pyja, bo się myła w sadzawce Siloam, czy jakoś tam, Ale ja na to wszystko sram, bo to urojenia, a ja urojeń, już żadnych nie mam.   I był sobie Judasz, co z drzewa zwisał jak kutas. i było sobie życie, prawda i droga, donikąd, złowroga, były sobie tam bzdury fermentne, jakieś historie mętne, jakieś cudzołożnice, jakieś nałożnice, jakieś cuda, wianki przyszedł se taki Jezus, krezus, powiedział, że prawo się nie zmieni a nowe przykazanie dał, i się sam skompromitował.   Coś o dwóch mieczach i trzosie, żeby nic nie zrozumiały łosie, bo łosie to same wymyśliły, świątynię zbudowały i zniszczyły.   W Koranie natomiast był sobie kolejny taki, co miał się cudownie i pasował do całej biblijnej paki.   A tam chodzi tylko o siusiaki.
    • @Achilles_Rasti dobry wiersz... ale człowiek to jednak nie pająk... na szczęście ;)
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Nie wiem jak to się stało, że umknął mi ten komentarz. Dopiero teraz go przeczytałem. Dzięki.   Pozdrawiam  
    • W jasną księżycową noc, Gdy skrzaty i chochliki podobne zjawom, Kłaniają się przyrody sekretom, Próbując sobie zjednać ich przychylność,   Skrzący w pełni srebrzysty księżyc, Odbijając się w setkach kropel wieczornej rosy, Zapytał wyniośle każdej z nich, Czy więcej swego blasku im użyczyć,   Te między sobą się naradziwszy, Opiniami swymi wymieniwszy się w skrytości, Nie czekając dłużej ni chwili, Odparły zaraz dumnemu księżycowi...   – Nie potrzebujemy twej łaski, Gdyż ty sam, choć taki dumny, Jesteś jedynie sługą naszej planety, Niczym paź królowej swej wierny,   A naszymi paziami , Oddanymi nam i wiernymi, Są niezliczone świętojańskie robaczki, To ich blaskiem nocami się cieszymy,   Bo tak naprawdę każda z nas Jest niczym maleńka planeta, Wszelakich niepojętych sekretów pełna, Strzeżonych przez upływający czas,   Nieprzebranych łąk połacie, Otulone wielkim zieleni płaszczem, Tak rozległe i ogromne, Niezbadanym są naszym kosmosem,   Bowiem niczym olbrzymie planety, Ukryte w czeluściach nieznanych galaktyk, Choć maleńkie także i my, Ukryte jesteśmy pośród tej łąki,   A ta niewielka pobliska rzeczka, Tak skromna, czysta i cicha, Jest nam niczym nasza Droga Mleczna, Równie co i ona tajemnicza,   Niczym gwiazd niezbadanych, Niedosięgłych, złocistych i skrzących, Także i nas maleńkich kropel rosy, We wszechświecie tym są miliardy...   – Wiersz ten dedykuję znakomitej poetce kryjącej się pod pseudonimem JaSnA7 w podziękowaniu za te wszystkie pochlebne komentarze jakie do tej pory pozostawiła ona pod wierszami mojego autorstwa.      
    • Sieć...   na pajęczej sieci moje serce ufne tak lekkie jakby nigdy nie widziało deszczu...   zdrada nie przychodzi z hałasem przychodzi nocą jak anioł w czarnym płaszczu siada obok i wygląda jak coś znajomego   dopiero później widzisz że każdy dotyk zostawił pęknięcie   co zrobi pająk kiedy ktoś rozerwie sieć rzuci wszystko?   czy zacznie od nowa dzień po dniu nić po nici   jakby nie pamiętał kto ją zniszczył?   to tylko sieć... powiedzą   to tylko kilka nitek rozciągniętych między gałęziami   Ale dla pająka   to dom to głód to życie   Więc wraca i buduje od nowa choć wie, że są rzeczy które przychodzą w ciemności   tylko po to... żeby sprawdzić...   ile jeszcze zostało do zerwania...
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...